Unijny szczyt 30 czerwca będzie kolejną próbą uzgodnienia kandydatów przed pierwszym posiedzeniem Parlamentu Europejskiego. - Kluczowa sprawa to umówienie się co do podziału funkcji między poszczególnymi grupami politycznymi, druga kwestia do uzgodnienia to nazwiska. To musi być równolegle – mówił w Jedynce eurodeputowany Bogusław Liberadzki.
Waży się tymczasem sprawa koalicji w Parlamencie Europejskim. - Mamy 175 głosów Europejskiej Partii Ludowej, 155 socjalistów, 110 liberałów plus ewentualnie 70 Zielonych. Zatem byłaby większość czterech partii - 500 głosów w izbie liczącej 751 osób, lub trzech - około 430-440 – mówił Bogusław Liberadzki.
Ponieważ dąży się do szerokiego konsensusu – to europoseł nie wyklucza się, że koalicja może być czteropartyjna, czyli z Zielonymi, i to może być bardzo znaczące dla unijnych polityk.
Zieloni, miks energetyczny i groźba dużej kary
A widać już wpływ Zielonych na politykę UE. Pokazał to ostatni spór o propozycje klimatyczne. Jak zauważył jednak gość Jedynki, jest to także odpowiedź na nastroje wśród mieszańców UE, również w Polsce. - Zobaczmy, jak jesteśmy uwrażliwieni na smog, jakość powietrza, efektywność energetyczną. Świadomość ekologiczna rośnie – mówił polityk.
Bogusław Liberadzki dodał, że w przyszłym roku w miksie energii powinniśmy mieć 20 procent z odnawialnych źródeł. - Obecnie mamy około 11 procent. Trzy lata temu mieliśmy blisko 13. Musimy to nadrobić. Nie chciałbym, żebyśmy z tego tytułu zapłacili 8 mld zł - bo to nam grozi – dodał.
Giełda nazwisk
Najważniejsze stanowiska wciąż nie są obsadzone – ale może to teoretycznie nastąpić już na czerwcowym szczycie UE. Przewodniczący RE, przewodniczący KE, przewodniczący PE – to najważniejsze do obsadzenia funkcje. Tutaj padają nazwiska Kolindy Grabar-Kitarowić, także Angeli Merkel. – Wiele zależy od tego, czy chcemy mieć wyraziste osobowości, które będą mogły być liderami, czy wolimy, gdy szefowie instytucji są osobami mniej dążącymi do wywierania swojego wpływu – mówił Bogusław Liberadzki.
Dodał, że w Parlamencie Europejskim też wybierano na liderów osoby, które powstrzymywały się od wywierania dużego wpływu na bieg spraw, ale zaczął to zmieniać przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz, walcząc o silniejszą pozycję.
Do tej pory zawsze któreś z państw nowych miało jedno z tych kluczowych stanowisk – mówił też gość Jedynki. Na czele instytucji UE byli przecież też Polacy - jak Donald Tusk, Jerzy Buzek. Jak będzie w tym roku? Zobaczymy. Europosłowie z Polski na pewno poprą polskich kandydatów - ktokolwiek to będzie - zapewniał gość Jedynki.
W programie była mowa też o polityce klimatycznej UE.
***
Audycja: W samo południe
Prowadzi: Antoni Trzmiel
Gość: Bogusław Liberadzki (eurodeputowany, SLD)
Data emisji: 24.06.2019
Godzina emisji: 12.15
agkm