Wybory uzupełniające do Senatu na Podkarpaciu odbędą się 8 września. Platforma Obywatelska poparła w nich kandydata ludowców Mariusza Kawę. Partia Jarosława Kaczyńskiego wystawiła byłego parlamentarzystę Zdzisława Pupę. Natomiast z ramienia Solidarnej Polski startuje Kazimierz Ziobro.
Bogdan Borusewicz podkreślił w Sygnałach dnia, że PiS na Podkarpaciu jest silny i kandydat tej partii ma bardzo duże szanse. Przypomniał jednak, że jest też kandydat Solidarnej Polski, który ubiega się o głosy elektoratu partii Jarosława Kaczyńskiego. - Kandydat, który nazywa się Ziobro. Na pewno to on przejmie część elektoratu PiS - powiedział Borusewicz.
PiS liczy na to, że po Rybniku i Elblągu Podkarpacie będzie kolejnym miejscem, gdzie pokona PO. Jednak zdaniem Borusewicza, wybory na Podkarpaciu nie są końcem świata. - PiS ogłosił, że od tych wyborów zależy wszystko, ale nie zależy wszystko. Traktowałbym to z ostrożnością - powiedział marszałek Senatu. Jego zdaniem wybory wygra przedstawiciel ludowców. - PSL na tylko dwóch senatorów, należy im się trzeci i to z tego miejsca, gdzie PSL ma wpływy - powiedział Borusewicz.
Bogdan Borusewicz skomentował też w Sygnałach dnia słowa premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że nie ma parcia na bycie premierem. - To nie oznacza rezygnacji. To sygnał, że rządzi się po to żeby zmieniać. Jeżeli ktoś myśli, że rząd funkcjonuje tylko po to żeby trwać, to jest w błędzie - podkreślił marszałek Senatu.
Z Bogdanem Borusewiczem rozmawiał Krzysztof Grzesiowski.
tj
>>>Zapis całej rozmowy