Całoroczna stacja naukowo-badawcza Polskiej Akademii Nauk znajduje się nad Zatoką Admiralicji na Wyspie Króla Jerzego w archipelagu Szetlandów Południowych. Została uruchomiona 26 lutego 1977 roku, a swoją nazwę zawdzięcza polskiemu badaczowi Antarktydy.
Większość badań, które naukowcy tam prowadzą dotyczy monitoringu środowiska. - Obserwacje są związane ze zmianami liczebności tutejszych pingwinów i morskich ssaków. Zajmujemy się też pobieraniem próbek dla uczelni w kraju - wyjaśnił Sobierajski.
Jego zdaniem, najbardziej wdzięcznym obiektem badań są jednak pingwiny. - Szwendają się po całej okolicy nie przejmując się, że stoi nasz budynek. Jak wieje, to chowają się za zawietrzną. Spokojnie sobie spacerują - wyjaśnił naukowiec. Tłumaczy, że pingwiny są też szczególne, bo trudno jest je porównać do innych zwierząt. - Nie są ani ciekawskie, ani bojaźliwe. Za to prześmieszne w chodzie, człapaniu z nogi na nogę. Jest to bardzo ładne - tłumaczył kierownik polskiej wyprawy w rozmowie Romanem Czejarkiem.
Na stacji im. Arctowskiego jest teraz środek lata. Panujące temperatury są jednak ujemne, ok. minus 2 stopni Celsjusza. Natomiast zimą słupek rtęci potrafi wskazać nawet minus 25 stopni. Dodatkowy wiatr powoduje, że odczuwalna temperatura jest jeszcze niższa. Zimą w takich warunkach mieszka na stacji na stałe 7 osób. Każda z nich ma do swojej dyspozycji malutki pokój o powierzchni ok. dwóch trzecich kolejowego przedziału.
Jak wygląda dzień pracy naukowców? Na jakie mogą liczyć rozrywki? Kto im gotuje, a kto ich leczy? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.
"Cztery pory roku" na antenie Jedynki od poniedziałku do piątku między godz. 9.00 a 12.00.
tj/ag