Według Anny Sarzyńskiej sam fakt, że prezydent dopuszcza możliwość rozpisania referendum w kwestii przyjmowania uchodźców to ciekawa informacja. – Natomiast w sprawie referendum konstytucyjnego też może się jeszcze wiele wydarzyć. Termin 11 listopada 2018 roku nie wszystkim w PiS się podoba. Ta data rodzi obawy, że Święto Niepodległości da asumpt do prowadzenia kampanii do ostatniej chwili, co nie musi być korzystne dla PiS – mówiła dziennikarka.
Jak podkreślał Tomasz Walczak, sprawy ustrojowe są na tyle zawiłe, że niezbyt zajmują Polaków. – Przypomnijmy spór o Trybunał Konstytucyjny, który emocjonował tak naprawdę bardzo małą część Polaków. Dla reszty to była tak abstrakcyjna sprawa, że nie wiedzieli o co chodzi – powiedział. - Kiedy rozpocznie się debata na temat konstytucji, to nie wyobrażam sobie, że obywatele nagle zaczną o zmianach dyskutować między sobą – dodał gość Polskiego Radia 24.
Anna Sarzyńska wskazywała, że najważniejsza referendum konstytucyjnego jest kwestia jakie pytania zostaną zadane. – Liczy się na ile pytania będą rozstrzygające dla ustroju Polski. Stoimy na początku, zaczynają się konsultacje polityczne, to będzie debata na wiele miesięcy – mówiła Sarzyńska.
Zdaniem Walczaka wciąganie w spór o konstytucje obywateli to dowód na spychanie odpowiedzialności przez polityków. - Po pierwsze, że polska klasa polityczna przestaje ufać ekspertom, po to ich mamy, by za nas pisali prawo, a potem my możemy wyrazić opinię na ten temat. Po drugie, politycy mają przeczucie, że jak rozpisują referendum, to wszyscy mogą się wypowiedzieć. Moim zdaniem to outsourcingowanie usług – stwierdził publicysta.
Goście PR24: Tomasz Walczak, Anna Sarzyńska/ foto: PR24/AK
Więcej w całej audycji.
Gospodarzem audycji był Piotr Wąż.
Polskie Radio 24/kk/PAP
Debata dnia w Polskim Radiu 24 - wszystkie audycje
____________________
Data emisji: 08.06.2017
Godzina emisji: 17:07