Bronisław Komorowski zaznaczył, że w kwestii in vitro zajmuje jednoznaczne i konsekwentne stanowisko od 2010 roku, od kiedy został kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta. - Zawsze byłem i jestem, i mam nadzieję, że zawsze będę, za życiem. A metoda in vitro, uporządkowana w sensie prawnym, to jest właśnie opowiedzenie się za życiem, za szansą na posiadanie dzieci - powiedział.
Ocenił, że uporządkowanie prawne metody in vitro jest "czymś absolutnie koniecznym". - Dzisiaj nie ma żadnych regulacji całościowych, dzisiaj nie ma ustawy, w związku z tym zjawisko jest z zakresu takiej "wolnej amerykanki" - stwierdził. Jednocześnie podkreślił, że "dobrze, że zapadły decyzje o finansowaniu procedury metody in vitro dla małżeństw, które marzą o dziecku, a z różnych powodów nie mogą go mieć".
"Nie jestem zwolennikiem"
O kwestię in vitro zapytano też kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta. Andrzej Duda oznajmił, że "generalnie" nie jest "zwolennikiem tego typu metod". - One są metodami sztucznymi, a wszelka sztuczność nie ma nic wspólnego z naturą - oświadczył. - Niemniej rozumiem tych małżonków, którzy z różnych przyczyn dzieci mieć nie mogą. Wiem, że są w dramatycznej sytuacji i bardzo cierpią z tego powodu, rozumiem to - dodał.
Dopytywany, jaką formę ustawy regulującej in vitro by podpisał jako prezydent, stwierdził, że temat in vitro "jest specyficzny". - Tak jak wiele podobnych tematów dotyczących kwestii budzących emocje w społeczeństwie, także ten temat jest jak zwykle - bo to nie pierwszy raz - wyciągany w trudnym czasie dla PO, po to, by skierować emocje publiczne na boczne tory - skomentował. Według Dudy największym problemem Polski jest obecnie wykluczenie, niskie zarobki, brak szans i wyjeżdzający z kraju młodzi ludzie. W jego opinii przede wszystkim to powinno być tematem do politycznej dyskusji.
Rząd o przepisach dotyczących procedury in vitro
Projektem regulującym procedurę zapłodnienia in vitro zajmie się we wtorek rząd. Projekt ogranicza możliwość tworzenia nadliczbowych zarodków - zapłodnionych będzie mogło być nie więcej niż sześć komórek jajowych (wcześniejsza wersja projektu mówiła o ośmiu). Większą ich liczbę będzie można tworzyć tylko, gdy kobieta ukończy 35 lat lub gdy będą ku temu wskazania - współistniejąca z niepłodnością choroba lub wcześniejsze dwukrotne nieskuteczne leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego.
Leczenie niepłodności w drodze procedury zapłodnienia pozaustrojowego będzie mogło być podejmowane po wyczerpaniu innych metod leczenia, prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy. Warunki te nie będą musiały być spełnione, "jeżeli zgodnie z aktualną wiedzą medyczną nie jest możliwe uzyskanie ciąży w wyniku zastosowania tych metod". Zgodnie z rządową propozycją zakazane będzie niszczenie zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju (grozić ma za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5). Projekt przewiduje też powstanie centrów leczenia niepłodności.
W Polsce dotąd nie ma ustawy, która regulowałaby kwestie stosowania procedury in vitro. Obowiązująca ustawa tkankowa nie zawiera zapisów dotyczących komórek rozrodczych, tkanek zarodkowych i tkanek płodów. Za niepełne wdrożenie unijnej dyrektywy dotyczącej jakości i bezpieczeństwa tkanek oraz komórek ludzkich - co wskazała w ubiegłym roku Komisja Europejska - Polsce grozi wysoka kara.
PAP, IAR, kk