Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy auta hybrydowe kojarzyły się z egzotyką. Nikt nie wiedział, co to tak naprawdę jest hybryda, ale każdy wiedział, że to dziwnie wyglądający pojazd, który kosztuje majątek. Dzisiaj samochody tego typu chyba już nikogo nie dziwią na polskich drogach. A my testujemy coś bardzo ekologicznego i ekonomicznego - przynajmniej takie jest założenie - czyli Toyotę Auris w wersji hybrydowej z silnikiem 1.8 o mocy 136 KM.
To właśnie Toyota przecierała hybrydowe szlaki, bo Japończycy mogą pochwalić się 17-letnią tradycją w tworzeniu aut hybrydowych. Zaczynali od Priusa w 1997 roku i było to auto totalnie pionierskie. Prius był wyjątkowo brzydki, taki wybryk natury, który jak się później okazało, miał zapoczątkować nową erę w dziedzinie motoryzacji.
Zobacz cały test samochodu Toyota Auris.pdf
Wnętrze Aurisa/fot.Kuba Marcinowicz
Auris wiele zyskał po zmianach. Stylistyka może nie powala na kolana, ale jest zdecydowanie bardziej nowoczesna od poprzedniej. Moje pierwsze wrażenie było takie, że auto wygląda nowocześnie, ma wyraziste i ostre kształty ale czegoś tutaj brakuje. Może czegoś bardziej "kosmicznego", żeby było widać, że rzeczywiście prowadzę hybrydę.
Kuba Marcinowicz/fot. B.Bajerski
Patrząc na Aurisa z przodu widzimy dynamiczną sylwetkę z groźnie przymróżonymi światłami wykonanymi w technologii diodowej. Do tego masywne zderzaki oraz przetłoczenia na nadkolach i linii bocznej - to drobne detale, które nadają charakteru całości nadwozia.
Czytaj więcej: testy samochodów w Czwórce <<<
A co zasila hybrydową Toyotę Auris? Zaglądamy pod maskę. Sercem zespołu napędowego jest silnik elektryczny o mocy 80 KM, który współpracuje z jednostką benzynową 1.8 o mocy 99 koni. Łączna moc przekazywana na przednią oś to 136 KM. Ciekawostka to jedyna opcja napędowa w hybrydowym Aurisie.
Na więcej testów zapraszamy w każdą środę do audycji "Czwarty wymiar" już po godz. 16.00.
(kd/kuba marcinowicz)