Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
Czwórka
Karina Duczyńska 03.01.2014

Jak wygląda praca ratowników TOPR?

Ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego mają niełatwą pracę. Turyści w górach bywają bowiem lekkomyślni: schodzą ze szlaków, gubią się i dzwonią po pomoc w środku nocy, a zimą ulegają wypadkom na stokach narciarskich.
Helikopter TOPR nad TatramiHelikopter TOPR nad TatramiGrzegorz Mroczka/Wikimedia Commons/CC

- Wszystkie informacje z terenu gór, telefony od ludzi potrzebujących pomocy, odbieramy w stacji centralnej - opowiada Krzysztof Długopolski, ratownik TOPR. - Tu wszystko się zaczyna i stąd wyruszają ekipy ratowników.

To tam także można zadzwonić, by uzyskać informacje o aktualnej sytuacji w górach. - Jeśli jednak ma miejsce wypadek, musimy poznać jak najwięcej szczegółów - opowiada ratownik. - Dopiero wówczas podejmujemy decyzję, jak działać. Wiele zależy od pogody.

Jeśli aura sprzyja, ratownicy mogą na miejsce wypadku dostać się śmigłowcem. - Jeśli nie, przemieszczamy się na miejsce inaczej, na przykład na piechotę. Trwa to dużo dłużej, ale niestety nie ma innego wyjścia - opowiada Długopolski.

Jak przyznaje ekspert, w zimie najwięcej wypadków zgłaszają narciarze. - Zdarzają się także sytuacje zagrożenia lawinowego, a także zabłądzenia - opowiada Długopolski w "Poranku OnLine". - Dzień jest bowiem krótki, a ludzie często nie potrafią ocenić swoich możliwości. Szybko zapada zmrok i wówczas pojawia się problem.

A miłośnicy gór ulegają najróżniejszym wypadkom. - Od skręconej kostki na szlaku, aż po akcje, które wymagają od ratowników naprawdę dużego doświadczenia - mówi ekspert. - Zdarza się, że ratujemy grupę ludzi przez kilka dni. Tak było, gdy pod Rysami lawina zabrała grupę licealistów.

(kd)