Od 1 marca świadczenia emerytalno-rentowe wzrosły o wskaźnik waloryzacji 102,86 proc. Oznacza to, że najniższa emerytura, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy i rodzinna wzrosły o 70,20 zł, z kwoty 1029,80 zł do 1100 zł. Z kolei najniższa renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy wzrosła z 772,35 zł do 825 zł.
- Ludzie przyzwyczajają się do prognoz, a prognozy były na poziomie 3,26 proc. Tymczasem, mamy 2,86 proc. Ludzie, którzy dzwonią do OPZZ, czują się oszukani. Mówią, że państwo znowu ich oszukało na 480 mln złotych - komentował Bogdan Grzybowski. - Od kilkunastu lat zmniejsza się relacja minimalnej emerytury do minimalnego wynagrodzenia. W 2002 roku emerytura minimalna stanowiła 70 proc. minimalnego wynagrodzenia, a w 2018 to zaledwie 50 proc. - zauważył gość PR24.
Jeremi Mordasewicz z kolei zwracał uwagę na to, że podwyższanie świadczeń emerytalnych wiąże się z większymi obciążeniami dla osób aktywnych zawodowo. - Za wyższe emerytury osoby pracujące muszą zapłacić większe podatki. To się nie bierze znikąd - wskazywał ekspert. - Pamiętajmy, że waloryzacja emerytur ma zapewnić nie podwyżkę emerytur, a zachowanie siły nabywczej, uchronić nas przed "zjadaniem" z czasem emerytur przez inflację - zaznaczał.
Podczas ostatniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości prezes tej partii Jarosław Kaczyński zapowiedział wypłatę od maja "trzynastki" dla emerytów w wysokości 1100 zł. W piątek szef KPRM Michał Dworczyk poinformował, że świadczenie "Emerytura plus" będzie wypłacane osobom pobierającym emerytury lub renty bez względu na ich wysokość. Świadczenie ma być wypłacane od maja.
Więcej w całej audycji.
Gospodarzem programu była Anna Grabowska.
Polskie Radio 24/PAP
---------------------------------
Data emisji: 2.03.19
Godzina emisji: 17.35