Założony w 2018 roku zespół DYM dołącza tym samym do grup takich jak Wardruna czy Heilung, prezentując propozycję gęstą od brzmień instrumentów archaicznych, mistycznych wokali i treści nawiązującej do dziedzictwa starożytnych plemion.
Do surowych, rytmicznych dźwięków miechów, bębnów i kowadeł dołączają przestrzenne, mocne gitary. To właśnie te elementy, razem z różnorodnymi wokalami tworzą esencję płyty. Wojciech Ossowski
Album w obrazowy, czytelny dla współczesnego słuchacza sposób ukazuje wizję świata, który odszedł w niepamięć. Wszystkie utwory z płyty są osobnymi obrazkami muzycznymi, do których malowania artyści wykorzystują odgłosy burzy, szelest płonącego ogniska, tajemnicze brzmienia bębnów szczelinowych i innych instrumentów archaicznych. Również opowieść związana z każdym obrazkiem zamyka się w osobną całość, jednocześnie będąc częścią magicznego spektaklu.
Chociaż DYM w warstwie narracyjnej nawiązuje do kultury przeworskiej i wykorzystuje instrumenty dawne, zdecydowanie nie jest to muzyka rekonstruktorska. Słychać to wyraźnie w jedynym instrumentalnym utworze z płyty pod tytułem „Kowalski”, gdzie do surowych, rytmicznych dźwięków miechów, bębnów i kowadeł dołączają przestrzenne, mocne gitary.
To właśnie te elementy, razem z różnorodnymi wokalami tworzą esencję płyty. Jeśli mowa o bębnach i warstwie perkusyjnej, jest ona charakterystyczna dla działań Piotra Stefańskiego - podobny typ budowania perkusyjnej narracji można było już usłyszeć na płycie „Lelek” oraz w niektórych utworach Studium Instrumentów Etnicznych. Bębny w DYM-ie są dynamiczne, wyraziste, transowe i plastyczne, stanowią energiczną podstawę dla innych instrumentów dookreślających kompozycje.
Na pierwszy plan wysunięta jest warstwa wokalna, prowadzona przez Emilię Annę Tuśnio. Męskie burdony trzymają podstawę, podczas gdy głosy kobiece snują, zaklinają szeptem i wykrzykują kolejne opowieści. Wokale są tu harmonijne i różnorodne, nadają każdej kompozycji odmienny charakter. Mamy więc majestatyczne wokalizy („Wszystko się kończy”, „Kanon”), rytmiczne zaklęcia („Dym”, „Żarna”), czy po prostu dobrze zaśpiewane piosenki („Maliny”, „Nad brzegiem rzeki”).
Historie opowiedziane w DYM-ie tworzą razem spójną całość. Dotyczą ludzkiej natury zatopionej w przyrodzie, tęsknoty, poświęceń, chęci zaklinania przyszłości oraz po prostu - miłości. Słuchając całości, odnosi się wrażenie, że jest to płyta w pewien sposób osobista.
Wojciech Ossowski
DYM
DYM
United Records 2019
***
Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.