Wynagrodzenia zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej nie będą już podlegały ustawie kominowej, która ogranicza wynagrodzenia szefów spółek państwowych do sześciokrotności średniej pensji brutto w sektorze przedsiębiorstw. Prezesi spółki będą mogli zarabiać tyle ile prezesi innych, prywatnych spółek. Będzie tak pomimo, że Skarb Państwa nadal jest współwłaścicielem tych spółek, co oznacza, że ustawa kominowa nadal owe spółki obowiązuje. A zatem – jak to możliwe? – To dlatego, że najprawdopodobniej Rada Nadzorcza JSW zgodzi się na to, by zarząd spółki był zatrudniony na podstawie kontraktów menadżerskich. To umożliwi w pewnym sensie obejście restrykcyjnej ustawy kominowej – wyjaśnia Jakub Kurasz z Rzeczpospolitej. – Podobna sytuacja zaistniała ostatnio w poznańskiej spółce ENEA. Dzięki temu prezesi tych spółek będą mogli, wreszcie, zarabiać tyle ile zarabiają prezesi w prywatnych firmach.
Innym sposobem na obejście ustawy kominowej jest obniżenie udziałów Skarbu Państwa w spółce, poniżej 50 procent. Jest to wprawdzie zgodne z prawem, ale nie jest zgodne z zamiarami ustawodawcy. To de facto obejście prawa. – Jest to pewien paradoks – przyznaje Jakub Kurasz - że spółki Skarbu Państwa w ten sposób omijają tą restrykcyjną ustawę. Powinno się po prostu zmienić ustawę. Jednak jak widać, żadna z partii politycznych nie ma na tyle siły, aby taką zmianę przeprowadzić. Dlatego też spółki Skarbu Państwa samodzielnie podejmują pewne kroki.
Po co zatem w ogóle wprowadzono taką ustawę? – To populistyczne rozwiązanie – przyznaje Jakub Kurasz. – Były takie momenty w naszej historii, zwłaszcza w spółkach samorządowych, kiedy prezesi firm zarabiali zdecydowanie za dużo w porównaniu do swoich pracowników i w porównaniu do średniej rynkowej. Aby zmniejszyć nieco te apetyty wprowadzono ustawę kominową, która wprowadza taki restrykcyjny zakaz. Ale dziwne jest, jeżeli np. prezes dużego banku kontrolowanego przez Skarb Państwa zarabia nawet piętnaście razy mniej niż szef mniejszej, prywatnej instytucji.
Zdarzało się również tak, że prezes zarabiał mniej niż jego pracownik. Taka sytuacja miała miejsce np. w PZU. Prezes PZU, zanim Skarb Państwa nie sprzedał udziałów w tej spółce i nie obniżył udziału poniżej 50 procent, był chyba czterechsetną osobą w swojej firmie pod względem zarobków. To chora sytuacja - dodaje Kurasz.
Podobnie o ustawie wyrażają się organizacje biznesowe. – Ustawa kominowa to bubel prawny, który już dawno powinien być derogowany – mówi Piotr Rogowicki, ekspert Pracodawców RP. – Nie ma żadnego powodu, dla którego powinny istnieć ograniczenia w wynagrodzeniach kadry zarządzającej przedsiębiorstwami Skarbu Państwa. To stawia ich w pozycji niekonkurencyjnej w stosunku do firm prywatnych. Ta regulacja to curiosum na skalę europejską. Takiego rozwiązania nie ma w żadnym innym kraju. U nas jest utrzymywany z powodów politycznych i już czas najwyższy na zmianę tego prawa. Powinno to być załatwione tuż po wyborach.
Postulaty ograniczenia zarobków prezesów firm pojawiały się jednak także w Europie. Mówiło się np. o ograniczeniu zarobków prezesów banków. – Tak, ale, jak przyznaje Jakub Kurasz, miało to związek z horrendalnymi wypłatami bonusów rocznych i to w momencie, gdy dany bank korzystał z pomocy publicznej. – Wtedy to rzeczywiście było niedorzeczne. Ale nigdzie nie ma takiej jak u nas, ustawowej regulacji ograniczenia zarobków. W kilku państwach, gdzie Skarb Państwa ma swoje udział, istnieją pewne zwyczajowe kodeksy etyczne. Tam ustala się pewne limity, możliwość dochodów „nie więcej niż…” aby nie było one zdecydowanie i karygodnie za wysokie. W Polsce także podobnie można by tę kwestię uregulować. Porównując zarobki do średniej rynkowej czy wpisującw kompetencje rady nadzorczej dbanie o to by prezes zbyt dużo nie zarabiał. To co jest ważne z perspektywy rozwoju spółek, a szczególnie spółek Skarbu Państwa, to motywacja zarządu do tego, by firma się rozwijała. Niestety w ramach nowoczesnego zarządzania kadrami jednym z czynników motywującym jest właśnie pensja, cały system wynagrodzeń, który to ustawa kominowa ogranicza.
Krytykowana ustawa może powodować także pewną negatywną selekcję. Do spółek Skarbu Państwa będą trafiali gorsi menadżerowie. Choć oczywiście nie tylko, bo dziś wielu menadżerów państwowych spółek bardzo dobrze wykonuje swoje obowiązki. Ale skoro w sektorze prywatnym można zarobić więcej, jest obawa, że wielu z tych najlepszych z najlepszych – pójdzie właśnie tam. – Na szczęsice, dodaje Kurasz, zostają jeszcze ideowcy, czy osoby, którym bardzo mocno zależy na tym, aby pracować w firmie państwowej, bo ona jednak, mimo wszystko, pracuje inaczej niż spółka prywatna. Ale rzeczywiście zdarzają się także sytuacje, że przychodzą menadżerowie, którzy są zdecydowanie gorsi niż na podobnych stanowiskach, w spółkach prywatnych działających na rynku. I to, z perspektywy rozwoju całego majątku państwowego, jest bardzo złe. Byłoby także dobrze, aby menadżerowie w spółkach Skarbu Państwa zawsze mianowani byli ze względu na swoje kompetencje i wiedzę a nie ze względu na swoje znajomości.
Tymczasem obecne działania Jastrzębskiej Spółki Węglowej, a wcześniej ENEI i Bogdanki, to de facto obejście prawa. Obejście prawa tolerowane przez państwo. Nie jest to dobry przykład dla obywateli. – Zgadza się, jest to niedopuszczalne i dlatego też uważam, że ustawa kominowa, która powoduje, czy też wymusza takie zachowania powinna być jak najszybciej znowelizowana – przyznaje Jakub Kurasz. – Miejmy nadzieję, że politycy w kolejnej kadencji zrobią wszystko, aby unowocześnić system zarządzania spółkami Skarbu Państwa.
Rozmawiał Robert Lidke.