X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: Bartłomiej Sienkiewicz

Ostatnia aktualizacja: 13.03.2014 07:15
Audio

Krzysztof Grzesiowski: Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Witamy, panie ministrze, dzień dobry.

Bartłomiej Sienkiewicz: Dzień dobry.

K.G.: I jeszcze przypomnijmy, współtwórca Ośrodka Studiów Wschodnich swego czasu. To ważne, dlatego że mamy do czynienia, być może pan to potwierdzi, z taką ofensywą propagandową rosyjską wobec naszego kraju. Telewizja Rossija sugeruje, że radykałowie z Majdanu byli szkoleni w Polsce, rozkazy szły z ambasady Unii Europejskiej w Kijowie, a ambasadorem jest pan Jan Tombiński. Komsomolskaja Prawda poddaje w wątpliwość fakt rozstrzelania przez NKWD w Twerze polskich oficerów. Będzie ciąg dalszy?

B.S.: Tak, należy się go spodziewać, to jest nieodłączna część rosyjskiej polityki, w której zwykle pewnym operacjom na arenie międzynarodowej towarzyszy taka szeroka osłona propagandowa, która z naszej perspektywy może wyglądać śmiesznie i jest oparta na nieprawdziwych faktach, ale ona ma za zadanie także przekonywać obywateli Federacji Rosyjskiej czy też budować poparcie dla władz Federacji Rosyjskiej, nawet posługując się tego rodzaju przeinaczeniami.

K.G.: A pytanie brzmi: jak reagować i czy reagować?

B.S.: Znaczy uważam, że to nie jest ani moment, ani sposobność po to, żeby walczyć z kremlowską propagandą skierowaną do wewnątrz własnego społeczeństwa. To sprawa Kremla i ludzi w Rosji. Nie wydaje mi się, że to jest akurat konieczne, tym bardziej że jeśli chodzi o sprawę katyńską, to proszę zwrócić uwagę, że wielokrotnie Rosja jej używała jako rodzaj takiego przełącznika emocjonalnego do Polski. Ile razy stosunki stawały się napięte, tyle razy w Dumie czy w jakichś innych miejscach, w gazetach ukazywali się jacyś wybitni specjaliści propagujący kłamstwo katyńskie. Ewidentnie mamy do czynienia z taką próbą ze strony Rosji pewnego rozedrgania emocjonalnego w Polsce. Naszą odpowiedzią w tej sprawie było wczorajsze spotkanie pana premiera Tuska z panią kanclerz Merkel, spokojna, merytoryczna rozmowa, wspólne ustalenie działań w ramach jednolitego frontu europejskiego.

K.G.: Która to rozmowa, jak pan sądzi, da efekt w perspektywie?

B.S.: Tak, ponieważ nie ma alternatywy dla takiej polityki polskiej, która jest na pewnym „uskoku tektonicznym”, to jest granica i Unii, i NATO, i my w tej sytuacji nie możemy pozwolić sobie na to, aby prowadzić politykę z dala od polityki Unii Europejskiej czy sojuszu. I tylko... Poza tym skuteczność presji powstrzymującej kryzys na Ukrainie jest wprost proporcjonalna do tego, że państwa europejskie działają razem i jeśli nawet ten wspólny mianownik tego działania wydaje się zbyt słaby, to jednak ciągłość i determinacja w tej sprawie prędzej czy później przyniesie efekt.

K.G.: Dziesięć... jedenaście dni temu mówił pan, że to, co w tej chwili mamy na stole, mówiąc o Ukrainie, to albo pełzającą interwencję rosyjską przy kapitulacji wspólnoty międzynarodowej, albo wojnę. Czy podtrzymuje pan te słowa o kapitulacji wspólnoty?

B.S.: Wie pan co, nie pamiętam akurat tego swojego sformułowania o kapitulacji wspólnoty, natomiast faktem jest, że mamy do czynienia z pełzającym konfliktem zbrojnym, który nie napotyka oporu zarówno po stronie ukraińskiej, ale też proszę zwrócić uwagę, że Rosja w tym całym kryzysie starannie unika sytuacji, w której mogłoby dojść do rozlewu krwi. Ewidentnie stan, w którym nie jest przekroczona bariera ofiar wojskowych i cywilnych, jest stanem, który pilnują obydwie strony. Dotyczy to także państwa ukraińskiego. I wydaje mi się, że to jest moment właśnie na to, aby działania dyplomatyczne przynosiły skutek, bo rozlana krew tworzy sytuację nieodwracalną i powoduje taką spiralę wydarzeń, nad którą nikt może nie zapanować w odpowiednim momencie. Więc mam wrażenie, że to jest taki dobry moment właśnie do tego, aby trochę podwyższyć stawkę. I wczoraj ta zapowiedź trochę w zawoalowany sposób jednak padła. Unia Europejska w przyszłym tygodniu przechodzi do tego etapu drugiego, czyli do tego etapu sankcji w tej wersji początkowo łagodnej, w przyszłym tygodniu ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej rozważą techniczne elementy tych sankcji. Wczoraj mówiła o tym pani kanclerz Niemiec w Warszawie. I ta granica niezgody będzie się przesuwać ze strony Unii Europejskiej. Natomiast nikt na kontynencie europejskim, a najmniej Polacy nie powinni być zainteresowani gwałtowną eskalacją tego sporu, ponieważ zarówno nasza historia, jak i nasze położenie powoduje, że jeśli jest jakiś naród i jest jakiś rząd, który powinien robić wszystko, żeby doszło do deeskalacji, obniżenia napięcia, to to jest rząd polski i to są Polacy.

K.G.: Krym stał się częścią Rosji?

B.S.: W sensie wojskowym z pewnością tak, w sensie prawnym absolutnie nie i  to jest właśnie ten kazus dyplomatycznej wojny, który się toczy, ponieważ tak jak to zostało już wielokrotnie powiedziane, nie może być tak, że w XXI wieku ktoś dokonuje aneksji suwerennego terytorium bez pogwałcenia wszelkich praw międzynarodowych i uznaje metodę faktów dokonanych. Problem...

K.G.: Ale to Krym się odrywa i chce się przyłączyć, a nie Rosja anektuje.

B.S.: Jest tu pewien problem, ponieważ...

K.G.: No i tu kłania się ...

B.S.: ...przyłączenie na mocy referendów organizowanych przez ludzi opierających się o wojsko rosyjskie stacjonujące na Krymie i referendum pod bronią, niezależnie od proporcji ludności, tego rodzaju wybory i referenda zwykle przez wspólnotę międzynarodową nie są uznawane. I pomysł, że jakieś władze autonomiczne, gdzie szef tej władzy należy do trzyosobowej frakcji w stuosobowym parlamencie Krymu, z poparciem wojskowych przeprowadzi referendum, które będzie odrywało Krym od Ukrainy i że ktoś to referendum uzna, jest po prostu absolutnie nie do zaakceptowania.

K.G.: Co się dzieje na granicy polsko-ukraińskiej w tych dniach?

B.S.: Jest spokojnie, mamy notoryczny... mamy taki sam ruch, jaki mamy do tej pory, trwają odprawy, granica jest pilnowana, uszczelniona, są skierowane dodatkowe siły oczywiście w tej niepewnej sytuacji, mamy rezerwy, które możemy w każdej chwili wykorzystać po to, aby ta granica była jeszcze bardziej szczelna, jeszcze bardziej pilnowana, natomiast chcę uspokoić i panów redaktorów, i państwa, otóż nie notujemy ani zwiększonego napływu uchodźców, ani zwiększonych prób przekroczeń zielonej granicy. Jest normalnie i spokojnie, aczkolwiek oczywiście jak każde przewidujące państwo, jesteśmy przygotowani na różne warianty, w tym także znacznie bardziej dynamiczne.

K.G.: A granica z Białorusią i granica z Rosją?  Czy tam coś się dzieje?

B.S.: To samo, znaczy wie pan, na granicy z Rosją mamy od półtora roku mały ruch graniczny, który się odbywa bez przeszkód, który przynosi wiele profitów i stronie polskiej, i stronie rosyjskiej. Obywatele Federacji Rosyjskiej ewidentnie zasmakowali w tych podróżach do Polski ku pożytkowi wszystkich, nic się nie zmienia w te sprawie, to znaczy nic się nie dzieje takiego wokół wschodnich granic Polski w zakresie ochrony granicy czy ruchu  granicznego, co mogłoby budzić niepokój albo by wskazywało na jakąś radykalną zmianę.

K.G.: A czy może dojść do jakichkolwiek rozwiązań, które utrudnią mieszkańcom Obwodu Kaliningradzkiego wjazd do Polski właśnie w takiej formie, w jakiej to się dzieje w tej chwili, skoro mówimy o sankcjach?

B.S.: Ze strony Polski z pewnością nie. Podpisaliśmy umowę o małym ruchu granicznym, między innymi po to, żeby przekonać obywateli rosyjskich, a także władze Federacji Rosyjskiej, że Polska prowadzi normalną, otwartą, sąsiedzką politykę i do tej pory mały ruch graniczny z Obwodem Królewieckim jest wielkim sukcesem tej polityki.

K.G.: Czyli ta umowa będzie podtrzymana.

B.S.: Oczywiście.

K.G.: Bez względu na rozwój wydarzeń na Ukrainie.

B.S.: Oczywiście, naturalnie, nie ma w tej chwili powodu, żeby było inaczej.

K.G.: To teraz nasze czysto wewnętrzne, polskie sprawy, panie ministrze. Mówiliśmy o tym przed godziną 7, o tym, że Centralne Biuro Śledcze będzie miało dopisaną jedną literę i zamiast CBŚ będzie się nazywało CBŚP, Centralne Biuro Śledcze Policji. Tylko na tym będzie polegała ta zmiana?

B.S.: O, to pytanie jak czysta złośliwość. Oczywiście, że nie. Centralne Biuro Śledcze do tej pory podlega komendantowi głównemu i nie jest Policji, i nie jest wyodrębnioną jednostką policyjną, tak jak są np. wyodrębnieni komendanci wojewódzcy. Nadajemy Centralnemu Biuru Śledczemu samodzielność, autonomię, a także wzmocnienie etatowe, blisko 200 etatów po to, aby uczynić z niej centralną jednostkę o wiele sprawniej zarządzaną niż do tej pory do zwalczania najpoważniejszych przestępstw zarówno gospodarczych, jak i zorganizowanej przestępczości. Efekty tego wzmocnienia już są, przygotowania do tej formy trwały przez ostatni rok, wielokrotnie brałem udział w odprawach policyjnych, gdzie dogrywano szczegóły współdziałania Centralnego Biura Śledczego w terenie z komendantami wojewódzkimi i z innymi pionami Policji. Jestem przekonany, że ta reforma przyniesie jeszcze sprawniejszą policję i jeszcze sprawniejszy system ścigania najpoważniejszych przestępstw.

K.G.: A czy można mówić o samodzielności w warunkach braku własnych funduszy?

B.S.: Znam ten zarzut, ale prawdę mówiąc, zarówno od strony organizacyjnej ta samodzielność jest bardzo duża, od strony kadrowej, natomiast finanse powinny pozostać na szczeblu centralnym i jest to w moim przekonaniu słuszne rozwiązanie, taką przyjęliśmy koncepcję. Nie ma powodu, aby wyodrębniać zupełnie budżet Centralnego Biura Śledczego, bo to nie jest coś... to nie jest inny rodzaj Policji, tylko to jest cały czas ta sama Policja.

K.G.: Ile ta zmiana będzie kosztowała resort?

B.S.: Nie sądzimy, żebyśmy mieli tutaj specjalne nakłady. Doszło przede wszystkim do wyłączenia etatów z Komendy Głównej i przeniesienia tych etatów właśnie do Centralnego Biura Śledczego, więc mamy do czynienia raczej z ruchem papierowym w tym sensie, że bezkosztowym. Infrastruktura Centralnego Biura Śledczego zarówno w terenie, jak i w centrali pozostaje bez zmian, natomiast przenieśliśmy etaty zza biurek do Centralnego Biura Śledczego, to jest 150 etatów, w pierwszym rzucie chcemy dojść do dwustu i to wzmocnienie też jest w obrębie dotychczasowych etatów policyjnych, więc nie spodziewamy się skutków finansowych tej regulacji.

K.G.: No i jeszcze jeden temat, który na pewno zainteresuje naszych słuchaczy, zwłaszcza tych, którzy są kibicami piłkarskimi. W najbliższą niedzielę przy Łazienkowskiej na stadionie Legii mecz legionistów z Wisłą Kraków przy pustych trybunach, ale to jest decyzja kierownictwa naszej Ekstraklasy. Czy resort spraw wewnętrznych wobec tych wydarzeń, które miały miejsce i w Warszawie, a potem w Krakowie podczas meczu Wisły, kiedy to race przez kiboli zostały wstrzelone spoza stadionu, czy resort będzie podejmował jakieś działania?

B.S.: Znaczy policja wnioskowała o zamknięcie stadionów na dłuższy okres niż ten, który został wyznaczony przez pana wojewodę. I w tej sprawie zawsze będziemy o wiele bardziej surowi niż inne elementy państwa. Natomiast rozumiem racje, które skłoniły do takich, a nie innych działań administrację państwową, ponieważ te dwa wydarzenia są w pewnym sensie przełomem w polskiej Ekstraklasie, to znaczy wreszcie kluby zrozumiały, że dalsza symbioza władz klubów z bandytami stadionowymi w gruncie rzeczy szkodzi tym klubom. I pierwszy raz uruchomiono mechanizmy wewnątrzklubowe dotyczące zarówno... i wewnątrz Ekstraklasy, zarówno dotyczące zamykania meczów, jak i eliminacji bandytów i chuliganów z widowni. I trudno nie zauważyć, że wreszcie się obudziły władze klubu i chcą prowadzić politykę, na którą myśmy namawiali ich od bardzo dawna, ponieważ pierwszą linią walki z tym zjawiskiem to jest polityka klubu, dopiero drugą linią są policjanci, którzy wchodzą na interwencję. Tymczasem było dokładnie w Polsce odwrotnie.

K.G.: O ile mogą wejść, bo czasami brama jest zamknięta.

B.S.: Bo czasami brama jest zamknięta czy są skandaliczne warunki bezpieczeństwa. Otóż bezpieczeństwo kosztuje, to nie będą... i kluby wreszcie to zrozumiały, że koszty niedbania o bezpieczeństwo prestiżowe, finansowe, inne mogą przewyższać pozorne zyski z takich symbiotycznych układów z różnego rodzaju kibolskimi organizacjami.

Daniel Wydrych: To jeszcze na koniec, panie ministrze,  połączyłbym taką klamrą początek i koniec rozmowy, piłkę nożną z sankcjami, bo wobec Rosji cały czas w zasadzie mówi się, i to przede wszystkim, o sankcjach gospodarczych. Ale ostatnio pojawił się pomysł, by wykluczyć rosyjską reprezentację piłki nożnej z Mundialu w Rio. Załóżmy, że taki scenariusz ma miejsce. Jaki to przyniosłoby efekt?

B.S.: Powiem otwarcie: nie mam pojęcia. Natomiast odruchowo jestem przeciwnikiem łączenia polityki ze sportem, mimo że ten sport jest upolityczniony, mimo że czasami państwa wykorzystują sport do swoich politycznych celów, takich prestiżowych, to jako były sportowiec i kibic uważam, że są to sfery, które powinny być oddzielne, i nie jestem pasjonatem rozgrywania polityki za pomocą imprez sportowych, zarówno jeśli chodzi o ich promocję, jak i polityki, jak i rodzaj sankcji.

K.G.: Dziękujemy, panie ministrze,  za spotkanie, dziękujemy za rozmowę. Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz w naszym studio.

B.S.: Dziękuję bardzo.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak