Rozmowa dnia: Ryszard Mołdrzyk

Ostatnia aktualizacja: 14.03.2014 07:40

Przemysław Szubartowicz: Marek Sawicki potwierdził, że wraca do Ministerstwa Rolnictwa, przyznał to w poranku radia RDC. A teraz naszym gościem w studiu poznańskim jest Ryszard Mołdrzyk, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „Polsus”. Witam pana.

Ryszard Mołdrzyk: Witam serdecznie.

Jak pan ocenia tę decyzję Marka Sawickiego, zmianę na stanowisku ministra rolnictwa?

Uważam, że ta zmiana jest niepotrzebna i w ogóle wprowadzi tylko większe zamieszanie, przedłuży ten okres, który mamy w tej chwili, bo każda zmiana na stanowisku ministra powoduje, że musi on się zapoznać z sytuacją. Tak że wydaje mnie się, że ta zmiana w tej chwili jest niepotrzebna, mogliśmy poczekać z tym do zakończenie się całej afery z afrykańskim pomorem i później wyciągnąć z tego wnioski.

No tak, ale właśnie minister Stanisław Kalemba podał się do dymisji, właściwie został w pewien sposób zmuszony czy poproszony, czy nakłoniony do dymisji ze względu na to, że nie radził sobie ze sprawą związaną z afrykańskim pomorem świń. Chodzi o to, że cena żywca drastycznie spadła, nikt nie chce kupować tuczników od rolników, no i stąd protesty. Więc to jest taka szybka decyzja i szybka reakcja.

Tak, ale minister podał jako powód brak realizacji ustaleń podjętych 25 lutego, czyli z tego wynika, że to ktoś gdzieś indziej chyba trochę zawalał. Ja nie jestem politykiem, nie chciałbym aż tak bardzo się w tę dziedzinę tutaj angażować.

No tak, ale problem jest, problem istnieje, rzeczywiście rolnicy protestują, rolnicy mają teraz poważne problemy. W jaki sposób można byłoby według pana rozwiązać tę sytuację?

Pewne zaniedbania moim zdaniem są, bowiem tak jak weterynaria przygotowała się do afrykańskiego pomoru w Polsce, bo to, że on w Polsce wystąpi, to weterynaria była przekonana, twierdzili, że to jest tylko kwestia czasu. I weterynaria przećwiczyła sobie to wszystko, natomiast dalej nikt nie przećwiczył, co będzie się działo dalej. Weterynaria stworzyła... Inspekcja Weterynaryjna stworzyła strefę buforową, zamknęła ją i nie wiadomo do dzisiaj, co dalej z tym wszystkim zrobić. Tam są bardzo potrzebne bardzo szybkie działania z tego względu, że ci rolnicy są w potrzasku, nikt nie chce od nich tych świń kupić, oni muszą je karmić, nie mają na to środków, niektórzy mają kredyty i tam jest sytuacja powiedziałbym wręcz tragiczna.

No tak, ale wicepremier Janusz Piechociński zapowiadał, że ten problem ma zostać rozwiązany przez skup żywca na państwowe rezerwy strategiczne i umowy mają być podpisane szybko. Czy to by satysfakcjonowało rolników?

Na pewno tak, tylko z moich informacji, jakie posiadam, to żaden zakład mięsny nie chce się tym zająć, nie jest zainteresowany skupem tego mięsa, gdyż to mięso, mimo że jest zdrowe, bo nie stwierdzono ani jednego przypadku choroby u świń, mamy do czynienia tylko z dwoma przypadkami u dzików, to mięso, mimo że jest zdrowe, musi być poddane zgodnie z przepisami obróbce termicznej. I przydatność tego mięsa to są praktycznie konserwy. Żaden zakład nie chce się w to bawić, z drugiej strony obawiając się też, że w przyszłości, gdy zajmą się tym mięsem, mogą mieć problemy z eksportem.

No dobrze, ale jest takie zapewnienie, że te prywatne firmy, pan mówi, że nie ma takich informacji, żeby któraś chciała, ale mają to robić w imieniu Agencji Rezerw Materiałowych, mają kupić od hodowców te świnie i w ten sposób uratować sytuację.

No ale na 400 ofert złożonych zakładom mięsnym z tego, co ja wiem, jeszcze do wczoraj chyba żaden się nie zdecydował.

Czy rolnicy przestaną blokować drogi? Kiedy zaprzestaną protestów? To jest także apel wicepremiera Piechocińskiego.

Nie wiem, czy rolnicy przestaną. Dopóki nie będzie rozwiązana tam na wschodzie sytuacja, to obawiam się... Chyba że dadzą się po prostu przekonać, że nowy minister będzie cudotwórcą.

Chciałbym pana zapytać, a jaki pan ma pomysł czy miałby pomysł na rozwiązanie takiej sytuacji? Jaką pan ma propozycję dla polityków? No bo oczywiście rozumiem, że nie jest pan usatysfakcjonowany samą zmianą na stanowisku, no ale Marek Sawicki będzie miał teraz nowe wyzwania i podobno ma zacząć już pracę od dzisiaj ostro, przynajmniej taka jest polityczna zapowiedź. To co należałoby zrobić w tej sytuacji?

Wie pan, są tam propozycje nawet takie, żeby to wykupić i zutylizować. Moim zdaniem być może byłby to najtańszy sposób rozwiązania problemu, ale musimy ciągle pamiętać, że to są zdrowe świnie i w sytuacji, gdzie mamy tyle biedy w kraju i nie tylko w kraju, jakoś trudno się pogodzić z tym, żeby zdrowe mięso po prostu zniszczyć. Uważam, że gdyby się znalazł, ale to naprawdę nie wiem, jakich argumentów by trzeba użyć, żeby przekonać zakład mięsny, żeby to po prostu wykupić, przerobić i przeznaczyć chociaż do organizacji pożytku publicznego czy do najuboższych, jeżeli nikt tego nie chce.

A jeśli chodzi o afrykański pomór świń, no to przecież istnieje prawo, które sprawia, że należało podjąć określone decyzje. Gdyby tych decyzji nie podjęto, no to byłyby kłopoty i pretensje w związku z tym, że np. właśnie nie byłoby problemu z dwoma dzikami, tylko okazałoby się, że jest problem z znacznie większą ilością. I co wtedy?

To, co zrobiła weterynaria, to moim zdaniem wszystko zrobili zgodnie z obowiązującymi przepisami i oni nie mieli innego wyjścia. My możemy tu dyskutować, czy ta strefa buforowa musiała być zaraz aż tak duża, czy nie mogła ona być mniejsza. Ale ja też nie jestem specjalistą, nie jestem specjalistą od weterynarii. I to jest takie moje zdanie, że można było może mniejszą tą strefę zrobić i później ewentualnie w miarę konieczności ją poszerzyć. Natomiast dziwne jest tylko to, że to są dwa przypadki dzików i na Litwie, i w Polsce, i nie ma nic dalej.

No tak, ale w tej chwili nie ma, ale mogło być i dlatego pewnie decyzja była tego typu podejmowana. No ale w takim razie jako prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej ma pan zapewne jakieś wyzwania dla polityków na przyszłość, tzn. jeżeli powtórzyłyby się tego typu przypadki, jak właśnie zagrożenie ze wschodu, to należałoby może zmienić prawo? Należałoby rozpatrzyć ewentualność zmiany prawa? No bo rozumiem, że politycy podejmują decyzje w ramach obowiązujących przepisów.

Tak, mnie się wydaje, że aż tak dużych zmian w prawie by nie było potrzeba. Po prostu gdybyśmy podeszli do tego w bardziej taki rzeczowy sposób, mogliśmy mieć przygotowany już scenariusz i mogło być wcześniej ustalone w przypadku wystąpienia w Polsce afrykańskiego pomoru świń, co dalej z tą strefą buforową, co dalej z tym mięsem zrobić, kto ma się tym zająć, bo tu i tego zabrakło, bo gdyby to było wszystko przygotowane, to ten chaos cały trwałby kilka dni.

I jeszcze ustępujący minister Stanisław Kalemba zapowiadał, że nadwyżka trzody chlewnej zostanie zdjęta z rynku. Państwo będzie m.in. skupować wieprzowinę w ramach zwiększenia rezerw materiałowych. I mówił o tym, że jest decyzja ministra gospodarki co do uruchomienia rezerw strategicznych i na to są zabezpieczone środki. Innymi słowy państwo dysponuje możliwościami.

Tak, państwo dysponuje. Z tego, co wiem, też z funduszy europejskich ma pochodzić połowa tej kwoty. I dlatego dla mnie jest niezrozumiałe, skoro była 25 lutego podjęta decyzja, że są zabezpieczone na to środki, że ma być wykup, czemu to się nie dzieje? Nie wiem.

Być może nowy minister rolnictwa Marek Sawicki, nowy stary, odpowie na te pytania. Bardzo dziękuję. Ryszard Mołdrzyk, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „Polsus”.

Dziękuję bardzo.

(J.M.)