Rozmowa dnia: Róża Thun

Ostatnia aktualizacja: 22.03.2014 07:15

Daniel Wydrych: Róża Thun, eurodeputowana, Platforma Obywatelska. Witam panią.

Róża Thun: Dzień dobry, witam serdecznie.

Pani jest „debest”.

[śmiech] Bo tak wcześnie przychodzę już do studia? To wszystko z miłości do radia.

Nie, pani jest „debest”, bo obok Jana Olbrychta, pani kolegi partyjnego, znalazła się w gronie najlepszych europosłów 2013 roku. Co trzeba robić, żeby być najlepszym?

No, wstawać wcześnie rano, nawet w weekendy, pracować od rana do nocy... Nie no, bardzo miło pan to mówi, ale rzeczywiście przy takiej ciężkiej pracy, która nie zawsze jest widoczna albo nawet dosyć rzadko jest widoczna, przynajmniej w kraju, widoczna jest pewnie w Parlamencie Europejskim, muszę przyznać, że przyjemnie jest, jak człowiekowi od czasu do czasu powiedzą: bardzo dobrze, dziękujemy, doceniamy to. I właśnie trzeci raz dostaję to wyróżnienie, tym razem w innej kategorii, bo teraz polityka internetowa, zostałam nagrodzona za robienie dobrego prawa w polityce internetowej, a wcześniej dwa razy za ochronę konsumentów. Trzeba chyba dobrze wykonywać swój mandat po prostu, a my jesteśmy wybrani do tego, żeby robić dobre prawo europejskie. I to jest bardzo żmudna, codzienna praca, żeby to prawo sformułować dobrze.

A drugi rozdział tej pracy to jest przekonać innych, żeby zagłosowali za tym, co uważamy za słuszne, potrafić się zjednoczyć, potrafić stworzyć takie grupy ludzi, z którymi pracujemy razem. I potem potrzebna jest większość i w komisji, w której pracuję, w Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumenta, i na sali plenarnej. Więc to są właśnie dwa elementy. I umiejętność pracy nad tymi dokumentami, i umiejętność pracy z innymi. My musimy to prawo... My jesteśmy posłami dla pięciuset milionów obywateli Europy, prawda? I musimy to prawo tak tworzyć, żeby ono odpowiadało wszystkim Europejczykom. I to jest niezwykle trudne wyzwanie, o czym rzadko... z czego rzadko w Polsce sobie zdajemy sprawę. I ono, jak myślę o tej drugiej części, tej części współpracy z moimi kolegami, to mnie fascynuje ten Parlament Europejski, muszę przyznać, ale my musimy się tam dogadać z tymi ludźmi, bo mamy 24 oficjalne języki. Więc przynajmniej kilkoma podstawowymi trzeba mówić, żeby z nimi nawiązać kontakt.

A poza tym trzeba interesować się ich problemami, żeby oni się interesowali naszymi. Jeżeli ja chcę zrobić rozwiązania, na które oczekują mieszkańcy Polski czy Małopolski, Świętokrzyskiego, skąd ja jestem posłanką, to ja muszę się interesować również problemami, nie wiem, hodowców oliwek w Hiszpanii czy producentów wina we Włoszech, jeżeli chodzi o politykę zagraniczną. Jeżeli nie popatrzymy na Europę z perspektywy innych, to nie zainteresujemy ich sprawą ukraińską, która na pewno jest dla nas dużo bliższa niż dla wielu innych. Jak nie zainteresujemy się Afryką Północną, to trochę trudno nam z Francuzami czy z Włochami, Maltańczykami rozmawiać o Ukrainie, która jest dla nich bardzo daleko. Więc to wymaga takiej pracy ogromnej nie tylko nad tym, co jest naszą sprawą, tylko też sprawą ich. I kiedy pracujemy w grupie i szukamy dobrych rozwiązań dla nich, to możemy bardzo na to liczyć, że oni będą szukać dobrych rozwiązań dla nas. Więc tej pracy jest więcej niż 24 godziny na dobę.

Stwierdziła pani, że kilkoma językami co najmniej trzeba w tym Europarlamencie mówić, a co, jeśli do Europarlamentu kandydują ludzie, którzy języka nie znają, chociażby angielskiego?

No, bez angielskiego jest bardzo trudno. No nie można dobrze spełniać tego mandatu, jeżeli nie mówi się... I te podstawowe języki, które najczęściej słychać, to jest angielski, niemiecki, francuski, włoskiego dużo słychać też. Więc to jest... Nie wszyscy mówią językami obcymi, tylko że łatwiej jest oczywiście Anglikowi, który nie mówi obcymi językami, niż Polakowi, który nie mówi obcymi językami. Można być w Parlamencie bez znajomości języków obcych, ale bardzo trudno, choć wszystkie oficjalne posiedzenia, to znaczy plenarne i komisje, są tłumaczone na wszystkie języki, można nałożyć słuchawki, co ja też uważam za męczące, bo cały dzień, i to jest naprawdę kilkanaście godzin dziennie, jak jest intensywny dzień, siedzieć w słuchawkach to jest strasznie męczące, ale mnóstwo pracy się odbywa właśnie w małych grupach roboczych, na różnych spotkaniach z fachowcami, na różnych nieformalnych spotkaniach, na korytarzu i w kawiarni, my tam mamy takie miejsce, gdzie można wypić kawę, usiąść i pogadać, przed komisją, po komisji, w biurze. Ja mam biuro tak urządzone, żebym mogła zaprosić moich kolegów. One są bardzo małe te biura, ale dwóch, trzech, zapraszać ich, tłumaczyć im, o co chodzi, zrobić im kawę w polskiej filiżance i pokazać, jakoś rozmawiać w takiej atmosferze nieformalnej. No, bez znajomości języków nie załatwiłabym połowy z tych rzeczy, które udało mi się załatwić.

No to wychodzi na to, że to europosłowanie to jest niezwykle trudne, męczące zajęcie.

Fascynujące też. I jak myślę o tym, że rzadko kto w Polsce sobie zdaje z tego sprawę, że dwie trzecie prawa, które obowiązuje w Polsce, które wdrażamy w Polsce i nie tylko w Polsce, w każdym kraju członkowskim, powstaje właśnie we wspólnych instytucjach europejskich, w naszych wspólnych instytucjach, prawda? I to jest fascynujące, jak my sobie zdajemy z tego sprawę i traktujemy to na serio, że robimy prawo, które będzie obowiązywać 500 milionów obywateli, prawda? Ale rzeczywiście trzeba to zadanie traktować bardzo na serio, bo ono jest również fizycznie niezwykle wyczerpujące, dlatego ja z łatwością wstaję w weekend wcześnie, bo my przez to latanie ciągłe i tak musimy wstawać... jeżeli rzeczywiście latamy na posiedzenia, to i tak musimy wstawać bardzo wcześnie rano, żeby tam dolecieć przed południem. Posiedzenie zaczyna się w poniedziałek, moja komisja akurat około południa zaczyna posiedzenia, więc muszę o świcie w poniedziałek wstawać, żeby tam dolecieć, po czym wracamy tutaj i oczekują mieszkańcy Małopolski i Świętokrzyskiego, że ja będę się z nimi spotykać, w związku z czym... Dzisiaj jest akurat Rada Krajowa, więc jestem w Warszawie, ale normalnie podczas weekendu jestem w moim okręgu wyborczym i od świtu wyruszam gdzieś w teren, a mam okręg wyborczy bardzo duży, i żeby... na przeróżne spotkania, bo traktujmy poważnie nasz mandat i odpowiadajmy na zaproszenia i kontaktujmy się z mieszkańcami też, żeby mówić im o tym, czym ta Europa naprawdę jest, a znajomość Unii Europejskiej jest bardzo niska.

Może jeszcze jedno zdanie. Ja wczoraj sprawdzałam takie statystyki Instytutu Spraw Publicznych który robił ostatnio badania, i jest tylko 40% badanych wie, że posłów do Parlamentu Europejskiego wybiera się w wyborach bezpośrednich. Większość myśli, że to są jakieś nominacje dokonywane przez Sejm czy Senat, czy przez rząd albo przez prezydenta, a niektórzy nawet mówią, że to są osoby wybierane przez losowanie spośród posłów, których mamy w Polsce. Wiedza jest jeszcze ciągle bardzo niska, a dwie trzecie prawa powstaje w instytucjach europejskich, w tak zwanej Brukseli. Więc niezwykle ważne jest, żeby się przyjrzeć kandydatom, zagłosować na nich i pilnować ich potem, jak oni wykonują swój mandat.

Jest pani jedynką we wspomnianym już okręgu małopolsko-świętokrzyskim. Listy dziś ma zatwierdzić ostatecznie Rada Krajowa Platformy. Celebryci na listach panią drażnią czy...?

Nie wiem, komu się daje tą łatkę „celebryta”. Ja wiem, że są takie osoby, które bardzo nie lubią, żeby o nich mówić „celebryci”, ale nagle się okazuje, że się nimi stają. Niekoniecznie osoba sławna albo osoba piękna, albo osoba bardzo wysportowana jest tylko osobą piękną, ona może mieć tak samo bardzo dużo w głowie. Jak myśmy mieli ostatnio kongres chadecji europejskiej, po angielsku to się nazywa EPP tak zwanego, czyli Europejskiej Partii Ludowej, w Dublinie, i przyjechał tam pan Kliczko i przemawiał do nas. I słuchając go, myślałam właśnie o tym, że sportowiec może być tak samo bardzo dobrym politykiem. Więc trzeba patrzeć na osobę...

Pije pani do Bogdana Wenty.

Drugą osobą na liście, z której ja będę startować... Jeszcze tych list formalnie rzecz biorąc, nie ma, dzisiaj zatwierdzi je Rada Krajowa, już były ogłoszone, Rada Krajowa je dzisiaj zatwierdzi, no i tam na pierwszym miejscu proponowana ja jestem, na drugim pan Wenta. Pan Wenta jest osobą z ogromnym doświadczeniem pracy i w Polsce, i za granicą, dobrym organizatorem, poznałam go, człowiekiem bardzo zaangażowanym w sprawy polityczne i społeczne, mówiącym językami, no i tak właśnie słuchając pana Kliczki, myślałam: ze sportowców wyrastają bardzo dobrzy politycy. Więc ja w ogóle nie lubię ludzi oceniać tak w czambuł, że tak powiem. Mamy ludzi... Patrzmy na każdego człowieka osobno, prawda? To, że ktoś wybija się w sporcie, nie znaczy, że nie może być bardzo dobrym politykiem.

Trudno mówić o Bogdanie Wencie jako o celebrycie, bo przecież to znakomity trener reprezentacji Polski w piłce ręcznej, były trener Vive Targów Kielce. Pytanie moje wynika stąd, że nie tak dawno na naszej antenie znany politolog prof. Wawrzyniec Konarski mówił tak: „Bogdan Wenta, znakomity trener, ale na Boga, nie powinien się w tym momencie wygłupiać i iść do Parlamentu”. Jakie Bogdan Wenta ma przygotowanie do pracy w Europarlamencie?

Po pierwsze nikt nie pracuje sam, to jest człowiek, który potrafi bardzo dobrze pracować w grupie. On już wielokrotnie się wykazał, że pracuje dobrze w grupie. Ja bym patrzyła na każdego osobno. Poza tym ma znajomość... ma umiejętność pracy w zespole międzynarodowym, on już bardzo dużo razy to robił, on organizował różne grupy. My mamy przeróżne komisje, są komisje dotyczące, nie wiem, np. Kontroli Budżetowej, jest oczywiście Komisja Kultury, Edukacji i Sportu, ale ona nie jest legislacyjna. My musimy iść do komisji, w których tworzy się naprawdę prawo. Prawo, to znaczy... No, może taka króciutka informacja. Unia Europejska zajmuje się tym, co oddelegowały jej w gestię państwa członkowskie i my musimy się tym zajmować, gdzie kraje członkowskie powiedziały: niech Unia Europejska wspólnie robi prawo, kulturę, edukację i sport, kraje członkowskie zostawiły dla siebie, tak jak wszystkie sprawy etyczne. Ale mamy właśnie tą ogromną sprawę budżetową na przykład, prawda? Ja nie wiem, nad ochroną środowiska bym się zastanawiała dla takich ludzi. To jest tak samo bardzo ważne, jak my się zorganizujemy w Parlamencie Europejskim po wyborach, żeby znaleźć dobre miejsce dla każdego z tych osób, które zostaną wybrane i żeby porządnie my, Polacy, z Platformy i PSL-u, chadecy, czyli chrześcijańska demokracja, musimy pracować dobrze w grupie razem. I ja mam taką tendencję, żeby patrzeć generalnie, teraz już te listy powstają, jaki jest dobry potencjał osób na tej liście, której ja mam być liderką, i koncentrować się na tym, co jest dobre. I w każdej z tych osób na liście, której ja mam być liderką, jest pozytywny potencjał i na tym zamierzam budować. Zresztą zawsze się staram budować na pozytywnych cechach każdego, kogo spotykam i z kim współpracuję.

Pani poseł, a to będą wybory do Parlamentu jakiej Unii? Bo teraz sporo się mówi o solidarności w Unii w kontekście tego, co się działo, co się dzieje cały czas na Wschodzie, że sankcje nie takie, że tu chodzi o interesy, bo Niemcy i Francja nie chcą takich sankcji gospodarczych, jakich chciałaby np. Polska bądź inne kraje. Gdzie tu jest ta solidarność Unii?

Ale patrzmy na siebie samych zawsze, prawda? Pamiętajmy, że belka w oku własnym, a drzazga w oku bliźniego, więc przyjrzyjmy się, jeżeli sankcje, czy my będziemy ponosić współ... czy będziemy solidarni z tymi, którzy sankcje ewentualnie mieliby nakładać. Zobaczmy, zwróćmy uwagę na to, że takie sankcje uderzają zawsze też w tego, który te sankcje nakłada, prawda? To są miejsca pracy, ogromna ilość miejsc pracy dzisiaj w Europie, gdzie jest bardzo duże bezrobocie, wychodzimy powolutku w kryzysu, to są duże straty finansowe. Jeżeli my nie będziemy wspólnie ponosili odpowiedzialności za sankcje, to one się nie udadzą. Nie żądajmy od innych nakładania sankcji, jeżeli sami nie będziemy chcieli w nie wchodzić. Ja mam nadzieję, że taka będzie postawa Polski. To jest jedna rzecz.

Druga rzecz jest taka, że my jednak bardzo się staramy pozostać przede wszystkim w rozmowie, żeby pokazać to osamotnienie agresora na Ukrainie, niech on odczuje to osamotnienie i zobaczymy, jak będą się toczyły dalej rozmowy. Ale jednak wyraźnie widać, że Unia Europejska coraz bardziej dojrzewa do tego, i mówmy tutaj o sobie, na ile my sami dojrzewamy do tego, żeby Unia naprawdę mówiła jednym głosem, a jednym głosem to nie znaczy, że przy każdej decyzji musimy rozmawiać i negocjować z dwudziestoma ośmioma państwami, tylko że damy mocniejsze uprawnienia instytucjom europejskim, tak, żeby jedna osoba mogła popatrzyć Putinowi w twarz w imieniu pięciuset milionów obywateli i powiedzieć: ja tutaj negocjuję ceny ropy, a nie będziesz rozgrywał nam tu dwudziestu ośmiu krajów. Musimy dojść do takiej Unii, która rzeczywiście nie musi przy każdej decyzji zjeżdżać się do Brukseli i wszyscy szefowie państw i rządów i negocjować, i jeden może zatrzymać wszystkie decyzje i negocjować między dwudziestoma ośmioma krajami. My musimy zgodzić się z tym, że ktoś... że muszą być takie kompetencje dla naszych przedstawicieli, żeby oni bez negocjacji mogli w naszym imieniu mówić z krajami innymi w wielu różnych sprawach.

A sporo pracy na tym polu w kolejnej kadencji. I zupełnie na koniec – pani poseł, dystans do siebie w polityce to rzecz rzadko spotykana. Pani go posiada. Znaczy ten dystans.

Ja się staram posiadać dystans do siebie nie tylko w polityce [śmiech], też obejrzeć siebie z zewnątrz jest bardzo dobrze.

Pani ogłosiła właśnie konkurs. Na czym ten konkurs polega, można wyjaśnić?

Konkurs właśnie się kończy. Konkurs polega na poprawnym albo niepoprawnym, na zabawnym, w ogóle na wymówieniu, ośmieleniu się wymówienia mojego nazwiska, ponieważ ono jest bardzo długie. A umie pan powiedzieć moje nazwisko w ogóle?

Spróbuję na koniec, odejmę najpierw głos osobom znanym, aktorom, piosenkarzom, między innymi Zbigniew Wodecki, Adam Ferency, Krzysztof Materna, Anna Czartoryska także zmierzyli się z... zmierzyli się, no właśnie, z czym?

Ale też Władysław Bartoszewski, Janka Ochojska... [śmiech]

A właśnie słychać pana profesora, to jest próbka tego, co można znaleźć w Internecie, proszę posłuchajmy: [głosy różnych osób wymawiających pełne nazwisko Róży Thun] Adam Ferency...

Z domu Woźniakowska tam było na zakończenie, tak, ładnie powiedział. Obcięliście Ferencego, ale to było tak urocze ze strony tych wszystkich uroczych i przemiłych i wspaniałych osób, że oni chcieli się zabawić ze mną w tę grę „Wymów trudne nazwisko”. To już nie tylko kwestia wymawiania tego nazwiska, ale ostatnio Lidia Geringer de Oedenber powiedziała: szkoda, że ja nie zrobiłam czegoś takiego, jest nas trochę tutaj Polaków z obcymi nazwiskami.

A zatem naszym gościem była Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein.

Brawo, brawo, wspaniale, wygrałby pan konkurs mój na pewno. [śmiech]

No to... Wygrałem czy wygrałbym?

Tam jest cała ekipa, która ocenia.

Rozumiem.

Więc bym. Nie ja o tym zdecyduję, ale zachęcam.

Dziękuję bardzo. Róża Thun, Platforma Obywatelska, eurodeputowana. Tak już poza – wie pani, co to jest jedna wenta?

Nie, nie wiem.

To pani wyjaśnię za chwilę.

(J.M.)