X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: Andrzej Halicki

Ostatnia aktualizacja: 14.04.2014 07:15
Audio

Krzysztof Grzesiowski: Poseł Andrzej Halicki, poseł Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry, panie pośle.

Andrzej Halicki: Dzień dobry państwu, dzień dobry.

K.G.: Patrzę na zegar, jeszcze 42 minuty do godziny ósmej.

A.H.: Do ultimatum.

K.G.: Tak. I o godzinie ósmej ma upłynąć ultimatum postawione... no właśnie, tu jest problem, separatystom prorosyjskim czy separatystom wręcz rosyjskim?

A.H.: Ja nie mam wątpliwości, że tutaj jest aktywna rola Moskwy w tych zdarzeniach i było to widać wcześniej, także na Majdanie, no a później mieliśmy aneksję Krymu. Dziś scenariusz bardzo podobny do tego krymskiego w Donbasie i to, co się dzieje w Doniecku i w innych miastach tego regionu myślę, że musi się spotkać z mocną odpowiedzią Kijowa, mocną odpowiedzią rządu Ukrainy. To jest jedyna metoda potwierdzenia kontroli nad całym państwem.

K.G.: Czyli Ukraina nie może czekać na rozwój wypadków, musi działać rząd, Kijów.

A.H.: Myślę, że możemy się spodziewać tutaj akcji oddziałów specjalnych, tego specjalnego 12-tysięcznego oddziału Wostok, to są grupy przygotowane do akcji antyterrorystycznych. Myślę, że będą w użyciu.

K.G.: Ba, Ołeh Turczynow mówi nawet o użyciu armii wręcz po prostu, nawet nie tylko służb specjalnych, ale armii. I ciekawa jest reakcja Moskwy, reakcja Kremla po decyzji Ołeha Turczynowa, że to, co powiedział, to jest przestępczy rozkaz. Interesująco brzmi takie sformułowanie, przyzna pan.

A.H.: No, to taka próba odwracania kota ogonem, bo również mieliśmy wypowiedź byłego prezydenta mniej więcej w tym samym duchu, który właściwie czyta te oświadczenia i jest używany właśnie w takich momentach. Rada Bezpieczeństwa ONZ, też próba wciągnięcia jej ze strony Rosji w taką interpretację nie powiodła się. Więc tutaj myślę, że...

K.G.: „Siepacze z Majdanu muszą zaprzestać atakowania własnego narodu”.

A.H.: Tak, myślę, że się nie uda, Moskwa i prezydent Putin  jest w wyraźnej izolacji międzynarodowej i, ba, przeciwko dezintegracji Ukrainy wypowiedział się nawet Łukaszenka. Więc tutaj, można powiedzieć, jest samotny. Natomiast to nie oznacza, że nie jest...

K.G.: Samotny, ale silny.

A.H.: ...zdeterminowany. Tak. Jest wyraźnie zdeterminowany do przeszkadzania w osiągnięciu przez rząd Ukrainy, przez obecne władze Ukrainy spokoju i tego procesu proeuropejskiego i ten proces proeuropejski chce za wszelką cenę zatrzymać, więc destabilizować sytuację na Ukrainie i czyni to w sposób bezpośredni, to nie ulega wątpliwości.

K.G.: No i teraz reakcja świata. Samantha Power, ambasador Stanów Zjednoczonych przy Organizacji Narodów Zjednoczonych wręcz mówi o tym, że sankcje zostaną zaostrzone, jeśli działania, do których ostatnio dochodzi, będą kontynuowane. No tak, ale Stany to jest jeden kraj, jeden prezydent, a tu mamy po drugiej stronie...

A.H.: Ale mamy...

K.G.: ...Unię Europejską, gdzie jest 28 państw i 28 interesów.

A.H.: Nie do końca. Proszę zauważyć, że Europa mówi jednym głosem, jeżeli mamy próbę takiej dezintegracji, jeżeli chodzi o taką politykę zewnętrzną, chociażby ten list wysłany na 18 różnych adresów, to Europa będzie i odpowiadać jednym głosem, i odpowiada jednym głosem, jednomyślnie. To jest oczywiście trudniejsze wypracowywanie takiej decyzji i trochę wolniejsze niż ten jeden długopis czy ten jeden głos, ale Europa reaguje szybko i zdecydowanie, i to dobrze. Natomiast musimy wrócić jeszcze do sytuacji na samej Ukrainie, bo to oczywiście nie jest dobre i w żaden sposób nie jest pożądanym, myślę o samym fizycznym... i takiej interwencji, która może się różnie skończyć, ale jeżeli nie ma innego wyboru, to widać, że rząd Ukrainy nie może dłużej czekać. Ci teoretycznie separatyści, niby spontanicznie gromadzący się, przecież są w jednych mundurach, uzbrojeni w ten sam sprzęt, w jednakowy sprzęt, to nie są grupy, które są w jakimś sensie złożone z protestujących demonstrantów czy cywilów, którzy się po prostu czemuś przeciwstawiają albo coś oczekują. To są zorganizowane grupy... no, nie chcę tutaj używać nazw jednostek, ale ewidentnie przeszkolone, wyszkolone, bardzo dobrze wyszkolone i bardzo dobrze uzbrojone. To nie jest wewnętrzna siła.

K.G.: Jest tylko jeszcze jeden problem w przypadku czy to Doniecka, Ługańska, Charkowa czy innych miejscowości, które zostały objęte różnego rodzaju zamieszkami organizowanymi przez separatystów prorosyjskich. Tamtejsza administracja jest po ich stronie.

A.H.: To jest bardzo...

K.G.: To nie jest tak, że oni muszą zajmować coś siłą, ponieważ ten, kto jest wewnątrz, podnosi ręce i mówi: proszę bardzo, zapraszam.

A.H.: To jest duży problem, jeżeli chodzi o sytuację wewnątrz także z uwagi na pozycję oligarchów. I myślę, że tu oczekiwanie społeczeństwa ukraińskiego bardzo mocnych i takich daleko idących zmian także w tym kierunku dla niektórych jest groźne. I być może, że usiłują sobie zachować pewne wpływy takie, powiedzmy, quasi-autonomiczne.

K.G.: Czy przez to chce pan powiedzieć, że będąc oligarchą ukraińskim wcale nie znaczy, że będzie się także oligarchą rosyjskim, gdyby się zmieniła nieco geografia?

A.H.: A właśnie. I myślę, że ta sytuacja w związku z tym jest bardzo skomplikowaną i także z tego punktu widzenia możemy mieć różnego rodzaju kłopoty, jeżeli chodzi o tę transformację, bo przecież ona będzie narażona na wiele, wiele, wiele także wewnętrznych hamulców, barier. I to jest okres, który my przecież przechodziliśmy wiele lat. Trudno oczekiwać, żeby rząd ukraiński dokonał jej w miesiące. Więc znowu będzie to okres bardzo długi.

K.G.: Oczywiście nikt z nas chyba nie potrafi opisać tego, co się może wydarzyć po godzinie ósmej, ale może być groźnie, nie oszukujmy się (...)

A.H.: Miejmy nadzieję, że ta interwencja zdecydowana i konsekwentna ograniczy przelew krwi.

K.G.: No to teraz nasze sprawy kampanijne przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Platforma Obywatelska stała się głównym przeciwnikiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej na podstawie wystąpienia byłego premiera Leszka Millera na konwencji SLD. Można było odnieść nie tyle takie wrażenie, co można było mieć pewność, że będą bili przede wszystkim w Platformę politycy Sojuszu.

A.H.: To chyba trochę inaczej, tylko każde ugrupowanie, które startuje i które usiłuje swoją pozycję wyeksponować, w gruncie rzeczy bije w lidera i nic dziwnego, że Platforma Obywatelska jest jak gdyby celem...

K.G.: Mówi pan o sondażach, panie pośle? Bo to...

A.H.: Słucham?

K.G.: Jeśli o sondażach pan mówi, to od niedawna znowu w lidera, i to też z taką minimalną przewagą.

A.H.: To prawda, że te sondaże niedawno jak gdyby pokazały na pozycji pierwszej Platformę, ale jednak mimo wszystko od 7 lat ugrupowanie rządzące jest liderem tak czy inaczej, jest tym, na które zwracają uwagę wszyscy oponenci. SLD jest w opozycji, więc nic dziwnego, że atakuje w ten sposób. Ale ważne jest, z jakich pozycji i dlaczego, a przede wszystkim co jest przedmiotem, co jest celem również w tych wypowiedziach głównym. Uważam, że istotą tych wyborów, i trochę tego nie doceniamy albo mało się o tym mówi, może jeszcze ta kampania tak naprawdę nie wystartowała poza takimi różnymi śmiesznymi, marginalnym zdarzeniami, czyli prezentacją kandydatów powiedziałbym egzotycznych, chociaż i liderom się zdarzyły egzotyczne klipy prezentujące ich samych, co też deprecjonuje trochę wagę tych wyborów, mamy przed sobą najważniejszą kadencję Parlamentu Europejskiego być może na najbliższe dekady. Naprawdę strategicznie rozstrzygającą coś, co było podważane ostatnio, a co może być podważane, jeżeli eurosceptycy, populiści, nacjonaliści tworzą pewnego rodzaju większość w parlamencie i zatrzymany zostanie, a może zawrócony proces integracji europejskiej. To nie jest tylko kwestia rozszerzenia, to jest także kwestia mechanizmów, o których mówiliśmy wcześniej, mechanizmów podejmowania decyzji, a więc siły instytucji europejskich. Jeżeli ten proces zostanie zawrócony, to naprawdę nie będzie także nam lepiej i bezpiecznie. I nie doceniają tego niektórzy politycy także nad Wisłą. Usłyszałem hasło: „Mała Unia, silna Polska”. Nie, silna Polska może być tylko w silnej i dużej Unii. I to jest nierozerwalnie związane ze sobą.

K.G.: A czy obserwując przebieg kampanii, dotyczy to zresztą także polityków pana partii, czyli Platformy Obywatelskiej, nie odnosi pan wrażenia, że pewne poruszane tematy, pewne problemy, które się przedstawia, mają się trochę nijak...

A.H.: Do samego...

K.G.: ...do faktu wyborów do Parlamentu Europejskiego? Przecież to jest normalna, klasyczna...

A.H.: Do samego zadania w Parlamencie Europejskim. Oczywiście...

K.G.: ...klasyczna kampania przed wyborami do parlamentu krajowego, do Sejmu, do Senatu w naszym przypadku.

A.H.: Oczywiście, że tak. I...

K.G.: Z tym, że chyba wszyscy sobie zdają z tego sprawę, że to nie jest akurat ten moment, ale jednak się o tym mówi.

A.H.: Ale jednak się o tym mówi, bo konkurencja jest konkurencją wewnętrzną i przez ten pryzmat konkurencji wewnętrznej także te wybory do Parlamentu Europejskiego są przecież oceniane i analizowane także przez media, co jest paradoksem, bo powinniśmy rozmawiać o tym, co jest głównym zadaniem naszej delegacji w Parlamencie Europejskim, w jaki sposób będą głosować, podchodzić do np. strategii związanej z budżetem, czy ten budżet powinien być większy, czy mniejszy, czy utrzymany, wspólne polityki, wspólna polityka rolna, spójnośćpolityki oparta o solidaryzm, zresztą EPP, Europejska Partia Ludowa, której jesteśmy członkiem, wybiła to hasło właśnie jako główne tej kampanii nie bez przyczyny, bo właśnie między innymi te polityki są przecież kwestionowane przez brytyjskich konserwatystów i nie tylko, także w naszej części Europy. Więc to jest istotą tych wyborów, ale oczywiście te tematy nie przebijają się tak bardzo jak sama rywalizacja głównych sił, jak styl obchodów 10 kwietnia i problemy z tym związane, myślę o smoleńskiej katastrofie, te konferencje Antoniego Macierewicza przecież nijak się mają w ogóle do tej kampanii, a stały się jej elementem.

K.G.: To jeszcze jeden wątek na koniec, panie pośle, jeśli pan pozwoli. Ostatnio media sporo rozpisują się na temat pieniędzy, którymi dysponują partie polityczne i jak te pieniądze są wydawane. Newsweek między innymi poświęcił sporo uwagi Platformie Obywatelskiej, że oszczędzają na współpracownikach pana koledzy, nie wiem, jak pan, bo pewnie pan też zatrudnia parę osób w swoim biurze poselskim, „za to lubią dobrze zjeść i wypić”. Podane są nazwy lokali, gdzie przyjechali bonzowie Platformy Obywatelskiej, mieli szkolenia, a potem byli w drogiej restauracji, rachunek wyniósł ileś tysięcy . Ktoś powie: no dobrze, zdarza się.

A.H.: Nie, nie dobrze i tu powiem zdecydowanie dobrze, znaczy na Mazowszu tego rodzaju wydatków pan nie znajdzie i tu mogę ręczyć. Jeżeli chodzi o moje biuro poselskie i w ogóle biura poselskie, tutaj po pierwsze one wszystkie są bardzo dobrze kontrolowane, bo to są pieniądze, które są przecież publicznie wydawane, może pan redaktor znaleźć wykaz wszystkich wydatków także w Internecie. Myślę, że to są dane dostępne. Więc to rozliczenie jest jawne. I pracowników dużo zatrudnić się nie da, bo ten kilkumiesięczny... ten miesięczny kilkutysięczny budżet na to raczej nie pozwala. Więc proszę mi wierzyć, żadnych rachunków tego rodzaju, co pan wymienił, nie znajdzie pan w rozliczeniach mojego biura...

K.G.: Mazowieckich, ale jednak...

A.H.: ...ani restauracji, ani mazowieckich Platformy, czyli partyjnych pieniądzach również.

K.G.: Ale jednak z rachunków Platformy wynika, że ktoś. I tu jest pytanie o granice przyzwoitości, zapłacił partyjnymi pieniędzmi za pobyt... nie wiem, czy mogę podać nazwę, żeby to nie była reklama przypadkiem, bo jeszcze ktoś się będzie chciał zorientować, gdzie to jest i czy warto tam pójść.

A.H.: Jeżeli adres jest...

K.G.: Ale to jest mały bar, barek na warszawskim Bródnie, to nie można z własnej kieszeni wyjąć i zapłacić?

A.H.: Nie wiem, o co pan pyta, ale jeszcze raz powiem, na pewno...

K.G.: No więc powiem, co można zjeść: jajko na miękko, może śniadanie.

A.H.: Bródno na pewno w Warszawie, warszawska dzielnica, ale na pewno nie jest to rachunek, znów powiem, mazowiecki czy warszawski, za to ręczę.

K.G.: Ale ktoś zapłacił.

A.H.: Nie mam zielonego pojęcia, o co pan...

K.G.: Może ktoś z tak zwanego terenu.

A.H.: ...redaktor pyta. Jak bym wiedział, to się dowiem i odpowiem.

K.G.: Ale pan by raczej z własnej zapłacił, gdyby coś?

A.H.: Oczywiście, że tak, tego rodzaju rzeczy są nie do zaakceptowania.

K.G.: Poseł Andrzej Halicki, poseł Platformy Obywatelskiej, gość Sygnałów dnia. Dziękujemy.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak