Rozmowa dnia: Jarosław Gowin

Ostatnia aktualizacja: 16.05.2014 07:15
Audio

Kamila Terpiał-Szubartowicz: Naszym gościem jest Jarosław Gowin, Polska Razem, poseł i kandydat do Parlamentu Europejskiego. Dzień dobry, panie pośle.

Jarosław Gowin: Witam serdecznie z bardzo deszczowego Opola.

No właśnie, z Opola, bo jak rozumiem, prowadzi pan cały czas kampanię wyborczą, to już ta ostatnia prosta.

Bardzo intensywna kampania. Wczoraj odwiedziłem Dolny Śląsk, byłem we Wrocławiu, Jeleniej Górze, Wałbrzychu, Dzierżoniowie, Bielawie, Kłodzku, tu na Opolszczyźnie zdążyliśmy jeszcze dojechać do Nysy i Opola. Do końca kampanii wszyscy nasi nie tylko kandydaci, ale działacze, sympatycy będą prowadzić taką społeczną kampanię już w najbliższą sobotę. Ponownie zapraszam wszystkich na place targowe, tam będziemy się spotykali z kupcami, będziemy rozmawiali z klientami i przekonywali do naszego programu.

To o programie za chwilę, ale jeszcze krótko o kampanię zapytam. Czy zamierza pan może, tak jak prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, przerwać kampanię, by udać się w tereny zagrożone powodzią, na wały tak zwane, by obserwować, co się zmieniło i czy wszystko gra, tak kolokwialnie mówiąc?

Podkarpacie to są moje rodzinne strony, ja pierwszych 18 lat życia spędziłem w Jaśle, też mieście bardzo dotkniętym jedną z poprzednich powodzi, ale to nie wygląda fajnie, to trochę tak, jak gdyby i Jarosław Kaczyński, i Donald Tusk wyczekiwali na ludzką tragedię. Natomiast panu premierowi... pana premiera zachęcam do lektury raportu NIK-u, raportu, który pokazuje, jak po roku 2010 Donald Tusk zmarnował czas na wzmocnienie systemu przeciwpowodziowego. Niestety, te ostatnie lata były całkowicie zmarnowane.

Chociaż premier Donald Tusk mówi też, że po tej powodzi w 2010 roku też rząd wiele się nauczył i jednak próbuje te błędy naprawić.

Oby tak było, raport NIK-u, a to jest chyba najbardziej bezstronny, najbardziej wiarygodny test, niestety nie potwierdza tego optymizmu premiera.

To teraz, panie pośle, chciałabym porozmawiać o programie waszym, czyli Polski Razem, w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Między innymi zacytuję takie jedno zdanie i o konkrety pana chciałam zapytać. „Chcemy wielkiej Polski w małej Unii Europejskiej”. Co to konkretnie znaczy?

Wielkiej Polski to znaczy Polski dużo skuteczniej walczącej o swój interes narodowy, bo Unia Europejska to nie jest taki klub dżentelmenów, gdzie każdy ustępuje pozostałym miejsca. W ramach instytucji unijnych trzeba w sposób bardzo kompetentny, ale też twardy zabiegać o interes narodowy, niech eurodeputowani niemieccy zabiegają o interes Niemiec, francuscy o interes Francji, ale obowiązkiem, świętym obowiązkiem polskich posłów od Parlamentu Europejskiego jest walka o interes narodowy Polaków. I tutaj warto się przyjrzeć osiągnięciom eurodeputowanych z Polski Razem – Pawła Kowala, Adama Bielana, Artura Zasady czy Marka Migalskiego – na przykład ich głosowania w sprawie gazu łupkowego. Gaz łupkowy to jest ogromna szansa dla polskiej gospodarki, ogromna szansa na wzbogacenie się Polaków. Ta szansa może być zmarnowana i przez rząd, bo ślimaczą się prace nad ustawą umożliwiającą wydobycie gazu, i niestety są próby zablokowania tego wydobycia na forum unijnym. Więc my będziemy twardo walczyć o interesy polskich kupców, polskich rolników, przedsiębiorców, a przede wszystkim o interesy polskich pracowników...

Rozumiem, że według pana na przykład...

...bo Polacy zarabiają średnio mniej niż mieszkańcy Europy Zachodniej.

Na przykład rząd i premier Donald Tusk nie walczą wystarczająco o te interesy w całej Europie.

Nie walczą wystarczająco skutecznie. Ja nie odmawiam dobrej woli żadnemu politykowi, ani Jarosławowi Kaczyńskiemu, ani Donaldowi Tuskowi, no ale te dwie wielkie partie, które starają się podzielić całą scenę polityczną między sobą, toczą nieustający bój, nieustającą wojnę polsko-polską, z której nic dobrego dla Polaków, normalnych Polaków nie wynika. Natomiast nasze hasło to jest także mała Unia. O co chodzi – my chcemy odbiurokratyzować Unię, chcemy usuwać różne biurokratyczne absurdy, takie jak zakaz wędzenia tradycyjnych wędlin dymem, co uderza w polskich przedsiębiorców i rolników, chcemy, żeby ta Unia była mniej marnotrawna i żeby ona nie wtrącała się zbyt głęboko w wewnętrzne sprawy poszczególnych państw...

Czyli rozumiem, że jest też...

...zwłaszcza w te sprawy dotyczące rodziny i moralności.

Czyli rozumiem, że jest też pan przeciwnikiem głębszej integracji Unii Europejskiej.

Jestem zwolennikiem przede wszystkim integracji na poziomie ekonomicznym, na poziomie gospodarczym. Wspólna Europa ma sens przede wszystkim jako wielki wspólny rynek, natomiast równocześnie Polska Razem, nasze ugrupowanie kategorycznie sprzeciwia się wchodzeniu Polski do strefy euro, a mówię o tym nieprzypadkowo, bo podczas piątkowego exposè minister Sikorski ni stąd, ni zowąd zasugerował, że Polska powinna szybko do tej strefy wejść. Co więcej, ten postulat został poparty przez prezydenta Komorowskiego, a następnie przez szarą eminencję rządu, Jana Krzysztofa Bieleckiego, który powiedział nawet, że jest możliwość uruchomienia jakiejś specjalnej szybkiej ścieżki dla Polski wejścia do strefy euro. My uważamy, że to byłaby tragedia dla polskich gospodarstw domowych. Obawiamy się, że rząd chce cichaczem, za plecami Polaków wprowadzić nas do strefy euro, dlatego domagamy się też bardzo jasnej deklaracji premiera Tuska, jakie są plany rządu w tej sprawie.

I domagacie się też z tego, co wiem ewentualnie referendum w tej sprawie.

Domagamy się referendum w sprawie wejścia do strefy euro. W ogóle uważamy, że każde dalsze ograniczenie suwerenności Polski, a rezygnacja z własnej waluty jest bardzo daleko idącym ograniczeniem, powinno być poprzedzone referendum. W każdym razie posłowie Polski Razem, tak zresztą stanowi o tym nasza deklaracja ideowa, nigdy nie zagłosują za dalszym ograniczeniem suwerenności Polski, o ile takiego rozwiązania nie poprze w referendum naród.

A czy widzi pan Ukrainę w Unii Europejskiej? Jeżeli tak, to kiedy?

Oczywiście, że w interesie całej Europy, a zwłaszcza Polski jest poszerzanie się Unii na wschód. W tej chwili Ukraina ogarnięta jest praktycznie jeżeli nie wojną, to bardzo silnym konfliktem. Na razie niestety nie można w ogóle planować konkretnie przyłączenia się Ukrainy do struktur europejskich, natomiast my, Polacy, zwłaszcza polski rząd powinien zabiegać o jak najszybsze podpisanie pełnej umowy stowarzyszeniowej, na razie umowy stowarzyszeniowej między Unią a Ukrainą.

Na razie, jak rozumiem, czeka przede wszystkim na wybory, które mają się odbyć 25 maja na Ukrainie, bo nie chodzi tu o wybory do Parlamentu Europejskiego.

Trzeba czekać na dalszy ciąg wydarzeń. Niestety widać, że Rosja, że Władimir Putin  nie ustaje w próbach zakłócenia przygotowań do tych wyborów i będzie się starał latami destabilizować sytuację na Ukrainie, a my, Polacy, powinniśmy uważnie patrzeć, jak w tej sytuacji zachowują się te największe państwa europejskie – Wielka Brytania, Francja czy zwłaszcza Niemcy. Niestety, jak do tej pory nie widać tutaj specjalnej solidarności europejskiej, na przykład jeżeli chodzi o Angelę Merkel, to najwyraźniej interes biznesu niemieckiego jest dla niej ważniejszy niż Ukraina, niż Polska, niż cały proces integracji europejskiej. Musimy wyciągnąć z tego wnioski, musimy w większym stopniu polegać na własnej sile i musimy też budować obóz państw Europy Środkowo-Wschodniej, które czują się zagrożone tym rosyjskim neoimperializmem.

Premier Donald Tusk mówi tak, jestem ciekawa, czy pan się z tym zgodzi, to też w kontekście właśnie dalszej integracji Unii Europejskiej: „Zarówno w kontekście kryzysu ukraińskiego, jak i w perspektywie długoterminowej strategicznej polska przyszłość może być bezpieczna wtedy, kiedy jesteśmy bardzo ważnym cenionym, szanowanym elementem zintegrowanej Europy”.

Wszystko zależy od tego, co to znaczy zintegrowana Europa. Jeżeli pan premier chce, żeby powstało jedno europejskie superpaństwo, to ja jestem temu kategorycznie przeciwny. Chcę też zwrócić uwagę, że jeżeli powstanie taka federacja europejska, czyli właśnie takie superpaństwo, to tam interesy tych mniejszych czy nawet średnich państw, jak Polska, będą reprezentowane jeszcze gorzej niż dzisiaj w Unii Europejskiej. To będzie wtedy państwo, to takie superpaństwo europejskie podporządkowane tak naprawdę interesom Paryża, Londynu, a zwłaszcza Berlina.

Premier mówi też, że te partie, które i w Polsce, i w Europie osłabiają dzisiaj zintegrowaną Unię Europejską, tak naprawdę działają na rzecz i sprzyjają Władimirowi Putinowi. Myśli pan, że to słowa między innymi skierowane do pana?

Nie, z całą pewnością nie. Premier adresuje te słowa przede wszystkim pod adresem PiS-u i Nowej Prawicy. Czy słusznie pod adresem PiS-u, tego nie wiem, natomiast Janusz Korwin-Mikke rzeczywiście...

Ale pan podobnie mówi o ewentualnej właśnie większej integracji Unii Europejskiej i roli Polski w tej integracji.

Pani redaktor, wszystko zależy od tego, gdzie widzimy przestrzeń integracji. Ja uważam, że należy usuwać bariery celne, że należy tworzyć naprawdę wspólny rynek europejski, ale przy zachowaniu odrębności i suwerenności poszczególnych państw. Ta Unia Europejska miała być Europą wolnych ojczyzn, a nie Europą biurokratów brukselskich czy Angeli Merkel. Mam nadzieję, że premier Tusk pojmuje proces integracji europejskiej podobnie. Natomiast oczywiście są w Polsce środowiska eurosceptyczne, to jest przede wszystkim Janusz Korwin-Mikke, który snuje takie marzenia czy raczej rojenia o tym, że Unię należy rozwalić, jest wyraźnie proputinowski, prorosyjski, wysuwa postulat neutralności Polski, czyli jak rozumiem wyjścia z NATO. No, tego typu poglądy nie mają nic wspólnego z poważnym konserwatyzmem i na pewno pod takimi poglądami ja sam i Polska Razem się nie podpiszemy.

I pan jest też cały czas przeciw podpisaniu przez Polskę konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet?

Pani redaktor, należy zwalczać każdą formę przemocy, w tym szczególnie przemocy wobec kobiet. Przypomnę, że jako minister sprawiedliwości zaostrzyłem przepisy zwalczające czy karające za gwałt. Natomiast trzeba się przyjrzeć temu dokumentowi, on ma piękny tytuł i jest tam wiele słusznych postulatów, które już dawno zostały zrealizowane przez polski kodeks karny, natomiast problem polega z tym dokumentem na tym, że obok tych słusznych postulatów tam wpleciono pewną ideologię. Jeżeli my ratyfikujemy ten dokument, to w ciągu paru lat w Polsce trzeba będzie zalegalizować tzw. małżeństwa homoseksualne wraz z prawem tych związków homoseksualnych do adopcji dzieci. Dopóki Polacy chcą głosować na takich polityków, jak Jarosław Gowin, to w Polsce nie będzie adopcji dzieci przez homoseksualistów.

No ale pan też przyzna, że w konwencji tego zapisanego literalnie nie ma.

Literalnie nie ma, ale są bardzo proste i szybkie konsekwencje. Jeżeli płeć definiuje się przez rolę społeczną, jeżeli płeć może być dowolnie zmieniana, to to oznacza, że nie ma żadnej różnicy między małżeństwem rozumianym jako związek kobiety i mężczyzny, czyli tak jak rozumie to polska Konstytucja, a małżeństwem rozumianym tak jak chcą to środowiska lewackie.

I to jest dyskusja zapewne, która będzie miała miejsce jeszcze w przyszłości. Na razie bardzo dziękuję za tę rozmowę. Poseł Jarosław Gowin, Polska Razem, lider małopolsko-świętokrzyskiej listy wyborczej tej partii, był naszym gościem w studiu w Opolu. Bardzo dziękuję.

Bardzo serdecznie dziękuję.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak