X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: Donald Tusk

Ostatnia aktualizacja: 21.05.2014 07:15
Audio

Przemysław Szubartowicz: Nasz gość: premier Donald Tusk, witamy, panie premierze.

Donald Tusk: Dzień dobry.

Panie premierze,  wybiera się pan dzisiaj do Brukseli rozmawiać o unii energetycznej, a właściwie przedstawiać projekt unii energetycznej. Co pan chce powiedzieć?

To, co mówię moim koleżankom i kolegom z Europy o wielu, wielu tygodni, i to właściwie nie jest nic nowego, bo nie ma potrzeby wyważania otwartych drzwi ani odkrywania Ameryki. Od wielu lat Unia dyskutuje o różnych zasadach wspólnoty energetycznej. Sytuacja na Ukrainie i potencjalny kryzys gazowy, nie pierwszy, bo w 2009 też mieliśmy do czynienia z zakręceniem gazu przez Rosjan, powoduje, że trzeba wreszcie w Europie z tej epoki rozmawiania o tym przejść do czynów. I najzwyczajniej w świecie te propozycje polskie mogą spowodować, że reakcja Europy dziś i w przyszłości na kryzys energetyczny będzie dla nas wszystkich tańsza.

Ale, panie premierze,  pan mówi nic nowego nie chce pan powiedzieć niż do tej pory pan mówił, to nic nowego po tym, co powiedział Günther Oettinger? Bo on oczywiście nie zakwestionował pomysłu unii energetycznej w całości, ale jednak powiedział, że ustalanie odgórne cen gazu to jest dla niego problem.

Będzie dzisiaj uczestnikiem komisarz Oettinger odpowiedzialny za energię w Europie tego spotkania w Brukseli i z jednej strony słyszę czasami, szczególnie w Polsce, takie głosy: e, co ten Tusk tam robi, i tak nie ma szans, bo przecież nikt nie przyjmie tych polskich propozycji w stu procentach. A ja wtedy zawsze mam jedną odpowiedź: czy mamy z założonymi rękami patrzeć, jak Europa grzęźnie w takich sporach, w konfliktach interesów, skoro mamy dobry punkt widzenia? Bo to, co pan zauważył, ja mam tego potwierdzenie w czasie każdego spotkania, czy to była kanclerz Merkel, czy prezydent Hollande, czy ostatnio premier Włoch, ale właściwie wszyscy bez wyjątku moim rozmówcy mówią: tak jest, macie rację. To już jest naprawdę niezły...

Ale to może być język dyplomacji, który właśnie polega na tym, że mówi się: tak jest, macie rację, musimy o tym porozmawiać w przyszłości z pewnością warto się pochylić nad pomysłem, a później ktoś zada pytanie na przykład: jaki interes strona niemiecka miałaby, aby godzić się na wyższe ceny gazu?

Problem polega na tym, że to bezpieczeństwo energetyczne Europy i większa niezależność energetyczna Europy to jest oczywiście interes długofalowy, który stoi w poprzek doraźnym interesom niektórych firm, nie tylko niemieckich, to... Ale oczywiście te związki gazowe między Niemcami a Rosją są tutaj najwyraźniejsze. I my musimy rozpocząć proces zmiany tego nastawienia, to znaczy że gaz nie jest tylko biznesem pomiędzy firmami, np. niemieckimi i rosyjskimi, że gaz jest także strategicznym elementem bezpieczeństwa całej Europy. I ocenicie naszą skuteczność za kilka czy kilkanaście dni, bo za chwilę Komisja Europejska... ale ja dzisiaj, jak sądzę, uzyskam potwierdzenie tego, publiczne potwierdzenie, Komisja Europejska przedstawi całej Unii Europejskiej pewne rekomendacje i one według mojej wiedzy będą zbieżne prawie w stu procentach z tymi propozycjami, jakie Polska przedstawia od wielu, wielu tygodni.

A jakie są granice kompromisu dla pana, panie premierze?

Wie pan, to właśnie często pada takie pytanie: kompromis, kto wygra, kto pokona? To nie są negocjacje w tej chwili. Bo to nie chodzi o to, kto z kim wygra przy stole negocjacyjnym, to jest pytanie: na ile Europa... Tak jak w przypadku np. unii bankowej czy generalnie tego kryzysu finansowego, Europa o wiele za późno zareagowała solidarnie i później to kosztowało 500 miliardów euro, ten kryzys finansowy. Więc ja bym bardzo chciał, żeby tak czy inaczej w Europie krok po kroku zaczęto budować tę unię energetyczna  po to, żeby uniknąć takich dużych wydatków. Do jakiego momentu... W jakim momencie dojdziemy do pułapu, który by nas satysfakcjonował, tego nikt nie wie. Na razie uruchomiliśmy proces. Ja uważam, że Polska akurat może mieć tu satysfakcję, bo to jest pierwszy projekt, którego Polska jest autorem i adwokatem, który staje się z dnia na dzień coraz powszechniej akceptowanym projektem całej Europy.

A ma pan taką wiedzę albo przypuszczenie, kiedy on może wejść w życie realnie? Kiedy zacznie obowiązywać? Kiedy będzie rzeczywiście działać?

W pierwszych dniach czerwca Komisja Europejska została zobowiązana dzięki naszej inicjatywie do przedstawienia takich rekomendacji dla wszystkich państw Unii Europejskiej. To są rekomendacje na rzecz podniesienia niezależności energetycznej i one będą na pewno szły w tym kierunku, jaki Polska proponuje. Czyli czerwiec jest pierwszym etapem już formalnym. Które z tych rekomendacji zostaną w czerwcu przyjęte? Ja mam nadzieję, że wszystkie. I to będzie oznaczało, że tak naprawdę szczególnie ta inwestycyjna część tego projektu unii energetycznej powinna ruszyć już latem.

Panie premierze,  a co to znaczy rehabilitacja węgla? A przy okazji zapytam, czy pan górników zabiera na spotkanie do Brukseli?

Zostali zaproszeni, nie wiem, czy skorzystają z tego zaproszenia, ale informacja na temat tego spotkania i tak będzie dla wszystkich dostępna. Zresztą akurat w sprawie unii energetycznej nie tylko górnicy, ale generalnie energetycy i także zarządy kopalń są oczywiście naszymi sojusznikami z oczywistych względów, ponieważ elementem unii energetycznej jest właśnie rehabilitacja węgla. Znaczy to słowo jest chyba dość trafne, bo przez ostatnie lata węgiel był jednym z głównych oskarżonych w cudzysłowie w tej nowej polityce energetycznej Unii, bo uznawano, że węgiel jako główny sprawca zanieczyszczeń, przede wszystkim emisji CO2, nie może być dłużej traktowany jako podstawa bezpieczeństwa energetycznego. Ale trochę zmieniły się realia, po pierwsze...

Ale też jest jednak Komisja Europejska, która mówi o CO2, daje bardzo restrykcyjne warunki dla Polski także. I pytanie: jak to pogodzić?

Można to pogodzić i akurat Polska godzi to dobrze, przede wszystkim zwiększając tzw. efektywność energetyczną. To znaczy my dzisiaj z tony węgla spalanego w polskiej elektrowni czy ciepłowni uzyskujemy bez porównania więcej jakby efektów ze względu na dużo większą wydajność instalacji. A więc te nasze inwestycje w nowoczesne bloki energetyczne i w nowoczesne ciepłownie będą powodowały, że węgiel nadal może być nośnikiem energii, a niekorzystne emisje będą wyraźnie mniejsze. To jest pierwsza zasada, ale to, co dzisiaj najważniejsze i co Europa zaczyna rozumieć, to to, że kwestie klimatyczne czy ochrony środowiska, bardzo ważne, dla nas też, nie mogą rujnować efektywności gospodarczej. I dzisiaj w Europie też znajdujemy posłuch, ponieważ wszyscy wiedzą, że nie można Europę zastawić wiatrakami i solarami i równocześnie martwić się tak bezradnie, że nie ma miejsc pracy, że młodzi nie mają roboty. Gospodarka europejska musi być konkurencyjna także dzięki niskiej cenie energii. W polskim przypadku i nie tylko w polskim oznacza to również wykorzystywanie węgla jeszcze przez długie, długie lata.

Panie premierze,  jeśli spoglądać na ten kryzys ukraińsko-rosyjski także w perspektywie obaw polskich, które gdzieniegdzie pojawiają się w sposób dość wyraźny, nie tylko obaw o retorykę wojenną, bo może to nie jest najwłaściwsza retoryka, ale pytania np. o to, czy wystarczy nam gazu, czy nie będzie sytuacji, w której rzeczywiście negocjacje z Rosją nie przyniosą rezultatu i gaz przestanie płynąć któregoś dnia, co wtedy? Jesteśmy gotowi na taki scenariusz?

To, co jest takim moim najgłębszym przekonaniem, to to, że w polskiej polityce, szczególnie jeśli mówimy o działaniach rządu i administracji, jest zmiana tego nieszczęsnego w polskiej historii... tej nieszczęsnej zasady „mądry Polak po szkodzie”. Tak jak w przypadku powodzi, dzisiaj już nie będziemy, jak sądzę, rozmawiali o powodzi, bo udało się zapobiec jakimś negatywnym skutkom tych opadów, ale tydzień wcześniej dzięki pewnemu modelowi, który potrafiliśmy zbudować, dzięki działaniom na zbiornikach wodnych i tak dalej, udało się, wyprzedzając pewne działania natury, udało się zabezpieczyć nas przed wielkimi szkodami.

To samo dotyczy energetyki, gazu i sytuacji na Ukrainie. My dzisiaj jesteśmy bezpieczni pod względem gazowym, nawet jeśli doszłoby do dramatu na Ukrainie większego niż dzisiaj i gdyby np. Rosja, tak jak zapowiada, na początku czerwca zakręciła kurek z gazem do gazociągów, które idą przez Ukrainę, to w Polsce nie odczujemy tego faktu i obywatele w Polsce mogą być zupełnie spokojni. Nawet gdyby gaz z Rosji przestał płynąć, mamy wystarczającą ilość zapasów i wystarczającą ilość połączeń, aby przetrwać nawet długotrwały kryzys gazowy. Chcę jednak uspokoić państwa, nic nie wskazuje na to, aby nawet najbardziej dramatyczny rozwój zdarzeń na Ukrainie oznaczał zamknięcie przepływu gazu przez nasz gazociąg, który biegnie przez Białoruś, mówię o tej głównej nitce, ponieważ oznaczałoby to także zamknięcie dopływu gazu do całej zachodniej Europy. I dlatego pod tym względem możemy być spokojni. Ale ja mogę z satysfakcją powiedzieć, że między innymi stan magazynów gazowych w Polsce i to, że przygotowujemy się do tego kryzysu od dłuższego czasu, spowodował, że Polska dzisiaj jest bez porównania bezpieczniejsza gazowo niż Słowacy, Czesi, Węgrzy, Austriacy i tak dalej.

Panie premierze,  to w tym kontekście warto zapytać, czy będziemy budować nowy sposób polityki zagranicznej wschodniej, ale w kierunku Władimira Putina, to znaczy pytanie jest takie: jak dzisiaj powinniśmy rozmawiać z Władimirem Putinem? W jaki sposób traktować Rosję? Czy tak jak do tej pory próbować ją wciągać, no, do Europy, troszkę przybliżać, czy raczej chłodem otoczyć tę relację?

Od siedmiu lat próbujemy realistycznie oceniać te relacje polsko-rosyjskie, to znaczy...

Ale kontekst się trochę zmienił.

Tak, tak, kontekst się zmienia, ale tę samą filozofię można stosować w różnych kontekstach, używając różnych narzędzi. Ta nasza filozofia polegała od samego początku na tym, żeby Rosji się nie bać jakoś przesadnie i nie być wobec Rosji agresywnym, a równocześnie nie mieć jakichś specjalnych złudzeń co do charakteru władzy czy ustroju rosyjskiego. I dlatego dzisiaj nie za bardzo mamy wyjście, nie można udawać, że nic się nie stało i że wszystko jest w porządku i że Krym zawsze należał do Rosji et cetera. I wiadomo, że Polska będzie w Europie prezentowała stanowisko, które ma wesprzeć Ukrainę w ratowaniu suwerenności i integralności tego państwa. Co nie oznacza w żadnym wypadku jakichś radykalnych działań, bo Polska nie jest po to, żeby być tutaj jakąś awangardą antyrosyjskiej krucjaty, to znaczy póki ja będę premierem, Polska na pewno w takie awantury nie będzie się wdawała, ale oczywiście musimy działać wspólnie z innymi państwami europejskimi na rzecz chronienia państwowości ukraińskiej, dlatego, bo jest to bezpieczne dla Polski. Ja o tym też zawsze mówię. Ja nie zakochałem się nagle w Ukrainie. To jest też trudny sąsiad i mieliśmy też trudną historię. Ja po prostu twierdzę, że stabilna, suwerenna Ukraina jest bardzo ważna ze względu na polskie bezpieczeństwo.

A dla Ukrainy unia energetyczna będzie korzystna?

Na pewno włączenie...

Coś jej da?

Jednym z elementów... Nie mówię teraz o projekcie unii energetycznej, bo unia energetyczna to jest część jakby Unii Europejskiej, ale mamy oprócz tego od lat funkcjonujący ten projekt tak zwanej wspólnoty energetycznej i chodzi tutaj o to, żeby także naszych sąsiadów włączać w większym stopniu w europejski system energetyczny. Także Ukrainę. Jeśli chodzi o relacje z Rosją, że wrócę jeszcze na sekundę do pańskiego pytania, kiedy mówimy o tym, że Europa musi być niezależna energetycznie od Rosji i Ukraina też powinna budować swoją niezależność energetyczną od Rosji, to nie dlatego, żeby nie handlować energią z Rosją, tylko dlatego, żeby nie być skazanym na monopol rosyjski. Od czasu, kiedy zaczęliśmy budowę gazoportu, kiedy zaczęliśmy wiercenia w sprawie gazu łupkowego, nasze rozmowy w sprawie gazu z Rosją są dużo łatwiejsze, a nie trudniejsze, bo Rosja też respektuje i szanuje partnerów, którzy nie są skazani na dostawy z jej strony.

To zapytam jeszcze pana o ropociąg Odessa-Brody. Czy ten pomysł, który przestał być priorytetem dla Polski, jest... no, ma szansę odżyć, jeśli można tak powiedzieć? Prezydent Bronisław Komorowski mówił o tym, że to nie jest zamknięty projekt, ale może być za drogi. Czy mówienie o bezpieczeństwie nie przewidywałoby także wzięcie pod uwagę właśnie tego ropociągu?

Dzisiaj oczywiście ropociąg, który łączyłby roponośne pola z Azji Środkowej przez Ukrainę z Polską i z Europą, ten projekt ciekawy politycznie dzisiaj jest jeszcze trudniejszy niż wcześniej, biorąc pod uwagę sytuację na Ukrainie, ale... I wcześniej był trudny w realizacji właśnie ze względu na opłacalność, bo my tłumaczymy w Europie, że energia to nie tylko biznes, i coraz więcej Europejczyków rozumie, że energia, szczególnie w wykonaniu Rosjan, to także narzędzie polityczne, ale nie zmienia to faktu, że energia tak czy inaczej w jakiejś mierze biznesem musi być, to znaczy nikt nie dopłaci do ropy czy do prądu nadmiernej ilości pieniędzy. I dlatego rozumiejąc wagę taką geopolityczną ewentualnego połączenia poprzez Odessę i Brody, cały czas będziemy liczyli, czy to się jakoś trzyma logiki także finansowej.

Według Komisji Europejskiej to jest dobry projekt, a nawet priorytetowy według niej.

Jeśli chodzi o sam fakt połączenia, bez dwóch zdań, i akurat Polska jest gotowa do swojego odcinka, do budowy swojego odcinka bez... I to nie jest jakiś nadmierny wysiłek dla nas, tym bardziej że środki europejskie by tutaj na pewno nas wspomogły. Pytanie jest o to, czy później popłynie tym ropociągiem ropa, która będzie wystarczająco tania, żeby opłacało się ją kupić.

Panie premierze,  chciałbym zapytać jeszcze w kontekście rozmowy oczywiście o bezpieczeństwie Unii Europejskiej nie tylko energetycznym, czy strefa euro to jest ten cel, który powinien teraz być bliżej przed nami, to znaczy powinniśmy przyspieszyć ewentualne starania i przygotowania Polski do wejścia do strefy euro, czy to mogłoby nas w jakiś sposób zabezpieczyć według pana?

Jeśli chodzi o pewne standardy, jakie trzeba spełnić, żeby być w strefie euro, to my to i tak zrobimy, bo one się opłacają same w sobie. Paradoks polega na tym, że bardziej opłacalne dla Polski jest uzyskać poziomy różnych wskaźników, które są potrzebne, żeby wejść do strefy euro, bo one jakby są same w sobie dobre dla finansów publicznych i dla gospodarki, co nie znaczy automatycznie wejścia do strefy euro. Mamy dwa problemy, jeśli chodzi o wejście do strefy euro. Pierwszy nasz problem wewnętrzny konstytucyjny. Nie chcę już tutaj przypominać, kto w Konstytucji zapisał w taki sposób kwestie naszej waluty, że dzisiaj wejście do strefy euro wymaga zmiany Konstytucji. Więc będziemy o tym serio rozmawiać, kiedy w parlamencie będzie wystarczająca większość do zmiany Konstytucji. Ale ja też nie ukrywam, że po tym kryzysie finansowym, kiedy widać wyraźnie, że Polska lepiej sobie radzi z kryzysem niż państwa strefy euro, ja bym tutaj niczego na siłę nie przyspieszał. My jesteśmy potencjalnie członkami strefy euro, ale będziemy wchodzili do strefy euro, jeśli pojawią się okoliczności, które bezdyskusyjnie powiedzą, że to jest bezpieczne dla Polaków.

Portal Czystapolityka.pl napisał, że w dwóch niezależnych źródłach dowiedział się, że Jan Krzysztof Bielecki wszedł o gry o rządową nominację na komisarza europejskiego ds. energii. Potwierdza pan taką informację?

Z całą pewnością byłby bardzo kompetentnym komisarzem, ale nie znam źródeł ani tego typu informacji. A jak wiadomo, nie portale o tym decydują, tylko akurat to jest w dyspozycji polskiego rządu ta rekomendacja na komisarza, więc to byłaby na pewno świetna kandydatura, ale nic na ten temat nie mogę powiedzieć, to są póki co wyłącznie spekulacje.

Czyli decyzji nie ma tego typu?

Oczywiście, że nie, ponieważ kwestia o tym, jaki portfel Polsce przypadnie, jak będzie rozdanie tych wielkich funkcji w Europie wyglądało, to się rozstrzygnie dopiero po wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Panie premierze,  chciałem jeszcze spytać o kampanię wyborczą do Europarlamentu. Po pierwsze o to, dlaczego tak mało osób jest zainteresowanych wyborami, bo wydaje się, że jednak frekwencja nie będzie najwyższa, a po drugie o sondaże Platformy, które są według różnych sondaży różne oczywiście, ale np. TNS Polska daje 25% wobec 32 dla PiS-u. Jak pan ocenia ten spadek poparcia i wzrost notowań PiS-u?

Pierwsza kwestia, czyli frekwencja. To nie jest tylko problem statystyki. I to też nie jest problem tylko jakby wstydu. Jeśli Polska będzie na szarym końcu, jeśli chodzi o frekwencję, to jest to trochę zawstydzające, ale tu chodzi o dużo poważniejszą sprawę. I dlatego ja bardzo wszystkich proszę niezależnie od poglądów politycznych i bardzo mi na tym zależy też, bo ja później w Europie reprezentuję Polskę, żeby pójść do tych wyborów, bo Polska ma różne oczekiwania wobec Unii Europejskiej, i my jesteśmy traktowani jako bardzo proeuropejski naród, mamy... jest ten bardzo wysoki wskaźnik akceptacji, ja się tym wszędzie chwalę, mamy naprawdę niezłe te wskaźniki gospodarcze. I nagle jak by się miało okazać, że wybory do Parlamentu Europejskiego Polaków w ogóle nie interesują, to w tej Europie też zaczną się zastanawiać, czy to jest na pewno... czy Polsce na pewno zależy na tym, żeby być taki mocno osadzoną w Europie. I to jest jeden powód, dla którego warto pójść.

I drugi powód – tam się naprawdę rozstrzygają ważne sprawy, jeśli te już trochę zapomniane te 300 miliardów, gigantyczny zastrzyk dla Polski finansowy, to też wymaga ludzi kompetentnych, zaangażowanych. Jeśli ludzie nie pójdą do wyborów, a do Parlamentu trafią raczej ekscentrycy czy skandaliści, którzy są ciekawi być może w mediach, ale niczego dla Polski nie załatwią, to będzie też wielka strata dla nas. Więc to jest taki mój naprawdę serdeczny apel, to jest ważne, żeby iść na te wybory, nawet jeśli czasami mamy dosyć tych informacji, ile tam zarabiają europarlamentarzyści. Ja też czasami sobie myślę: e, te wybory są takie drugorzędne, takie mamy czasami wrażenie i nie chce się głosować na te wysokie pensje eurodeputowanych, ale gdzieś na końcu to przynosi... niska frekwencja może przynieść negatywne efekty dla Polski. I dlatego do udziału bardzo serdecznie namawiam. Natomiast widać wyraźnie także po tych sondażach, że tutaj idziemy łeb w łeb z naszym głównym konkurentem z PiS-em.

No, partia Janusza Korwin-Mikkego również goni próg wyborczy.

No tak, tylko że... Znaczy to powtórzę jeszcze raz, bo to wydaje mi się bardzo ważne. W Europie Polska angażuje się w bardzo poważne gry. Od skuteczności działania w Europie będą zależały także pieniądze naszych obywateli, uprawnienia naszych obywateli. I nawet jak się nie lubi polityków profesjonalnych albo ma się dosyć Platformy, bo to ich 7 lat rządzenia, to warto jednak się zastanowić, czy warto zaryzykować naszymi pieniędzmi i naszymi uprawnieniami w Europie. Ja uważam, że takiego ryzyka nie warto podejmować. Natomiast oczywiście po 7 latach rządzenia Platforma też płaci cenę za to, że do władzy ma się o różne rzeczy pretensję. Ja się sam łapię czasami na tym i mówię: no chole... co oni robią? I później sobie uświadamiam: zaraz, mówisz do siebie. Więc ja się nie dziwię ludziom, że szukają po 7 latach rządów jednej partii i że szukają alternatywy.

Ale bierze pan pod uwagę takie słowa, jak Jarosława Kaczyńskiego, że jest pan wrogiem chrześcijaństwa, albo że pan robi kampanię u papieża Franciszka, bo to także jest element tej kampanii?

Ja się cieszę, że Jarosław Kaczyński tak bardzo docenia moją pozycję w Europie, ale jeśli Jarosław Kaczyński myśli, że ja dzwonię do papieża i mówię: Ojcze Święty Franciszku, spotkajmy się, bo ja mam kampanię i potrzebna mi jest ta wizyta, no to naprawdę mnie przecenia w ten sposób. Jarosław Kaczyński w ostatnich dniach dziwne rzeczy opowiada. Ostatnio stwierdził, że ja jestem przeciwko rodzinie jako związkowi mężczyzny z kobietą, że najważniejsze jest wychowanie dzieci. Ja jestem w związku małżeńskim od 36 lat i to jest związek bezdyskusyjnie mężczyzny i kobiety, wychowałem dwójkę dzieci, wychowuję teraz wnuki. Jeśli Jarosław Kaczyński chciałby mi w czymś doradzić czy pomóc, jestem otwarty na jego sugestie, ale nie wydaje mi się dzisiaj jakby właściwym autorytetem w tych kwestiach.

Panie premierze,  to jest puenta naszej rozmowy. Dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Donald Tusk, gość Sygnałów dnia.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak