Publicyści: to Polacy mieli rację ostrzegając przed konfliktem rosyjsko-ukraińskim

Ostatnia aktualizacja: 18.07.2014 09:22
Jak ocenili goście radiowej Jedynki, katastrofa malezyjskiego samolotu na Ukrainie pokazała, że "Polacy nie są wariatami owładniętymi obsesją antyrosyjską".
Audio
  • Publicyści o katastrofie boeinga (Jedynka/Sygnały dnia)
Agata Nowakowska i Bogusław Chrabota
Agata Nowakowska i Bogusław ChrabotaFoto: Jacek Konecki/Polskie Radio

Malezyjski samolot pasażerski rozbił się w czwartek po południu w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy. Wszystkie osoby, które były na pokładzie - według danych przewoźnika: 283 pasażerów i 15 członków załogi - zginęły. Boeing 777 leciał z Amsterdamu (Holandia) do Kuala Lumpur (Malezja). Maszyna prawdopodobnie została zestrzelona.
Katastrofa malezyjskiego samolotu na Ukrainie>>>
Jak podkreślił gość audycji "Sygnały dnia" w radiowej Jedynce, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" Bogusław Chrabota , analiza czarnych skrzynek potwierdzi jedynie, że był to atak rakietowy, nie wskaże sprawcy. Natomiast istnieją - jak dodał - dziesiątki metod identyfikacji tych, którzy strzelali. Rejon, na którym doszło do katastrofy jest monitorowany przez natowskie samoloty i systemy satelitarne USA. - Wątpliwości zawsze będą. Dzisiaj istnieje znaczne prawdopodobieństwo, że tragedia to wynik błędu separatystów - stwierdził.
W ocenie Agaty Nowakowska z "Gazety Wyborczej" nie ma już raczej wątpliwości co do tego, że samolot został zestrzelony. - Ukraińcy powinni upierać się przy tym, by w śledztwie w sprawie katastrofy wzięła udział społeczność międzynarodowa, bo tylko to nie pozwoli Rosjanom prowadzić wojny propagandowej - zauważyła. - Jeśli tak się stanie, to jestem pewna, że dowiemy się, kto to zrobił. Ale czy będzie to miało jakieś konsekwencje? - powiedziała Nowakowska i podała przykład Lockerbie.
Zdaniem gości radiowej Jedynki wyjaśnianie przyczyn tragedii Boeinga 777 to będzie "wyzwanie dla przywódców europejskich i dla całego wolnego świata". - Jest to pierwszy przypadek w czasie tej wojny, który dotyka świat Zachodu - oznajmił redaktor naczelny "Rzeczpospolitej". - Rządy nie będą mogły już udawać, że to nie nasza wojna, że jej nie ma. To wymusi na krajach zachodnich zdecydowanie bardziej stanowcze zachowanie - podkreśliła publicystka "GW".
- Wreszcie nie wychodzimy na wariatów, którzy mają obsesję antyrosyjską, którzy twierdzą, że to, co się dzieje na Ukrainie to poważne zagrożenie dla Europy. Do tej pory Donald Tusk czy Radosław Sikorski byli uznawani za ludzi owładniętych fobią antyrosyjską. Tu nie ma żadnej fobii, to są realia, z którymi musi się zmierzyć świat - oświadczył Chrabota.
Nowakowska również oceniła, że ta katastrofa pokazała, że "to my mieliśmy rację ostrzegając przed tym konfliktem".
Wysłuchaj całej audycji!

Rozmawiała Kamila Terpiał-Szubartowicz .

"Sygnały dnia" na antenie Jedynki od poniedziałku do soboty między godz. 6.00 a 9.00. Zapraszamy!
kk

Czytaj także

Zestrzelenie pasażerskiego samolotu – przełom w konflikcie rosyjsko-ukraińskim

Ostatnia aktualizacja: 18.07.2014 07:31
Jeśli się potwierdzi, że Boeing 777 linii Malaysia Airlines został rzeczywiście zestrzelony we wschodniej Ukrainie, to należy się spodziewać przełomu w wojnie o wschodnią Ukrainę. Zginęło bardzo wielu obywateli państw zachodnich. Ameryka i Unia Europejska muszą zareagować i podjąć w końcu jakieś konkretne działania. Zdaniem analityków, konsekwencje tej sytuacji dla bezpieczeństwa światowego mogą być znaczące, a „miękkie” do tej pory stanowisko prezydenta USA zmieni się pod wpływem naciskających go „jastrzębi” z partii republikańskiej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Katastrofa Boeinga 777: Rada Bezpieczeństwa ONZ zabrała głos [relacja - 18 lipca 2014]

Ostatnia aktualizacja: 18.07.2014 21:09
Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała na nadzwyczajnym posiedzeniu do przeprowadzenia pełnego, dogłębnego i niezależnego międzynarodowego dochodzenia w sprawie katastrofy malezyjskiego samolotu pasażerskiego, który rozbił się na wschodzie Ukrainy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ekspert: wszystko wskazuje na to, że do katastrofy samolotu doszło przez przypadek

Ostatnia aktualizacja: 18.07.2014 07:38
- Samolot lecący na wysokości 11 km jest wielkości główki od szpilki, więc operatorzy systemu rakietowego tak naprawdę nie wiedzą do czego strzelają - tłumaczy w Jedynce Krzysztof Moczulski, ekspert ds. lotnictwa.
rozwiń zwiń