Rozmowa dnia: Andrzej Biernat

Ostatnia aktualizacja: 25.08.2014 07:15
Audio
  • Minister sportu Andrzej Biernat między innymi o sporze z Krakowem w sprawie zwrotu pieniędzy za przygotowania do organizacji zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 roku (Jedynka/Sygnały dnia)

Daniel Wydrych: W naszym studiu w Łodzi kibic ŁKS-u.

Przemysław Szubartowicz: Tak, jak się przed chwilą dowiedzieliśmy, Andrzej Biernat, minister sportu. Dzień dobry, panie ministrze.

Andrzej Biernat: Dzień dobry.

P.Sz.: Panie ministrze, zaczniemy od tematu olimpiad specjalnych. Od soboty w Bydgoszczy w hali „Łuczniczka” jest olimpiada specjalna, 10-letnie igrzyska zostały tam otwarte. Proszę powiedzieć, czy pańskim zdaniem można odnieść wrażenie, że takie olimpiady, takie wydarzenia sportowe są nieco na marginesie zainteresowania sportowców, resortu, ludzi, którzy interesują się tą dziedziną, czy nie, czy trzeba sobie przypominać i trzeba uważać, że to wszystko jest na równi?

A.B.: Na równi czy nie na równi, olimpiady specjalne są specyficzną olimpiadą rzeczywiście, ale my współpracujemy z olimpiadami od zawsze, z panem prezesem Bogdanem Gałązką jesteśmy w ścisłym kontakcie, zawsze oferujemy pomoc w organizacji różnego rodzaju imprez. Jest to współpraca stała, nie incydentalna, tak że nie traktujemy tego jako pobocza sportu, ale miejsce, gdzie realizują się ludzie, którzy gdzie indziej by tego nie mogli robić, tylko w tym swoim towarzystwie, w tych swoich organizowanych przez siebie igrzyskach, które są  równie ciekawymi wydarzeniami sportowymi, jak każde inne.

P.Sz.: No bo patrząc na liczby akurat tego wydarzenia, to rzeczywiście dość imponujące, blisko 1000 zawodników, 340 trenerów i innych członków ekipy, 160 osób komitetu organizacyjnego, 70 osób obsługi technicznej, 120 sędziów, 650 wolontariuszy...

A.B.: Patronat pani prezydentowej...

P.Sz.: I Polskiego Radia...

A.B.: ...współpraca z ministrem sportu (...)

P.Sz.: Tak jest, właśnie, o to chciałem spytać, na ile Ministerstwo Sportu pomaga takim sportowcom?

A.B.: Znaczy my nigdy nie odmawiamy tej współpracy, zawsze, jeżeli chodzi o współorganizowanie, dofinansowanie tego rodzaju imprez, bo to nie tylko olimpiada, która jest dzisiaj rozgrywana w Bydgoszczy, ale różnego rodzaju mniejsze wydarzenia też są przez nas wspomagane. Mówię, my nie odżegnujemy się od pomocy tutaj i traktujemy ten sport może nie dokładnie tak samo jak sport zawodowy, no bo to są zupełnie inne specyficzne wydarzenia, ale tak samo ich traktujemy jak każdego innego partnera.

P.Sz.: Ale rozumiem, że Ministerstwo Sportu ma w swojej strukturze wydzielone miejsce dla wspierania takich inicjatyw.

A.B.: To jest sport powszechny i w tym departamencie jest osoba czy osoby, które zajmują się współpracą z prezesem czy w ogóle z organizacją olimpiady specjalnej.

P.Sz.: Kibicujemy oczywiście temu wydarzeniu. Panie ministrze, chciałbym zmienić temat. Ministerstwo Sportu chce od władz Krakowa zwrotu niemal 4 mln zł w  związku z rezygnacją z ubiegania się o organizację w Polsce zimowych igrzysk olimpijskich 2022, ale to nie wszystko, bo jeszcze 2,5 mln zł jest także kwotą, która być może obciąży budżet Krakowa, chcą Szwajcarzy tej kwoty, którą przygotowywali dla miasta olimpijską aplikację. A Kraków płacić nie zamierza. Jak się ten spór zakończy?

A.B.: No, jak się zakończy, to zobaczymy. My wypełniamy swoje obowiązki, ponieważ umowa była z miastem Kraków na złożenie aplikacji i aplikowanie o wygranie igrzysk... organizację igrzysk olimpijskich w 2022, a ogłoszenie referendum w trakcie tego procesu było takim zdarzeniem, które dyskwalifikowało Kraków jako poważnego kandydata do organizacji tych igrzysk. W związku z czym uważamy, że warunki umowy nie zostały przez miasto Kraków spełnione i wystąpiliśmy o zwrot tych pieniędzy, które zainwestowaliśmy w tę aplikację. Rozstrzygnie o tym najprawdopodobniej sąd, bo jeżeli Kraków nie podstawie not administracyjnych zwrócić tych pieniędzy, sprawa znajdzie się w sądzie powszechnym i sąd powszechny najprawdopodobniej będzie rozstrzygał.

P.Sz.: Panie ministrze, to zacytuję Jacka Majchrowskiego, prezydenta Krakowa, który mówi wprost: „My uważamy, że to ministerstwo powinno nam dopłacić. Ustaliłem kiedyś z ministrem Biernatem, że jeśli na linii samorząd-ministerstwo nie osiągniemy porozumienia, sprawę oddamy do sądu i spokojnie będziemy czekać na wyrok”, no ale ta pierwsza część wypowiedzi „ministerstwo powinno nam dopłacić”, jak pan to komentuje?

A.B.: Każdy buduje sobie jakąś pozycję negocjacyjną i przekaz do swoich mieszkańców, w końcu chodzi o niebagatelną kwotę kilku milionów złotych.

P.Sz.: No tak, ale jak to jest, że tak duże przedsięwzięcie, które mogłoby się wydarzyć, nie dochodzi do skutku, a tak naprawdę później mamy płacić wszyscy tak naprawdę za coś, czego nie zorganizowaliśmy i nawet już pojawiają się złośliwe komentarze, panie ministrze, że nie potrafimy nawet nie zorganizować igrzysk, już nie mówiąc o tym, że je zorganizować.

A.B.: No, to już jest pytanie do tych, którzy byli autorami aplikacji i którzy uważali, że są w stanie doprowadzić do takiego wydarzenia w Polsce. My jako Ministerstwo Sportu wspieraliśmy tę inicjatywę, bo uważamy, że poprzez organizację dużych imprez Polska może więcej zyskać niż stracić, a że nie zostały spełnione warunki umowy, no, trudno się mnie dziwić, żebym ubiegał się o zwrot tych pieniędzy, które nie w należyty sposób zostały wykorzystane.

P.Sz.: Umowa została rozwiązana we właściwy sposób i dodatkowych pieniędzy nie będziemy płacić, takie jest stanowisko, jeszcze przypomnę, władz Krakowa. Rozumiem, że ten spór tak czy owak będzie rozstrzygnięty przez sąd. Pan sądzi, że nie ma innej drogi w tej chwili, żeby to rozwiązać?

A.B.: Tak mogę się domyślać z wypowiedzi pana prezydenta Majchrowskiego, że my mamy... wykonujemy całą drogę administracyjną, obciążając miasto Kraków zwrotem tych pieniędzy, a jeżeli to nie wystarczy, no to na pewno pójdziemy do sądu.

P.Sz.: A jeśli się okaże, że sąd przyzna rację prezydentowi Majchrowskiemu, to kto będzie ponosił... no nie wiem, jak to nazwać, polityczną odpowiedzialność, czy odpowiedzialność za to, że się nie udało, to konkretne osoby? Umie pan wskazać kogoś, kto ponosi odpowiedzialność?

A.B.: Poczekajmy na rozstrzygnięcia sądowe. My byliśmy tylko stroną, która wspomagała finansowo tą aplikację, a nie aplikowaliśmy bezpośrednio.

P.Sz.: No tak, tylko w tej sytuacji jednak chodzi o dość sporą kwotę i należałoby się zastanowić, czy wcześniej nie popełniono jakiegoś błędu, skoro dochodzi później do tego, że ministerstwo z samorządem musi się spierać na drodze sądowej.

A.B.: Oczywiście, że błąd popełniono w momencie ogłoszenia referendum, referendum powinno być ogłoszone dokładnie przed złożeniem aplikacji, przed w ogóle pomyśleniem o tym, że ta aplikacja jest możliwa. Wtedy trzeba pytać mieszkańców o to, czy oni są chętni i chcieliby taką imprezę gościć u siebie, a dopiero później, po zgodzie mieszkańców aplikować do MKOl-u o taką imprezę, a nie... Kolejność była dokładnie odwrotna – Kraków złożył aplikację, a później pytał mieszkańców, czy może składać tę aplikację.

P.Sz.: Panie ministrze, zostawmy ten temat. Ucieszyły pana, oczywiście medale dla polskich lekkoatletów, 11 medali na mistrzostwach Europy...

A.B.: Dwanaście.

P.Sz.: Dwanaście, na mistrzostwach Europy w Zurychu, nawet tak, przepraszam za tę pomyłkę, nie oszacowałem, 12 medali. „I dajmy się zwieść wynikom, ta dyscyplina w kraju umiera” – trener Edward Szymczak. Jak pan się odniesie do takich twardych opinii?

A.B.: Gdyby umierała, to nie byłoby medali na mistrzostwach Europy, to nie jest tak. Dzisiaj jest uprawienia sportu wyczynowego troszeczkę w innych warunkach i inaczej się odbywa. Już dzisiaj nie biegają miliony dzieciaków po to, żeby zostać wielkimi lekkoatletami, tylko są poddawani dosyć solidnej selekcji, tylko ci najwybitniejsi, najlepiej przygotowani wydolnościowo trafiają do sportu wyczynowego. Tak że nie jest to ta masowość z czasów lat 50., kiedy wszyscy po pożodze wojennej chcieli uprawiać sport i chcieli poprzez sport sięgać po lepszą pozycję społeczną w kraju. Dzisiaj to trenują rzeczywiście w większości wybrańcy, którzy mają odpowiednie cechy motoryczne.

P.Sz.: No tak, ale rozwijając tę myśl, którą cytowałem pana trenera, no to on podaje dość konkretne argumenty, mówi, że lekkoatletyki nie w klubach, szkołach, nie ma w mediach, nie ma systemu szkolenia, nie ma specjalistycznych ośrodków. No, to są...

A.B.: Nie no, nie przesadzajmy, no bo...

P.Sz.: ...takie argumenty.

A.B.: ...takie czarnowidztwo, to nie jest tak. Oczywiście nie jest to popularność sprzed lat, ale proszę zwrócić uwagę, że sam zauważyłem też, że lekkoatletyka jest taką dyscypliną troszeczkę zaniedbaną w Polsce, że nie ma tej masowości, z której... nie ma tej podstawy piramidy, z której można by jeszcze lepszą selekcję przeprowadzić. Natomiast co do ośrodków lekkoatletycznych, to proszę mi wierzyć, nie dajmy się zwariować. Mamy świetny stadion lekkoatletyczny w Bydgoszczy, mamy piękną halę lekkoatletyczną w Toruniu, mamy ośrodki, centralne ośrodki sportowe w Spale, w Cetniewie, w Szczyrku, w Zakopanem, w Giżycku, w Wałczu, gdzie kończymy teraz kolejny stadiom lekkoatletyczny, tak że to nie jest tak, że tej bazy lekkoatletycznej nie ma. Nie ma tej lekkoatletyki w takim wymiarze, jak była kiedyś rzeczywiście w szkołach. I do tego trzeba wrócić, stąd program ministra sportu „Orliki lekkoatletyczne”, czyli doposażenie infrastruktury istniejącej przy szkołach w obiekty przynajmniej dwustumetrowej bieżni okólnej i podstawową infrastrukturę do uprawiania konkurencji technicznych, tak że to się dzieje. Dzisiaj (...)

P.Sz.: Bo w tle tej diagnozy, panie ministrze, jest apel o większe finansowanie po prostu.

A.B.: Nie no, już teraz mi ręce opadły...

P.Sz.: W Wielkiej Brytanii nakłady są 1200% większe (...)

A.B.: Polski Związek Lekkoatletyki jest największym beneficjentem pieniędzy ministra sportu, tak że też nie dajmy się zwariować. Dosyć duże nakłady, poza tym jeszcze ruszamy od września z pilotażem lekkoatletycznych ośrodków szkolenia sportowego przy szkołach gimnazjalnych, to będzie w tym roku chyba 6 ośrodków, a w przyszłym roku chcemy docelowo zrobić 32, czyli objąć tak naprawdę cały kraj szkoleniem lekkoatletycznym...

P.Sz.: A co ze stadionem lekkoatletycznym w warszawskiej Skry?

A.B.: No, chciałbym... Wiedziałem, że wrócimy do tego, ponieważ Skra została mocno zaniedbana przez ostatnie lata i to jest największa bolączka, którą wyciągają na sztandary wszyscy ci malkontenci, którzy uważają, że w lekkiej atletyce w Polsce się nic nie dzieje. Tak że ja wiem, minister sportu nie jest właścicielem Skry, właścicielem Skry jest miasto Warszawa, a dzierżawcą Klub Sportowy Skra-Warszawa. Tak że tutaj jest pierwszy adres, chociaż rzeczywiście namawiam panią prezydent do tego, żebyśmy wspólnie zainwestowali w remont czy w przebudowę Skry.

P.Sz.: To tylko powiem, że taki twardy apel w tej sprawie wystosowała Anita Włodarczyk, mistrzyni Europy w rzucie młotem.

A.B.: Tak, rozmawiałem z Anitą Włodarczyk i Anita akurat jest zawodniczką Skry, no to wiadomo, że chciałaby mieć u siebie jak najlepsze warunki, chociaż tartan na Skrze jest akurat wyremontowany, nowiutki, dwa lata funkcjonuje.

P.Sz.: Panie ministrze, ostatnie pytanie, bardzo krótko proszę. Zapowiadał pan w lutym, że kryty tor do łyżwiarstwa szybkiego w Polsce powstanie. Jakieś konkrety już dzisiaj?

A.B.: To już się zadziało, bo kilka miesięcy temu podpisaliśmy z panią prezydent porozumienie w tej sprawie i finansowanie w podziale 50 na 50 w tej chwili jest przygotowywany projekt techniczny zadaszenia stadionu.

P.Sz.: A kiedy będzie, że tak powiem, gotowy? Bo o to pytam.

A.B.: To już pytanie do Warszawy, bo Warszawa jest inwestorem.

P.Sz.: Andrzej Biernat, minister sportu, tyle ode mnie i Daniel Wydrych jeszcze do pana, panie ministrze.

A.B.: Proszę bardzo.

D.W.: No właśnie, panie ministrze, o sporcie było, to jeszcze o turystyce. Wczoraj ratownicy TOPR-u, pewnie pan wie, sprowadzili bezpiecznie ze szczytu Świnicy w Tatrach trójkę turystów, którzy kompletnie nieprzygotowani, w klapkach, nieprzygotowani do górskiej wyprawy wybrali się właśnie w góry. Może gdyby zaczęli płacić za takie akcje, jak to ma miejsce na Słowacji, to może coś by się w tej kwestii zmieniło.

A.B.: Kto wie, kto wie, bo rzeczywiście.... Jestem też trackerem i chodzę po górach różnych, nie tylko po naszych Tatrach, i czasami widzę, zwłaszcza w Polsce, bardzo mrożące krew w żyłach widoki, właśnie takie, jak w klapeczkach czy jakichś wręcz butach na szpilce ktoś się wybiera w kierunku Świnicy czy nawet Giewontu, gdzie trzeba jednak dosyć ostro podejść ostatni segment (...)

D.W.: A jak by pan nazwał tych, którzy wybierają się w góry w klapkach?

A.B.: Trudno ich nazwać szaleńcami. Po prostu ludźmi, którzy nie wiedzą, co to znaczą góry, to są może raz, może drugi incydentalne wyprawy w góry, w wysokie góry. To może się bardzo tragicznie skończyć. Ktoś powinien tym ludziom uświadamiać ciągle, że góry to nie jest deptak na Monciaku w Sopocie, tylko bardzo czasami niebezpieczne miejsce, które może grozić również utratą życia, co często się zresztą w górach zdarza. Nie wiem, być może rzeczywiście rozwiązania słowackie, gdzie w wysokie góry chodzi się pod opieką przewodników, a akcja ratownicza jest płatna, uświadomiłaby niektórym, że warto się zastanowić, zanim się pójdzie tam gdzieś...

D.W.: A w klapkach to... no właśnie...

A.B.: ...gdzie góry sięgają chmur.

D.W.: W klapkach to co najwyżej można kibicować, np. naszym siatkarzom, w sobotę ruszają...

A.B.: To już od soboty.

D.W.: ...mistrzostwa świata w siatkówce. Jak pan myśli, będzie sukces także organizacyjny?

A.B.: Wydaje mi się, że nic nie jest zagrożone, bo Stadion Narodowy na pewno będzie ciekawym miejscem jako ten jednorazowy... jednorazowe wydarzenie. Zagrać mecz siatkarski przy 62 tysiącach ludzi to też jest wydarzenie dla zawodników. A później już mamy w kilku miastach w Polsce te rozgrywki, które są doskonale do tego przygotowane, mamy świetnie wyposażone nowoczesne hale, nie mamy się czego wstydzić, wręcz możemy się tymi halami już chwalić na całym świecie, i miejsca, które są doświadczone w organizacji tego typu imprez, ponieważ nie jest to pierwsza wielka impreza halowa rozgrywana w Polsce.

D.W.: A Polacy staną na podium? Tak? Nie?

A.B.: A, to już może nie każdego kibica polskiej reprezentacji, żeby tak było i żeby to było jak najlepiej i najwyższe podium.

D.W.: I trzymamy kciuki razem z ministrem sportu Andrzejem Biernatem.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak