X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: Leszek Miller

Ostatnia aktualizacja: 09.12.2014 07:15
Audio
  • Leszek Miller o raporcie CIA (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Grzesiowski: Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, były premier Leszek Miller. Dzień dobry, panie premierze, witamy.

Leszek Miller: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

K.G.: Ta sprawa dzisiaj znów powróci i znowu będą pytania do pana, prawdopodobnie spodziewa się pan tego. Jak poinformował prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama panią premier Ewę Kopacz w rozmowie telefonicznej, dziś około godziny 16.30 naszego czasu Senat Stanów Zjednoczonych ma opublikować streszczenie raportu na temat brutalnych przesłuchań, które CIA prowadziła w tajnych ośrodkach poza granicami kraju, już w 2005 roku pojawiły się informacje, że te kraje to Polska i Rumunia. Znów padnie to pytanie, panie premierze: czy były więzienia CIA w Polsce?

L.M.: Słyszałem, że ten raport ma być opracowywany i dzisiaj przedstawiony, ale, oczywiście, dopóki nie zostanie on zrelacjonowany, to trudno cokolwiek na jego temat powiedzieć. Wiem tylko tyle, że był przedmiotem kontrowersji między republikanami i demokratami, republikanie uważali, że nie powinien być publikowany. To świadczy też o tym, że podobnie jak i w innych krajach, w Ameryce trwa zaciekła walka polityczna i byłoby fatalnie, gdyby okazało się, że efektem tej walki politycznej są jakieś kwestie, które wchodzą w zakres działalności wywiadów, no ale musimy, oczywiście, poczekać. Ja w każdym razie, patrząc na bestialstwo dokonywane w tej chwili przez Państwo Islamskie, mordowanych jeńców, odcinane głowy, gwałcone kobiety, prześladowania chrześcijan, a także i przedstawicieli innych religii, uważam, że trzeba walczyć z terroryzmem i w tamtych czasach, zaraz po zamachu na Nowy Jork, a także i teraz Polska jest i... czy Polska była i mam nadzieję, że jest po właściwej stronie.

K.G.: Podobno, podobno, w tym raporcie ma być tak, że kraje, w których owe więzienia były, nazwy tych krajów mają być zakodowane A, B, C, nie wiem, X, Y, Z, wszystko jedno, co nie zmienia postaci rzeczy. Pytanie padnie: czy w Polsce były tajne więzienia CIA, panie premierze?

L.M.: Ja już tyle razy mówiłem, że nie mam takiej wiedzy, więc mogę to powtórzyć jeszcze raz. I uważam, że w ogóle z oburzeniem trzeba reagować na terror, a nie na walkę z terrorem.

K.G.: Panie premierze, w swoim politycznym życiorysie bywał pan również ministrem.

L.M.: Owszem.

K.G.: Tak się składa.

L.M.: A nawet premierem.

K.G.: Premiera celowo pomijam, tę funkcję akurat. Był pan szefem Urzędu Rady Ministrów, był pan ministrem pracy między innymi, szefem spraw wewnętrznych. Jak to jest w przypadku takiej osoby, która jest ministrem i posłem? Kończy pan swoją pracę jako minister, wychodzi z budynku, wsiada do samochodu i jedzie, nie wiem, na spotkanie z wyborcami już jako poseł, czy jeszcze jako minister? Jak to jest? I z jakiego samochodu pan korzysta?

L.M.: To jeszcze zależy, czy to jest, nazwijmy to, zwykły minister, czy minister, który jest chroniony przez Biuro Ochrony Rządu. Bo jeżeli to jest ten ważniejszy...

K.G.: Ale jako szef MSW był pan chroniony przez BOR.

L.M.: Tak, oczywiście. Więc jeżeli chroni BOR, no to de facto ta ochrona dotyczy całej doby. I nawet jeżeli jechałem swoim prywatnym samochodem, no to BOR albo wprost, albo dyskretnie mi towarzyszył. Więc w sumie to nie ma sensu, dlatego że i tak samochód czy samochody Biura Ochrony Rządu i tak jadą, i tak jadą. Generalnie bardzo to trudno oddzielić, ale ja zakładam, że jeżeli się dysponuje całodobową ochroną BOR-u albo samochodem służbowym, to najczęściej korzysta się po prostu z tych pierwszych środków lokomocji.

K.G.: No dobrze, ale czy jako minister i poseł, korzystając ze swojego prywatnego samochodu, brał pan pieniądze z Sejmu?

L.M.: Nie, nie brałem, i uważam, że to jest w tym wszystkim najbardziej dwuznaczna sytuacja, bo nawet jeżeli prawo nie zabrania, to nie powinno się tego robić.

K.G.: No ale się robi, jak się okazuje.

L.M.: No, robi się. I ja przypomnę, że jak pojawiła się sprawa trzech polityków PiS-u, którzy pojechali do Madrytu, to my wtedy jako Sojusz Lewicy Demokratycznej zgłosiliśmy wnioski do organów ścigania, także uważaliśmy, że należy prowadzić bardzo transparentne procedury, że każdy obywatel powinien śledzić albo mieć możliwości zapoznania się z dokumentacją, no bo obywatele powinni mieć jednak możliwość uzyskiwania odpowiedzi na te pytania, co posłowie robią i za czyje pieniądze.

K.G.: Skoro wspomina pan, panie premierze, o obywatelach, dzisiejsza Rzeczpospolita i sondaż IBRiS – 87% respondentów chce, by politycy, którzy nieprawidłowo rozliczali zagraniczne podróże, zrzekli się mandatu posła. Pan wierzy w coś takiego?

L.M.: To jest bardzo wysoki wskaźnik, ale myślę, że to jest wynik...

K.G.: To jest poziom oczekiwania raczej powiedziałbym.

L.M.: Tak, że to jest wynik wrażliwości opinii publicznej, która może politykom różne rzeczy wybaczać, ale takiego podejrzenia, że nadużywa się funkcji czy też publicznych pieniędzy, to zwykle nie wybacza.

K.G.: To jest sondaż z 5–6 grudnia, czyli jeszcze sprzed sprawy, w której w głównych rolach występują: marszałek Sejmu, minister zdrowia i wiceminister zdrowia. Ciekawe, jaki byłby teraz procent tych, którzy uważają, że powinni złożyć mandaty.

L.M.: Tak czy owak tych trzech ministrów, o których pan mówi, oni są w bardzo trudne sytuacji i im szybciej nastąpi całkowite wyjaśnienie tych sprawy, im szybciej opinia publiczna zapozna się ze wszystkimi szczegółami, tym lepiej, bo inaczej no to będzie takie podejrzenie, że zwłaszcza marszałek Sejmu, który powinien walczyć o wiarygodność Sejmu, ma z tym problemy.

K.G.: No tak, ale co się powinno wydarzyć pana zdaniem? Jakie powinny być podjęte decyzje? To tak nie można tego zostawić...

L.M.: Być może jest komisja sejmowa...

K.G.: Pan powiada tak, że można tak postępować, ale nie wypada, no ale...

L.M.: Jest komisja sejmowa złożona z przedstawicieli różnych ugrupowań, Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich i ona powinna przedstawić w tej sprawie raport i powiedzieć, co jest złamaniem prawa, a co nie jest, co jest dozwolone, a co zabronione, i zaproponować jakieś rozwiązania  legislacyjne dotyczące chociażby zmian w regulaminie Sejmu czy jakichś innych aktów, które by doprowadziły do tego, że takie sytuacje będą mieć miejsce, dlatego że niestety one negatywnie wpływają na wiarygodność Sejmu.

K.G.: No tak, ale skoro kontrolą wyjazdów służbowych posłów zajmuje się marszałek Sejmu, a teraz mamy sprawę związaną z marszałkiem Sejmu, no to jak z tego wybrnąć?

L.M.: To jest zawsze to pytanie: kto będzie kontrolował kontrolerów, prawda? Ale ja bym tutaj proponował, że... Myśmy jako SLD już zresztą o tym mówili, że warto po prostu doprowadzić do takich procedur, które będą transparentne i przejrzyste. Niech Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich zajmie się tym, przygotuje raport i też zaproponuje pewne rozwiązania, które doprowadzą do sytuacji, iż takie sprawy nie będą się powtarzać.

K.G.: A może to jest taka, panie premierze, trochę spiskowa teoria: dwie partie, w jednej partii były już ofiary, to teraz ta partia, w której te ofiary były, znalazła ofiarę w partii, która taką sytuację spowodowała.

L.M.: [śmiech] Możliwe, że to tak wygląda, ale tak czy owak jednak wyborcy, opinia publiczna ma prawo, żeby nie być bombardowana takimi doniesieniami, bo to – jeszcze raz powtórzę – podrywa zaufanie do Sejmu.

K.G.: Wierzy pan, że ta sprawa, te sprawy zostaną wyjaśnione do końca?

L.M.: Tak, myślę, że jest taka możliwość, pod warunkiem oczywiście pełnej determinacji w tej sprawie.

K.G.: Przy dobrej woli.

L.M.: I dobrej woli, i pełnej determinacji.

K.G.: Panie premierze, czy pan jest człowiekiem, który ostatnio poniósł porażkę, w sobotę, prezentując swoją kandydaturę na urząd prezydenta...

L.M.: Proszę pana, ja uznałem...

K.G.: ...reprezentującego lewicę czy centro-lewicę, czy całą lewicę?

L.M.: Ja uznałem, że tym razem w wyborach na urząd prezydenta trzeba szukać kandydata, który wokół siebie mógłby skupić całą lewicę i całą centro-lewicę, i powiedziałem w tym kontekście, że takim kandydatem mógłby być Ryszard Kalisz. Dlaczego? Dlatego że Ryszard Kalisz wychodzi poza np. środowisko SLD. Ja przecież wiem, że w Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest mnóstwo uzasadnionych zastrzeżeń, tylko że my nie wybieramy przewodniczącego Sojuszu Lewicy Demokratycznej, tylko kogoś, kto jest w stanie nawiązać równorzędną walkę z innymi kandydatami, a zwłaszcza z urzędującym prezydentem. I dalej mam nadzieję, że Ryszard Kalisz podejmie wysiłek, żeby skupiać wokół siebie przedstawicieli rozmaitych partii politycznych, ale także ruchów społecznych, miejskich, poszczególnych obywateli i że będzie właściwym kandydatem w wyborach prezydenckich.

K.G.: Rada Krajowa w oświadczeniu stwierdza, że Ryszard Kalisz nie wyczerpuje katalogu kandydatów, którzy mogą być w grze. Mówi o tym, że należy wskazać kandydata, który byłby przedstawicielem całej polskiej lewicy i centro-lewicy. A tak swoją drogą, panie premierze, dzisiaj kolejny kandydat Sojuszu Lewicy Demokratycznej się pojawił. Nie wiem, czy pan znalazł tę informację w Gazecie Wyborczej. Pani prof. Joanna Senyszyn wyraża gotowość do kandydowania w wyborach prezydenckich. Nie wiem, czy weźmie pan pod uwagę tę deklarację.

L.M.: No, proszę pana, jeszcze raz powtórzę – my musimy postarać się, żeby kandydat czy kandydatka wychodzili poza formułę Sojuszu Lewicy Demokratycznej, bo inaczej to oczywiście nasz kandydat dostanie tyle, ile SLD ma swoich sympatyków, ale to jest za mało. Tutaj muszą dojść ci, którzy na SLD zwykle nie głosują, ale zagłosują na kogoś, kto jawi im się jako kandydat bardziej centrowy, bardziej przesunięty do centrum. Tylko wtedy to ma sens, dlatego że tu nie chodzi o to, żeby brać udział w wyborach dla wyborów, tylko żeby brać udział w wyborach z szansami, z szansami chociażby na drugą turę. I...

K.G.: A może to jest tak, panie premierze, mówił o tym Krzysztof Janik, były sekretarz generalny pana partii, że część kolegów z Sojuszu Lewicy, przeciwna Ryszardowi Kaliszowi, pomyliła politykę z partyjniactwem.

L.M.: Ja uważam, że w takiej sytuacji to stare waśnie muszą odejść w kąt. Wie pan, ja gdybym ciągle pamiętał, kto mi kiedyś wyrządził jakąś krzywdę albo kto coś kiedyś o mnie źle powiedział, to ja bym nie mógł wyjść z domu, dlatego że niemalże na każdej ulicy bym sobie coś przypominał. Czy ja mam ciągle żyć przeszłością, czy też myśleć o przyszłości? Trzeba znaleźć kandydatkę lub kandydata, który jest w stanie poszerzyć krąg wyborców i dodać do tych, którzy głosują na Sojusz Lewicy Demokratycznej także tych, którzy tego nie robią. I z tego punktu widzenia Ryszard Kalisz miałby pewne szanse. Można, oczywiście, szukać jeszcze kolejnych kandydatów, ale miałby pewne szanse, żeby wokół siebie takie środowiska skupić. Tym się kierowałem w przekonaniu, że wybory mają swojego faworyta, to jest urzędujący prezydent, i że trzeba wystawić naprzeciw niego kogoś, kto nie tylko będzie miał satysfakcję uczestniczenia, ale także będzie miał możliwość nawiązania w miarę  równorzędnej walki.

K.G.: A dlaczego nie pan?

L.M.: No bo ja reprezentuję SLD i zawężałbym krąg elektoratu, bo przyzna pan, że ja jestem tak tożsamościowo związany z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, że jak pada moje nazwisko, no to od razu się pojawia SLD, a tu chodzi o kogoś, kto swoim charakterem, swoją teraźniejszością polityczną wychodzi poza Sojusz Lewicy Demokratycznej. Trzeba po prostu znaleźć kandydata, który skupi dodatkową liczbę wyborców, nie tylko tych, którzy na SLD zwyczajowo głosują.

K.G.: I nie natrafi oporów w Radzie Krajowej?

L.M.: No, wszystko się rozstrzygnie pod koniec stycznia...

K.G.: Styczeń-luty?

L.M.: Tak, pod koniec stycznia, kiedy Konwencja Krajowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej podejmie tą decyzję. Jeśli nawet...

K.G.: A czy możliwe jest sytuacja, że nie będzie takiej decyzji, że Sojusz nie wystawi swojego kandydata?

L.M.: Według mnie jest niemożliwe. Być może, że Ryszard Kalisz nie jest w stanie zbudować porozumienia całej lewicy i centro-lewicy, ale przynajmniej trzeba podjąć taką próbę, żeby mieć pewność, że zostało wszystko zrobione, aby kilka milionów ludzi o takich centro-lewicowych zapatrywaniach miało przed sobą nazwisko, na które mogą głosować. I ta próba jest właśnie w tej chwili przez nas podejmowana, aczkolwiek ostateczna decyzja, jak już mówiłem, zostanie podjęta na przełomie stycznia i lutego. Musimy wyjść poza naszą rodzinę. Nasza eseldowska rodzina jest świetna, fantastyczna, przyniosła Polsce bardzo wiele dobrego, zwłaszcza w tych okresach, kiedy rządziła, ale tym razem musimy zapukać do innych rodzin i musimy wyjść poza naszą rodzinę.

K.G.: Dziękujemy za rozmowę. Były premier...

L.M.: Dziękuję.

K.G.: ...przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Leszek Miller, nasz gość.

Daniel Wydrych: Jednocześnie przypominając, panie premierze, że z rodziną to się najlepiej na zdjęciu wychodzi.

L.M.: Ale są takie rodziny, z którymi warto robić wspólne zdjęcie.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak