Zbigniew Bujak o marszu 13 grudnia: taka akcja powyborcza budzi niesmak

Ostatnia aktualizacja: 11.12.2014 09:30
- Ani nie pójdę, ani nie zamierzam choćby pół słowem tego typu rzeczy popierać - mówi w radiowej Jedynce działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL Zbigniew Bujak.
Audio
  • Zbigniew Bujak o wybuchu stanu wojennego oraz marszu, który odbędzie się 13 grudnia w Warszawie (Sygnały dnia/Jedynka)
Zbigniew Bujak
Zbigniew BujakFoto: Polskie Radio

W Warszawie 13 grudnia o godzinie 13 z Placu Trzech Krzyży ruszy w kierunku Belwederu "Marsz w obronie demokracji i wolności mediów”. Zakończy się przemówieniem Jarosława Kaczyńskiego przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego. Prezes PiS zapowiedział, że manifestacja w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, będzie obywatelskim sprzeciwem wobec, jak mówił, sfałszowania wyborów samorządowych.

Zobacz serwis specjalny Stan Wojenny >>>

Zbigniew Bujak podkreśla w "Sygnałach dnia", że istnieją dostatecznie silne możliwości kontroli wyborów. - Dzisiaj każda licząca się partia, a Prawo i Sprawiedliwość uchodzi za taką partię, ma możliwość nadzorowania wyborów na wszystkich poziomach. Taka akcja powyborcza budzi mój rodzaj niesmaku i być może stoi za tym taka logistyczna niesprawność samej partii - mówi gość radiowej Jedynki.

- My, podchodząc do wyborów 4 czerwca, mieliśmy, jako Solidarnościowy obóz, zorganizowany nadzór nad wyborami na wszystkich poziomach. Jeżeli my, wychodząc z konspiracji, wychodząc ze stanu wojennego, byliśmy w  stanie ten nadzór zorganizować, to dzisiaj dla liczącej się partii parlamentarnej tego typu nadzór nie może stanowić żadnego problemu - zaznacza działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL.

Gość "Sygnałów dnia" mówi, że od jakiegoś czasu obserwuje, że "w polskiej polityce liczy się nie powód żeby coś zrobić, a pretekst". - To, co obserwuję budzi mój niesmak. Operujemy pretekstami, szukamy pretekstów w ramach politycznej nie rywalizacji, tylko walki - ocenia Zbigniew Bujak i dodaje, że to, co "chciałby nazwać polityką schodzi na piąty plan". - Nie zajmujemy się już dzisiaj poważnymi rzeczami. Dla walki o stanowiska, o to kto będzie rządził krajem, jesteśmy w stanie poświęcić wszystkie jego interesy. Gospodarcze, handlowe czy polityczne - podkreśla. Zalicza do nich relacje z Ukrainą.

- Budzi we mnie ogromny niesmak to, że z jednej strony widzę historyczny moment w relacjach polsko-ukraińskich, a z drugiej zero zainteresowania ze strony świata polskiej polityki właśnie tymi kwestiami. A to są kwestie na miarę stu, dwustu a może nawet trzystu lat naszych wzajemnych relacji - zaznacza Zbigniew Bujak.

Komentując fakt, że Lech Wałęsa i Czesław Kiszczak przebywali w środę w tym samym gdańskim szpitalu, Zbigniew Bujak mówi, że to symboliczny moment. - Obu życzę zdrowia, dlatego, że Czesław Kiszczak to jest nasz przeciwnik. Ale nie przypadkiem mówię przeciwnik, a nie wróg dlatego, że wyszliśmy z tego pojedynku zwycięzcy - mówi gość Jedynki i dodaje, że "jak przystało na zwycięzców chciałby zademonstrować jakiś rodzaj szacunku dla pokonanych". - Pokonanych w sposób ciekawy dlatego, że można powiedzieć, że za sprawą obu stron sprawy w Polsce idą dobrze - zaznacza.

- Dla mnie stan wojenny to było takie starcie dwóch wielkich koncepcji o to, jak prowadzić sprawy Rzeczypospolitej. Jedna koncepcja mówiła: Moskwa jest silna, Moskwa jest potężna, może nas zmiażdżyć. My mówiliśmy: nie, Moskwa nie jest już tak silna, nie jest już tak sprawna. Jeżeli się potrafimy porozumieć i dogadać, to potrafimy postawić tej agresywnej Moskwie tamę - wspomina Zbigniew Bujak. - To był poważny polityczny spór, ale spór w interesie Rzeczypospolitej. Dziś trudno mi takie spory w polityce dotrzeć - dodaje.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy ze Zbigniewem Bujakiem, który wspomina wydarzenia z grudnia 1981 roku.

***

Tytuł audycji: Sygnały dnia

Prowadził: Krzysztof Grzesiowski

Gość: Zbigniew Bujak,działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL, działacz komitetu obywatelskiego solidarności z Ukrainą

Data emisji: 11.12.2014

Godzina emisji: 8.15

(kh/ag)

>>>Zapis całej rozmowy

Komentarze1
aby dodać komentarz
Oberek2014-12-11 10:35 Zgłoś
Mój niesmak budzi "obóz solidarnościowy". Jak rewolucja francuska pod pięknymi hasłami "równości", "wolności" i "braterstwa" spłynęła krwią niewinnych, tak ten obóz piękną ludzką solidarnością przesłonił największy przekręt powojennej Polski. Ten masowy ruc/h został perfidnie skanalizowany, kanalie naszą dobroduszność zmieniły w naiwność. Stan wojenny zbrojną łapę zacisnął na gardle polskich dążeń i ambicji, złupiliście nas i sprzedali w niewolę posiadaczy świata. Hańba!

Czytaj także

Janusz Śniadek: marsz 13 grudnia organizowany jest w obronie wartości demokratycznych

Ostatnia aktualizacja: 05.12.2014 13:56
Poseł PiS nie rozumie zarzutów przeciwników "Marszu w obronie demokracji i wolności mediów". - Absolutnym prawem każdego środowiska jest organizować tego typu akcje - mówił w radiowej Jedynce Janusz Śniadek.
rozwiń zwiń

Czytaj także

PiS zapewnia: 13 grudnia będziemy manifestować pokojowo

Ostatnia aktualizacja: 08.12.2014 19:01
- Chcemy zapewnić wszystkich warszawiaków i uczestników przemarszu, że mogą czuć się bezpieczni - zapewnia Joachim Brudziński z Prawa i Sprawiedliwości. W najbliższą sobotę w Warszawie odbędzie się "Marsz w Obronie Demokracji i Wolności Mediów".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Apel IPN: zapal "Światło Wolności" w rocznicę stanu wojennego

Ostatnia aktualizacja: 10.12.2014 07:41
IPN apeluje o uczczenie ofiar stanu wojennego poprzez zapalenie w oknach świecy wieczorem 13 grudnia. Inicjatywa jest częścią akcji społecznej, w ramach której Instytut planuje m.in. prezentacje multimedialne, pokazy filmów, wystawy i spotkania.
rozwiń zwiń