Rozmowa dnia: Daniło Lubkiwski

Ostatnia aktualizacja: 13.03.2015 07:50
Audio
  • Doradca premiera Arsenija Jaceniuka o polskiej pomocy dla Ukrainy (Sygnały dnia/Jedynka)

Marta Masłowska: Właśnie mija 100 dni obecnego rządu Ukrainy i premier Arsenij Jaceniuk mówił między innymi o trudnych reformach, a także o trudnych czasach, co już udało się zrealizować, a także nad czym obecnie pracuje rząd ukraiński.

Daniło Lubkiwski: Chciałbym powiedzieć właśnie o tych problemach, z którymi boryka się ten rząd. Pierwsze zagrożenie stanowi rosyjska agresja na Ukrainę. Straty, jakie przyniosła ta agresja stanowią 20% gospodarczego potencjału Ukrainy. Oprócz tego borykamy się z innymi problemami. Jedna sprawa to postsowieckie dziedzictwo, czyli korupcja, niezdolność szybkiego reagowania. Druga przeszkoda to dziedzictwo epoki Janukowycza oraz związane z nim mafijne struktury. Mimo tych problemów, dużo udało się już osiągnąć. Zredukowano aparat państwowy, trwa bardzo bolesny proces lustracyjny, został uchwalony realistyczny budżet na 2015 rok, zaostrzyliśmy przepisy dotyczące wydawanych środków, dywersyfikujemy źródła dostaw gazu, już 60% tego surowca pochodzi z Unii Europejskiej. Właśnie te pozytywne zmiany gospodarcze zaowocowały tym, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy zadecydował o przyznaniu Ukrainie kredytów. Czy to wystarczy? Powinniśmy zdecydowanie szybciej iść do przodu, taka jest wola premiera Arsenija Jaceniuka, który w tej kwestii bardzo aktywnie współpracuje z prezydentem Petrem Poroszenką.

Mówiąc jeszcze o zmianach, jakie czekają Ukrainę, to właśnie polscy eksperci mają za zadanie pomóc Ukrainie w przeprowadzeniu reformy samorządowej i administracyjnej. Czy wiadomo już, jak wygląda ta współpraca?

Bardzo cenimy polską pomoc i wasze doświadczenia. Pokazujecie nam, w jaki sposób powinniśmy reorganizować życie we własnym kraju. Oczywiście, że zmiany na Ukrainie będą miały własny charakter, faktem jest, że reformy samorządowe i administracyjne stanowią klucz do zmiany krajobrazu politycznego, społecznego i gospodarczego na Ukrainie. Jesteśmy państwem europejskim i nie możemy dłużej żyć w cieniu dziedzictwa imperium rosyjskiego oraz Związku Radzieckiego. Chcemy wyrwać się z kręgu tych wpływów, aby budować całkiem nową, europejską przyszłość. I tutaj bliskim, zrozumiałym i ważnym przykładem jest Polska.

Wspomniał pan o polskim doświadczeniu, a także polskiej roli, i to właśnie rok temu Polska jeszcze odgrywała kluczową rolę w budowaniu rozejmu na Ukrainie. Obecnie to się zmienia. Niestety, znaczenie naszej dyplomacji w tym zakresie maleje. I w takim razie czy Polska nie jest już ambasadorem sprawy ukraińskiej na świecie i w Europie?

Chciałbym podkreślić wielką rolę Polski, jaką odegrała w obronie ukraińskiej niepodległości. Tak naprawdę chodzi o niepodległość nie tylko Ukrainy, a także Polski. Należę do grona tych ukraińskich polityków, którzy wierzą, że Polska ma ogromną rolę w zatrzymaniu rosyjskiego agresora, natomiast wzmocniona powinna zostać rola także innych państw, które stoją na straży europejskich wartości. To my stoimy na straży terytorium Europy Wschodniej i dlatego sojusz naszych narodów – polskiego, litewskiego, łotewskiego, estońskiego – powinien być umacniany. Podstawowe zagrożenie stanowi rosyjski imperializm, rosyjski szowinizm. W jaki sposób można zatrzymać agresora? Poprzez wzmacnianie możliwości obronnych Ukrainy, poprzez dozbrajanie oraz nowoczesne technologie, a także poprzez solidarność europejską, solidarność naszych sojuszników i wsparcie gospodarcze dla Ukrainy. W tym zakresie współpraca Kijowa i Warszawy jest kierunkiem strategicznym, który należy rozwijać.

Wspomniał pan o dozbrajaniu Ukrainy. Niestety, tutaj w Unii Europejskiej nie ma zgody co do decyzji o dostarczaniu broni. Mamy taką zgodę ze strony władz Finlandii i ze strony władz na Litwie, Stany Zjednoczone podjęły decyzję o dostarczaniu broni defensywnej. No, Polska takiej decyzji jeszcze nie podjęła. Czy Polska deklarowała ze swojej strony jakąś pomoc militarną dla Ukrainy lub jak teraz wygląda ta pomoc wojskowa dla Ukrainy?

Wszystkie nasze działania skierowane są na pokój. Tych starań nie rozumie jednak i nie docenia prezydent Putin. Od momentu podpisania rozejmu rosyjscy terroryści ostrzeliwali ukraińskie pozycje ponad 900 razy. W tym czasie zabitych zostało 68 ukraińskich żołnierzy, a ponad 400 zostało rannych. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wojska rosyjskie wycofały się tylko po to, aby wzmocnić swoje pozycje. To znaczy agresor zmienił swoją taktykę, ale nie zmienił strategii. W ciągu roku udało nam się zbudować nową armię, która broni teraz nie tylko Ukrainy, ale całej Europy. Walczymy o swoje wartości, a do tego potrzebna nam jest także w umocnieniu obronności. Konkretnymi elementami takiej współpracy zajmują się eksperci sił zbrojnych, specjaliści w dziedzinie bezpieczeństwa. Taki dialog jest prowadzony. Zobaczymy, jakie będą skutki tej współpracy.

Dopóki na wschodzie Ukrainy będą ginęli żołnierze, dopóty trudno mówić o trwałości jakiegoś rozejmu. Chciałam się dopytać, czy Kijów obawia się w tym momencie jakiejś wiosennej ofensywy Moskwy?

Zdajemy sobie sprawę z ciągłego zagrożenia, w jakim się znajdujemy. Natomiast kontynuujemy reformy, wzmacniamy swój potencjał obronny, wierzymy w to, że uda nam się zbudować silne państwo,  w którym będzie się ludziom dobrze żyło, państwo, które będzie godne swoich obywateli. Na tej drodze zawsze będziemy doceniać wsparcie naszych przyjaciół, a takim przyjacielem jest Polska.

(J.M.)