Historyk: państwo ukraińskie stanęło przed pokusą przemilczenia zbrodni na Wołyniu

Ostatnia aktualizacja: 11.07.2015 09:30
Gdyby państwo ukraińskie zdecydowało się na przemilczanie prawdy o zbrodni wołyńskiej, byłoby to bardzo złe, rzutowałoby na długie lata na współczesne relacje polityczne - o tym mówił w Jedynce Grzegorz Motyka, członek rady Instytutu Pamięci Narodowej.
Audio
  • Grzegorz Motyka, historyk, członek rady Instytutu Pamięci Narodowej, o zbrodni wołyńskiej (Sygnały dnia/Jedynka)
Grzegorz Motyka jest historykiem specjalizującym się w tematyce ukraińskiej
Grzegorz Motyka jest historykiem specjalizującym się w tematyce ukraińskiejFoto: PAP/Andrzej Rybczyński

11 lipca przypada 72. rocznica zbrodni wołyńskiej - w 1943 roku tego dnia miała miejsca kulminacja napadów na polskie miejscowości, tzw. krwawa niedziela. Jak mówił w Jedynce historyk Grzegorz Motyka, ataki trwały jeszcze do maja 1945 roku. Liczbę ofiar badacz szacuje na około 100 tysięcy.

Grzegorz Motyka podkreślił w ”Sygnałach dnia”, że są dokumenty świadczące o zorganizowanym charakterze operacji antypolskiej, a IPN w 2013 roku pokazał niektóre z nich na wystawie. - Decyzję o uśmiercaniu Polaków podjęło kierownictwo banderowskiej frakcji OUN i UPA. Na Wołyniu decyzje podejmował Dmytro Klaczkiwski (Kłym Sawur). Za to co się działo rok później w Galicji Wschodniej odpowiedzialność ponosi Roman Szuchewycz, dowódca UPA, który wydawał rozkazy w Galicji i zaakceptował to, co stało się na Wołyniu - mówił Grzegorz Motyka.

W kwietniu parlament Ukrainy przyjął pakiet ustaw dekomunizacyjnych. Wśród organizacji walczących z Sowietami wymieniona jest tam i Ukraińska Powstańcza Armia. Historyk zaznaczył, że w tych przepisach chodziło o powojenną walkę UPA z komunistami. - To były ustawy dekomunizacyjne. UPA po wejściu Sowietów prowadziła walkę z Sowietami do początku lat 50. 150 tysięcy Ukraińców, zarówno członków UPA, jak i cywilów, zginęło, kilkaset tysięcy deportowano, wywieziono na Syberię, aresztowano. Na Wołyniu niemal każda rodzina ma doświadczenia walki (z Sowietami) - tłumaczył gość Jedynki. NKWD zabiło również przywódców antypolskiej operacji. Szuchewycz zginął w obławie NKWD w 1950 roku.

Grzegorz Motyka zaznaczył przy tym, że decyzja parlamentu była kontrowersyjna, bo czegoś w niej zabrakło. - Smutne jest to, że nie wydano oświadczenia potępiającego antypolską akcję UPA, czyli odcinającego od tej spuścizny Ukraińskiej Powstańczej Armii te czyny, które usprawiedliwić się nie dadzą - podkreślił historyk. - Wypowiedzi, które pojawiły się później, pokazały, że wiele osób na Ukrainie nie wie, że to są rzeczy nie do obrony - stwierdził gość Jedynki.

Historyk dodał, że w Polsce śledztwa w tej kwestii są prowadzone od lat 90., a śledczy posługują się terminem "ludobójstwo".

***

Tytuł audycji: Sygnały dnia

Prowadził: Mariusz Syta

Gość: Grzegorz Motyka (członek rady Instytutu Pamięci Narodowe)

Data emisji: 11.07.2015

Godzina emisji: 8.16

agkm/ag

Komentarze1
aby dodać komentarz
szeleszczyciel2015-07-12 00:12 Zgłoś
Bezczelność UPAdliny jest niewyobrażalna, oni stawiają pomniki zbrodniarzom, przekłamują historię i nawet żądają od Polski przeprosin! Przeklęty to kraj.

Czytaj także

Powstanie wspólna komisja historyków powołana przez ukraiński i polski IPN

Ostatnia aktualizacja: 19.05.2015 14:50
Komisja zajmie się zbrodnią wołyńską. Poinformowali o tym w Kijowie szefowie Instytutów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ukraina: będzie zmiana kontrowersyjnych zapisów ustawy o weteranach

Ostatnia aktualizacja: 20.05.2015 06:48
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, w rozmowie telefonicznej z prezydentem Bronisławem Komorowskim, zadeklarował wprowadzenie zmian w ustawie o statusie bojowników o niezależność Ukrainy w XX wieku.
rozwiń zwiń