Sygnały dnia, 9 września 2015 - zapis rozmowy z Mariuszem Błaszczakiem

Ostatnia aktualizacja: 09.09.2015 07:15
Audio
  • Mariusz Błaszczak o kwestii imigrantów (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Grzesiowski: Szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, poseł Mariusz Błaszczak. Panie pośle, dzień dobry.

Mariusz Błaszczak: Dzień dobry.

K.G.: Czy zostało przyjęte zaproszenie pani premier Ewy Kopacz na spotkanie w sprawie uchodźców?

M.B.: Słyszeliśmy z mediów, że takie zaproszenie zostało skierowane. Wczoraj kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości było w Krynicy na Forum Ekonomicznym. Zresztą tak na marginesie – premier Jarosław Kaczyński otrzymał Nagrodę Człowieka Roku Forum Ekonomicznego w Krynicy. To jest ważne, symbolicznie jest ważne, bo to świadczy o tym, że takie pole ataku dotychczas kierowane w Prawo i Sprawiedliwość przez Ewę Kopacz, kwestionujące program gospodarczy Prawa i Sprawiedliwości już nie istnieje, bo przecież ludzie, którzy tworzą Forum Ekonomiczne w Krynicy, mają zupełnie inne poglądy polityczne, a docenili premiera Jarosława Kaczyńskiego. A więc oficjalnie nie otrzymaliśmy tego zaproszenia, ale oczywiście rozmawialiśmy na ten temat. W naszej ocenie premier Kopacz próbuje się podzielić odpowiedzialnością za porażkę, jaką jest to, że słyszymy, że rząd koalicji PO–PSL przyjmie nie 2200 emigrantów, tylko ponad 10 tysięcy.

K.G.: Znaczy nie tyle przyjmie, bo na razie ta propozycja ma być formalnie przedstawiona dziś przez Komisję Europejską, przez Jeana–Claude’a Junckera.

M.B.: No tak.

K.G.: Co prawda liczby, tak jak pan poseł powiedział, są już praktycznie znane – 11 tysięcy 946 osób ma być przyjęte, taka ma być kwota (nieładne słowo), ta liczba osób ma być przyjęta przez Polskę. Ale jaka jest alternatywa, skoro powiada pan, że to jest porażka?

M.B.: Wyjdźmy od tego, że tym ludziom nie grozi śmierć, bo oni są poza wojną. Oni byli przecież w Turcji, to jest kraj bezpieczny, oni są w Grecji, są we Włoszech, są na Węgrzech, a więc im śmierć nie grozi, prawda? Z tym się zgodzimy, to jest rzecz zupełnie obiektywna. Kiedy kanclerz Niemiec zapowiedziała, że przyjmie emigrantów do Niemiec, no to zdaje się, że powinna też ponosić konsekwencje tego, że skoro stwierdziła, że będzie przyjmować, że Niemcy będą przyjmować imigrantów, to zdaje się, przynajmniej tak to ja oceniam, że jest czymś zaskakującym, że Niemcy próbują się podzielić z innymi państwami Unii Europejskiej w utrzymywaniu emigrantów, bo w jakiejś mierze to są uchodźcy, ale w dużej mierze to są po prostu emigranci. Polska nigdy nie była krajem, który posiadał kolonie, wręcz przeciwnie – byliśmy kolonią czy to niemiecką, czy to rosyjską, no i w związku z tym my nie mamy żadnych obowiązków, bo my nie czerpaliśmy korzyści z tego, że byliśmy krajem kolonialnym. Te obowiązki mają takie państwa, jak Niemcy, jak Francja, jak Wielka Brytania, a niewątpliwie doświadczenia tych państw, szczególnie Francji, Wielkiej Brytanii, ale także mniejszych, chociażby Danii czy Belgii, pokazują, że polityka multi–kulti, realizowana od dziesiątek lat, poniosła swoją porażkę. Ci ludzie się nie integrują, a więc stanowią olbrzymi, olbrzymi problem. Jeżeli Polska...

K.G.: Czyli skoro się nie integrują, a skoro nie mieliśmy kolonii, zatem nie mamy żadnego obowiązku przyjmowania uchodźców, tak? Tak to należy rozumieć?

M.B.: Oczywiście w sensie... Jesteśmy chrześcijanami, jeżeli ktoś... komuś zagraża śmierć, to należy pomagać, tylko zauważmy, że ci ludzie są bezpieczni. Ci ludzie są bezpieczni, a kiedy kanclerz Niemiec ogłasza wszem i wobec, że przyjmie kolejnych emigrantów, to jak to wpływa na ludzi w Syrii, w Iraku czy w Libii? Oni, oczywiście, jadą. I jadą nie do Polski, nie na Węgry, tylko jadą do Niemiec, bo uważają, że tam będą mieli lepsze warunki życia. Zauważmy, ta tragedia, niewątpliwie to była tragedia, kiedy utonął chłopiec, ale ta rodzina przedostała się z Turcji do Grecji. W Turcji ta rodzina była bezpieczna, z tego, co przeczytałem, ta rodzina w Turcji przebywała już kilka lat. I jak sobie rząd koalicji PO–PS teraz poradzi z tymi ludźmi? Czy zapewni im pracę? Czy zapewni im zatrudnienie? Czy – tak jak młodzi Polacy – ci ludzie będą wyjeżdżali na Zachód za pracą? Czy zapewni im opiekę zdrowotną? Czy oni też będą latami czekać na wizytę u lekarza, czy jakąś dodatkową opiekę zdrowotną pani premier Ewa Kopacz zapewni tym ludziom, a wtedy kto za to zapłaci? To są podstawowe pytania. I na te pytania nie ma odpowiedzi, bo jest totalny chaos. Słyszymy, że premier Kopacz najpierw mówi o 2200, potem mówi, że będzie więcej, rzecznik prasowy rządu, pan Tomczyk, dementuje, mówi, że pani premier została źle zrozumiana, a teraz okazuje się, że ta grupa będzie dużo, dużo liczniejsza.

K.G.: Czyli, jak rozumiem, wrócę jeszcze do tego zaproszenia na spotkanie, zaproszenia skierowanego przez panią Ewę Kopacz, jeśli ktoś z Prawa i Sprawiedliwości na tym spotkaniu będzie uczestniczył, w tym spotkaniu będzie uczestniczył, to usłyszy pani premier to, co przed chwilą pan powiedział, że nie mamy żadnego obowiązku przyjmowania uchodźców, tak?

M.B.: Ci ludzie dziś są bezpieczni.

K.G.: A jak pan definiuje słowo bezpieczeństwo?

M.B.: Nie zagraża ich życiu nic... nic nie zagraża, oni są w Europie. Oni są w Europie, nic im nie zagraża, prawda? No czy nie tak?

K.G.: To znaczy należałoby może spytać tych, którzy w tej chwili są, nie wiem, na greckich wyspach na przykład , czy im coś zagraża, czy nie. Zima idzie, nie mają ciepłej odzieży, nie mają dostępu do opieki medycznej...

M.B.: Dobrze, ale to nie jest kwestia...

K.G.: ...nie mają co jeść specjalnie.

M.B.: To nie jest kwestia tego, że ktoś z Państwa Islamskiego utnie im głowę, tylko to jest kwestia tego, żeby zapewnić finansowanie ich pobytu, prawda? To się sprowadza do pieniędzy. I to się sprowadza do pieniędzy.

K.G.: I kto to powinien robić?

M.B.: No, po pierwsze ten, kto kiedyś czerpał korzyści, bo to jest myślę, że bardzo naturalne i sprawiedliwe, z eksploatacji tych państw, po drugie – ten, kto zapraszał tych ludzi. Przecież kanclerz Niemiec wyraźnie powiedziała, że przyjmie emigrantów. No i po trzecie sami ci ludzie, czy oni będą zadowoleni z tego, że zostaną ulokowani w Polsce? Oni chcą do Niemiec. Przecież widzieliśmy wszyscy dokładnie te zdjęcia na Węgrzech, kiedy ci ludzie mówili wprost: oni chcą do Niemiec.

K.G.: Czyli z faktu, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, wynika to, że to nas kompletnie nie powinno interesować, problem uchodźców.

M.B.: Ale oczywiście, że nas interesuje, nas dotyka, bo jak się okazuje, solidarność Unii Europejskiej jest tylko w jedną stronę, to tylko my mamy przyjmować emigrantów ekonomicznych, bo w mojej ocenie w większości to są emigranci ekonomiczni, bo oni sami mówią, że jadą do Niemiec dlaczego? Bo w Niemczech są lepsze warunki, Jadą z Francji do Wielkiej Brytanii dlaczego? Dlatego że w Wielkiej Brytanii są lepsze warunki egzystencji, wyższe zasiłki, tak że oni mówią zupełnie wprost. A jaka jest solidarność unijna? Tak bez echa przemknęło, że w piątek podpisano umowę Nord Stream 2, a więc druga nitka Gazociągu Północnego, omijająca Polskę i Ukrainę, dająca Władimirowi Putinowi instrument szantażu wobec Polski, wobec Ukrainy w postaci przykręcenia kurka z gazem, z dostawą gazu i w tej umowie z jednej strony był Gazprom, a z drugiej strony kto był? Firmy niemieckie, firmy francuskie. Na tym polega solidarność europejska?

K.G.: To postawmy kropkę nad i, panie pośle. Czy będzie przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości na tym spotkaniu, czy nie?

M.B.: Dziś o godzinie 9 rozpoczyna się posiedzenie Sejmu, jeżeli premier Kopacz chce powiadomić opinię publiczną o tym, jakie podjęła decyzje, bo to premier Kopacz, to koalicja PO–PSL, to Kopacz z Piechocińskim rządzą, podejmują decyzje, a potem za te decyzje odpowiadają przed Sejmem i przed narodem, to naszym zdaniem odpowiednią formułą jest przedstawienie takiej informacji w Sejmie, a nie gdzieś za zamkniętymi drzwiami. To nie liderzy partyjni podejmują decyzje, tylko Ewa Kopacz z Januszem Piechocińskim, koalicja PO–PSL.

K.G.: Wyobraźmy sobie, że Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory 25 października, według sondaży jest to zupełnie możliwe, wtedy ten problem spadnie na nowy rząd Prawa i Sprawiedliwości. To nie warto się zaangażować w to nieco wcześniej?

M.B.: Zapewnie spadnie, ale czy kiedykolwiek zostaliśmy wysłuchani przez koalicję PO–PSL? A ile projektów ustaw odrzucono? No, chociażby te najważniejsze naszym zdaniem, dotyczące wsparcia finansowego, np. Narodowy Program Zatrudnienia – projekt ustawy Prawa i Sprawiedliwości, dający pewność stworzenia nowych miejsc pracy w Polsce lokalnej, w Polsce powiatowej. Odrzucono. A co mówi premier Kopacz w sprawie projektu Prawa i Sprawiedliwości dotyczącego 500 złotych na każde drugie i kolejne dziecko i na pierwsze dziecko w rodzinach gorzej sytuowanych? Nie, słyszymy: nie. Słyszymy: nie, a więc oceniamy to w ten sposób: to, co ma się dziś wydarzyć, że jest to próba podzielenia się odpowiedzialnością za porażkę rządu koalicji PO–PSL, porażkę polegającą na tym, że ochoczo pani premier Kopacz przystąpiła do pomagania Niemcom, bo to przede wszystkim Niemcom, w utrzymywaniu emigrantów ekonomicznych, którzy zostali do Niemiec zaproszeni.

K.G.: Kiedy będzie zamknięta kwestia list Prawa i Sprawiedliwości, kiedy je poznamy w pełni? List wyborczych?

M.B.: Wszystko wskazuje na to, że już w najbliższą sobotę te listy poznamy. Komitet Polityczny już kilka dni temu podjął decyzję w sprawie list. Są rzeczywiście jeszcze drobne zmiany, one wynikają z upoważnień, jakie zostały udzielone przez Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości prezesowi partii, no ale wszystko na to wskazuje, że w sobotę listy już zostaną zamknięte.

K.G.: To jeszcze jedno pytanie mamy do pana posła.

Daniel Wydrych: Pan słucha Sygnałów.

M.B.: Słucham Sygnałów.

D.W.: No to już pan pewnie wie, że...

M.B.: Znam, znam to pytanie, tak.

K.G.: No to jak?

M.B.: Znam to pytanie. Kiedyś miałem, teraz nie mam, ale jest umowa, mam taką umowę z dziećmi, bo dzieci bardzo chcą mieć psa, no więc umówiliśmy się – jeżeli będą bardzo dobre wyniki w nauce, to będzie pies.

K.G.: To forma nacisku.

M.B.: Nie no, umowy, umowy. Ale umowa została przyjęta, zobowiązanie jest...

K.G.: Obustronnie.

M.B.: Obustronnie, tak, nawet powiedziałbym czwórstronnie, bo mamy trójkę dzieci, a więc umowa jest z czterema stronami zawarta. No i zobaczymy.

D.W.: Wszystko zależy od wyników w szkole.

K.G.: No to zapytamy, jak to się skończyło w takim razie przy okazji.

D.W.: A może bardziej demokratycznie by było zorganizować jakieś domowe referendum?

M.B.: No, być może, z tym, że mamy porozumienie.

D.W.: Znaczy pan, oczywiście, jako głowa rodziny nie musiałby brać pod uwagę tych wyników.

M.B.: Były konsultacje, jest umowa podjęta, ze strony dzieci liczę na to. To będzie z pożytkiem dla wszystkich, a przede wszystkim dla nich.

K.G.: Poseł Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, nasz gość. Dziękujemy za rozmowę.

M.B.: Dziękuję, miłego dnia.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak