X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Sygnały dnia, 5 stycznia 2016 - zapis rozmowy z Małgorzatą Kidawą-Błońską

Ostatnia aktualizacja: 05.01.2016 07:15
Audio
  • Małgorzata Kidawa-Błońska o aktywności Platformy Obywatelskiej, w tym m.in. o manifestacjach (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Grzesiowski: Wicemarszałek Sejmu Rzeczpospolitej, pani Małgorzata Kidawa–Błońska, Platforma Obywatelska. Dzień dobry, pani marszałek.

Małgorzata Kidawa–Błońska: Dzień dobry, witam państwa.

Czy receptą na bycie w opozycji ma być aktywność na ulicach i w Europie?

Na pewno aktywność. Na pewno będąc w opozycji, i to tak trudnej opozycji, w jakiej w tej chwili jesteśmy w naszym parlamencie, gdzie nie ma żadnej dyskusji, musimy cały czas apelować, wskazywać, krzyczeć, co jest złego z naszym prawem, co jest źle robione, i cały czas musimy utrzymywać dobry kontakt z Polakami, żeby widzieli, co się dzieje, żeby nie dali się zwieść pięknym słowom, że wszystko dzieje się dobrze, że nic złego w Polsce się nie dzieje, że to są zmiany w dobrym kierunku. Musimy o tym mówić, a Platforma przez to, że jest partią, która ma duże doświadczenie, musi robić to w sposób wyjątkowy i czuwać nad tym, żeby prawo w Polsce było przestrzegane. W niezamierzony sposób staliśmy się obrońcą wolności i takich praw podstawowych w Polsce.

Ale przyzna pani, pani marszałek, że raczej manifestowanie uliczne nie kojarzy się z polityką Platformy Obywatelskiej. Może dlatego, że nie było takiej potrzeby przez ostatnie 8 lat, ale jednak.

Demokracja pozwala Polakom wychodzić na ulice wtedy, kiedy albo się z czegoś cieszą, chcą pokazać wspólny entuzjazm, są zadowoleni, że coś się dzieje, ale także wtedy, kiedy są rzeczy, dzieją się w naszym państwie, które budzą niepokój. I te pierwsze demonstracje, które w ostatnich tygodniach były w Polsce, pokazują, że Polakom nie jest wszystko jedno, że bacznie obserwują i mają odwagę pokazywać swój sprzeciw. Ale ważne, żeby to było po coś, żeby to nie były tylko manifestacje, które są i nikt z tego nie wyciąga żadnych wniosków. A Platforma jest partią opozycyjną i zawsze będzie tam, gdzie ludzie będą potrzebowali wsparcia, gdzie ten proces jest potrzebny. W demokracji, kiedy już nie jest słuchany głos w sali sejmowej, w mediach, to wyjście na ulice jest ostatecznością.

Podobnie jak wyjście z sali plenarnej. To też była chyba ostateczność, prawda?

Wyszliśmy raz z tej sali...

Znaczy to było po raz pierwszy i ostatni, tak?

Wyszliśmy raz z tej sali i proszę zwrócić uwagę, w którym momencie – kiedy właściwie już tylko posłowie zadawali pytania, przez cały dzień na żadne pytanie nie dostaliśmy odpowiedzi, a parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości obrazili bardzo mocno cały Trybunał i jego funkcjonowanie. Więc na znak protestu wyszliśmy. To można zrobić tylko raz i ja rozumiem, dlaczego to zrobiliśmy, ale rzeczywiście bycie na sali sejmowej i próba mówienia to to jest nasz podstawowy obowiązek. Mówię próba, bo ten głos jest bardzo często blokowany.

Z tym wyjściem to też ciekawa sprawa. Grzegorz Schetyna, który prawdopodobnie zostanie przewodniczącym partii, zdecydują o tym członkowie Platformy, mówiąc o ówczesnym incydencie, stwierdził, że nawet nie byli państwo w stanie wytłumaczyć, dlaczego państwo wychodzą. Nawet określił to mianem śmiertelnego błędu Platformy, jednego z kilku.

Znaczy to nie był nasz śmiertelny błąd, a jest taki sposób traktowania człowieka, kiedy ma poczucie własnej wartości, przekonanie do swoich racji, że zderzenie z taką brutalnością trzeba jakoś zaprotestować. Pytanie jednominutowe w kółko powtarzane niczego by nie zmieniło. Wyjście z sali, pokazanie, że się na to nie zgadzamy może nie było najlepszą formą, ale w naszym poczuciu pokazywało nasz bardzo mocny sprzeciw, że nie zgadzamy się na takie traktowanie posłów na sali, nie zgadzamy się na obrażanie Trybunału, nie zgadzamy się na takie zachowania. Ja z wytłumaczeniem tego nie mam problemu.

A te inne błędy, które Platforma popełniła, o których mówił Grzegorz Schetyna, czyli brak powołania komisji śledczej do spraw SKOK–ów, trochę przegrane na własne życzenie wybory prezydenckie?

Znaczy wiele rzeczy się wydarzyło przez te 8 lat. Na pewno przegrane wybory, których nikt z nas się nie spodziewał, to był taki bardzo trudny początek złych rzeczy, które zaczęły się dziać w Polsce i złego czasu dla Platformy. Na pewno pewne rzeczy mogliśmy zrobić lepiej, ale... Błędem na pewno było niepostawienie pana Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem, dlatego że nie może być tak, że politycy czują się bezkarni, a w sytuacji, kiedy ten wniosek nie zostaje z powodu kilku głosów przegłosowany, obraża posłów, nie czując... i to go nie zwolniło z obow... to nie... to, że nie wyg... to, że przegraliśmy to głosowanie, to nie znaczy, że nasze zarzuty, nasza ocena, ocena komisji się zmieniła, uważamy, że on powinien stanąć pod Trybunałem.

Ale głosowanie, jak pani marszałek powiedziała, zostało przegrane.

Tak.

A jak to na tle... na forum europejskim ma wyglądać owa działalność opozycyjna?

Znaczy to, że Europa przygląda się bardzo dokładnie temu, co dzieje się w Polsce, mnie nie zaskakuje. Przecież my też obserwujemy działania w naszych krajach sąsiednich, patrzymy, co się dzieje w poszczególnych krajach w Europie i oceniamy to. Europa myśli o sobie jako o całości, krajów, które są ze sobą współpracują. Polska jest dużym krajem i destabilizacja w Polsce wpływa na destabilizację w Europie. Więc nie dziwię się, że jesteśmy pod bardzo silną obserwacją. Ja wolę, żeby sprawy, które dotyczą Polski, były załatwiane w Polsce i do tej pory szczęśliwie udawało nam się unikać z małymi wyjątkami tego, żeby w Parlamencie Europejskim rozmawiano o problemach Polski, ale zdaje się, że przekroczyliśmy te granice i te rozmowy będą, pytania będą stawiane. Ważne także, żeby polski rząd odpowiadał na pytania stawiane przez Unię, bo to także by ułatwiło ocenę tego, co dzieje się w Polsce, a tutaj z tego, co wiem, nie ma odpowiedzi na listy wysyłane z Brukseli.

Czyli nie będzie tego, o czym się mówi, że własne sprawy załatwiamy we własnym gronie, tak?

Boję się, że nie uda nam się tego uniknąć, chociaż ja jestem wielką zwolenniczką tego, żeby nie psuć marki Polski, którą przez 25 lat budowaliśmy i osiągnęliśmy bardzo dużo. I byliśmy szanowani, byliśmy traktowani jako wzór, patrzono na to, co dzieje się w Polsce z zazdrością i byliśmy takim gwarantem normalności w Europie, gwarancją wartości europejskich, dobrej współpracy.

Wracając jeszcze na chwilę na krajowe podwórko, czy Platforma jest... w sporze to może złe słowo, ale w jakimś takim... w jakiejś takiej relacji kontra, tak to nazwę, z .Nowoczesną?

W tej chwili zagrożeniem dla demokracji w Polsce jest jedno ugrupowanie i to jest Prawo i Sprawiedliwość. I wszystkie siły w parlamencie, które działają na rzecz zatrzymania tego, co robi Prawo i Sprawiedliwość, wszystkie te siły muszą współpracować. Platforma ma największy klub, ma największą ilość posłów, mamy największe doświadczenie, a więc w sposób naturalny możemy wskazywać kierunki, jak powinniśmy w Sejmie działać. Ale w tej chwili wszystkie siły muszą się połączyć, to nie może być tak, że jedno ugrupowanie tylko działa samotnie, bo wtedy to będzie skazane na porażkę. Oczywiście, różnimy się, bo .Nowoczesna jest inna, Polskie Stronnictwo Ludowe jest inne, Platforma jest inna, ale jest cały katalog rzeczy, w których się zgadzamy i wspólnie możemy o te rzeczy walczyć. I tak powinniśmy działać.

Pytam o to dlatego, że w ujawnionym nagraniu ze spotkania Grzegorza Schetyny z działaczami Platformy w Warszawie Grzegorz Schetyna wspomniał o Ryszardzie Petru, że cieszy się niezasłużoną sympatią dziennikarzy i stąd jego popularność. W odpowiedzi pani poseł Monika Rosa z .Nowoczesnej mówi, że proponuje, by Platforma wzięła się w końcu do roboty. No to jak?

Ja mówię, to...

Mają państwo coś przeciwko sobie, czy nie? Czy to tylko takie podszczypywanie?

Znaczy my jesteśmy skazani na to, żeby w tej kadencji razem wspólnie pracować. Musi być jedność opozycji przeciwko Prawu i Sprawiedliwości i mam nadzieję, że to się... A zawsze między ugrupowaniami są jakieś drobne animozje, ale tutaj jest wyższa konieczność – racja Polski. Poza tym programy partii w wielu punktach są wspólne, mamy też różnice. Różnice trzeba pielęgnować, ale działać trzeba wspólnie.

Pani marszałek miała okazję ostatnio gościć w radiowej Trójce naszej i zasugerowała czy powiedziała wręcz, że ma pani pewne wątpliwości co do ciągu dalszego nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Na razie mamy do czynienia z tak zwaną małą nowelizacją przyjętą przez Sejm, Senat, ustawa czeka na podpis pana prezydenta. W planie autorów ma być także część druga. A pani sugeruje, że nie będzie tej części drugiej?

Znaczy ja mam duże wątpliwości, czy ona będzie w takim szybkim tempie, tak jak to się mówi, że za kilka tygodni czy za kilka miesięcy się pojawi, że na wiosnę będzie już nowa ustawa medialna. Nie bardzo w to wierzę, dlatego że słyszeliśmy przez całą kampanię wyborczą, że ta ustawa jest gotowa, że poznamy sposób finansowania mediów publicznych. Ten problem ciągle w tych propozycjach, o których słyszymy, nie jest rozwiązany, a wydaje mi się, że od tego trzeba zacząć, trzeba określić, jak te media mają być finansowane i na jakim poziomie, a potem można budować te wszystkie inne elementy.

Polska Agencja Prasowa dotarła do projektu ustawy o mediach narodowych, czyli to jest ten ciąg dalszy nowelizacji ustawy o mediach. Zacytuję fragment: „Telewizja Polska, Polskie Radio i Polska Agencja Prasowa staną się mediami narodowymi, zostaną przekształcone w państwowe osoby prawne zarządzane przez dyrektora. Nadzór nad nimi będzie należał do (uwaga!) Rady Mediów Narodowych”. A jeśli pani marszałek chciałaby spytać, być może nie znając tego dokumentu, co z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, to – jak zaznaczono w uzasadnieniu – „straci ona wpływ na wybór władz mediów publicznych czy rozdział środków abonamentowych. Zawężenie kompetencji Krajowej Rady nie naruszy konstytucyjnych zasad tego organu, który stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji”, koniec cytatu.

Ponieważ Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji jest wpisana w naszej Konstytucji, musi jako ciało zostać, więc tutaj tą ustawą odbiera się poszczególne kompetencje. Ale mówię, w tych informacjach, które pan ma i ja, nie ma informacji, jak media mają być finansowane, natomiast pojawia się bardzo ważne słowo kadencyjność, bo rzeczywiście dla normalności funkcjonowania kadencyjność jest potrzebna, potrzebne jest określenie, od kiedy, od jakiego dnia do kiedy pełni się swoją funkcję, żeby można było dobrze to wszystko planować. I to jest tak – kiedy w 2005 roku Prawo i Sprawiedliwość zmieniało za pierwszym razem ustawę o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, tą kadencyjność wwaliła w kosmos, a widzę, że tutaj mówiąc o Narodowej Radzie Mediów, chce dokładnie tę zasadę wprowadzić, żeby nawet niektórzy przedstawiciele byli... zróżnicowany czas, kiedy pełnią swoje funkcje, zdaje się od 5 do 3 lat, czyli wracają do tego. To jest bardzo zły zwyczaj, kiedy ugrupowanie, które dochodzi do władzy, tę zasadę niszczy i tworzy ustawy, żeby zacząć wszystko od początku. Kiedyś wymyślano, że ta kadencyjność jest takim gwarantem bezpieczeństwa, właśnie po to, żeby politycy jak najmniej wpływu mieli na to, co się dzieje.

Ale dokument jest w tej postaci.

Jest, jeszcze do Sejmu nie trafił, ale nie ma w nim, z tego, co ja wiem, bo może w całym tym doku... odpowiedzi na te podstawowe pytania.

Pani marszałek, dziękujemy za spotkanie i za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Sejmu Rzeczpospolitej Małgorzata Kidawa–Błońska, gość Sygnałów dnia.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak