X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Sygnały dnia, 3 lutego 2016 - zapis rozmowy z Mariuszem Witczakiem

Ostatnia aktualizacja: 03.02.2016 07:15
Audio

Krzysztof Grzesiowski: Poseł Platformy Obywatelskiej, poseł Mariusz Witczak, członek sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej. Dzień dobry, panie pośle, witamy.

Mariusz Witczak: Dzień dobry, witam państwa.

Mówi się, że wszystko jest kwestią wyobraźni, ale czy można sobie wyobrazić Unię bez Wielkiej Brytanii? Unię Europejską?

Można sobie wyobrazić, jest to całkiem prawdopodobny scenariusz, scenariusz, którego nie chcielibyśmy w przyszłości doczekać. Wielka Brytania jest ważnym ogniwem w strukturze Unii Europejskiej i bardzo ważnym państwem, bardzo bogatym państwem, z ważnymi tradycjami, już nie pomnąc o tym, że tylu naszych rodaków wyjechało i mieszka na Wyspach. I to byłby poważny problem i dla Unii, i w ogóle dla, myślę, samych Polaków. Dużo lepiej czujemy się jako członkowie Unii Europejskiej w państwie, które jest członkiem owej wspólnoty. No ale jak będzie, zobaczymy, być może ten scenariusz zakończy się pozytywnie.

Ano właśnie, wczoraj poznaliśmy pewne propozycje porozumienia z Brytyjczykami, przedstawił je szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Mówi się o ustanowieniu mechanizmu zabezpieczającego (zacytuję) „pozwalającego krajom unijnym na ograniczenie w wyjątkowej sytuacji dostępu do niektórych świadczeń socjalnych dla nowo przybyłych imigrantów z innych państw unijnych na 4 lata”. Czyli rzecz dotyczy, tak z tego wynika, nie tylko Wielkiej Brytanii, gdyby chciała podjąć taką decyzję, ale będzie mógł tak uczynić każdy kraj unijny.

To jest, oczywiście, jeszcze kwestia...

To jest propozycja.

To jest jeszcze, oczywiście, kwestią dyskusji. Ten problem, problem rozmaitych świadczeń socjalnych dla imigrantów Wielka Brytania podnosi od dawna. Z jednej strony bardzo mocno otworzyła się na imigrantów, i to też nie zrobiła tego w sposób kompletnie bezinteresowny, bo potrzebowała rąk do pracy, fachowych bardzo często rąk do pracy, a z drugiej strony potem okazało się, że różne oprzyrządowania socjalne, wsparcia, dopłaty do czynszu, bo tutaj nie chodzi nawet o świadczenia na dzieci, ale są jeszcze inne świadczenia, włącznie z zasiłkami dla osób bezrobotnych, okazały się ogromnym obciążeniem. I to jest problem, który jest od dawna na Wyspach podnoszony. Zobaczymy, jak się zakończy ta cała procedura i cała koncepcja być może prawa unijnego, a być może, tak jak to bywało w przypadku tak zwanego rabatu brytyjskiego, gdzie Wielka Brytania za rządów Margaret Thatcher została wyłączona z pewnych płatności. Zobaczymy, w jakim kierunku te negocjacje pójdą. Oczywiście, warto negocjować, warto zrobić wszystko, żeby Wielka Brytania została w strukturach Unii Europejskiej.

Ja się trochę boję i uważam, że to było bardzo niefrasobliwe ze strony polskiego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, kiedy na łamach prasy brytyjskiej czy ważnych informatorów brytyjskich dał wyraźny sygnał, że za iluzoryczne bazy NATO możemy przehandlować interesy naszych rodaków na Wyspach, które właśnie związane są z różnymi świadczeniami socjalnymi...

Ale w polityce to już tak jest, panie pośle, coś za coś, no.

No, coś za coś, jeżeli... coś za coś, to jest bardzo dobrze powiedziane, panie redaktorze, bo te bazy NATO nie mają nic wspólnego ze strukturami Unii Europejskiej i z decyzjami Unii Europejskiej. To jest bardzo nieodpowiedzialna wypowiedź, bo daje więcej możliwości i swobody polityce czy politykom brytyjskim wobec chociażby Polaków, a z drugiej strony nic nie osiągniemy, bo to Wielka Brytania i Unia Europejska nie ma nic do baz NATO, które teoretycznie mogłyby się tutaj pojawić.

Ja chcę powiedzieć, że musimy bronić interesu naszych rodaków na Wyspach, dlatego że to są osoby pełnoprawne jako członkowie Unii Europejskiej w państwie unijnym, i to są osoby, które legalnie pracują, mają długoletnie staże pracy i korzystają... płacą tam podatki przede wszystkim i korzystają czy chcą korzystać jako podatnicy z tych samych praw i przywilejów. To jest logiczne i trzymałbym się tej wersji. Oczywiście, można o przyszłości dyskutować, jak pewne rzeczy regulować na przyszłość, natomiast bezwzględnie musimy bronić wszystkich praw i to jest też wyzwanie dla polskiego rządu na najbliższą wizytę Davida Camerona w Polsce, bronić wszystkich praw nabytych przez Polaków na Wyspach. Koniec, kropka.

Wczoraj pan prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla TVP Info mówił, że projekt porozumienia między Wielką Brytanią a Unią jest wstępny, zostanie poddany pod właściwe negocjacje, które mają się rozpocząć w piątek. „Ja – mówi prezydent – nie wyobrażam sobie, że zgodzimy się na rozwiązania mające charakter dyskryminujący”. Dyskryminujący Polaków, oczywiście. Czy te zapisy, o których mówimy, dyskryminują Polaków?

To jest kilka wersji, o których trzeba byłoby pewnie podyskutować, bo taka najbardziej łagodna wersja dotyczy rozwiązań na przyszłość.

Czy one obejmują tych Polaków, którzy już mieszkają w Wielkiej Brytanii, pracują od kilku lat, czy to dotyczy tych, którzy się pojawią dopiero?

Jedna z tych wersji dotyczyłaby tych, którzy by się pojawiali, mieliby świadomość, na jakich warunkach się pojawiają. No, choćby na przykład kwestia zasiłków dla osób bezrobotnych – ktoś, kto by się pojawiał w przyszłości (taka jest propozycja brytyjska) i nie mógłby przez pół roku znaleźć pracy, a przyjechałby tak naprawdę do pracy, no to powinien opuścić wedle koncepcji rządu brytyjskiego teren Wielkiej Brytanii, no bo przyjechał do pracy i nie znalazł, a nie może brać zasiłku, bo mu ten zasiłek nie przysługuje, to nie jest osoba, która straciła pracę po wielu latach aktywności zawodowej, tylko... No więc jeżeli daję za przykład tego typu sprawę, no to warto o tym rozmawiać, no bo to pewnie nie jest jakiś wielki problem. Problemem byłoby ograniczenie zasiłków dla naszych rodaków czy wsparcie rozmaitych, które im przysługują.

I pewnie problemem byłoby też to, co gdzieś tam Brytyjczycy przebąkują, żeby przeliczać to wsparcie po wsparciu krajowym. To byłoby niesprawiedliwe, bo mamy inne kursy walutowe, inne potencjały gospodarcze, inne ceny produktów i inne ceny życia. Gdyby chcieć nawet przeliczyć to wsparcie socjalne czy różne oprzyrządowanie polskie dla rodaka, który tam będzie mieszkał, no to to byłby problem.

No więc nad różnymi problemami trzeba dyskutować, trzeba negocjować. To nie jest tylko obszar spraw związanych z zasiłkami. Brytyjczycy mieliby ochotę, żeby różne problemy w Unii Europejskiej były głosowane w inny sposób, żeby inaczej ważył głos Wielkiej Brytanii, żeby dużo łatwiej można było nie zgadzać się, czyli wprowadzać weto albo wyłączać Wielką Brytanię z różnych obowiązków związanych z prawem unijnym. Więc to jest dopiero początek. Jestem przekonany, że postulaty brytyjskie będą dużo głębsze i będą szły w kierunku... jeżeli Wielka Brytania zostanie, to będą szły w kierunku większej autonomii. To nie jest dobre...

Czyli co, dopiero początek?

Tak mi się wydaje.

Tak pan sądzi.

Tak przypuszczam, ale, oczywiście, zobaczymy, pożyjemy, zobaczymy. Warto, żeby Polska... żeby nie tracić tylko czasu na kwestie związane z Wielką Brytanią, warto, żeby Polska prowadziła odpowiedzialną politykę w ramach Unii Europejskiej, warto, żebyśmy byli w tym nurcie najsilniejszych państw, które są decydenckie w Unii Europejskiej. Tak było zawsze i taką tradycję staraliśmy się pielęgnować przez ostatnie lata. Czyli naszym partnerem są Niemcy, naszym partnerem jest Francja, takim strategicznym i ze względu na potencjał gospodarczy, i ze względu na silny głos w Unii. My dołączyliśmy do tej grupy państw, która ma coś do powiedzenia w Unii. I byłoby czymś kompletnie nieroztropnym, a, niestety, ten proces przez rząd polski został rozpoczęty, żeby się odwracać od tych najważniejszych państw, z którymi wypracowaliśmy sobie bardzo dobre relacje, które są dla nas bardzo pożyteczne i służą Polsce, żeby się od nich odwracać. No i to jest trochę tak jak my mówimy w sensie obrazowym, że ten, kto się odwraca tyłem czy staje tyłem, mówiąc precyzyjnie, do państw Zachodu, twarzą ustawia się do Władimira Putina. I to jest przestroga, żeby polski rząd tego nie robił.

Pani premier będzie w Paryżu i będzie w Londynie, chociaż z punktu widzenia relacji polsko–brytyjskich to ważniejsza będzie ta piątkowa wizyta Davida Camerona w Warszawie. Ale we Francji, w Paryżu przy okazji spotkanie z prezydentem Republiki François Hollandem. Między innymi współpraca gospodarcza i wojskowa, panie pośle. Wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański mówi, że to kwestia współpracy z Airbusem i kalibracji tej współpracy zgodnie z intencjami strony polskiej i oczekiwaniem Francuzów w tej sprawie. Jak pan sądzi, jak będzie ta kwestia dyskutowana współpracy wojskowej przy okazji kontraktu, aktualnego, nieaktualnego, na śmigłowiec?

Być może, poczekajmy. Ja przyznam się szczerze i jestem przekonany, że ja i pan redaktor nie do końca wiemy, o co rządowi polskiemu w tych rozmowach chodzi. Jeżeli coś chce nowego wynegocjować rząd, no to się pewnie o tych negocjacjach dowiemy. Jeżeli to jest bardziej kurtuazyjna rozmowa, a też nie wykluczałbym takiego charakteru tej rozmowy, a nie jakiejś rozmowy strategicznej, to... no to to jest spotkanie jedno z wielu, które się w ramach współpracy, dyskusji czy doszlifowywania różnych drobiazgów realizuje. I tutaj bym nie budował jakiegoś strategicznego obrazu związanego z tą wizytą. No, takich wizyt polski premier, polski prezydent czy polscy ministrowie muszą odbywać bardzo wiele. Ale jak już rozmawiamy o tych kwestiach, to mały kamień do ogródka...

Przeważnie takie delikatne sprawy, jak uzbrojenie, są załatwiane na takim poziomie, na takim wyższym. Szczegóły to już uzgadniają urzędnicy.

Mały kamień do ogródka. Przypomina sobie pan redaktor, jak minister, wiceminister Kownacki zaczął straszyć sankcjami wojskowymi naszego największego partnera gospodarczego, czyli Niemcy, stwierdził, że jak tam coś Niemcom nie pasuje w pewnej estetyce współpracy z Polską, no to przecież możemy uderzyć w nich sankcjami. No to jest po prostu śmieszne i bardzo niepoważne. Tego się boję. Boję się tych przysłowiowych cyklistów i wegetarian w polskiej polityce zagranicznej.

No to jeszcze jeden temat, panie pośle, jeśli pan pozwoli, czysto wewnętrzny, czysto polski, czyli program „Rodzina 500+”. Z tego, co opinia publiczna dowiedziała się, klub parlamentarny Platformy nie będzie zgłaszał żadnych poprawek do tego projektu, po prostu będzie przeciw...

Przedstawimy swój projekt...

...przedstawi swój projekt.

...przedstawimy projekt alternatywny, projekt lepszy, bo to nie jest projekt 500+, tylko to jest projekt dziurawy, projekt pięćset minus – minus matki samotnie wychowujące dzieci, minus rodziny, w których drugie dziecko wkracza w pełnoletniość i w ten sposób zostaje wyzerowane 500 złotych dla dziecka młodszego, na przykład 10–letniego, któremu ta płatność przysługiwała, a to dziecko wkraczające w pełnoletniość albo kończy szkołę średnią i idzie na studia, albo jest, nie wiem, w technikum i jeszcze przedłuża sobie edukację, czyli koszty rosną, a 500 złotych nie zostaje przyznane, a z drugiej strony zamożna rodzina, która może mieć ogromne dochody, z dwójką dzieci, to jedno z tych dzieci taką płatność otrzyma. Mnóstwo dziur, program pięćset minus nieprzemyślany, chaotycznie wprowadzany, a to nie jest żaden prezent Jarosława Kaczyńskiego dla Polek i Polaków, tylko to są nasze pieniądze, pieniądze wypracowane przez polskich podatników. I boję się, że tak źle przeprowadzony program uderzy w polską gospodarkę w przyszłości i będzie przynosił i, oczywiście, zyski dla rodzin, bo ja nie chcę kwestionować jakby idei wspierania polskich rodzin, ale może przynieść źle przeprowadzony wielkie szkody w przyszłości.

To skoro o programie, jest zły, jak pan mówi, to zastanawiam się tylko, dlaczego pani poseł Agnieszka Pomaska, posłanka Platformy, apeluje, by wszyscy uprawnieni korzystali z programu niezależnie od majętności i miejsca zamieszkania, a ze wsparcia powinni skorzystać także...

A to jest kompletnie inny apel.

...każdy parlamentarzysta, który będzie uprawniony.

To jest inny apel.

Korzystać ze złego programu?

To jest apel o to, żeby nie ulegać szantażowi moralnemu, który też wynika z bardzo źle przygotowanego programu, bo albo się daje wszystkim prawo i się nie dyskutuje, każdy ma prawo i z niego korzysta, albo się daje wszystkim prawo, ale zachęca, żeby ci, którzy czują się finansowo mocniejsi, z tego programu nie korzystali. To ja się pytam, jak zdefiniować te rodziny? Czy ktoś, kto zarabia 3500, już nie powinien wziąć i się sam domyślić, że nie powinien wziąć, czy ten, co zarabia 4600, powinien wpaść na pomysł i powiedzieć: nie, nie, basta, ja już 4600 jak mam, to nie biorę. No, to jest obraz źle przygotowanego programu i tu apel pani poseł jest apelem słusznym.

Jeszcze raz chcę powiedzieć: to nie jest tak, żeby nie dawać wsparcia polskim rodzinom, żeby nie wymyślić mądrego rozwiązania. Można.... Co do zasady wsparcia możemy rozmawiać, nie jesteśmy przeciw, natomiast trzeba to zrobić dobrze i nie pomijać tych najbardziej potrzebujących. Bo na końcu panu powiem, panie redaktorze – w tej hierarchii ważności najpierw powinna być matka, samotnie wychowująca matka z jednym dzieckiem, która zarabia 1700 złotych, to ona powinna dostać w pierwszej kolejności wsparcie. Ona w ogóle nie dostaje wsparcia w tym programie, a dostaje ktoś, kto zarabia 15 tysięcy na miesiąc, albo 20.

Będzie okazja, by o tym powiedzieć 9 lutego na sali posiedzeń plenarnych Sejmu, bo wtedy ma się rozpocząć parlamentarna dyskusja na temat tego projektu. Poseł Mariusz Witczak, poseł Platformy Obywatelskiej, nasz gość. Dziękujemy bardzo.

Bardzo dziękuję, miłego dnia życzę.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak