X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Sygnały dnia, 18 marca 2016 - rozmowa z Witoldem Waszczykowskim

Ostatnia aktualizacja: 18.03.2016 07:15
Audio
  • Witold Waszczykowski ostrzega przed kolejną gigantyczną falą imigracji (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Grzesiowski: Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Dzień dobry, panie ministrze.

Witold Waszczykowski: Dzień dobry państwu.

Jeszcze w Warszawie, ale dzisiaj jeszcze w Brukseli.

Ale już w drodze do Brukseli po południu, tak.

W związku ze szczytem?

Również. Jutro biorę udział w takiej dużej imprezie, która nazywa się Brussels Forum. To jest duża konferencja na temat bezpieczeństwa międzynarodowego.

Panie ministrze, a jak pana zdaniem zakończy się szczyt unijny przywódców państw Unii Europejskiej w sprawie tak na dobrą sprawę Turcji, bo do tego rzecz się sprowadza? Czy będzie jakieś porozumienie? Na jakich warunkach ono może być? Pewne przecieki już są, o co może Turkom chodzić.

Myślę, że porozumienie będzie, ale właśnie chodzi o te warunki. Turcy grają bardzo wysoko, domagają się wiele pieniędzy, znaczących, domagają się ustępstw od Unii Europejskiej, polityki bezwizowej, przyspieszenia integracji z Unią Europejską. I tutaj jest problem.

Z 3 do 6 miliardów euro wzrosły oczekiwania Turcji w sprawie imigrantów.

Trzy są zdecydowane, z tym, że to nie są takie pieniądze, które będą przelewane, powiedzmy, do wora budżetowego. To są pieniądze warunkowe na programy, na projekty, które Turcy muszą wykazać, że chcą zrealizować. Natomiast dalsze trzy są, powiedzmy, wielkim znakiem zapytania i w pewnym czasie odległym.

Zniesienie wiz do krajów Unii Europejskiej, i to jeszcze w tym roku, w czerwcu.

To jest też debata. Oczywiście, to jest debata nie tyle z Turkami, a debata w samej Unii Europejskiej, bo mówimy o państwie 80–milionowym. No, mamy też jeszcze w zanadrzu dyskusję o tym... Mamy państwa wokół Europy bliższe niż Turcja, które domagają się albo proszą o zniesienie wiz. To jest Ukraina. Więc tutaj jest problem naczyń połączonych, bym powiedział.

No i przy okazji mamy jeszcze kwestię otwarcia nowych rozdziałów negocjacji w sprawie wstąpienia Turcji do Unii Europejskiej. Tu też jest opór Cypru chociażby.

Nie tylko Cypru, ale, oczywiście, to jest problem, który stawiają politycy europejscy, czy warto poświęcać europejskie wartości po to, aby porozumieć się z Turcją. Ale to jest do dyskusji, oczywiście.

No i kwestia związana z imigrantami przede wszystkim, ta najważniejsza, czyli tak na dobrą sprawę jeden za jednego, tak? Tak to miałoby wyglądać?

To jest bardzo skomplikowany mechanizm...

Jeden nielegalny za jednego...

Tak, bardzo skomplikowany mechanizm. Chodzi o to, aby już na terenie Turcji stworzyć tak zwane hot spoty, czyli obozy przesiedleńcze, gdzie można byłoby sprawdzać tożsamość i kwalifikować tych, których Europa mogłaby przyjąć, którzy by nadawali się do tego, żeby spełniać warunki uchodźcy politycznego, uchodźcy wojennego. No a w rezultacie po takiej kwalifikacji, jednocześnie też przyjmując tych, którzy się zakwalifikują, do takiego programu imigracyjnego do Europy, odsyłać tych, którzy już dostali się do Europy, a nie spełniają tych warunków. No, głównie chodzi o ludzi spoza Syrii, to są przecież Pakistańczycy, Afgańczycy, Irakijczycy i niektórzy nie kwalifikują się do takich programów imigracyjnych, jakie Europa posiada.

No tak, tylko jak to zrobić? A czas nagli, dodajmy. Jak taka operacja miałaby wyglądać? Pan kręci głową...

Nie jestem optymistą tutaj, rzeczywiście nie jest optymistą. Jest to bardzo skomplikowana operacja. Może nie powieść się, niestety.

Czarno pan to widzi?

Niestety, będąc w Brukseli w poniedziałek, byłem na spotkaniu Rady ds. Stosunków Zagranicznych Europy i mieliśmy spotkanie z przedstawicielem ONZ–u, sekretarza generalnego ONZ–u ds. Libii Koblerem, który opowiadał, że na wybrzeżach libijskich w tej chwili już koczuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi z Afryki, którzy czekają tylko na lepszy klimat, aby przedostać się z Libii do Europy, między innymi przez Lampedusę do Włoch. Tak że niestety może nas czekać kolejna fala olbrzymiej imigracji z tamtych terenów.

Załóżmy, że strony osiągną porozumienie, mówię o Unii i o Turcji, czy na Polskę spadną jakieś dodatkowe zobowiązania w kwestii imigrantów?

Nie, dlatego że wszyscy już w tej chwili rozumieją, że w przypadku, kiedy są otwarte granice, kiedy mamy Schengen, to nie można prowadzić takiej przymusowej relokacji, ponieważ dwa czynniki decydują o tym, że ludzie ci nie zostaną w kraju, do którego zostaną ewentualnie przewiezieni. Po pierwsze – otwarte granice, w związku z tym będą mogli sobie podróżować po otrzymaniu dokumentów tożsamości europejskich, na przykład w Polsce, jeśli zostali przesiedleni do Polski, to my musimy udzielić im gościny i obdarzyć dokumentem tożsamości i na podstawie tego dokumentu tożsamości mogą podróżować po Europie.

Po drugie – rynek decyduje, rynek pracy decyduje. Jeśli zostaną przesiedleni do Polski, no to, oczywiście, nie znajdą pracy w Polsce, dlatego że, przypomnę, w Polsce 1,5 miliona Polaków nie ma pracy, a ponad 2 miliony wyemigrowało z Polski za pracą do innych państw europejskich. W związku z tym tacy uchodźcy, gdyby znaleźli się w Polsce i nie mieliby możliwości zdobycia pracy, wyemigrują również jak i Polacy do innych krajów Europy Zachodniej.

W związku z tym podkreślamy to naszym przyjaciołom w Unii Europejskiej, że cała taka przymusowa relokacja jest wysiłkiem, który nie ma sensu, jest wysiłkiem jałowym, dlatego że on będzie kosztowny, będzie kosztował wiele pieniędzy, to będzie wielki wysiłek, a i tak ci uchodźcy potem wylądują w Niemczech, Szwecji, Brukseli, w Belgii, tam, gdzie są duże zasiłki, gdzie jest duża pomoc socjalna i ewentualnie jest możliwość zdobycia pracy.

A wyobraża pan sobie i potrafi pan opisać sytuację braku porozumienia z Turcją?

Myślę, że porozumienie... Wstępne porozumienie zostało zawarte ponad tydzień temu, mniej więcej 10 dni temu. I myślę, że to porozumienie będzie podtrzymane...

Bo być może na stole pojawią się jakieś nowe propozycje ze strony tureckiej.

No, te propozycje są, oczywiście. Dodatkowe pieniądze...

Ale jeszcze coś dodatkowo.

...szybszy system bezwizowy i tak dalej, dodatkowe są. Myślę, że porozumienie zostanie zawarte. Problem jest, czy ono będzie implementowane, czy ono wejdzie w życie, czy ono będzie realizowane.

Pytam o te różnego rodzaju propozycje, bo wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański powiedział, że dzisiejsza (a mówił to wczoraj) oferta jest bardzo hojna Unii Europejskiej, Unia Europejska nie jest w stanie zaoferować więcej.

Rzeczywiście nie jesteśmy w stanie więcej, dlatego że my sami mamy potrzeby olbrzymie, już około miliona przecież ludzi przedostało się do Europy od ubiegłego lata, trzeba się nimi zająć, to wymaga wysiłku, to wymaga pieniędzy. Mamy też własne problemy, mamy problemy z Grexitem ciągle niewyjaśnione, mamy problemy z brakiem pracy w rynkach wielu krajów europejskich. W związku z tym Unia Europejska musi przede wszystkim sama pomagać. No więc nie ma możliwości pomagać zewnętrznym państwom.

Mówimy o szczycie Unia–Turcja, ale i z wątkiem polskim. Jak pan minister na pewno wie, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz wypowiedział się także przy okazji tego szczytu, mówił, że niezależny sąd konstytucyjny jest częścią systemu mechanizmów gwarantujących zachowanie równowagi w polityce. „Obecna sytuacja w naszym kraju oznacza, że te mechanizmy kontroli i równowagi są zablokowane. W imieniu Parlamentu Europejskiego wzywamy polski rząd do znalezienia drogi prowadzącej do wyjścia z obecnego impasu...” i tak dalej, i tak dalej, to fragment z jego wypowiedzi. To dobry moment, dobre miejsce, by odnosić się do wewnętrznych spraw Polski?

No ale to przypomnę panu Schulzowi, że rząd znalazł taką możliwość wyjścia z tego impasu i przyjął do wiadomości zalecenia Komisji Weneckiej, przekazał te zalecenia do parlamentu z prośbą, aby parlament polski, aby polski Sejm, polski marszałek Sejmu stworzył odpowiednią komisję sejmową, która by procedowała dalej nad tymi zaleceniami Komisji Weneckiej, aby tam znaleźli się przedstawiciele wszystkich opcji politycznych i przedstawiciele prawa, aby usiedli i wypracowali kompromis. Główny wniosek Komisji Weneckiej jest taki też, że problem w Polsce jest problemem politycznym i należy go przez polityczną debatę rozstrzygnąć. I to zalecenie Komisji Weneckiej jest w tej chwili wprowadzane w życie.

Projekt rezolucji do Parlamentu Europejskiego ma trafić, taką decyzję podjęła Europejska Partia Ludowa, w skład której wchodzą i Platforma Obywatelska, i Polskie Stronnictwo Ludowe, Parlament ma się zająć tą rezolucją na sesji plenarnej 27 i 28 kwietnia, żeby było wszystko jasne, kwietnia. To ma znaczenie?

No, jeszcze raz mogę podtrzymać to, co powiedziałem, że sprawa jest przekazana do polskiego Sejmu i polski Sejm w tej chwili będzie procedował nad sprawą wyjaśnienia... nad wyjaśnieniem tej kwestii. Nie widzę więc sensu, dlaczego instytucje europejskie miałyby się tym zajmować, bo sprawa będzie rozstrzygana w Polsce.

Czy wybiera się pan na Białoruś?

Tak, w przyszłym tygodniu.

Czyli potwierdza pan to, o czym pisze dzisiejsza Rzeczpospolita?

Tak, we wtorek i w środę w przyszłym tygodniu będę w Mińsku, następnie w Wołkowysku i w Grodnie. Uważam, że jako sąsiedzi Białorusi musimy utrzymywać relacje, musimy sprawdzić, co się dzieje, zobaczyć, co po tych latach nastąpiło, czy nastąpiła jakaś poprawa, czy pogorszenie sytuacji. Tak że jest to taka wizyta rekonesansowa.

Ale będzie pan miał spotkanie z prezydentem Łukaszenką?

Tego nie wiem, takie są... były takie sygnały, że jest to możliwe, ale do tej pory potwierdzenia nie mam.

To będzie ważne bardziej dla Białorusi, czy bardziej dla Polski ta wizyta?

Nie wiem, jak to jest ważne dla Białorusi, natomiast dla Polski jest ważne, bo jest to nasz sąsiad i uważam, że powinniśmy utrzymywać poprawne relacje, powinniśmy podtrzymywać państwowość białoruską, zależy nam na tym, aby Białoruś była państwem niepodległym, współpracującym z Europą i utrzymującym dobre relacje z Polską.

A do Wołkowyska sentymentalnie?

Wołkowysk to jest jedno z miast, gdzie żyją Polacy. A poza tym jest to rzeczywiście podróż sentymentalna, bo tam urodziła się moja mama, tam żyli moi przodkowie, dziadkowie, tam dziadek pracował, więc chciałbym zobaczyć po drodze, wracając z Mińska do Polski, zatrzymać się na chwilę w Wołkowysku.

Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych, nasz gość. Dziękujemy.

Dziękuję bardzo.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak