Sygnały dnia, 6 kwietnia 2016 - rozmowa z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem

Ostatnia aktualizacja: 06.04.2016 07:15
Audio
  • Szef PSL o zamieszaniu wokół Trybunału (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Władysław Kosiniak–Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. Witam serdecznie, panie prezesie.

Władysław Kosiniak–Kamysz: Dzień dobry panom, witam państwa bardzo serdecznie.

P.G.: To jeszcze tak nawiązując do tej wyliczanki z imieninami, bo Władysława nie raz można w kalendarzu spotkać, to dopytam – to pan kiedy imieniny?

W.K.-K.: 27 czerwca.

P.G.: I taki  obyczaj jest, że obchodzi, czy nie obchodzi?

W.K.-K.: U mnie w rodzinie się obchodzi właśnie imieniny. Dziadek miał to samo imię, więc też kultywowaliśmy dopóki żył w dwójkę. On był żołnierzem, służył w 13. Pułku Ułanów Wileńskich, więc też miał taką piękną kartę historii i z dumą noszę po nim to imię.

P.G.: A obyczaj taki jest, że się prezenty na imieniny przynosi, czy tylko coś upieczonego ewentualnie?

W.K.-K.: My w ogóle mamy takie duże rodzinne spotkanie w ostatnią niedzielę czerwca, to jest zawsze w okolicy właśnie dwudziestego siódmego w mojej rodzinnej miejscowości, w Bieniaszowicach w gminie Gręboszów, powiat Dąbrowa Tarnowska, przed figurą Serca Pana Jezusowego i później jest taki rodzinny piknik. Więc jak ktoś przynosi ciasta, sałatki, różnego rodzaju rzeczy, to wtedy wszyscy siadamy do wspólnego stołu.

P.G.: Bo jeszcze takie obowiązkowe pytanie chciałem zadać, bo może ktoś książki też przynosi. Dopytujemy...

W.K.-K.: Książki bardzo...

P.G.: Dopytujemy polityków o to, co ostatnio czytali w ramach naszej akcji promowania czytania.

W.K.-K.: Ostatnio mówiłem o powrocie do takich podstawowych lektur, do których często lubię wracać, jak Ogniem i mieczem, a teraz Mariusz Wollny, cała seria bardzo ciekawa powieści historycznych Kacper Ryx, osadzonych w Krakowie, królewski inwestygator, który prowadzi różnego rodzaju dochodzenia. Z jednej strony historia, z drugiej strony trochę fabuły takiej dotyczącej właśnie śledztw różnych od czasów Zygmunta Starego, Zygmunta Augusta, Henryk Walezy i kolejni królowie. Bardzo ciekawa seria, polecam serdecznie, przenosząca nas w tamte czasy.

P.G.: A teraz mamy czasy Jarosława Ukrytego, bo Jarosław Kaczyński trochę odsunięty od oficjalnych stanowisk, ale wpływowa postać i...

W.K.-K.: Jak najbardziej wpływowa, ale teraz coraz częściej widoczna i w mediach, i też na spotkaniach.

P.G.: Dopytam, wychodząc od takiego cytatu z pana wypowiedzi z przełomu lat 2015–16: „My jako PSL zamierzamy bronić demokracji. Teraz jest tak,  że mamy taki podział na bloki: z jednej strony jest PiS, a z drugiej blok prodemokratyczny, w którym PSL uczestniczy. Nie mogliśmy dziś iść na demonstrację KOD–u, bo odbywała się Rada Naczelna partii (to już pan wie dokładnie, z kiedy to cytat), pojechało do Warszawy kilka osób z całej Polski, ale ludzie PSL uczestniczyli w demonstracjach w różnych miastach Polski, na przykład w Łodzi”. Dalej uczestniczą? Będą uczestniczyli ludzie PSL w demonstracjach KOD–u?

W.K.-K.: To jest najbardziej wolna partia, najbardziej demokratyczna partia w Polsce, więc każdy decyduje i wybiera też spotkania, w których chce uczestniczyć. My idziemy swoją drogą w tym wszystkim. To prawda, że wtedy trzeba było się jasno określić, kiedy dokonywano fatalnej... przeprowadzano fatalną ustawę, widzimy jej skutki, dzisiaj o Trybunale Konstytucyjnym, kiedy z powodów... wprowadzono nas w ten galimatias konstytucyjny, z którego bardzo trudno jest wyjść, i mamy kolejne wizyty przedstawicieli czy to Rady Europy, czy Komisji Europejskiej w Polsce. Niedobrze, że tak się stało. Polskie Stronnictwo Ludowe proponuje po pierwsze, żeby jak najszybciej wszystkie ugrupowania, które uczestniczyły w tym spotkaniu, przedstawiły jedną wartość, która jest nienaruszalna, ta podstawowa w tym całym sporze, w całym ustroju pewnie i też fundamentalna dla ich środowiska politycznego. I jeden element, gdzie można się cofnąć do tyłu. Przedstawimy też swoją propozycję wynikającą też z dyskusji z innymi formacjami konsensusu, kompromisu. To, myślę, będzie bardzo cenne...

P.G.: Ale tu sprecyzujmy – gdzie można się cofnąć? W którym momencie pan uważa?

W.K.-K.: Można... Na pewno dla nas tą wartością jest... taką niezwykle ważną jest to, żeby opublikować wyrok. To zresztą jest powtarzane nie tylko przez nas, ale przez różne środowiska, słyszeliśmy i od sekretarza Rady Europy, i od wiceprzewodniczącego Komisji też o publikacji wyroku jako niezwykle ważnym kroku dochodzenia do porozumienia. A tak to jest...

P.G.: A jeśli chodzi o zaprzysiężenie tych trzech sędziów, którzy niekonstytucyjnie zostali wybrani?

W.K.-K.: To jest... Ja bym patrzył trochę w przyszłość jeszcze bardziej, o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, na przykład może Sejm mógłby dwoma trzecimi odrzucać wyroki, czyli większością konstytucyjną mógłby odrzucać wyroki Trybunału Konstytucyjnego.

P.G.: Prezes Jarosław Kaczyński mówił mniej więcej miesiąc temu w wywiadach prasowych, że jak najbardziej jest za tym, żeby wybierano sędziów Trybunału Konstytucyjnego większością 2/3 głosów.

W.K.-K.: To ja mówię o odrzucaniu rozstrzygnięć podjętych przez Trybunał. Może to na jakiś okres przejściowy byłoby rozwiązanie. No, trzeba poszukać wyjścia. Moim zdaniem Polacy też z rozmów w różnych miejscach w Polsce oczekują zakończenia tego sporu, ale nie damy się tutaj... bo wielu twierdziło o niepotrzebności pójścia na spotkanie, bardziej komentatorów, bo jak rozmawiam ze zwykłymi ludźmi, jak oni też do mnie piszą czy na spotkaniach mamy szansę wymienić poglądy, to oczekują rozwiązania tego sporu, ale nie damy się złapać w pułapkę ofsajdową prezesowi Kaczyńskiemu w tym wszystkim.

P.G.: Thorbjørn Jagland dziś w Rzeczpospolitej, czyli sekretarz generalny Rady Europy, mówi w wywiadzie, że mówienie, że Polska weszła na drogę prowadzącą do autorytarnego państwa, jest grubą przesadą, że tylko szeroki dialog polityczny pozwoli na przełamanie impasu i że debata na temat kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego musi wrócić do Sejmu. No i znów mamy sytuację patową, no bo żeby jakiś kompromis w Sejmie wypracować, no to jedna i druga strona musi się do kompromisu nachylić, a jednak do tej pory było tak, że niezależnie od tego, jakie propozycje padały – czy były to autoryzowane przez PiS propozycje Jarosława Kaczyńskiego, czy nieautoryzowane, jak słynna wypowiedź Kazimierza Ujazdowskiego – to z drugiej strony (mówię tutaj o Platformie i .Nowoczesnej) było absolutnie nie, takie z zasady nie.

W.K.-K.: To z naszej strony nie ma nie, bo nie, jest: tak, ale... I to ale objawia się właśnie w oczekiwaniu publikacji wyroku. I o tym też mówił i sekretarz Rady Europy, i przewodniczący Komisji. W tych wypowiedziach pewnie byśmy wyłuskali jeszcze nie tylko ten fragment mówiący o dialogu, ale też o tych wartościach, które są nie do naruszenia. I jest otwartość, bo trzeba tą otwartość zachować. Ale musi być partnerskie traktowanie, nie może być tak, że spotykamy się wizerunkowo przed przyjazdem przedstawicieli Unii Europejskiej i Rady Europy czy przed wyjazdem pana prezydenta Dudy do Stanów Zjednoczonych, a później ta intensywność i chęć spotkań może być mniejsza. Nie chciałbym, żeby tak się stało, bo gdyby PiS do tego doprowadził, to rozczaruje na pewno wszystkich, a z naszej strony ta może otwartość, może też chęć wyjścia z impasu jak najbardziej jest, ale ona musi być racjonalna i nie może przekroczyć pewnych granic.

P.G.: Przypomni mi pan jeszcze raz, bo nie zdążyłem zapisać, pełną lokalizację tej miejscowości, gdzie będzie pan obchodził imieniny?

W.K.-K.: Bieniaszowice, gmina Gręboszów, powiat Dąbrowa Tarnowska.

P.G.: Imieniny naszego gościa 27 czerwca. Długa tam kolejka jest do programu 500+?

W.K.-K.: Na pewno są chętni, bo są chętni w całej Polsce. My poparliśmy ten projekt. To jest kontynuacja naszej polityki rodzinnej. Niemożliwe byłoby stworzenie programu 500+ bez wydłużenia urlopów rodzicielskich, bez tysiąca złotych na każde dziecko, bez żłobków, bez zmian w ulgach podatkowych, bez tego wszystkiego, co się wydarzyło też w polityce senioralnej, opiewającej na podobną sumę programów wprowadzonych w ostatnich latach.

P.G.: Ale też mówił pan ostatnio, że 500+ to za mało, że trzeba iść dalej, jeśli chodzi o politykę rodzinną.

W.K.-K.: Tak jest.

P.G.: W którą stronę iść?

W.K.-K.: Bo zgłosiliśmy już nowelizację ustawy. To jest pokazanie, że jesteśmy opozycją, która potrafi nie tylko oceniać, ale przedstawiać własne argumenty i własne projekty. Chcemy wprowadzenia zasady złotówka za złotówkę. To jest zasada obowiązująca od tego roku w świadczeniach rodzinnych. Chcemy, żeby przy progu dochodowym, który dotyczy pierwszego dziecka w rodzinie lub nie tylko pierwszego, ale jeżeli już reszta dzieci przekroczyła 18. rok życia, on wynosi 800 złotych czy 1200 dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym, jeżeli się przekroczy o złotówkę, to się nie dostanie 500. My proponujemy: przekraczasz o złotówkę, to dostajesz 499, o 10 złotych – 490 i tak dalej, i tak dalej. To zostało merytorycznie dobrze ocenione. W poprzedniej kadencji PiS za takim rozwiązaniem zagłosował w świadczeniach rodzinnych. Trzeba to rozszerzyć na program 500+, bo pierwsze dziecko nie jest gorsze, a rodziny wielodzietne, których dotyczyć też to będzie, potrzebują tego wsparcia najbardziej. Mam nadzieję, że przez te kilka miesięcy do końca roku, bo nasza data wejścia w życie to jest 1 stycznia 2017 roku, jesteśmy w stanie dogadać się i przyjąć ten projekt. To jest też powiedzenie: sprawdzam PiS-owi, czy dialog z opozycją, który zaproponował prezes Kaczyński, ma być tylko dialogiem w gabinecie marszałka, czy ma przynosić efekty.

P.G.: Mówił Władysław Kosiniak–Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, gość Sygnałów dnia. Dziękuję serdecznie.

W.K.-K.: Dziękuję bardzo, miłego dnia dla wszystkich.

Daniel Wydrych: Kosiniak Jerzy, tak się nazywa sołtys Bieniaszowic.

W.K.-K.: Tak jest. Kuzyn.

P.G.: Przypadek?

W.K.-K.: Kuzyn. To jest wieś, z której moja rodzina wywodzi się od wielu pokoleń, i też sąsiedzi, mieszkańcy razem z nami dbają o tą miejscowość.

P.G.: A do 27 czerwca już naprawdę niedaleko.

W.K.-K.: Dziękuję bardzo. No i taki sympatyczny wątek mi panowie na początek dnia zafundowali.

P.G.: Bo my w ogóle jesteśmy bardzo sympatyczni.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak