X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Sygnały Dnia, 23 czerwca 2016 - rozmowa z Markiem Sawickim

Ostatnia aktualizacja: 23.06.2016 07:15
Audio
  • Marek Sawicki o planach PSL (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Marek Sawicki, były minister rolnictwa, Polskie Stronnictwo Ludowe. Witam serdecznie, panie ministrze.

Marek Sawicki: Dzień dobry.

Pan też na prace sezonowe się wybierał, jak lato przychodziło, za młodu?

W latach 60., 70. wychowywany w kułackim gospodarstwie około 12–hektarowym pracowałem sezonowo cały rok już od szóstego, od siódmego roku życia...

U siebie.

...u siebie wspólnie z rodzeństwem, z rodzicami, dziadków nie było. Więc tam praca była praktycznie codziennie, nawet w okresie zimowym, bo to albo młócenie, albo czyszczenie zboża, więc nie było dni wolnych. Natomiast już w trakcie technikum rolniczego rzeczywiście na rzecz gospodarstwa przyszkolnego pracowaliśmy i na praktykach takich śródtygodniowych, i także miesięcznych praktykach wakacyjnych, potem były praktyki już wyjazdowe, NRD, także po studiach praktyka trzymiesięczna w Szwajcarii w gospodarstwie rolniczym. Więc te dwie praktyki już trudno nazwać praktykami darmowymi, bo za nie mieliśmy odpłatność. Natomiast praca w gospodarstwie przyszkolnym była rzeczywiście pracą nieodpłatną, choć to gospodarstwo na rzecz uczniów technikum rolniczego fundowało nam dwa razy w roku pięciodniowe wycieczki po Polsce i to też była dobra okazja dla chłopaka ze wsi do zobaczenia Polski, zwiedzenia wielu ciekawych miejsc.

A z tych prac w NRD to się dżinsy przywoziło już wtedy, czy (...)?

Z tych prac w NRD już były niezłe płace, tam żeśmy byli w okresie żniw, więc oprócz uprawnień na kombajn, pracy na kombajnie, była także orka, była także praca w warsztacie takim, można powiedzieć, kowalsko–naprawczym, więc wielostronne przygotowanie do zawodu.

Co pana w tej chwili bardziej martwi albo ciekawi – to, że polskie rolnictwo może stracić dostęp do rynku brytyjskiego albo mieć utrudniony dostęp do rynku brytyjskiego w wyniku wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, czy może kwestia tych umów, które z Chinami ostatnio prezydent podpisywał i które mogą nam pozwolić na większy eksport w tamtym kierunku?

Rynek brytyjski jest rynkiem ważnym, dlatego że jest tam duża grupa Polaków i jest to rynek na ogół plasujący się w pierwszej trójce rynków eksportowych. To jest wartość eksportu roczna przekraczająca miliard euro, więc jest to rynek ważny i rynek z dodatnim bilansem. Natomiast chcę powiedzieć, że nie byłoby tych ważnych podpisów, jeśli chodzi o wieprzowinę, jabłka, gdyby nie kilkuletnie poprzednie starania. Ja żartuję, że od roku 2008 częściej byłem na otwarciu targów rolniczych w Chinach, w Szanghaju,  (...) niż minister rolnictwa Chin, po to, żeby rzeczywiście przekonywać władze chińskie, nie tylko władze ministerstwa, ale przede wszystkim inspekcji jakości żywności w Chinach, że warto współpracować z Polską i warto z Polski towary kupować, bo są to produkty żywnościowe najwyższej jakości. I rzeczywiście mieliśmy wtedy już otwarcie i na wieprzowinę, i na drób, i także na produkty mleczarskie. Potem po afrykańskim pomorze świń Chiny wstrzymały import wieprzowiny, ale przez 3 lata pracowaliśmy usilnie na rzecz regionalizacji i mam nadzieję, że w tej chwili będzie to realizowane. Ważnym rynkiem będzie także możliwość sprzedaży jabłek i owoców, choć nie zapominajmy, że my jesteśmy drugim producentem jabłek na świecie, praktycznie trzecim po Chinach i Stanach Zjednoczonych. A Chiny jest to pierwszy producent i jabłka chińskie są zupełnie inne od jabłek polskich...

Ano właśnie, ja sobie zadaję to pytanie, bo mamy taki paradoks: z jednej strony słyszymy o tym, że otworzy się chiński rynek na polskie produkty, właśnie na jabłka, na inne owoce, a przecież owoce z Chin do nas przyjeżdżają, nie tylko owoce, przyjeżdżają truskawki, przyjeżdża czosnek nawet.

Tak, tylko jeśli weźmie pan pod uwagę jakość tych truskawek czy czosnku, to można powiedzieć, że są to namiastki polskich produktów. I rzeczywiście kiedy rozmawiamy z Chińczykami, to mówimy, że konkurencyjnie my nie jesteśmy w stanie zakłócić rynku chińskiego, natomiast jesteśmy ważnym elementem uzupełnienia jakości w Chinach. Jest ponad 300 milionów tak zwanych średniozamożnych, nowobogackich Chińczyków, którzy nie tylko kupują najlepsze w świecie samochody, ale też chcą najwyższej jakości żywności. I dla nich żywność europejska, w tym szczególnie żywność polska, jest właśnie tym synonimem najwyższej jakości. Ale to nie tylko kwestia otwarcia tamtych rynków, ale także zorganizowania się naszych przedsiębiorców, przetwórców, jeśli chodzi o sprzedaż i obecność na rynku chińskim. Na rynku chińskim nie konkuruje się ceną; na rynku chińskim konkuruje się jakością. Jeśli polskie firmy handlowe, przetwórcze konkurując ze sobą, zaniżają cenę polskich produktów, doprowadzają je do poziomu ceny produktów żywnościowych chińskich, to wtedy Chińczycy mają wrażenie, że jest to chińska podróbka. Natomiast chociażby Holendrzy, Duńczycy czy także obecni już tam Francuzi i Niemcy utrzymują cenę co najmniej  na poziomie 40–50% wyższą niż cena chińska. I tego muszą się nauczyć przedsiębiorcy, nasi eksporterzy , bo to jest właśnie ten element dodatkowej marży, którą mogą się podzielić z rolnikami.

Użył pan też ważnego słowa przetwarzanie, bo rzeczywiście jest tak, że można sprzedawać po prostu owoce, po prostu mięso, po prostu nabiał, ale jak się trochę zainwestuje na miejscu w to, żeby sprzedawać już przetworzone produkty... Sami tego doświadczamy w drugą stronę, bo przecież nie tylko polskie sklepy, ale w ogóle europejskie, na całym świecie są zalewane przetworzoną chińską żywnością, przyprawami, jakimiś przetworami i w ogóle produktami chińskiego przemysłu. Myśmy nie powinni też pracować nad tym, żeby więcej sprzedawać przetworzonych produktów spożywczych, a nie tylko...

Chińczycy są obecni w Polsce, znają najnowocześniejsze w świecie przetwórstwo polskie, bo myśmy je modernizowali kilka, kilkanaście lat temu, więc mamy to przetwórstwo wyższej jakości niż nasi sąsiedzi, Francuzi czy Niemcy. I my sprzedajemy do Chin nie tylko surowce, ale także wysokoprzetworzone mięso. Znana jest w Chinach także polska kiełbasa, więc to dzieje się. Natomiast czego oczekują jeszcze Chińczycy dodatkowo? Chińczycy oczekują, że polskie przetwórstwo rolno–spożywcze wejdzie także z inwestycjami do Chin. I myślę, że to jest jedna z tych dróg, gdzie wspólne polsko–chińskie firmy przetwórcze właśnie w Chinach mogą pokazać Chińczykom, że tej wyższej jakości produkt jest rzeczywiście produkowany z najwyższej jakości surowca i wtedy można będzie utrzymać na rynku chińskim wysoką cenę i dobre warunki sprzedaży.

Wróćmy teraz do świata polityki, ale zostańmy przy wolnej konkurencji. Trochę próbował się w ostatnich dniach Władysław Kosiniak–Kamysz dystansować od Komitetu Obrony Demokracji. Co byłoby dobre dla PSL–u – roztopienie się w KOD–zie, czy zaznaczanie jednak wyraźnie swojej odrębności?

Polskie Stronnictwo Ludowe ma zbyt duże doświadczenia historyczne, nie tylko te z okresu międzywojennego czy bezpośrednio z czasów PRL–u, ale także te po 89 roku. Ja przypomnę, że było wiele silnych ruchów politycznych, które jak meteory rozbijały skały i gasły, natomiast Polskie Stronnictwo Ludowe jest nieprzerwanie, dlatego że prowadzi racjonalną, pragmatyczną politykę współpracy, łączenia, porozumienia, a nie ciągłego konfliktu. Budowanie koalicji anty–PiS na 3,5 roku przed wyborami w mojej ocenie nie jest właściwym podejściem, bo nie mam pewności, czy 3,5 roku PiS jako ta Zjednoczona Prawica o bardzo konserwatywno–socjalistycznym zabarwieniu przetrwa. Więc budowanie takiej antypisowskiej koalicji może okazać się za 3 lata niecelowe. Natomiast współpraca programowa w wielu aspektach tak. I na to Polskie Stronnictwo Ludowe godzi się.

Natomiast chcę powiedzieć, że w tej chwili jesteśmy w trakcie kampanii sprawozdawczo–wyborczej, kończą się zjazdy powiatowe, za tydzień zaczynają się pierwsze zjazdy wojewódzkie, przygotowaliśmy w tej chwili duży pakiet dla przedsiębiorców, pakiet gospodarczy, więc będziemy go w przyszłym tygodniu już prezentować w Sejmie. I chcemy konkurować z innymi środowiskami politycznymi, ale także ruchami obywatelskimi na programy i jeśli w ramach tych programów jesteśmy w stanie porozumieć się w wielu obszarach tak, to oczywiście ta współpraca będzie możliwa.

A na co główny nacisk w tym gospodarczym programie chce PSL położyć?

Przede wszystkim na swobodę gospodarczą i wiarę w obywateli, bo przypomnę, że chociażby te działania, które są związane dzisiaj z rzecznikiem praw przedsiębiorców, nieco blokowane w Sejmie, trochę nas dziwią, a przedsiębiorcy takiego rozwiązania oczekują. Także kwestia uproszczenia prawa. Mamy już w Sejmie trzecią kadencję i trzecie podejście do komisji deregulacyjnych i...

Ale dwie kadencje poprzednie to był rząd z udziałem PSL-u, to trzeba było deregulować wtedy.

I w mojej ocenie chcę zwrócić uwagę, że hasła o deregulacji, niestety, później gdzieś nie napotykają na podatny grunt i nie są realizowane. Mówi pan o udziale. Tak, ja przyznaję się do tego udziału, tylko też musi pan przyznać, że jeśli ma się posłów dwudziestu siedmiu, dwudziestu dziewięciu, trzydziestu paru, to nie da się zrealizować stu procent swojego programu. Dziś Zjednoczona Prawica ma pełnię władzy, więc jestem zdziwiony, że dopiero po pół roku przystępuje do powołania komisji deregulacyjnej, bo przecież w kampanii wyborczej mówili, że prawo w Polsce trzeba uprościć. I my się z tym zgadzamy i tu jesteśmy otwarci na współpracę, tak jak jesteśmy otwarci na współpracę w zakresie zakończenia tego kryzysu o Trybunale Konstytucyjnym.

Mówił Marek Sawicki, Polskie Stronnictwo Ludowe, były minister rolnictwa. Dziękujemy za wizytę w Sygnałach dnia.

Dziękuję bardzo.

JM

 

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak