Sygnały Dnia 4 stycznia 2017, rozmowa z Ryszardem Czarneckim

Ostatnia aktualizacja: 04.01.2017 08:15
Audio
  • Czarnecki: odejście Kazimierza Ujazdowskiego z PiS nie było sensacją (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego w studio w Brukseli. Dzień dobry, panie przewodniczący, witam.

Ryszard Czarnecki: Witam serdecznie, witam panów, witam państwa i życzę dosiego roku, wszystkiego najlepszego w nowym roku.

Czy spodziewał się pan, że Kazimierz Michał Ujazdowski odejdzie z Prawa i Sprawiedliwości? Eurodeputowany ogłosił wczoraj tę decyzję.

Od dłuższego czasu publicznie mówił zupełnie co innego niż to, co my mówiliśmy i robiliśmy, a więc to nie jest żadna sensacja.

A zgodzi się pan z jego surową oceną, która brzmi tak: obóz rządzący naraża instytucje....

Znam tą ocenę, panie redaktorze, znam tą ocenę...

...państwowe na najcięższy kryzys po 89 roku.

Nie zgadzam się z tym, a jeżeli pan poseł Ujazdowski pisze o eskalacji napięcia, to z całą pewnością za to odpowiada opozycja, bo przenoszenie protestów na ulice, okupowanie Sejmu, zapowiadana okupacja Senatu, to jest właśnie eskalacja napięć i to jest... niestety, mówię to jako wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, człowiek, który pracuje na Zachodzie Europy, to jest uderzanie przez opozycję w wizerunek Polski w Europie i na świecie, a więc za tą eskalację napięcia odpowiada z całą pewnością opozycja. Szkoda, że ci, którzy starają się być tak pośrodku między opozycją a obozem rządzącym, obozem Zjednoczonej Prawicy, tego nie chcą zauważyć.

A powinien złożyć mandat teraz Kazimierz Michał Ujazdowski po tym, jak przestał być eurodeputowanym z ramienia PiS?

Polska nie jest Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, gdzie są wręcz formalne, formalnoprawne wymogi i nakazy, żeby poseł, który występuje z partii, złożył mandat po prostu. Mniej więcej tak rok temu członek House of Commons, czyli Izby Gmin brytyjskiej, parlamentarzysta z Partii Konserwatywnej odszedł do UKIP (United Kingdom Independence Party), partii euro negatywistów, i wówczas odbyły się natychmiast wybory w jego okręgu, które zresztą wygrał. Natomiast Polska ma inne regulacje, u nas nie ma okręgów jednomandatowych, a więc wybory nie mogą być nawet powtórzone, natomiast rozumiem jakby taki moralny czy etyczny kontekst apelu marszałka Ryszarda Terleckiego, przewodniczącego klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.

No ale ta decyzja wczorajsza zmienia pana ocenę, jeśli idzie o pracę w Europarlamencie Kazimierza Michała Ujazdowskiego, czy jest dobrym europosłem, czy...?

Ja myślę, że przy całym szacunku nie sądzę, żebyśmy powinni zajmować się bez przerwy panem posłem. Ja niekoniecznie mam czas, aby pisać książkę pod tytułem „Kazimierz Ujazdowski, życie i twórczość”, więc może to odłożymy na przyszłość.

To w takim razie o tym, co działo się wczoraj w Polsce. Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski przedstawił rządowi priorytety polityki zagranicznej. Wśród tych priorytetów mamy walkę o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ dla Polski, no, walkę też o to, żeby zmieniła się po Brexicie Unia Europejska i odświeżanie Partnerstwa Wschodniego, także dobre relacje z Paryżem, z Berlinem. Paweł Kowal, były eurodeputowany, komentuje dzisiaj w Dzienniku Gazecie Prawnej te działania tak, że to jest powrót w stare koleiny i że nie rewolucja, a właściwie odświeżenie polityki zagranicznej prowadzonej przez Platformę Obywatelską.

Myślę, że polityka zagraniczna rewolucji nie znosi, natomiast uważam, że to jest nowa jakość, bo jednak trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie, że nowe polskie władze, mówię władze, bo i rząd, i prezydent bardzo mocno i skutecznie zainwestowały w relacje z sąsiadami, myśmy naprawdę odtworzyli Grupę Wyszehradzką (V4), która wcześniej tak naprawdę najczęściej była na śmietniku, w ogóle nie funkcjonowała, a myśmy także dzięki przełomowemu, historycznemu szczytowi NATO w Warszawie bardzo mocno odnowili relacje z krajami bałtyckimi, i u nas, i u naszych sąsiadów północno–wschodnich będą wojska krajów NATO, nie tylko przecież amerykańskie. Również bardzo mocno zaangażowaliśmy się na Bałkanach, stąd koncepcja tego trójkąta Warszawa–Bukareszt–Ankara, stąd bardzo mocne relacje bilateralne polsko–rumuńskie, po części polsko–bułgarskie, a także polsko–chorwackie, i to dobrze, bo to buduje naszą pozycję wobec Europy Zachodniej czy Stanów, pozycja silniejsza całego regionu, w tym także lidera tego regionu, czyli Polski. Co do...

Ale jednak najważniejsze dla nas są relacje z Paryżem czy Berlinem. No, z całym szacunkiem...

Tak.

...nie od stosunków Bukareszt–Warszawa czy Budapeszt–Warszawa zależy przyszłość Unii Europejskiej.

Tak, tyle że właśnie, to, co przed chwilą powiedziałem, nasze relacje ważne z Paryżem, o czym za chwilę, czy z Berlinem będą tym dla nas łatwiejsze do podania na partnerskich, dobrych, efektywnych dla nas zasadach, jeżeli będziemy mieć za sobą wsparcie tych właśnie krajów mniejszych od nas, Polska jest ich naturalnym liderem, nawet jeżeli nie będziemy tego deklamować codziennie, tylko od święta, ale jednak im lepsze nasze relacje z naszymi sąsiadami z Grupy Wyszehradzkiej, z krajów bałtyckich, z krajów bałkańskich, które zresztą te wszystkie kraje mają negatywny tak samo jak my stosunek do imigrantów spoza Europy, głównie islamskich, to tym nasze relacje z Francją i Paryżem będą na korzystniejszych dla nas warunkach. Z Paryżem pełna zgoda, bardzo dobrze, że o tym mówi polski rząd, ponieważ mamy wybory prezydenckie za parę miesięcy, w zasadzie wiadomo, mogliśmy zakładać, że wygra je były premier François Fillon, bardzo niechętny imigrantom, też taki... No, to jest... Tutaj możemy znaleźć pewien wspólny mianownik, ale z drugiej strony człowiek, który uważa, że trzeba bardzo inwestować w strefę euro, w związku z tym to nas różni. I myślę, że te relacje z Paryżem powinniśmy, oczywiście, ocieplać.

Ale sprawa uchodźców bardzo mocno się położyła na relacjach z Berlinem, no bo na początku ta retoryka, jeszcze zresztą w czasie kampanii wyborczej, była dość ostra, jeśli idzie o poczynania szczególnie kanclerz Angeli Merkel, która wspierała bardzo szeroką imigrację do Niemiec, teraz wydaje się, że przychodzi czas na... nie wiem, reset to może za duże słowo, ale na znowu ocieplenie na linii Warszawa–Berlin.

To się już stało, myślę, że te wypowiedzi pani kanclerz Merkel „damy radę” o imigrantach głównie islamskich spoza Europy, te wypowiedzi to już jest przeszłość, to był katastrofalny błąd, blisko milion uchodźców, głównie ekonomicznych tak naprawdę, no i jednak z tym związane w jakiejś mierze na pewno zamachy terrorystyczne, wzrost przemocy, także w Niemczech, to widzieliśmy ostatnio, to są olbrzymie błędy (...) także kanclerz Merkel. Teraz nagle okazuje się, że pani kanclerz już nie mówi, że jestem kanclerzem wszystkich Niemców, także muzułmanów, że islam jest także religią niemiecką (...) parę lat temu, teraz mówi, że burki są nie okay, a więc ewolucja we właściwym kierunku. Chociaż jednak w Polsce media są bardzo niezależne od rządu, w Niemczech to trochę inaczej wygląda, w ostatnim roku rządu Prawa i Sprawiedliwości ponad tysiąc publikacji krytykujących Polskę. Dostrzegamy to i to nam się nie może podobać. Natomiast ja potwierdzam te relacje dwustronne Warszawa–Berlin są teraz lepsze niż były pół roku temu czy rok temu.

Ale to dlaczego najpierw musiały się pogorszyć? Platforma też orientowała swoją politykę zagraniczną na Berlin. Nie da się w Unii Europejskiej bez dobrych relacji z Berlinem tej polityki uprawiać.

Zgoda, tylko że czym innym jest bycie „yesmanem”, jak to robił rząd Platformy, a więc mówienie: tak, tak, czy też: ja, ja na każdą propozycję, którą wysyłają z Berlina czy z Brukseli, a czym innym jest ustawianie relacji polsko–niemieckich na zasadach partnerskich, pokazywanie tego, co łączy, a także wprost mówienie o tym, co dzieli, co różni, bo w różnych sprawach możemy mieć różne interesy, a różne interesy także między sąsiadami i współpracownikami są rzeczą oczywistą. I myślę, że to jest taka bardzo pragmatyczna linia w tej chwili polskich władz. Jednak co by nie powiedzieć, minister Waszczykowski jako polski minister spraw zagranicznych był zaproszony na spotkanie wszystkich niemieckich ambasadorów. To się od dawna nie zdarzyło i tu uważam, że to pokazuje, że wcale te relacje polsko–niemieckie wcale nie są takie złe.

Mówił Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego ze studia w Brukseli. Dziękuję serdecznie za tę rozmowę.

Dziękuję panu, dziękuję państwu, jeszcze raz dosiego roku.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak