Sygnały Dnia 22 marca 2017 roku, rozmowa z Tomaszem Siemoniakiem

Ostatnia aktualizacja: 22.03.2017 08:15
Audio
  • Tomasz Siemoniak o wotum nieufności wobec rządu, Antonim Macierewiczu i akcji sadzenia drzew (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Tomasz Siemoniak, Platforma Obywatelska, były wicepremier, były szef MON. Witam, dzień dobry.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry państwu, dzień dobry panom.

Sadził pan wczoraj drzewa?

Tak.

Dużo się udało zasadzić?

Miejsca było niedużo, bo to ulica Raszyńska w Warszawie, więc każde drzewo ściśle zaplanowane i uzgodnione. Byliśmy większą grupą, był Grzegorz Schetyna, była Ewa Kopacz, byli warszawscy radni. Myślę, że to taki znaczący gest, pokazujący, że jedni drzewa wycinają, jak minister Szyszko, a Platforma, opozycja, obywatele drzewa sadzą.

No a Hanna Gronkiewicz-Waltz, to jak wyliczyło Stowarzyszenie „Miasto Jest Nasze” Jana Śpiewaka, to powinna zasadzić tak – różne są szacunki – od 150 do 250 tysięcy drzew w Warszawie, bo tyle ich ubyło w trakcie jej kadencji samorządowej.

Mówimy o czasie, gdy za zgodą władz w procedurze były drzewa wycinane, nie było tej wolnej amerykanki, co teraz. Jasne, że czasami drzewa trzeba wycinać, żeby budować drogi, mosty, linie tramwajowe, natomiast to, co miało miejsce w ostatnich miesiącach, to jest zupełnie coś innego. Przez zmiany w prawie, to osławione „lex Szyszko” wycięto do dwóch milionów drzew w Polsce, część z nich kompletnie bez sensu.

A wie pan, ile rocznie Lasy Państwowe sadzą drzew?

Nie wiem, nie interesuję się tak bardzo...

500 milionów. No, to chyba jest duża liczba.

Ale sadzą jest w lasach i tu mówimy o wielu miejscach w Polsce. Dużo jeżdżę, więc widzę powalone drzewa właśnie gdzieś w mieście, gdzieś w takich miejscach, gdzie ludzie spacerowali. To się nie broni. Sam prezes Kaczyński był niezadowolony...

O właśnie, właśnie czekałem...

...czy jest niezadowolony, więc to powinno przesądzić wszelkie wątpliwości co do tego, że „lex Szyszko” było szkodliwe.

Czekałem na ten moment, kiedy kolejny polityk Platformy Obywatelskiej, bo nie jest pan pierwszy, poprze w tej kwestii Jarosława Kaczyńskiego. Dziś rozmowy między .Nowoczesną a Platformą Obywatelską na temat tego, jak rozumiem, czy będzie wspólne głosowanie, wspólne poparcie kandydata na premiera, czyli Grzegorza Schetynę, w sprawie konstruktywnego wotum nieufności wobec rządu Beaty Szydło. Tak zapowiadał przynajmniej Sławomir Neumann wczoraj.

Tak, to prawda, takie spotkanie jest umówione. Prowadzimy konsultacje, wczoraj było spotkanie przewodniczącego Neumanna z Markiem Sawickim z PSL-u, dziś zaplanowane rozmowy z .Nowoczesną. Konsultujemy nasz wniosek, bardzo chcemy, żeby cała parlamentarna opozycja ten wniosek poparła. Jestem dobrej myśli tutaj, myślę, że te dzisiejsze rozmowy to będzie znaczący punkt do tego wspólnego głosowania.

I wspólny front wtedy będzie ustalony, ma pan taką nadzieję.

Mam nadzieję, uważam, że politycy .Nowoczesnej, PSL-u kierują się zdrowym rozsądkiem i mają równie ostrą jak my ocenę złych rządów PiS-u, więc nie ma co tu wchodzić w nadmierne szczegóły, tylko po prostu zrobić to jak najlepiej, pokazać obywatelom, jak złe są rządy PiS.

Rafał Chwedoruk, znany politolog, dziś w Super Expressie wychwala Grzegorza Schetynę, mówiąc, że wyrósł na prawdziwego lidera opozycji, opozycji, która przespała rok 2016, a (zacytuję) Schetyna jako pierwszy zorientował się w sytuacji, rezygnując z absurdalnego protestu w Sejmie, osiągnął przewagę – to ocena profesora Rafała Chwedoruka. Miłe słowa pod adresem szefa Platformy.

Miłe słowa, jak najbardziej zasłużone. Sądzę, że też te badania zaufania do liderów politycznych pokazały awans Grzegorza Schetyny na czwarte miejsce. Notowania sondażowe Platformy wzrastają, ciężko pracujemy i miło, że też naukowcy dostrzegają tutaj nasze osiągnięcia czy osiągnięcia naszego przewodniczącego.

W sprawie wspólnego frontu, ale nie w parlamencie polskim, tylko w polityce zagranicznej – czy jest tu jakiś fundamentalny spór między Platformą a PiS-em na temat tego, jakie powinno być stanowisko polskie w kwestii tej deklaracji, która ma zostać na szczycie Rady Europejskiej przyjęta w Rzymie?

Sporu nie ma, bo z tego, co mówimy od zawsze, byliśmy przeciwni Europie różnych prędkości, uważamy, że to będzie niekorzystne dla Polski. I, jak rozumiem, z tych oficjalnych wypowiedzi, z wypowiedzi ministra Szymańskiego wynika, że rząd uważa podobnie, choć wywiady prezesa Kaczyńskiego i różne wypowiedzi polityków PiS-u, zwłaszcza na tle ich wielkich emocji wokół wyboru Donalda Tuska mogą pokazywać, że widzieliby trochę mniejszą prędkość Polski. Ale liczę na to, że zwycięży racja stanu i premier Beata Szydło w Rzymie bardzo wyraźnie będzie artykułowała to, że Polska jest za integracją i że nie chcemy, żeby tutaj rozjechała się ta europejska prędkość.

Mniej biurokracji, więcej demokracji, tak godzinę temu mówił o polskim stanowisku rzecznik rządu Rafał Bochenek.

Dobrze, to są ogólne hasła, źle, że premier Szydło jedzie do Rzymu po brukselskiej kompromitacji, po tym, gdy jeden do dwudziestu siedmiu przegrała w głosowaniu, w decydowaniu o Donaldzie Tusku. I, oczywiście, warto też podkreślić, że gdy jedzie gdzieś Beata Szydło, no to wszyscy wiedzą, że ona nie jest realnym, prawdziwym przywódcą. Nawet w sprawie Tuska musiała się posiłkować uchwałą Komitetu Politycznego PiS-u. Więc ja premier Szydło tej roli nie zazdroszczę, bo do Brukseli czy do Rzymu przyjeżdżają prawdziwi przywódcy swoich krajów, którzy mogą decydować i którzy nie muszą się bać przez cały czas, czy ich szef powita w Polsce rózgami czy kwiatami, bo tutaj łaska prezesa może na pstrym koniu jechać.

To jeśli idzie o Donalda Tuska, najwięcej emocji dziś w gazetach wywołała informacja ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, który złożył doniesienie do prokuratury w sprawie Donalda Tuska, zarzucając mu między innymi zdradę dyplomatyczną, liczne zaniedbania, jeśli idzie o wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej po 10 kwietnia 2010 roku. Była premier Ewa Kopacz mówiła wczoraj, że to jest początek polowania na Donalda Tuska.

No, nie jest to początek, bo to polowanie trwa. Tydzień temu słyszeliśmy o wzywaniu go do prokuratury, atak absurdalny, mający odwracać uwagę od kompromitacji podkomisji smoleńskiej, która niczego nie ustaliła. Antoni Macierewicz tym swoim w cudzysłowie zawiadomieniu przytacza rzeczy, które dawno zostały wyjaśnione, od dawna są znane, używa bardzo mocnych słów. Ja w tym ataku raczej widzę taką rozgrywkę wewnątrz PiS-u, szeregi PiS-u zmieszane po spadkach sondażowych, po kompromitacji brukselskiej, i tu oto Antoni Macierewicz, silny człowiek, atakuje Donalda Tuska, nazywa go zdrajcą. Ciekawe, co zrobi prokurator generalny Ziobro, bo on odrzucił wniosek o śledztwo w sprawie fałszerstwa czarnych skrzynek, które przyszło od ludzi Macierewicza z komisji i, myślę, teraz się nie odważy powiedzieć, że absurdalne jest śledztwo w sprawie rzekomej zdrady Tuska, a więc pójdziemy takim schematem, że za kilka dni dowiemy się z pasków telewizyjnych: jest śledztwo w sprawie zdrady Tuska. No, to jest absurdalne, to jest element zemsty na Tusku i takich działań Antoniego Macierewicza, do których przywykliśmy – a to Mistrale za dolara, a to Misiewicz, no to teraz będzie atakował zdradę. Na świecie jest to przyjmowane jako kompletnie niewiarygodne, jako taką dziecinną zemstę na Tusku po tym, gdy pokazał on, jaką ma pozycję w Europie.

A dyskusja między Antonim Macierewiczem a prezydentem Andrzejem Dudą na temat tego, co dzieje się w polskiej armii, to jest konflikt realny czy wydumany pana zdaniem?

No, przede wszystkim...

Nie wiem, czy konflikt.

Przede wszystkim żenujący, no bo jeżeli prezydent musi pisać listy i dawać je do mediów do Antoniego Macierewicza, jeśli Antoni Macierewicz ośmiesza go w swoich odpowiedziach, pisząc, że przecież wszystko jest w porządku, a urzędnik prezydencki, szef BBN–u o tym wiedział, to to jest sytuacja naprawdę żenująca. Prezydent w swych listach dotyka spraw, które jednak są drugorzędne, nie mówi o tym, że Antoni Macierewicz...

Czego powinien dotykać w takim razie?

Proszę?

To czego właśnie powinien dotykać?

No, tego, co się dzieje w armii – czystek personalnych, tej...

No ale za Platformy też generałowie odchodzili z armii.

Nigdy nie było tak, że dwóch z trzech najważniejszych dowódców, mówię o generale Gocule, szefie Sztabu Generalnego, i generale Mirosławie Różańskim, dowódcy generalnym, złożyło papiery w trakcie kadencji. Generał Gocuł był wybierany przez prezydenta Dudę w maju, więc kryzys jest bardzo głęboki i to o tym kryzysie powinien prezydent Duda mówić. Ja sądzę, że teraz jest moment prawdziwego testu dla prezydenta, że nie zasłanianie się swoimi urzędnikami, nie jakieś kolejne listy i zawijasy, tylko powinien jak mężczyzna stanąć i powiedzieć: dość tego, panie Macierewicz, dość demolowania armii, dość cyrku z Misiewiczem, dość kompromitujących wypowiedzi na arenie międzynarodowej, jak z Mistralami za dolara. Oczekuję, że prezydent okaże się zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. Tego oczekuje opinia publiczna i tego oczekuje wojsko. Jeśli będzie...

Ale szef NATO chwali polską armię i strona amerykańska też chwali nasze wydatki na obronę, więc może nie jest tak źle z polską armią.

Ale te pochwały są jak najbardziej zasłużone, te pochwały też padały dwa lata temu, trzy, cztery, pięć, wtedy, kiedy Antoni Macierewicz ten okres zaliczał do katastrofy i do tego, że polska armia praktycznie nie istniała. Sytuacja jest bardzo poważna, i to nie mówię tylko tego ja jako polityk opozycji, tylko mówią to generałowie, emerytowani generałowie. Prezydent zaczął się dystansować od Antoniego Macierewicza i dobrze, ale jeśli to będzie robił w takim ukrytym stylu, to nic z tego nie wyjdzie, to Macierewicz będzie go dalej ośmieszać. Powinien uderzyć prezydent Duda pięścią w stół, nie wiem, czy na to go stać, bo dzieje się naprawdę źle.

Mówił Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej, były wicepremier, przedstawiciel Platformy Obywatelskiej, gość Sygnałów Dnia w radiowej Jedynce. Dziękuję bardzo.

Dziękuję.

JM