X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Sygnały Dnia 10 kwietnia 2017 roku, rozmowa z Piotrem Walentynowiczem

Ostatnia aktualizacja: 10.04.2017 08:15
Audio
  • Piotr Walentynowicz o katastrofie smoleńskiej (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz, legendarnej działaczki Solidarności „Anny Solidarność”, jak ją nazywano. Dzień dobry, panie Piotrze, witam serdecznie.

Piotr Walentynowicz: Dzień dobry, witam.

I od sprawy z pana babcią właśnie związanej chciałbym rozpocząć. Prokuratura zapowiedziała, że ekshumuje ciała wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej po to, żeby raz jeszcze, a właściwie po raz pierwszy bardzo dokładnie wykonać wszystkie działania, te, które powinny być przeprowadzone po katastrofie. Czy to znaczy, że Anna Walentynowicz zostanie po raz drugi ekshumowana?

To jest troszeczkę inna sytuacja w naszym przypadku, ponieważ, jak już pan wspomniał, babcia była ekshumowana, natomiast my zgłosiliśmy do prokuratury prokuratorowi Pasionkowi nasze wątpliwości, które wynikały z czynności, które przeprowadzała Prokuratura Wojskowa, nasze wątpliwości co do tego, czy to rzeczywiście była babcia, wyłoniono, że tak powiem, babcię w czasie tych ekshumacji pierwszych. Uzyskaliśmy odpowiedź taką, że zrobią wszystko, aby nasze wątpliwości, które zgłaszaliśmy zarówno prokuratorom wojskowym, jak i które do dnia dzisiejszego pozostały, że wyjaśnią, i jeżeli będzie konieczność ponownej ekshumacji, to absolutnie to uczynią.

Uważa pan, że jesteśmy dzisiaj bliżej wyjaśnienia tajemnicy tragedii smoleńskiej niż byliśmy rok, dwa lata temu?

Oczywiście, że tak, jesteśmy zdecydowanie bliżej, bo po pierwsze zaczęliśmy w ogóle wyjaśniać tą katastrofę. Poprzednie działania to były po prostu pozoranckie i tak naprawdę ukrywano wszystkie elementy, wszystko, co tylko mogło rzucić czy zakłócić, że tak powiem, odgórną narrację, która wyszła z Rosji, a którą komisja Millera starała się również poprzeć, zresztą na życzenie niejako Millera, co wynika z zapisów rozmowy podczas posiedzenia komisji...

Ukrywa to nie jest za mocne słowo? Co ukrywano?

Nie, na przykład wczoraj się dowiedziałem, szanowni państwo, ile czasu nam wmawiano, że nie ma zapisów z kamer z lotniska, ile czasu nam wmawiano, że nie ma żadnych zdjęć oprócz tych, które dostarczyli Rosjanie, a te, które my oglądaliśmy w czasie wizyt w prokuraturze, były bardzo... te zdjęcia były w bardzo skąpej ilości i jakości tak naprawdę nie pozwalającej do rozpoznania czegokolwiek. Natomiast teraz się okazało, że znalazły się zdjęcia, którymi dysponowała również komisja Millera, i nie były w ogóle użyte ani wykorzystane przez komisję. I tu nie mówię o paru zagubionych zdjęciach, ale o ilości zdjęć liczonych w tysiącach.

Dziś po godzinie 15 dr Wacław Berczyński podzieli się wnioskami z ostatniego roku z prac podkomisji smoleńskiej. Z przecieków, z informacji, które ujawnił wczoraj portal Onet.pl wynika, że będzie mowa między innymi o tym, że samolot rozpadł się w powietrzu około 900 metrów przed lotniskiem. To są dla pana także nowe ustalenia, nowe tezy?

Nie, ja ponieważ się tym cały czas interesowałem, zresztą ja swoje wypowiedzi buduję na podstawie tego, co na własne oczy widziałem bądź przeczytałem, zapoznałem się i z treścią konwencji chicagowskiej, i z załącznikami, przeczytałem wiele tomów akt, które nam dostarczono z Moskwy, więc nie, nie, absolutnie to nie są żadne nowe dla mnie informacje. Jeżeli znajdywano elementy wraku przez jeszcze słynną brzozą, no to oczywiste jest, że rozpad zaczął się przed brzozą, a nie w wyniku uderzenia z brzozą, tak? Tak że to nie jest nic nowego dla mnie, absolutnie nie.

Nie obawia się pan, że dojdzie dzisiaj, szczególnie po południu, kiedy swoją demonstrację zapowiedzieli Obywatele RP, do jakichś zajść podczas obchodów uroczystości rocznicowych?

Ja jestem dobrej myśli, myślę, że tutaj służby porządkowe na tyle zadziałają, żeby te manifestacje nie nachodziły na siebie. Jest, oczywiście, bardzo smutne, że w takim szczególnym dla nas dniu, gdzie chcemy się pomodlić, porozmawiać o naszych bliskich, którzy zginęli w tej katastrofie, już widzę, że zwolennicy aborcji na przykład rozkładają swoje plakaty. Nie bardzo wiem, jaki to ma związek z katastrofą smoleńską. Ale tego typu działania naprawdę świadczą po prostu o głębokiej dewastacji polskich jakichś tam obyczajów, wartości, które nam przyświecały przez tyle lat, przez to, że byliśmy karmieni tym badziewiem całym z Zachodu, dlatego mamy teraz taką sytuację.

Prokuratura 7 śledztw okołosmoleńskich prowadzi. Pana zdaniem możemy oczekiwać jeszcze postawienia jakichś zarzutów osobom, które do tej pory ich nie usłyszały?

Ja osobiście nie wiem, co prokuratura... jakie jeszcze prowadzi czynności poza tymi, o których mówiła, aczkolwiek ja osobiście uważam, że tak, wiele osób było zaangażowanych w przygotowanie lotu, jak i później już, że tak powiem, w wyjaśnianie tego, co zaszło, tak wiele osób było zaangażowanych w ukrywanie tej prawdy, że myślę tak, myślę, że tych postępowań nawet przeciwko samym prokuratorom wojskowym powinno być znacznie więcej, bo to nie jeden prokuratorów, nie dwóch, ale wielu prokuratorów i wojskowych tak naprawdę walczyło z nami.

No, jak weźmiemy jeszcze pod uwagę ten wątek, od którego zaczęliśmy rozmowę, czyli fakt, że w grobie, w którym miała spoczywać pana babcia, okazało się, że spoczywa inna osoba, no to ja przypomnę, że rosyjscy lekarze, którzy badali ciała, zostali nagrodzeni przez stronę polską medalami specjalnymi za wspaniałą współpracę podczas wyjaśniania tragedii.

Tak, tak, oni wszyscy się nagradzali, nawet Laska nagradzali, wszystkich nagradzali, tak że to, oczywiście, żeby tylko uwiarygodnić tą całą fikcję, którą tworzyli.

No ale w tej chwili trudno spodziewać się, żeby strona rosyjska była chętna do współdziałania w wyjaśnieniu tragedii, skoro przez ostatnie 7 lat chętna nie był.

No ale oczywiście, pamiętajmy o tym, że jednak nasz rząd zapewniał nas od samego początku, że współpraca idzie idealnie, jest pięknie, pracują jak jedna wspólna rodzina. Prawda jest taka i ona już teraz wyszła na jaw, że nigdy nie było takiej współpracy, że to Rosja robiła co chciała i w ogóle nie zamierzała z nami współpracować na zasadzie partnerstwa.

No ale to może w takim razie nie jesteśmy bez tej współpracy w stanie wyjaśnić tego, co naprawdę wydarzyło się 10 kwietnia.

Oczywiście, że aby dokonać takiego już końcowego raportu, powiedzmy, z działań czy to komisji, czy to prokuratorów, niezbędna jest współpraca strony rosyjskiej, tylko przy czym brak tej współpracy ze strony rosyjskiej, przetrzymywanie naszej własności przez tyle lat, to rzutuje na ich niekorzyść, ponieważ pokazuje, że mają ewidentnie coś do ukrycia, skoro ich czynności, które wykonują po opublikowaniu raportu MAK–u trwają dłużej niż samo dochodzenie MAK–u. Więc sami podważają wiarygodność własnego raportu. Więc prędzej czy później nasza własność trafi do nas i prędzej czy później gdzieś jakiś myślę, że arbitraż międzynarodowy też może wchodzić w grę. Tak czy inaczej wyjaśnimy tę katastrofę, nie będziemy musieli czekać na to pięćdziesięciu lat, jak na Katyń na przykład.

O czym mówił Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz, jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej, gość Sygnałów Dnia w radiowej Jedynce. Dziękuję bardzo.

Dziękuję.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak