Sygnały Dnia 10 maja 2017 roku, rozmowa z Borysem Budką

Ostatnia aktualizacja: 10.05.2017 08:15
Audio
  • Borys Budka o potrzebie publicznych debat (Jedynka/Sygnały dnia)

Piotr Gociek: W naszym studiu gość: Borys Budka, poseł Platformy Obywatelskiej, były minister sprawiedliwości. Dzień dobry, panie ministrze, witam.

Borys Budka: Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Słowo debata ostatnio często pada z ust polityków Platformy, polityków PiS, ale zacząć chciałem nie od tego, o co Platforma pyta PiS, a PiS chciałoby zapytać Platformę, tylko taki niespodziewany temat do debaty wrzucił przed chwilą w TVN24 Włodzimierz Czarzasty, który powiedział, że podobno Grzegorz Schetyna i Jarosław Kaczyński rozmawiają o tym, żeby w wyborach parlamentarnych podnieść próg wyborczy, ten, który w tej chwili jest na poziomie 5% ustawiony. Słyszał pan coś na ten temat?

Pewnie rozmawiali o tym, jeżdżąc na nartach w sylwestra, bo też taką plotkę słyszałem, jakoby obaj na stoku się spotykali. Bądźmy poważni, znaczy ja rozumiem, że ktoś może walczyć o swoje 5% i rozumiem, że pan Czarzasty próbuje robić wszystko, żeby zwrócić uwagę opinii publicznej. Nie ma żadnych rozmów dotyczących ordynacji wyborczej pomiędzy Platformą a PiS-em, nie ma żadnych ustaleń dotyczących jakichkolwiek spraw. Jeżeli będziemy o czymkolwiek rozmawiać, to na debatach publicznie. Ale raz jeszcze podkreślam, że tego typu informacje mają na celu wprowadzić w błąd opinię publiczną. My przestrzegamy wszystkich przed tym, że PiS nową ordynacją wyborczą może próbować zmienić wynik wyborczy.

Debaty zwykle kojarzą nam się z kampanią wyborczą i wtedy to jest zupełnie naturalne, że liderzy list w poszczególnych okręgach i ci, którzy dowodzą partiami ścierają się ze sobą. A debata w trakcie kadencji parlamentu no to zwykle ma miejsce właśnie na sali Sejmu, na sali Senatu. Skąd nagła teraz miłość Platformy do tego, żeby debatować?

Polacy oczekują tego, by wyjaśniać z jednej strony, jakie ktoś ma wizje kraju po rządach PiS, a z drugiej strony by zmierzyć się z tą niestety, ale bardzo daleko idącą propagandą i często nieprawdą czy postprawdą, którą uprawiają rządzący. Dlatego, panie redaktorze, szanowni państwo, bardzo chcielibyśmy spotkać się na takich merytorycznych dyskusjach. Ja jestem na przykład gotowy obalać te wszystkie wprowadzające w błąd opinię publiczną informacje płynące z resortu sprawiedliwości o jakichkolwiek reformach wymiaru sprawiedliwości. Osiemnaście blisko miesięcy, żadnej reformy, demontaż tylko i wyłącznie tego, co istnieje, i taka leninowska zasada dotycząca kadr: wszystko, wszyscy muszą być nasi.

A to w parlamencie pan nie może się wypowiadać na ten temat? Przecież w dowolnej chwili można.

Proszę zwrócić uwagę, że opinia publiczna oczekuje dotarcia z tą informacją nieco głębiej. Jestem przekonany, że jeżeli takie debaty byłyby odpowiednio medialne, to to dotarcie byłoby dużo większe, dlatego że niestety, ale w obecnych realiach to, co dzieje się w parlamencie bardzo często nie jest tak dobrze przekazywane czy relacjonowane, jak na przykład takie czasem widowiskowe debaty z punktu widzenia odbiorcy. Godzinna rozmowa pomiędzy na przykład panem ministrem Waszczykowskim a byłym ministrem Trzaskowskim myślę przyciągnęłaby bardzo dużo osób ciekawych tego, jakie są wizje polityki zagranicznej, jakie są nasze priorytety, a wyborcy wyraźnie wskazują w sondażach, kto stanowi alternatywę dla PiS. I dlatego nasza propozycja.

Czyli to byłyby tylko z udziałem dwóch sił debaty o tym, żeby brał w nich udział na przykład jeszcze Ryszard Petru jako przedstawiciel .Nowoczesnej albo jacyś eksperci .Nowoczesnej, nie ma mowy? To tylko dwa ugrupowania, czyli PO i PiS, miałyby debatować? No bo dlaczego jeszcze nie Kukiz na przykład? Dlaczego jeszcze nie PSL?

Rzuciliśmy taki pomysł z prostej przyczyny – że wyborcy oczekują od nas, żebyśmy stanowili tą siłę, która będzie z PiS-em rozmawiać o Polsce, dyskutować, spierać się. Natomiast my jesteśmy otwarci również do takich rozmów wewnątrz opozycji. My bardzo często rozmawiamy na komisjach. Zaproponowaliśmy taką formułę, niech PiS się odniesie. Proszę zwrócić uwagę, że PiS zadaje swoje pytania czy kieruje ten swój przekaz wyłącznie do nas, widząc, że Platforma Obywatelska pod rządami Grzegorza Schetyny, który bardzo sprawnie kieruje partią i bardzo sprawnie zagonił nas wszystkich do takiej pracy u podstaw, jednak PiS widzi wyłącznie w tym zagrożenie dla upadku swoich rządów. I dlatego ta propozycja, która chyba jest taką naturalną rzeczą, chcemy rozmawiać.

To zanim dojdzie do debat, o ile w ogóle do nich dojdzie, to proponuję, żeby pan spróbował odpowiedzieć na te pytania, które Prawo i Sprawiedliwość skierowało do Platformy Obywatelskiej, cztery kwestie. Czy Platforma chce ponownie podnieść wiek emerytalny na przykład?

Raz jeszcze tłumaczymy, że te wszystkie szczegółowe odpowiedzi mogą mieć miejsce właśnie podczas takich debat. Dlaczego? Dlatego żeby nie wyrywać z kontekstu poszczególnych wypowiedzi. Jeżeli ja teraz zacznę mówić i zaraz wyjaśnię kwestie związane z tym kłamstwem dotyczącym obniżenia wieku emerytalnego, a jednocześnie wysyłaniem tysiąców ekspertów przez PiS, którzy mają odradzać Polakom ten wiek emerytalny, no to, oczywiście, ktoś, kto usłyszy jedno zdanie będzie miał fałszywe przekonanie o powrocie do tego, co było. Mówimy wyraźnie...

Ale to z debaty też można wyrwać jakieś zdanie z kontekstu, to nie będzie przecież tak, że te debaty będą wysłuchiwane od początku do końca przez jakieś 10 milionów czy 15 milionów ludzi. Zawsze tak jest: polityk coś mówi, media to relacjonują. Teraz, oczywiście, zdarza się, że jedne relacjonują w taki sposób, a inne relacjonują w inny sposób, ale to wszędzie na świecie działa tak właśnie.

Podam, panie redaktorze, przykład, bo jesteśmy w bardzo porządnym medium z bardzo dużym zasięgiem, kwestii związanej z uchodźcami i nielegalnymi imigrantami. PiS bardzo sprytnie posługuje się tymi pojęciami zamiennie, bardzo sprytnie udaje, że Polakom grozi jakakolwiek fala nielegalnej imigracji, jeszcze dodając do tego, że jest to fala islamska. Pan Mariusz, zwany ministrem, bardzo często w niewybrednych słowach wypowiada się o uchodźcach, myląc ich – myślę, że celowo – z imigrantami, celowo wprowadza się w błąd Polaków i próbuje się wywrzeć takie wrażenie niebezpieczeństwa, tylko po to, by odwrócić uwagę opinii publicznej od tych spraw, które są najważniejsze.

A dlaczego zwany ministrem? Przecież Mariusz Błaszczak jest ministrem spraw wewnętrznych.

Nie, nie, bo pan... To jest mój celowy zabieg, dlatego że pan Mariusz zwany ministrem dokładnie tak samo mówi, że chodzi o imigrantów zwanych uchodźcami. To znaczy ja pokazuję, w jaki sposób można ten język propagandy PiS odwracać przeciwko nim samym. Raz jeszcze podkreślę...

A wczoraj jeden z reporterów pytał Grzegorza Schetynę właśnie o uchodźców – nie jestem za tym, żeby przyjeżdżali... przepraszam, powiedział dokładnie: „Jestem za tym, żeby nie przyjeżdżali do Polski”. To jest jakaś zmiana stanowiska?

Przede wszystkim bardzo chętnie rozmawiamy z dziennikarzami bez względu na to, jaką opcję reprezentują czy z jakich mediów pochodzą, ale w normalnych warunkach. Jeżeli ktoś myśli, że z liderem największego ugrupowania politycznego opozycyjnego powinno się rozmawiać na ulicy, goniąc go z kamerą, to niestety, ale pokazuje nie tylko szacunek do swojego rozmówcy, ale przede wszystkim szacunek dla swojego widza. Akurat ten pan, który po raz kolejny próbował na ulicy zaatakować Grzegorza Schetynę, ma wyłącznie jeden cel: żeby właśnie takim niezbyt trafnym przekazem zmanipulować wypowiedź. Dzisiaj o godzinie 10 Grzegorz Schetyna w poważny sposób odniesie się do tych zagadnień, dlatego że Polacy mają prawo do rzetelnej informacji. My im tego prawa nie zabieramy. Natomiast nie tak powinna wyglądać dyskusja o najważniejszych sprawach w Polsce, łapanie...

W Polsacie z kolei wczoraj pojawiła się taka oto informacja (to á propos łapania się za słowa albo przecieków), że Platforma Obywatelska chciałaby tak oto zmienić program 500+ – 600 złotych na pierwsze dziecko hasło w kampanii, a zmniejszenie świadczenia na drugie i kolejne. Jest coś w tym, co podały Wydarzenia?

Platforma od samego początku opowiadała się za tym, by ten program był bardziej sprawiedliwy. Mówiliśmy i złożyliśmy takie poprawki, mówiąc sprawdzam PiS-owi, aby program ten objął również samotne matki wychowujące jedno dziecko, żeby objął również dzieci w rodzinach zastępczych, żeby 3 miliony polskich dzieci nie były wykluczone tylko dlatego, że nie mają rodzeństwa. Natomiast o szczegółach bardzo chętnie będziemy rozmawiać, gdy będziemy mogli pokazać wyliczenia. Wyliczenia mają to do siebie, że opierają się na konkretnych wskaźnikach budżetowych. Mówimy teraz wyraźnie: rozszerzymy program 500+, by był rzeczywiście programem demograficznym, by dotyczył pierwszego dziecka również, bo to wówczas rodzice mają najtrudniejszą decyzję. Wszystkie badania wskazują, że decyzja młodych ludzi o posiadaniu pierwszego dziecka bardzo często wiąże się z kwestiami ekonomicznymi.

A to może Andrzej Rzońca, czyli główny ekonomista Platformy, powinien podebatować z Leszkiem Balcerowiczem z Forum Obywatelskiego Rozwoju i jego ekspertami, bo to FOR bardzo krytyczną opinię przygotował po tym, jak podczas debaty nad wotum nieufności wobec gabinetu Beaty Szydło Grzegorz Schetyna mówił o trzynastej emeryturze i o 500+ na pierwsze dziecko, to natychmiast FOR taki sążnisty dokument napisał, jak bardzo to jest groźne dla finansów publicznych.

Bardzo mocno wsłuchujemy się zarówno w głos dobrych, bardzo dobrych ekonomistów i stąd pan profesor Rzońca jest naszym ekspertem, ale z drugiej strony rozumiemy, że Polacy wybrali określony model redystrybucji tego, co znajduje się w budżecie. Ja osobiście zawsze byłem przekonany, że dużo lepszym modelem redystrybucji, czyli tej sfery socjalnej, jest to, co Platforma proponowała przez 8 lat, to znaczy budowanie żłobków, przedszkoli, bardzo mocne wspieranie rodzin w kwestiach na przykład dostępu do dóbr kultury, kwestie na przykład związane z wydłużonym do najdłuższego okresu w historii urlopem macierzyńskim czy urlopem ojcowskim, tacierzyńskim tak zwanym. Polacy wybrali pieniądze do kieszeni. Polacy powiedzieli, że wolą, by państwo dało im pieniądze aniżeli by państwo budowało określoną bazę. I jeżeli to zostanie potwierdzone przez Polaków, to ktoś, kto wygra wybory musi ten głos uwzględnić. I to jest najważniejsze. Uczymy się na własnych błędach, by nie w gabinetach w Warszawie, ale na dole zapadały kluczowe decyzje. I to nas różni od PiS-u.

Kluczowe decyzje będą wkrótce w Sejmie zapadały, jeśli idzie o reformę sądów. Ta debata dzisiaj nas między innymi czeka. To jak już będzie wiadomo, jaki jest dokładnie kształt tych przepisów, umówimy się na taką rozmowę, żeby punkt po punkcie jeszcze temu się przyjrzeć, dobrze?

Bardzo chętnie, panie redaktorze.

Bo dzisiaj już nie ma na to czasu, nie zdążę.

Tylko powiem jedną rzecz – na razie nie ma żadnej reformy sądów, jest wyłącznie rewolucja kadrowa, żaden dokument w Sejmie, żadna ustawa niczego nie reformuje i nie zreformuje. Chodzi tylko o kadry.

Mówi były minister sprawiedliwości w rządzie Platformy Obywatelskiej Borys Budka, poseł PO, gość Sygnałów Dnia w radiowej Jedynce. Dziękuję bardzo.

Dziękuję, panie redaktorze, i dobrego dnia życzę.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak