Sygnały Dnia 12 lipca 2017 roku, rozmowa z Radosławem Domagalskim-Łabędzkim

Ostatnia aktualizacja: 12.07.2017 08:15
Audio

Piotr Gociek: Radosław Domagalski–Łabędzki, prezes KGHM Polska Miedź SA. Dzień dobry, witam serdecznie.

Radosław Domagalski–Łabędzki: Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Pamięta pan, jak KGHM debiutował na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie?

To było 20 lat temu.

20 lat temu i to był taki okres bardzo ciekawy w historii polskiego kapitalizmu, bo co jakiś czas wybuchała taka właśnie gorączka związana z giełdą, parę tygodni przed KGHM–em debiutował Bank Handlowy i to była wielka sprawa, tłumy się ustawiały, żeby kupić te akcje. Można było już pierwszego dnia 23% zarobić. A jak z KGHM–em było na początku?

To były czasu budowy polskiego kapitalizmu, to były burzliwe czasy i oczywiście to były czasy, w których były spektakularne wzrosty, ale też spektakularne...

No tak, rzeczywiście.

...upadki. Na szczęście KGHM kroczył drogą stabilnego wzrostu, te 20 lat to były dobre dwie dekady dla KGHM–u, ale też dobre 20 lat dla naszych akcjonariuszy. Porównując to do indeksu...

Przede wszystkim drobni się zapisywali na akcje inwestorzy, na akcje KGHM–u. Dzisiaj to też oni przeważają? Jak to wygląda?

Nie, dzisiaj inwestorzy indywidualni to około 10% naszego akcjonariatu. Oczywiście Skarb Państwa ma ponad 30%, duże fundusze inwestycyjne, instytucje finansowe to zdecydowana większość naszych akcjonariatów.

To teraz test dla menedżera – jaki był kurs otwarcia wczoraj akcji KGHM–u?

Ponad 110.

A, troszkę mniej – 108,40 to było otwarcie, 108,85 to był kurs zamknięcia...

(...)

...ale niewiele się pan... A to jest niewiele daleko od jakichś rekordowych kursów?

Nie, to jest daleko, kurs w rekordowym okresie sięgał 200 złotych. Oczywiście, to było w momencie, w którym byliśmy na tak zwanej górce cyklu koniunkturalnego. Dzisiaj jesteśmy daleko, daleko od tych rekordowych szczytów hossy surowcowej. Nie, nie, jednak myślę, że to jest kurs odzwierciedlający obecną wartość spółki i myślę, że dla akcjonariuszy również jest to taka godziwa wycena.

A akcjonariusze dostają, dostaną regularnie jakieś dywidendy? Bo ostatnio w ramach tej nowej polityki dotyczącej spółek Skarbu Państwa rząd zapowiadał, że przede wszystkim zyski powinny być kierowane na innowacje i na inwestycje, czyli mniej na dywidendy.

Na rozwój, oczywiście. My nie chcemy akumulować kapitału, chcemy inwestować, chcemy rozwijać spółkę w różnych obszarach, oczywiście, tego tańszego core biznesu, ale szukamy również innych możliwości inwestycyjnych. Ale chcemy pozostać również spółką dywidendową. Walne KGHM–u zatwierdziło wypłatę dywidendy za 2016 rok. To była może skromna dywidenda, porównując poprzednie lata, ale jednak pozostaliśmy spółką dywidendową i mam nadzieję, że jeżeli okoliczności makroekonomiczne, te warunki środowiska zewnętrznego pomogą nam, to będziemy dalej w stanie wypłacać tą dywidendę.

A jeśli idzie o strategię rozwoju i te inwestycje, no to niektóre budziły olbrzymie kontrowersje, na przykład chilijska kopalnia Sierra Gorda, bardzo dużo było publikacji na ten temat w mediach. Ile KGHM stracił na tej inwestycji?

Ja bym tego w takich kategoriach nie rozpatrywał, dlatego że to jest cały czas inwestycja, która ma w końcu przynieść jakąś wartość dodaną, czyli zwrot. Myśmy zainwestowali rzeczywiście kilkanaście miliardów złotych za granicą, to jest bardzo dużo, to są największe inwestycje polskiego kapitału za granicą. Ale z satysfakcją mogę powiedzieć, że w ciągu ostatnich miesięcy zwłaszcza poziom zarządzania projektem Sierra Gorda znacząco się poprawił, wygenerowaliśmy pierwszy raz historycznie w okresie rozliczeniowym, czyli za I kwartał tego roku, dodatni wynik na poziomie EBITu, czyli wyniku operacyjnego. I ja jestem akurat optymistą, że zobaczymy te pozytywne przepływy finansowe i możliwości uzyskania zwrotu zainwestowanego kapitału już w perspektywie 2–3 lat.

I przyszłość KGHM to są właśnie duże inwestycje za granicą? Przejmowanie kopalni?

Przyszłość KGHM–u jest na Dolnym Śląsku, KGHM jest spółką nierozerwalnie złączoną z biznesem w Zagłębiu Miedziowym. Tu mamy ten największy plan rozwojowy, będziemy inwestować miliardy złotych w rozwój naszych aktywów tutaj krajowych. Ale, oczywiście, logika rozwoju spółki globalnej, a KGHM dzisiaj jest jedyną polską globalną spółką, jest również w szukaniu swoich szans za granicą. Dlatego te aktywa, które mamy, a mamy i w Chile, i w Kanadzie, i Stanach Zjednoczonych, będziemy starali się od strony zarządczej poprawiać w taki sposób, żeby te aktywa zagraniczne w końcu przynosiły również wartość dodaną dla całej organizacji. I to się dzieje, jestem spokojny o to, na pewno nie będzie tak, że w przewidywalnej przyszłości ta zagranica będzie dominować w przychodach na przykład nad aktywami krajowymi. One pozostaną tą bazą, solidnym fundamentem, będziemy w sposób zrównoważony i odpowiedzialny rozwijać tą bazę surowcową tutaj w Polsce.

Nazwa tej strategii na przyszłość przyjętej na lata 2017–2021 to jest „Zawsze mieć miedź”. Kurs miedzi chyba jednak przede wszystkim uzależniony jest nie od tego, jak my szybko wydobywamy, tylko tego, ile kupują Chińczycy.

Również, ale nie tylko, dlatego że dzisiaj fundamenty dla rynku metali są raczej pozytywne i optymistyczne. To jest tak, że na rynkach surowcowych myślę, że można w dosyć przewidywalny sposób przynajmniej te makrotrendy rozpoznawać. I dzisiaj te fundamenty są naprawdę stabilne. Myślę, że gospodarka chińska utrzyma ten swój wzrost na poziomie 6–6,5%. Kraje ASEAN–u też rozwijają się bardzo dynamicznie. Jeżeli prezydent Trump zrealizuje swoje projekty infrastrukturalne w Stanach Zjednoczonych, to będzie to dodatkowy jeszcze taki sygnał dla rynku. Wiele projektów manningowych w obszarze miedzi zostało wstrzymanych w ostatnich latach, więc ta strona podażowa jest relatywnie słaba. Więc myślę, że możemy być raczej optymistami, jeżeli chodzi o te trendy dla rynku miedzi czy srebra.

Po tej ostatniej decyzji UNESCO, która wpisała na listę światowego dziedzictwa kopalnię w Tarnowskich Górach, to sobie przypomniałem, że tak: jak wygląda kopalnia węgla, to widziałem, jak wygląda kopalnia soli, widziałem, jak wygląda kopalnia srebra, ołowiu, też widziałem. A można też w ramach jakichś turystycznych takich odwiedzin zwiedzać jakieś fragmenty kopalni miedzi, czy jeszcze nie, taki projekt nie został wdrożony?

Przede wszystkim prowadzimy tam biznes, codzienne (...) w kopalniach...

Znaczy takiej trasy dla turystów nie ma.

No, to jeszcze nie ten moment. Pana redaktora, oczywiście, chętnie zaprosimy, to jest oczywiste.

A to ja skorzystam z dużą przyjemnością.

Oczywiście, kopalnie miedzi są wyjątkowe w sensie techniki wydobycia. To jest technika filarowo–komorowa, czyli te przestrzenie na kopalni miedzi są dużo, dużo większe niż w przypadku kopalń węgla, więc jest to naprawdę imponujące, warto zobaczyć. I myślę, że nasze 3 kopalnie to jest jeden system połączony wspólnymi chodnikami, wspólnymi instalacjami. To jest chyba największa tego typu inwestycja w biznesie miedziowym podziemnym (...)

I kończą się te złoża za ile? Za 50 lat? Za 100? Za 150?

Myślę, że przez 40 lat będziemy w stanie eksploatować jeszcze w sposób niezagrożony w Zagłębiu Miedziowym wydobycie miedzi. Idziemy teraz w kierunku (...) głębokiego, tam jest przyszłość KGHM–u, mamy nowe koncesje. Myślę, że właśnie to jest ta odpowiedzialna akcja biznesu.

To ja sobie zapisałem: lista UNESCO dopiero za 50 lat najwcześniej, bo za 40 lat skończy się miedź.

Myślę, że trzeba jeszcze poczekać na turystykę wycieczkową w kopalniach miedzi.

No tak. A to nie jest tak, że więcej zarabialibyśmy, gdyby Polska nie eksportowała surowiec, ale starała się jak najbardziej przetwarzać miedź na miejscu? Bo jednak to jest taki metal, który w bardzo zaawansowanych dziedzinach przemysłu jest wykorzystywany.

No oczywiście, bardzo liczymy na przykład na to, że projekt elektromobilności, który jest jednym z takich fundamentalnych projektów planu odpowiedzialnego rozwoju, przełoży się na rozwój samochodów czy całej branży samochodów czy autobusów elektrycznych. Więc ten popyt na miedź będzie rósł, ale będzie też rósł popyt na komponenty, na części. I z całą pewnością będziemy się temu przyglądać i będziemy w stanie dostarczać miedź tutaj również na rynek wewnętrzny. Czyli KGHM powinien wejść w rynek tych produktów przetworzonych. To jest obszar, w którym nie zbudowaliśmy sobie na tyle mocnych kompetencji, żeby konkurować z liderami rynku. Trzeba się doskonalić w tych procesach, w których jesteśmy najlepsi. Więc to jest jeszcze raczej odległa przyszłość, ale jako partner do dużych projektów myślę, że KGHM może świetnie się nadawać.

A pana pensja to zależy od tego, czy kurs idzie w górę, czy spada KGHM–u?

Oczywiście, że dla nas kurs jest też takim wyznacznikiem po części naszej skuteczności, to jest jeden z takich mierników, który wyznacza naszą pracę również. Oczywiście, kurs jest pochodną bardzo wielu rzeczy, nie tylko pensji zarządu, oczywiście, ale też ceny miedzi, ale również kursów walutowych. Dzisiaj złotówka ma dla nas nawet większe znaczenie, może trochę paradoksalnie, ale ma trochę większe znaczenie nawet niż kurs miedzi, dlatego że przychody mamy w dolarach, koszty mamy w złotówkach, więc im słabsza złotówka, tym bardziej maksymalizujemy EBIT-a i tak dalej. Więc oczywiście ten kurs jest pochodną wielu rzeczy, ale my chcemy, aby nasi akcjonariusze maksymalizowali korzyści z inwestycji w KGHM, i chcemy dawać im poczucie takiego komfortu, że spółka idzie w dobrym, stabilnym, przewidywalnym kierunku. I myślę, że na dzień dzisiejszy wszystko wskazuje na to, że dobre lata przed KGHM–em.

Radosław Domagalski–Łabędzki, prezes KGHM Polska Miedź SA, był gościem Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. To ja przypomnę – wczoraj ten kurs otwarcia 108,40, kurs zamknięcia 108,85 akcji KGHM–u.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak