Sygnały Dnia 21 września 2017 roku, rozmowa z księdzem biskupem Tadeuszem Bronakowskim

Ostatnia aktualizacja: 21.09.2017 07:15
Audio
  • Bp Tadeusz Bronakowski o problemie nadużywania alkoholu przez Polaków (Sygnały dnia/Jedynka)

Wojciech Dąbrowski: Ksiądz biskup Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości. Witam w Sygnałach Dnia.

Ks. bp Tadeusz Bronakowski: Witam, szczęść Boże.

Dziś rozpoczyna się Narodowy Kongres Trzeźwości z udziałem przedstawicieli władz, polityków, lekarzy, specjalistów wielu dziedzin, duchownych. Jaki jest cel tego kongresu? Trzeba bić na alarm?

Rzeczywiście dzisiaj na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego rozpoczynamy Narodowy Kongres Trzeźwości, którego hasło brzmi: „Ku trzeźwości narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła, samorządu i państwa”. Wszystkie te instytucje mają ogromną odpowiedzialność w trosce o trzeźwość narodu. A bić na alarm potrzeba. Rzeczywiście organizujemy ten kongres, bowiem sytuacja w naszej ojczyźnie jest coraz trudniejsza. Ostatnie badania w Europie pokazały, że, niestety, należymy do grupy państw, w których wzrasta spożycie alkoholu. Doszliśmy już do 10 litrów czystego alkoholu na głowę statystycznego Polaka. Kiedyś mówiliśmy, że komuna rozpija naród, i tak w rzeczywistości było. Ale za komuny piliśmy 40% mniej alkoholu niż za demokracji. Dlatego musimy z wielką odpowiedzialnością spojrzeć na ten problem, musimy ten problem zacząć rozwiązywać, bowiem w momencie, kiedy wkroczymy do grupy państw o największym spożyciu alkoholu, wtedy już sobie z tą sytuacją będzie bardzo trudno poradzić.

Wspomniał ksiądz o konkretnych rozwiązaniach. Czy poza słowami, opisem i oceną sytuacji można spodziewać się konkretnych działań?

Możemy spodziewać się konkretnych działań, bowiem celem kongresu jest szerzenie, propagowanie abstynencji i trzeźwości. Ale także na kongresie chcemy przyjąć konkretny narodowy program trzeźwości. Celem kongresu jest także ograniczenie spożycia alkoholu. Chcielibyśmy, aby w Polsce spożycie alkoholu nie było większe jak średnia światowa, a średnia światowa to dokładnie połowa tego, co dzisiaj spożywamy w Polsce.

Tylko jak to zrobić, to jest właśnie pytanie. Czy kongres przyniesie odpowiedź?

Tak, kongres przyniesie odpowiedź. Mamy już projekt, nawet mam tutaj przed sobą projekt Narodowego Programu Trzeźwości opracowany przez wybitnego specjalistę, pana profesora Krzysztofa Wojcieszka. I tutaj podajemy pewne konkretne rozwiązania. Wiemy dobrze, nawiązując jeszcze do tematu kongresu „Odpowiedzialność rodziny, Kościoła, samorządu i państwa”, że (tak najkrócej, bo czasu wiele nie mamy) moglibyśmy powiedzieć: rodzina chroni przed nadużywaniem alkoholu miłością. Tam, gdzie w rodzinach będzie wiele miłości, będzie mało problemu z nadużywaniem alkoholu. Kościół prowadzeniem ludzi do Pana Boga... Badania naukowe wskazują i pokazują to bardzo jasno, że ludzie wierzący, znajdujący się w grupach modlitewnych mają mały problem z nadużywaniem alkoholu. Natomiast oczekujemy również konkretnych rozwiązań od państwa i samorządu. Oczekujemy, bowiem mamy sytuację taką na przykład: mamy czterokrotnie większą liczbę punktów sprzedaży alkoholu niż mówi o tym Światowa Organizacja Zdrowia. A więc od samorządu i od państwa oczekujemy jakby trzech bezkosztowych  działań. Przede wszystkim likwidacja reklamy alkoholu. Alkohol jest czwartym pod względem siły działania narkotykiem, tak groźnym, bo sprzedawanym legalnie, możemy go kupić o każdej porze dnia i nocy w naszej ojczyźnie.

Praktycznie wszędzie, we wszystkich punktach sprzedaży.

Praktycznie wszędzie. Ale oczekujemy także ograniczenia fizycznej i ekonomicznej dostępności. Fizycznej dostępności, już wspominałem, liczba punktów jest zbyt wielka sprzedaży alkoholu. Ale także musimy pamiętać, co jest groźne, na przykład sprzedaż na stacjach paliw. Sprzedaż na stacjach paliw to nie tylko kuszenie kierowcy, który wchodzi, żeby zapłacić za zatankowany samochód. Sprzedaż alkoholu na stacjach jest groźna, dlatego że jest to całodobowy punkt sprzedaży alkoholu. Ale mówimy też o ekonomicznej dostępności alkoholu. Ekonomiczną dostępność alkoholu badamy poprzez możliwość kupienia alkoholu, ilości alkoholu za cenę przeciętną, którą zarabia przeciętny Polak. I ta dostępność jest również bardzo, bardzo wielka.

I jeszcze trzeci punkt. Trzeci punkt?

Likwidacja reklamy alkoholu...

Zmniejszenie punktów sprzedaży...

Zmniejszenie ekonomicznej i fizycznej dostępności alkoholu...

Czyli podwyżka cen, mówiąc prostszym językiem.

Alkohol jest w Polsce zbyt tani, alkohol jest dostępny dla dzieci, dla młodzieży, bo jest naprawdę produktem zbyt tanim, a musimy pamiętać, że alkohol nie jest do życia konieczny.

A nie obawia się ksiądz biskup takich zarzutów pod adresem Kościoła, ponieważ w kongresie biorą udział duchowni Konferencji Episkopatu Polski, że Kościół chce zabrać Polakom alkohol, że wtrąca się w życie Polaków, że jest wrogiem ludzi, wolności, dobrej zabawy?

Ma pan redaktor rację. Kiedy mówimy na temat trzeźwości narodu, zaraz odzywają się głosy, że Kościół chce prohibicji. Kościół... Powtarzam to z całą odpowiedzialnością i głośno, żeby wszyscy Polacy słyszeli: Kościół nie chce prohibicji, Kościół chce trzeźwości narodu, jak sama nazwa kongresu brzmi, trzeźwości narodu. Nauka Kościoła jest następująca: sięganie po alkohol w bardzo małych ilościach bardzo rzadko nie jest złem i nie jest grzechem. Natomiast złem i grzechem jest sięganie po alkohol w sposób nieodpowiedzialny, a więc pijaństwo, to, co mówimy teraz takim popularnym językiem – nadużywanie alkoholu w sposób ryzykowny i w sposób szkodliwy. Bo jeśli spojrzymy na strukturę społeczeństwa, to mamy mniej więcej nie mniej niż 600 tysięcy i nie więcej niż milion osób uzależnionych od alkoholu, a więc chorych na choroby alkoholowe, ale następna grupa, która jest najgroźniejszą, to są ludzie, którzy sięgają w sposób nieodpowiedzialny po alkohol, są to pijacy. I to jest w naszej ojczyźnie grupa 3 milionów osób. I o tę grupę chcemy właśnie zawalczyć. My nie mówimy o osobach, które...

Bo nie mogą przestać pić, ale równie dobrze mogą popaść w alkoholizm, tak?

Tak jest. To jest przedszkole do tej pierwszej grupy. Ta grupa trzech milionów osób przynosi największe straty społeczne. Proszę sobie wyobrazić, nie trzeba być osobą uzależnioną, żeby zabić po pijanemu człowieka. Trzeba się po prostu napić alkoholu. To jest niezwykle groźne w naszej ojczyźnie i dlatego o tę grupę chcemy zawalczyć. Chcemy, aby Polska kojarzyła... polskość kojarzyła się nie z pijaństwem, tylko z umiarem albo z abstynencją. O to chcemy zawalczyć. I uspakajam słuchaczy, Kościół nie jest wrogiem wolności. My naprawdę musimy zawalczyć o trzeźwe myślenie przede wszystkim, a trzeźwe myślenie, panie redaktorze, trzeźwe myślenie to jest troska o prawdziwą wolność i prawdziwe szczęście. A nie ma prawdziwego szczęścia i nie ma prawdziwej wolności bez trzeźwości. Ja nie mówię o abstynencji całkowitej. O trzeźwości.

A jak w takim razie na tę walkę, podejmowaną między innymi przez Kościół, ale też i przez ekspertów, przez specjalistów z wielu dziedzin, odpowiadają politycy? Kilka miesięcy temu pojawiła się taka inicjatywa likwidacji wszystkich reklam związanych z piwem, z alkoholem. Ale teraz chyba nic się nie dzieje, słuch po niej zaginął.

Na kongresie będą przedstawiciele rządu, będą przedstawiciele parlamentu, będą przedstawiciele również samorządu. I jest dużo ludzi dobrej woli, którzy chcą podjąć ten temat. Trzeba przede wszystkim, panie redaktorze, zwrócić się do mediów. Media muszą pokazać prawdziwą sytuację, jaka istnieje w Polsce, bo ze względu na to, że mamy reklamę, legalną reklamę alkoholu, browary przeznaczają na reklamę alkoholu ponad 500 milionów. Zapewniają sobie jakiś dziwny spokój w mediach i w mediach nie słyszymy o problemach, które są realne, które dotyczą konkretnego człowieka. Za każdą osobą uzależnioną... Może inaczej powiem. Problem nadużywania alkoholu w Polsce dotyczy wszystkich Polaków. Wszystkich Polaków. Jeśli nie dotyczy w formie tego, że mamy ojca, matkę, powiedzmy sobie, syna czy córkę uzależnionego, to dotyczy on w sposób ekonomiczny, bo jedna złotówka do budżetu, cztery złote z budżetu na rozwiązywanie problemów alkoholowych. Natomiast trzeba bardzo, bardzo wyeksponować cierpienie osób, które żyją w rodzinach z problemem alkoholowym. W Polsce żyje półtora miliona dzieci w rodzinach z problemem alkoholowym. Odpowiedzialni psychologowie twierdzą, że życie w takiej rodzinie jest porównywalne z życiem w obozie koncentracyjnym. To nie jest zabawa, to nie jest...

To bardzo mocne porównanie.

To bardzo mocne porównanie, ale tak w rzeczywistości jest, bo tam, gdzie pojawia się alkohol nadmiernie spożywany, który prowadzi albo do uzależnienia, albo jest to zwykłe pijaństwo, tam pojawiają się ogromne problemy.

Najbardziej szokujące statystyki, które mnie poruszyły, dotyczą dzieci i młodzieży. Według badania „Młodzież 2016” CBOS–u w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie 72% uczniów przynajmniej raz piło piwo, 63% wódkę i inne mocne alkohole, a 41% wino. A z sondażu wynika też, że przynajmniej raz w ciągu miesiąca przed badaniem upiło się 44% uczniów. To wina rodziców? Szkoły? Wychowawców?

To wina nas wszystkich dorosłych, panie redaktorze. Nas wszystkich dorosłych. To wina nas. To nie wina dzieci. To jest wina dorosłych, bo my nie mówimy, powiedzmy sobie, na ten temat i w mediach, i w domach, ale też powinniśmy jako dorośli dać dobry przykład, bo słowa uczą, ale przykłady pociągają. Na ten temat też na kongresie chcemy bardzo, bardzo powiedzieć.

Bardzo dziękuję za tę rozmowę. Ksiądz biskup Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości, był gościem Sygnałów Dnia.

Dziękuję bardzo.

JM