Sygnały Dnia 27 września 2017 roku, rozmowa z Borysem Budką

Ostatnia aktualizacja: 27.09.2017 08:15
Audio
  • Borys Budka o propozycji prezydenta w kwestii wyboru członków KRS (Jedynka/Sygnały dnia)

Wojciech Dąbrowski: Poseł Borys Budka, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry.

Borys Budka: Dzień dobry panom redaktorom, dzień dobry państwu.

Pamięta pan akcję „Wakacje z Europą” na plaży w Rowach?

Tak, oczywiście, pamiętam.

Wtedy świeżo po wetach do ustaw o sądach wzywał pan prezydenta, aby zaprosił opozycję do rozmowy o polskim wymiarze sprawiedliwości, a dwa dni temu, gdy prezydent zapraszał do rozmowy, pokazaliście mu opalone plecy. Dlaczego?

Po pierwsze prezydent dostał od nas bardzo dobre propozycje prawdziwych, demokratycznych zmian w KRS–ie. Niestety, na spotkaniu dwa tygodnie temu w ogóle się do nich nie odniósł, po czym w zupełnie...

Może uznał, że one nie są aż tak dobre.

...po czym w zupełnie zaskakujący sposób podczas briefingu prasowego poinformował, że chce zmieniać Konstytucję i zaprasza na konsultacje półgodzinne kilka godzin przed. No, traktujmy poważnie Polskę i Polaków. My traktujemy prezydenta Rzeczpospolitej z całą powagą i należnym szacunkiem.

Ale nie było was na tym spotkaniu.

Nie będziemy rozmawiać o zmianie Konstytucji w przerwie między jedną herbatką, briefingiem prasowym a innymi aktywnościami pana prezydenta. Nie będziemy rozmawiać o zmianie Konstytucji w sytuacji, kiedy tak naprawdę nie ma niczego na papierze. Jesteśmy gotowi na rozmowę, zaproponowaliśmy spotkanie w ramach Rady Bezpieczeństwa Narodowego, traktujemy głowę państwa poważnie, ale poważnie powinni być traktowani Polacy. Zabiegi piarowskie i teatrzyk dla opinii publicznej to nie jest coś, czym my będziemy się zajmować.

Czyli jest pretensja o sposób, o styl, a nie pretensja o meritum, rozumiem.

Oczywiście, jest prete...

Jesteście gotowi rozmawiać na temat zmian w Konstytucji z prezydentem?

Jesteśmy gotowi rozmawiać na temat zmian, które oczekują Polacy. Zamiast tego mamy propozycję skrajnego upartyjnienia sądów oraz dostosowania Konstytucji do niekonstytucyjnych ustaw. To jest pomieszanie z poplątaniem. Z całym szacunkiem, ale jeżeli ktoś chce, żeby w ciągu 15–20 minut na wspólnym spotkaniu zarówno z panem marszałkiem Terleckim, jak i posłami opozycji omawiać tak ważną kwestię, to nie była to propozycja poważna. Prezydent wiedział doskonale, bo wielokrotnie o tym mówiliśmy podczas naszego spotkania wcześniej, że nie zgodzimy się na łamanie polskiej Konstytucji dla pisowskiego interesu partyjnego.

Panie pośle, ale prezydent nie chciał zmieniać Konstytucji. Chciał porozmawiać o tym, czy można zmienić Konstytucję, chciał to skonsultować. Wy pozbawiliście siebie i jego takiej możliwości.

Powiedzieliśmy jasno: nie zmienimy Konstytucji, by dostosować ją do niekonstytucyjnych zmian. Nie zmienimy Konstytucji...

Ale skąd wiadomo, że one są niekonstytucyjne?

No przecież, panie redaktorze, szanowni państwo, bardzo dziękuję za to pytanie, bo to jest clou. Otóż prezydent proponuje rozwiązania, sam widząc, że one są niekonstytucyjne. Gdyby rozwiązania nie były niekonstytucyjne, to nie proponowałby zmian Konstytucji. To jest logika.

Prezydencki minister Andrzej Dera, który wczoraj siedział na pana miejscu, powiedział: to nie jest tak, że prezydent uważa, że to są zmiany niekonstytucyjne. Są takie opinie, że mogłyby być, ale prezydent wcale tak nie uważa.

No to ja traktuję prezydenta poważnie, natomiast prezydent traktuje w takim razie Polaków niepoważnie. No to po co proponuje zmiany w Konstytucji? Czyli to był teatr, czyli to była tylko zagrywka, albo żeby zagrać na nosie prezesowi Kaczyńskiemu, albo żeby symulować, że są jakieś propozycje. Przecież to prezydent Duda o godzinie 12.20 w poniedziałek powiedział: zaproponuję zmianę Konstytucji. No to albo...

I chcę się skonsultować, zapraszam wszystkich na szesnastą. A was nie było.

No bo... Znaczy nie trzeba się spotykać, żeby powiedzieć: nie dla upartyjnienia polskich sądów. Ja szanuję głowę państwa, ja zawsze spotkam się z prezydentem, ale jeżeli ktoś w ten sposób traktuje Polaków, mówiąc z jednej strony: nie ma potrzeby zmian w Konstytucji, a z drugiej strony mówi: to zapraszam na takie konsultacje, tylko macie kilka godzin czasu, a tak naprawdę przysyła SMS–a, nie wiedząc, czego tak naprawdę chce. Bądźmy poważni. Jeżeli prezydent chce rozmawiać o poważnych zmianach, tak jak wydawało się to dwa tygodnie temu, to prosiliśmy po pierwsze o propozycje na piśmie, żebyśmy mogli prezydentowi wskazać konkretne uwagi. Do czasu tej konferencji prasowej drugiej prezydenta nie było żadnych, ale to żadnych propozycji z jego strony oprócz kilku haseł.

Panie pośle, ale czy nie jest tak, że ludzie wybrali was, głosowali na was, a wyście ich reprezentowali, wy odmawiając spotkania z prezydentem, po prostu zagraliście w taki sposób, że ich głos nie był słyszalny.

Ten głos jest bardzo wyraźnie słyszalny, my stoimy po stronie tych wszystkich tysięcy Polaków, które prezydentowi Rzeczpospolitej w lipcu powiedziały: nie dla partyjnych sądów, które prezydentowi Rzeczpospolitej powiedziały: panie prezydencie, zawetuj partyjne sądy. Prezydent wzbudził bardzo duże nadzieje mówiąc o tym, że przedstawi propozycje, które będą reformowały wymiar sprawiedliwości. Zamiast tego prezydent zaproponował, by Krajową Radę Sądownictwa wybierać na zasadzie podziału łupów. Co więcej, polska Konstytucja wyraźnie wskazuje, że Sejm ma prawo wybrać czterech przedstawicieli, a prezydent jednego. W poniedziałek prezydent to dostrzegał, ponieważ powiedział tak: żeby zmienić sposób wyboru KRS–u, żebym to mógł robić ja jako prezydent, potrzebuję zmiany Konstytucji. Nie było na to zgody, to przysłał do Sejmu ustawę, która ceduje tę możliwość w sposób niezgodny z Konstytucją na polityków. Co więcej, jeszcze formułując takie zbójeckie prawo łupów: weźcie, podzielcie się tymi sędziami...

Ale może przez tę nieobecność, panie pośle, straciliście okazję na dobre rozwiązanie, na takie, które i opozycja miałaby wpływ na wybór członków Krajowej Rady Sądownictwa.

Raz jeszcze podkreślam...

Bo trzy piąte to jest taka większość, która nie dawałaby Prawu i Sprawiedliwości możliwości wyboru sędziów.

Ale przecież ta propozycja jest, więc nie wiem...

Jest, ale dogrywka, chodzi w tym momencie już od dogrywkę.

Prezydent Rzeczpospolitej, raz jeszcze podkreślam, sam widzi w tych rozwiązaniach niekonstytucyjność, bo mówi o konieczności zmiany Konstytucji. Polska Konstytucja mówi wyraźnie: Sejm wybiera czterech przedstawicieli, Senat dwóch, prezydent jednego. Piętnastu sędziów członków KRS–u nie może być wybieranych przez polityków. To była podstawa i to był podstawowy postulat w 80 roku strony solidarnościowej, pod tym podpisywali się wszyscy najważniejsi, ale też najmądrzejsi, jeśli chodzi o stronę solidarnościową. To był postulat, którego bronił również Jarosław Kaczyński. Teraz proponuje się, by to partyjne tryby decydowały, kto będzie sędzią w KRS–ie. Ale po co jest to wszystko robione? Tylko po to, żeby sądy uzależnić od polityków. Na to nie ma zgody. Nie ma zgody na partyjne sądy w Polsce i my to mówimy wyraźnie. I mówiliśmy to prezydentowi.

Ma pan żal do .Nowoczesnej, do PSL-u, że poszli na to spotkanie z prezydentem?

Jesteśmy razem po tej samej stronie. Oni wybrali taką formę komunikacji. My stwierdziliśmy, że skoro prezydent proponuje tak niepoważne zmiany, to nie ma sensu dyskutować nad czymś, co i tak nie wejdzie w życie. Mamy wspólny zespół, dzisiaj...

Ale z prezydentem, prezydent jest najważniejszą osobą w państwie, dlaczego nie rozmawiać nawet o jego pomysłach? Jeżeli chcecie z nim rozmawiać na temat swoich pomysłów, to porozmawiajcie też na temat jego pomysłów. To nie byłoby fair?

Rozmawiamy z prezydentem na temat poważnych pomysłów, a nie uczestniczymy w teatrzyku. Proszę zwrócić uwagę, panie redaktorze, szanowni państwo, że gdyby prezydent chciał naprawdę rozmawiać o zmianach w Konstytucji i o tym swoim pomyśle, zrobiłby dokładnie takie konsultacja, jak miały miejsce dwa tygodnie temu. To był tylko zabieg piarowski po to, by z jednej strony dokonywał prezydent emancypacji ze swojego środowiska, udając, że jest w opozycji, a z drugiej strony by Polacy odnieśli wrażenie, że jest pole do rozmowy ze strony prezydenta. Nie ma takiego pola.

Panie pośle, stanął pan na czele powołanego wczoraj zespołu ds. ochrony niezawisłości sądów. Grzegorz Schetyna zapowiedział, że jego celem ma być inspirowanie i koordynowanie w całym kraju ewentualnych protestów przeciwko prezydenckim ustawom. Jak to rozumieć? Będzie pan jeździł po Polsce i rozpalał protesty?

Panie redaktorze, Polacy sami doskonale widzą, że po raz kolejny zostali oszukani. Polacy chcą zmian w wymiarze sprawiedliwości, ale zdecydowana większość mówi: nie dla upartyjnienia sądów. To Polacy wymogli na prezydencie weto w lipcu. I teraz jestem przekonany, że jeżeli po raz kolejny polski parlament uchwali ustawę, która nie poprawia wymiaru sprawiedliwości, a oddaje go w partyjne ręce, to Polacy będą pod sądami ze świeczkami bronić sądów. A my jesteśmy...

Czyli to będzie taka akcja ulica 2, inspirowana tym razem nie oddolnie przez ruchy społeczne, przez rzeczywiście obrońców Konstytucji, ale przez Platformę Obywatelską.

My jesteśmy po to, by pomóc obywatelom wszędzie tam, gdzie będą stali po stronie Konstytucji, gdzie będą opowiadać się przeciwko partyjnym sądom, gdzie będą bronić tego, by nominaci pisowscy nie rządzili w polskich sądach, bo wówczas jest koniec niezależnej trzeciej władzy.

Nie chodzi o to, aby reformować sądy, a uprawiać politykę – mówiła wczoraj premier Beata Szydło.

Oczywiście, to...

I chyba ma rację.

Oczywiście, bo właśnie to pani premier Beata Szydło robi od dwóch lat. Pani premier Beata Szydło...

Ale to było do opozycji skierowane.

Ale pani premier Beata Szydło prawdopodobnie zobaczyła swoje odbicie w którejś z kamer i stwierdziła, że dokładnie tak oszukuje Polaków, mówi, że jest reforma, obóz PiS mówi, że jest reforma. Gdyby chcieli reformować sądy, zmniejszaliby liczbę spraw, które wpływają. Gdyby chcieli reformować sądy, to minister Ziobro od blisko dwóch lat nie wstrzymywałby 600 blisko etatów sądowych. To jest blisko milion spraw zaległych w sądach dlatego, że szykują miejsca dla kolejnych „pisiewiczów”, tym razem w wymiarze sprawiedliwości.

Czy po ewentualnym dojściu do władzy Platformy Andrzej Duda stanie przed Trybunałem Stanu?

Przede wszystkim trzeba wytłumaczyć Polakom, że w interesie każdego obywatela są sądy niezależne od polityków. Kwestia teraz rozmowy o tym, co będzie z prezydentem Dudą, jest kwestią dużo za wczesną.

Ale gdyby?

Przede wszystkim będziemy rozliczać każdego, kto łamie w Polsce Konstytucję, kto próbuje upartyjnić każdy element życia publicznego. W pierwszej kolejności. Natomiast trzeba pokazać Polakom, że zmiany w wymiarze sprawiedliwości są konieczne i można to przeprowadzić, można to przeprowadzić w sposób zgodny z Konstytucją, odciążając sądy, dając większe pieniądze na to, by zlikwidować biurokrację, informatyzować sądy. Myśmy to wszystko spokojnie, zgodnie z Konstytucją robili i to trzeba kontynuować.

Bardzo dziękuję za tę rozmowę. Poseł Borys Budka, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, był gościem Sygnałów Dnia.

Bardzo dziękuję.

JM

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak