Rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2010 08:16
65 lat temu Armia Czerwona wyzwoliła niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. To co zobaczyli żołnierze wywołało wstrząs.
Audio

Nie wiadomo jeszcze, czy napis "Arbeit macht frei" wróci na swe stare miejsce nad bramą wejściową do obozu - ujawnia w "Sygnałach Dnia" dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau Piotr Cywiński. Dyrektor cieszy się, że udało się odzyskać skradziony napis. Liczy, że w drugiej połowie 2010 roku będzie dostępny dla publiczności. Nie jest jeszcze pewne, czy zawiśnie nad bramą. To zależy od jego bezpieczeństwa, zarówno fizycznego, jak też konserwatorskiego - tłumaczy rozmówca Programu Pierwszego.

Musimy pamiętać o ofiarach, ale na pamięci musimy budować własną odpowiedzialność za dziś i za jutro - ostrzega dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau. Znaczenie tego, co się stało, dopiero rozpoznajemy. Europa musi rozumieć, co się tutaj stało, i że tego typu rzeczy są możliwe - mówi gość Programu Pierwszego.

Muzeum odwiedza coraz więcej gości. 10 lat temu rocznie przyjeżdżało tu 400 tysięcy osób, pięć lat temu 800 tysięcy, a w ubiegłym roku to był milion 300 tysięcy. - Im dalej wojny zaciekawienie jest coraz większe. I to zaciekawienie trzeba przekuć w zrozumienie, bo wkrótce nie będzie juz świadków - mówi Piotr Cywiński.

Dziś w Muzeum zostanie otwarta wystawa rosyjska. Jej kompletowanie trwało pięć lat. - Nie byliśmy w stanie otworzyć poprzedniej wystawy, bo były w niej przekłamania historyczne - tłumaczy dyrektor. W obozie zginęło kilkanaście tysięcy rosyjskich jeńców. Wystawa będzie czasowa i ma obrazować wyzwolenie obozu. - Będzie zalążkiem przyszłej, stałej wystawy - zapewnia rozmówca "Sygnałów Dnia".

Dziś w Muzeum Auschwitz-Birkenau odbędą się uroczystości w rocznicę wyzwolenia obozu. Relacje z tych uroczystości w Programie Pierwszym Polskiego Radia.

*

  • Krzysztof Grzesiowski: Tak pisze o tym dziś Włodzimierz Kalicki w Wyborczej: „27 stycznia 1945 roku. Czerwonoarmiści podchodzą bliżej, dostrzegają druty kolczaste. Przez dziury w ogrodzeniu wślizgują się między baraki. Idą ostrożnie. W pobliżu ciągle słychać strzały. Pod ścianą baraku dostrzegają stos straszliwie wychudzonych ciał. Pod kolejnym barakiem gromadę rozstrzelanych kobiet i mężczyzn. I w końcu trafiają na barak z zagłodzonymi, obdartymi, chorymi dziećmi. Najmłodsze mają po dwa, trzy lata. Sołdaci rozpinają plecaki i rozdają im wszystko, co tylko nadaje się do jedzenia”. 65 lat temu Armia Czerwona wyzwoliła hitlerowski obóz Auschwitz–Birkenau. Witold Banach.

    *

    Witold Banach: Dzień dobry. Moim gościem jest dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz–Birkenau Piotr Cywiński.

    Piotr Cywiński: Dzień dobry.

    W.B.: Panie dyrektorze, 65 lat temu Armia Czerwona rozpoczęła wyzwalanie tego piekielnego miejsca. Zostało tu tylko 8 tysięcy ledwo żywych więźniów. Co stało się z resztą?

    P.C.: W tym momencie dziewięćdziesiąt siedem czy osiem procentów więźniów Oświęcimia już od dawna nie żyło. Ginęli mordowani w programie zagłady Żydów, byli zabijani jako polskie elity, jako Romowie, jako jeńcy Armii Czerwonej. Sześćdziesiąt mniej więcej tysięcy z nich zostało wyprowadzonych na piechotę w kierunku Wodzisławia, w kierunku Gross Rosen i wywiezieni do dalszych obozów w Niemczech. Tutaj zostali tylko ci najbardziej zamęczeni, najbardziej niezdatni do tego marszu – dzieci, chorzy, w zasadzie umierający.

    W.B.: Ilu z nich jeszcze przeżyło te pierwsze chwile wolności?

    P.C.: Wielu, bardzo wielu z nich umarło praktycznie w najbliższych dniach czy to z przejedzenia się porcjami jedzenia, do których ich żołądki już były zupełnie niedostosowane, czy to po prostu z przemęczenia i chorób.

    W.B.: 27 stycznia to dzień symboliczny dla wszystkich więźniów obozów zagłady, pewnie i też dla tych, którzy byli wyzwalani przez aliantów na terenie Niemiec. Jak po tych 65 latach powinniśmy patrzeć na tę rocznicę, na dzień pamięci o ofiarach holokaustu, bo przecież dzisiaj jest właśnie ten dzień?

    P.C.: 90% ofiar Auschwitz to byli Żydzi faktycznie, kierowani na zagładę tylko i wyłącznie z tego powodu, że byli Żydami. Oni w żaden sposób nie musieli jakoś uczestniczyć, nie wiem, na frontach czy w jakichś działaniach podziemnych. Byli kierowani całymi rodzinami. Jest to pewne, bym powiedział, wydarzenie bez precedensu, którego znaczenie w historii Europy dopiero jakby rozpoznajemy. Świat po II wojnie światowej jest światem zupełnie innym. W Europie w tej chwili nasze bezpieczeństwo, pokój opiera się w dużo większym stopniu na współdziałaniu, a nie na jakiejś równowadze sił. Na to wszystko miało olbrzymi wpływ zrozumienie tego, co się tutaj wydarzyło 65 lat temu. Dzisiaj musimy pamiętać przede wszystkim o ofiarach, ale na tej pamięci musimy budować naszą własną odpowiedzialność za dziś i za jutro. Europa musi zrozumieć, co się tutaj stało, jak do tego doszło i że tego typu rzeczy są możliwe po prostu, są w naturze ludzkiej, są w naturze homo politicus.

    W.B.: Muzeum Auschwitz–Birkenau pełni wyjątkową rolę, jeśli idzie o podtrzymywanie pamięci o zagładzie. Przed jakimi wyzwaniami edukacyjnymi przede wszystkim stoi to miejsce? Bo przecież niebawem zabraknie tych, którzy jeszcze wspominają ten koszmar, to piekło, które tutaj przeżyli.

    P.C.: Dziesięć lat temu przyjeżdżało tutaj około 400 tysięcy osób rocznie, pięć lat temu liczba ta przekroczyła 800 tysięcy, w roku ubiegłym był to milion 300 tysięcy. To jest niesamowite. Czym dalej jesteśmy od wojny, tym większe jest jakby zainteresowanie czy chęć poznania, czy jakieś zaciekawienie po prostu tym miejscem. I to zaciekawienie trzeba przekuć w zrozumienie, w głębokie zrozumienie tej tragedii. To jest jakby sens istnienia poza jakby czy ponad jakby warstwą pamięci dzisiaj tego miejsca. Nie będzie byłych więźniów, nie będzie naocznych świadków już niedługo, jest ich coraz mniej. Oni powiedzieli to, co mieli powiedzieć. Pytanie: w jaki sposób w ich głos się w tej chwili mamy wsłuchiwać? Myślę, że ranga tego miejsca będzie wzrastała, gdyż jest ono bardzo mocno przemawiające swoim autentyzmem. Od nas, Europejczyków, dzisiaj zależy, w jaki sposób ten autentyzm będziemy chronić i ukazywać.

    W.B.: Panie dyrektorze, wracając do dzisiejszych uroczystości, nie jest pan rozczarowany, że zabraknie tutaj dzisiaj prezydenta Rosji?

    P.C.: Przyjeżdża minister edukacji z Rosji, a trzeba pamiętać, że uroczystości rozpoczynają się konferencją trzydziestu kilku ministrów edukacji, którzy zastanawiają się, w jaki sposób to miejsce autentyczne ma służyć edukacji nowych pokoleń, z młodych ludzi czynienie bardziej świadomych obywateli. W związku z tym w moim przekonaniu merytorycznie jest to właściwa delegacja. Natomiast co do innych spraw, być może tutaj zadziałały inne elementy natury politycznej. Ja chciałbym, żebyśmy w tym dniu się skupili nie na wzajemnych jakichś stosunkach, na szerokiej polityce, tylko naprawdę na pamięci i na refleksji, co z tą pamięcią dzisiaj powinniśmy zrobić.

    W.B.: Ta pamięć ciągle ożywa, bo przecież nawet mimo tych trudnych stosunków dziś otwieracie również na terenie muzeum Auschwitz wystawę, czasową co prawda, ale jednak wystawę czasową w bloku rosyjskim.

    P.C.: To jest zupełny przełom. Po pięciu latach bardzo ciężkich, gdzie nie byliśmy w stanie otworzyć poprzedniej wystawy, która miała, powiedzmy sobie, coś, co nazwalibyśmy przekłamaniami historycznymi, po bardzo napiętej sytuacji, po bardzo daleko idących różnych naciskach udało się jednak dojść do porozumienia, odbyły się bardzo szczere i bardzo zdecydowane jakieś takie rozmowy w ubiegłym roku i one zaowocowały tym, że jest przełom, że wystawa rosyjska, na razie czasowa, zostanie otwarta. Ona będzie dotyczyła wyzwolenia i ona będzie jakby zalążkiem przyszłej wystawy rosyjskiej, która tutaj być powinna, bo tutaj jednak zginęło paręnaście tysięcy jeńców z Armii Czerwonej, trochę różnych innych obywateli Związku Radzieckiego, a także jednak Rosja miała tutaj tę fenomenalną i fundamentalną rolę wyzwoliciela.

    W.B.: Panie dyrektorze, jeszcze chciałem zapytać o temat, który bodaj bulwersuje najbardziej opinię światową, najbardziej bulwersuje więźniów, to jest sprawa napisu, który został skradziony. Co dalej z tym napisem?

    P.C.: To dobrze, że bulwersuje, bo rzecz jest faktycznie zupełnie bulwersująca. Nigdy w sześćdziesięciu kilku latach istnienia tego państwowego muzeum nie było takiej kradzieży, takiego ataku na to miejsce jako na symbol. I to jest coś, co trzeba podkreślić, bo jest to sytuacja jednak cywilizacyjnie zupełnie nowa. Dostaliśmy bardzo wiele sygnałów z bardzo wielu państw, znaków solidarności, wsparcia. Cieszę się, że policja ten napis odnalazła. Dzisiaj on się znajduje w pracowniach konserwatorskich. Od kilku lat dzięki pomocy Ronalda Laudera między innymi mamy tutaj jedne z najnowocześniejszych w Europie, a może i na świecie pracowni konserwatorskich. Tak się składa, że ten napis był konserwowany mniej więcej 4–5 lat temu przed przyjazdem Benedykta XVI, w związku z tym mamy i dokumentację, i mamy też specjalistów, którzy znają po prostu każdy centymetr tego napisu. Oni się tym zajmą. To jest praca, która potrwa ładnych kilka miesięcy. Zresztą w żadnym wypadku nie będę ich przyspieszał, bo jest to rzecz zbyt poważna. I myślę, że gdzieś w drugiej połowie roku 2010 napis będzie scalony.

    W.B.: Czy on pojawi się w miejscu, w którym był zawieszony przez więźniów Auschwitz?

    P.C.: Tego bym nie przesądzał. Będzie wiele zależało od jego bezpieczeństwa, nie tylko fizycznego, ale również od jego bezpieczeństwa konserwatorskiego. Myślę, że to jest pytanie, na które odpowiemy po konsultacjach z Międzynarodową Radą Oświęcimską, która zbierze się tutaj w czerwcu 2010, i po konsultacjach z generalnym konserwatorem zabytków Tomaszem Mertą.

    W.B.: Te środki bezpieczeństwa po tej kradzieży chyba tutaj w muzeum Auschwitz muszą zostać zwiększone, bo widać, że nie ma świętości, nie ma symbolu, którego nie można sprofanować.

    P.C.: Dotychczasowe środki bezpieczeństwa były bardziej obliczone na jakieś nie drobne kradzieże, bardziej chroniliśmy archiwum czy zbiory, czy jakieś budynki. Tutaj zostały od razu przewartościowane pewne założenia ochrony i te środki zostały od razu w zasadzie, od pierwszych dni po kradzieży wzmocnione. Natomiast na temat szczegółów, rzecz jasna mówimy o bezpieczeństwie, publicznie przecież nie będziemy się wypowiadać.

    W.B.: Oby do takich dramatów nie dochodziło w przyszłości.

    P.C.: Oby.

    W.B.: Dziękuję bardzo. Piotr Cywiński, dyrektor Muzeum Auschwitz–Birkenau.

    P.C.: Dziękuję.

    *

    K.G.: A z naszym gościem rozmawiał Witold Banach. Relacje z dzisiejszych uroczystości na terenie obozu Auschwitz–Birkenau oczywiście w Programie 1 Polskiego Radia.

    (stenogram: J.M.)

  • Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
    aby dodać komentarz
    brak

    Czytaj także

    Auschwitz – między zbrodnią a świętości

    Ostatnia aktualizacja: 03.12.2007 22:15
    Nie można mówić o historii obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, jak i w ogóle o obozach koncentracyjnych nie opowiadając o przemocy i brutalności na jaką każdego dnia narażeni byli więźniowie.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Mariusz Handzlik o przedstawicielu Rosji na obchodach wyzwolenia Auschwitz

    Ostatnia aktualizacja: 27.01.2010 08:59
    Prezydencki minister Mariusz Handzlik uważa, że wysłanie przez prezydenta Rosji swojego przedstawiciela na rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau jest ważnym gestem wobec Polski. Rosję w uroczystościach będzie reprezentował minister edukacji tego kraju.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    70 rocznica powstania obozu w Auschwitz

    Ostatnia aktualizacja: 25.04.2010 09:01
    70 lat temu, 27 kwietnia 1940 roku, Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler wydał inspektorowi obozów koncentracyjnych Oberfuehrerowi Richardowi Gluecksowi rozkaz założenia w Oświęcimiu obozu koncentracyjnego. W ten sposób rozpoczęła się historia KL Auschwitz.
    rozwiń zwiń