Sygnały Dnia 11 maja 2018 roku, rozmowa z Kacprem Płażyńskim

Ostatnia aktualizacja: 11.05.2018 07:15
Audio
  • Kacper Płażyński o założeniach swojej kampanii wyborczej (Jedynka/Sygnały Dnia)

Katarzyna Gójska: W naszym gdańskim studio Kacper Płażyński, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Gdańska. Witam bardzo serdecznie, dzień dobry.

Kacper Płażyński: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Pan w jednym z wywiadów powiedział tak: „Człowiek spoza układu (mówił pan o sobie), szczególnie dla Gdańska to dobra oferta”. Na temat tego, że Gdańsk i całe Pomorze jest jakąś kolebką układu, który tworzą i politycy, i grupy przestępcze, i biznes, no to dużo nasłuchaliśmy się na ten temat i słuchamy cały czas podczas posiedzeń sejmowej komisji śledczej w sprawie Amber Gold. Proszę powiedzieć, jak to jest, jak pan odczytuje jako i kandydat na prezydenta Gdańska, i jako mieszkaniec Gdańska, jak pan patrzy na ten układ, o którym tak często w kontekście właśnie pana miasta się mówi?

Z przykrością, to znaczy chciałbym, aby o Gdańsku mówiło się w innym kontekście niż w kontekście tego tak zwanego układu. Ja nie jestem zaskoczony, że całą Polskę w jakiś sposób rozpala najbardziej właśnie ten temat, bo to politycy powinni dawać przykład obywatelom, mieszkańcom, jak żyć transparentnie, jak żyć uczciwie. W Gdańsku mamy swojego rodzaju tego zaprzeczenie, co wpływa negatywnie na jakość życia samych mieszkańców. Ale ja chciałbym, żeby Gdańsk był znany z jego setek lat pięknej historii królewskiego miasta portowego, najpotężniejszego w całej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, żeby ten atut położenia jego nad Wisłą, nad morzem został przywrócony, dostrzeżony, żeby port gdański, żeby polskie gdańskie stocznie, żeby turystyka, żeby to opierało się przede wszystkim o ten dostęp do wody, co też jest... myślę, koresponduje świetnie z dzisiejszą polityką rządu, który chce z jednej strony budować port centralny, z drugiej strony port centralny w porcie gdańskim.

No właśnie...

Z drugiej strony chce udrażniać dolny odcinek Wisły. Już wiemy, gdzie powstaną dwa pierwsze stopnie na dolnej kaskadzie. To są ogromne inwestycje, które mają kosztować nawet 30 miliardów złotych.  Żaden inny rząd nie zdecydował się tak wspomóc Pomorza i Gdańska, jak obecny, a w Gdańsku jest potrzebny prezydent, który będzie z tym rządem w stanie rozmawiać na partnerskich zasadach i dzięki temu wyciągnąć tyle, ile można dla tego Gdańska właśnie z uwagi na skalę między innymi tych inwestycji.

Ja zaczęłam od tematu układu gdańskiego, bo on rzeczywiście w kontekście pana miasta bardzo często się pojawia. Słyszymy zeznania czy to funkcjonariuszy służb specjalnych, ale też słuchamy zeznań urzędników różnych instytucji, którzy pracowali w Gdańsku, słyszymy o tym, w jaki sposób pracowali, czasami to są naprawdę opisy takie, które, mówiąc delikatnie, bardzo, bardzo zadziwiają. Ale z drugiej strony też widać, bo to pokazują sondaże, że pan prezydent Adamowicz jest w Gdańsku niezwykle popularny, nie zaszkodziła mu nawet taka sprawa, jak te problemy z oświadczeniami majątkowymi. Można powiedzieć, że zapominanie o tym, ile się ma mieszkań, nawet jak by się tego nie tłumaczyło, jest takim... jest rzeczą trudną do wyobrażenia sobie, że ktoś zapomina, ile ma mieszkań. No a mimo wszystko taka sytuacja nie szkodzi. Dlaczego? Jak pan uważa?

Myślę, że jaki koń, każdy widzi. Nie chcę się pastwić nad sytuacją obecnego prezydenta, sam sobie na nią zasłużył. Natomiast to, co jest ważne, że ta sytuacja... To nie jest tak, że mamy do czynienia z tymi tylko patologiami, o których słyszymy na przykład w trakcie prac komisji Amber Gold,ale ona dotyczy takiego codziennego życia każdego z mieszkańców, bo ta nierówność, promowanie pewnych przedsiębiorców kosztem drugich przekłada się na codzienność mieszkańców Gdańska. W poniedziałek u Grzegorza Jankowskiego wspominałem o tym, że...

Ale wie pan, ja wejdę w słowo, że to jest tak, jakby tym mieszkańcom Gdańska, przynajmniej w dużej większości, te patologie, o których przed chwilą chociażby pan powiedział, nie przeszkadzają.

Na pewno jest wielu beneficjentów tego, jak wygląda obecnie sytuacja polityczno–gospodarcza w Gdańsku, ale nie zgodzę się, że obecny prezydent ma szerokie poparcie, co wynika wprost z frekwencji wyborczej, to znaczy w ostatnich wyborach w II turze do urn poszło tylko 36% mieszkańców Gdańska. To jest 4% mniej niż średnia krajowa. To znaczy, że prezydent wcale tak szerokiego poparcia nie ma, biorąc pod uwagę, że tylko 60% z tych osób zagłosowało właśnie na niego, a pewnie wielu z nich wcale nie z jakąś szczególną ochotą. Ja wierzę, że ja będę tym pozytywnym kandydatem, na którego ludzie będą chcieli pójść do urn, aby oddać na mnie głos z czystym sercem, z przyjemnością, a nie przeciwko komuś.

Rozumiem, że to jest jedna z głównych pana strategii wyborczych zmobilizować tych, którzy w pewnym sensie odstręczeni sytuacją w Gdańsku...

No, pani redaktor...

...uchylali się od obowiązku wyborczego.

Pani redaktor, w Gdańsku obecny prezydent nazywa Gdańsk miastem wolności i solidarności, ale ten aspekt społecznej mobilizacji w Gdańsku istnieje na bardzo niewielkim poziomie, czego dowodzi właśnie ta frekwencja. We wszystkich dużych miastach polskich ta frekwencja jest dużo wyższa niż średnia krajowa, a w Gdańsku z jakichś względów jest rażąco niższa. Myślę, że między innymi ta kultura prowadzonej w Gdańsku polityki ma na to bardzo wyraźny wpływ.

Nawiązując jeszcze w pewnym stopniu już w innym kontekście do tego układu gdańskiego, pan powiedział tak: „Relacje między urzędnikami a deweloperami zmienią się z towarzyskich na formalne, mają się zmienić wtedy, kiedy pan zostanie prezydentem Gdańska. A dzisiaj to właśnie jest tak, że urzędnicy, deweloperzy mają takie relacje głównie towarzyskie, no i te towarzyskie relacje przekładają się na decyzje urzędnicze?

To jest tajemnica poliszynela, że tak jest. Ja sam od dwóch lat działam w sprawie ochrony historycznych terenów klubu, najstarszego polskiego klubu w Gdańsku Gedanii, gdzie starał się deweloper za wszelką cenę zdobyć ten teren pod zabudowę. Ostatecznie dostał ten teren Robyg. Udało się do tej pory ten grunt ochronić, teraz czekamy na wpis tych terenów na listę zabytków, ale jeden z wiceprezydentów, który jest... były wiceprezydent, który jest bratem innego członka zarządu, dawniej prezesa bardzo znanego gdańskiego dewelopera, bardzo starał się ten teren właśnie w swoje ręce uszczknąć, co się całe szczęście dzięki naszym działaniom nie udało, ale to też pokazuje, że to nie są tylko związki towarzyskie, ale to są głębokie związki rodzinne.

To, co jest niepokojące, to działania prokuratury przez ostatnie lata, gdzie dochodziło do takich sytuacji, jak na przykład przy tunelu, przy budowie tunelu pod Martwą Wisłą, inwestycja za kilkaset milionów złotych, dochodzi do opóźnień, za które można by naliczyć 100 milionów kar umownych, a mimo to nikt tego nie rozlicza, nikt tych kar na inwestora nie nakłada. To jest zaskakujące. Jak później starałem się tą sprawę poznać, drążyć, to usłyszałem, że prokuratura nie jest zainteresowana tą sprawą, bo nie mieści się to w kategoriach złego gospodarowania miastem. Jeżeli miasto nie decyduje się ściągnąć stu milionów złotych z inwestora za takie opóźnienia, to ja się zastanawiam, co jest interesem miasta w takim razie.

Na temat funkcjonowania prokuratury w latach ubiegłych w Gdańsku no to też wiele mówią posiedzenia sejmowej komisji śledczej w sprawie Amber Gold. Natomiast chciałam jeszcze pana zapytać o to, kiedy pan przedstawi swój pomysł na Gdańsk, taki pomysł już całościowy, czyli kiedy pan zaprezentuje swój program wyborczy?

Teraz w dość intensywny sposób spotykam się i z mieszkańcami Gdańska, stowarzyszeniami, i również z grupami... oficjalnie oczywiście, grupami biznesowymi związanymi między innymi z przemysłem stoczniowym, z gospodarką morską. We wtorek odwiedzałem Instytut Maszyn Przepływowych PAN-owski. I na podstawie tych wszystkich spotkań buduję program we współpracy z lokalnymi ośrodkami naukowymi, z mieszkańcami, tak, by najlepiej poznać ich problemy i to, co szczególnie wymaga zmiany, również na tym poziomie bardzo lokalnym, nie ogólnomiejskim, ale również na poziomie dzielnicowym. I gdy zacznie się ta właściwa kampania wyborcza, to wtedy ten program zostanie przedstawiony, a do tego czasu to jest moja mrówcza praca spotykania się z jak największą ilością gdańszczan i tutejszych środowisk po to, żeby faktycznie poznać ich prawdziwe problemy, a nie na przykład stworzone przez polityków czy przez media.

Debata z prezydentem, dzisiejszym prezydentem Adamowiczem będzie? Przewiduje pan taką debatę?

Myślę, że jest potrzebna, ale myślę, że to jest dopiero czas kampanijny. Mam nadzieję, że to będzie debata fair, bez ciosów poniżej pasa, o sprawach gdańskich.

No właśnie, á propos działania fair i bez ciosów poniżej pasa, w mediach pojawiła się taka informacja, że jest zamknięta grupa facebookowa, którą kieruje Paweł Adamowicz i tam zachęca członków tej grupy do tego, żeby atakować, trollować wszelkie pana wypowiedzi. Jak pan to skomentuje?

[śmieje się] Nie wiem, jak mam to skomentować. Chyba tutaj wychodzi ta pewna różnica wieku między mną a panem prezydentem. Pan prezydent nie ogarnia social media. [śmieje się]

Dobrze, to jeszcze jeden na koniec poważny temat, proszę o szybciutką odpowiedź. Bo do ogólnopolskiej opinii publicznej docierają informacje na temat takiego bardzo ostrego sporu pomiędzy Muzeum II Wojny Światowej a właśnie panem prezydentem i reprezentowanym przez niego urzędem, na przykład teraz z Muzeum II Wojny Światowej zabiega o możliwość zagospodarowania Westerplatte, tu też jest jakiś konflikt bardzo poważny. Jak pan ocenia ten spór? Dlaczego on się toczy w ogóle?

Zupełnie niepotrzebny i niezrozumiały. Niestety, w Gdańsku wszystko wykorzystuje się w tej chwili do swojego rodzaju walki politycznej, aby wypłynąć na wody ogólnopolskie i żeby postawić się w roli ofiary i ostatniego obrońcy demokracji. Jeżeli chodzi o tę sprawę Westerplatte, to jeżeli jest instytucja kultury, taka jak Muzeum II Wojny Światowej, z bardzo dużym budżetem, z eksponatami, z ekspertami i ona chce zainwestować na Westerplatte po to, aby rejon, który od dwudzie... czyli święte dla Polaków w jakiś sposób miejsce, niezwykle symboliczne, tam to się wszystko zaczęło, żeby ten teren, który od dwudziestu lat tak naprawdę leży odłogiem, zagospodarować w jakiś sensowny sposób i są gotowi na to wyłożyć pieniądze, na pewno są zabezpieczeni pieniężnie z uwagi na bliskie relacje z Ministerstwem Kultury, to w jakim interesie Gdańska jest to, aby uniemożliwiać taką inwestycję, takie zagospodarowanie? To Gdańsk ze swoich środków ma łożyć pieniądze na to bardzo ważne miejsce, tak? To powinno być w końcu zagospodarowane. Ale w jakim celu, jeżeli ktoś chce za nas to zrobić, to jest, oczywiście, kwestia ustalenia, co tam powinno być, bo grunt tamtejszy jest miejski, więc potrzebna jest znowu współpraca na normalnych zasadach ustalenia  z dyrektorem Nawrockim z Muzeum II Wojny Światowej, dogadania się, jak powinno wyglądać to zagospodarowanie, ale jeżeli oni są gotowi wziąć ten ciężar na siebie, finansowy przede wszystkim, no to ja widzę tutaj sprzeczność interesów miasta z tym, co zamierza zrobić czy też co zrobił w tej chwili obecny prezydent.

I tutaj stawiamy kropkę. Pan Kacper Płażyński, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Gdańska, był gościem Sygnałów Dnia.

Bardzo dziękuję.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak