X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Niewielkie szanse na produkcję statków w Szczecinie i Gdyni

Ostatnia aktualizacja: 11.09.2009 08:08
Sprzedajemy te aktywa i liczymy, że inwestorzy, którzy je kupią, będą prowadzili tam jakąś działalność, ale jaką, ja nie wiem, oni sami zaproponują.
Audio

  • Jakub Urlich: W studiu Aleksander Grad, Minister Skarbu. Dzień dobry.

    Aleksander Grad: Dzień dobry panom, dzień dobry państwu.

    Henryk Szrubarz: Panie ministrze, dzisiaj będzie pan odpowiadał na pytania posłów na pewno w sejmie dotyczące prywatyzacji, nieudanej prywatyzacji stoczni w Szczecinie i w Gdyni. Po raz kolejny przyzna się pan do błędu?

    A.G.: No, to na pewno nie jest sukces, w związku z tym w sposób rzetelny przedstawię, dlaczego do takiej sytuacji doszło, ale to będzie też doskonała okazja, aby mówić trochę szerzej o stoczniach, o tym, kiedy tak naprawdę los stoczni został przesądzony, bo on nie został przesądzony tydzień temu, dwa tygodnie temu, tylko dużo, dużo wcześniej, bo...

    H.S.: Kiedy tak naprawdę?

    A.G.: W 2007 roku w listopadzie każda z tych stoczni była tak zadłużona, miała ujemne kapitały i spełniała wszystkie przesłanki, żeby ogłosić upadłość tych stoczni.

    H.S.: A pan kiedy wiedział, że los stoczni został przesądzony?

    A.G.: Właśnie wtedy.

    H.S.: To dlaczego pan mówił jeszcze na przykład kilka miesięcy temu...

    A.G.: Natomiast... natomiast...

    H.S.: ...że są dobre perspektywy dla stoczni?

    A.G.: Dlatego, że taka nadzieja była, bo jeżeli na koniec 2007 roku stocznie mają takie wyniki finansowe, straty, które idą w miliardy złotych, nierentowne kontrakty, które idą w miliardy złotych i brak finansowania bieżącego, to to, co robiliśmy od listopada 2007 roku do maja 2009 roku to to, aby te stocznie uratować, aby one mogły w dalszym ciągu produkować, zatrudniać ludzi, ale widzieliśmy, że... i jeszcze mieliśmy do tego decyzję Komisji Europejskiej, która nam nakazywała sprzedać aktywa stoczni, bo inaczej mielibyśmy do czynienia ze zwrotem miliardowej pomocy publicznej. W związku z tym ten los był przesądzony w tym sensie, że musieliśmy w taki sposób przeprowadzić ten proces, aby móc sprzedawać już aktywa w sytuacji, kiedy stocznie nie funkcjonują, bo tam nikt nie pracuje, tam nie produkuje się statków. Te stocznie dzisiaj nie funkcjonują.

    I myśmy się umówili z załogą, ze związkami zawodowymi, że przygotowujemy program osłonowy dla pracowników, że stocznie przestają produkować i robimy wszystko, żeby sprzedać te aktywa w taki sposób i znaleźć takiego inwestora, który by tam zechciał jeszcze produkować statki. I taka nadzieja była w maju tego roku, kiedy inwestor, który się pojawił, wylicytował najwyższe ceny, wpłacił wadium i wydawało nam się wszystkim, byliśmy... ja byłem nadmiernym może optymistą wtedy, że dojdzie już do sfinalizowania tej umowy. I w tym sensie...

    H.S.: Ale opozycja zarzuca panu, panie ministrze, że pan po prostu mamił nie tylko stoczniowców, ale też opinię publiczną, bo miało to związek z wyborami do Parlamentu Europejskiego.

    A.G.: Panowie i państwo przyznacie, że gdybyśmy nie mieli takiego podmiotu, który wyłożył 40 milionów złotych, który naraził te 40 milionów złotych na stracenie ich, no to nie bylibyśmy takimi optymistami. Jeszcze raz – to był mój błąd, że byliśmy przesadnymi optymistami.

    H.S.: Panie ministrze...

    A.G.: Bo jednak zawsze w takich sytuacjach czysto biznesowych, kiedy ktoś co kupuje, trzeba czekać do samego końca, kiedy są już podpisane umowy i wpłacona pełna cena. Tutaj tak się niestety nie stało.

    H.S.: Rafał Grupiński, minister w Kancelarii Premiera, kilka dni temu tutaj, w tym miejscu powiedział tak: „Jako historyk kultury mogę powiedzieć, że sposób rozmawiania z Katarem był niespójny z kulturą arabską, w której sposób traktowania czasu nie jest liniowy”. Dokładnie nie wiadomo, co to znaczy, natomiast można z tego wysnuć wniosek, że te rozmowy z Katarczykami były prowadzone w sposób nieprofesjonalny.

    A.G.: Nie, nie, tu chodzi... pan minister Grupiński... myślę, że chodziło mu o to, że my byliśmy pod presją czasu i terminów, które narzuciła nam Komisja Europejska, bo tam mieliśmy dokładnie koniec maja, później koniec sierpnia. I w związku rozmawiając z inwestorem katarskim czy z tym inwestorem mówiliśmy o tym, że musimy się w tych terminach zmieścić z decyzjami, z płatnościami, z całą procedurą administracyjną, formalną. A druga strona uważała, że to jest możliwe do... że możemy jeszcze przedłużyć, że możemy jeszcze czekać. No, niestety, nie mogliśmy tego zrobić i podjęliśmy taką decyzję, żeby 31 sierpnia ten proces przeciąć.

    J.U.: Ale okazuje się, że mogliśmy czekać, bo Komisja Europejska wyraziła zgodę na przedłużenie tego procesu i to bez podawania ostatecznego terminu, prawda?

    A.G.: Tak, Komisja Europejska na nasz wniosek wydłużyła ten czas, ale po to, żebyśmy przeprowadzili nową procedurę. I my w tej chwili intensywnie finalizujemy prace, które pozwolą nam uruchomić na nowo przetarg. I w tym sensie mamy czas. Ale tutaj 31 sierpnia zakończyliśmy tę starą procedurę.

    H.S.: Jaki jest procent pana wiary, że w Szczecinie i w Gdyni będą statki produkowane? Na tej skali stuprocentowej.

    A.G.: W tej chwili sytuacja w sektorze stoczniowym w Polsce, w Europie i na świecie jest dramatyczna, zamówienia spadają na łeb na szyję, w Europie na sprzedaż jest w tej chwili wystawionych... znaczy dwie stocznie niemieckie upadły, jak państwo, jak panowie wiecie, te, które miały tak niby świetnie funkcjonować, kolejne cztery są wystawione na sprzedaż i to za niewielkie pieniądze. W związku z tym ja...

    H.S.: Czyli mówiąc wprost, szanse na produkcję statków w Szczecinie i w Gdyni są niewielkie.

    A.G.: Uważam, że są niewielkie i o ile mogliśmy mieć jeszcze nadzieję wiosną tego roku, kiedy ten inwestor sam mówił, że on tam po to kupuje, żeby produkować statki, to w tej chwili, zgodnie zresztą z decyzją Komisji Europejskiej, my te aktywa będziemy... tak jak wtedy i teraz będziemy sprzedawali bez żadnych warunków brzegowych. My nie możemy inwestorom powiedzieć: proszę, ten może kupować, kto będzie tam produkował statki. Będziemy chcieli te aktywa sprzedać i będziemy chcieli, żeby ci, którzy kupią te aktywa, prowadzili tam działalność gospodarczą. Jaką, to oni sami zdecydują.

    J.U.: W sierpniu rząd liczył na 380 mniej więcej milionów złotych ze sprzedaży tych stoczni. A teraz?

    A.G.: Trudno powiedzieć, zobaczymy, jaki będzie odzew przy tym kolejnym przetargu. W tej chwili zapadną decyzje, jakie będą ceny wywoławcze w tych przetargach i w związku z tym zobaczymy, co oferenci zaproponują. I czy będą oferenci, bo naprawdę bardzo trudno w tej chwili na całym świecie sprzedają się tego typu aktywa, ale pamiętajmy, że stocznia w Szczecinie i stocznia w Gdyni w sensie takim praktycznym nie funkcjonuje. Wypłaciliśmy blisko 600 milionów złotych odpraw stoczniowcom i w tych stoczniach nie prowadzi się działalności już stoczniowej. W związku z tym sprzedajemy te aktywa i liczymy, że inwestorzy, którzy je kupią, będą prowadzili tam jakąś działalność gospodarczą, ale jaką, ja nie wiem, oni sami zaproponują.

    H.S.: Panie ministrze, profesor Leszek Balcerowicz, twórca reformy lat 90., w sprawie prywatyzacji przyznał panu właściwie czerwoną kartkę, powinien pan od rządu otrzymać czerwoną kartkę – tak zresztą powiedział. A przed panem do końca roku trudne zadanie zebrania 12 miliardów złotych z prywatyzacji. Jest pan pod presją czasu? Do tej pory udało się około 4 miliardów zebrać.

    A.G.: No, ja chętnie wysłucham rad pana profesora Balcerowicza i chciałbym usłyszeć, jak on widziałby prywatyzację w ciągu ostatnich 18 miesięcy w sytuacji wielkiego kryzysu, załamania się rynków finansowych i mówiąc krótko – braku odpowiedzi z drugiej strony, od strony kupujących, inwestorów. To nie jest tak, że można... ja nie jestem zwolennikiem sprzedawania za wszelką cenę, w każdych okolicznościach, bo to jest droga donikąd. Trzeba wszystko robić z głową. W związku z tym ja nie rozumiem tej oceny, szczególnie że w tamtym roku zrealizowaliśmy plan, który był w budżecie w kwocie ponad 2 miliardy złotych. W tym roku mamy kwotę dwunastu, dzisiaj mamy 4 miliardy, na połowę roku było kilkaset milionów. Jak się poprawiła sytuacja na rynkach finansowych, natychmiast nadrobiliśmy te zaległości i sprzedawaliśmy, szczególnie różne resztówki spółek notowanych na giełdzie i uzyskiwaliśmy bardzo dobre ceny. I warto było ten rok poczekać, bo uzyskaliśmy po prostu dużo większe pieniądze.

    Teraz mamy kilka projektów takich kluczowych, które... między innymi poszukujemy inwestora dla Enei, dla jednej z grup energetycznych. To jest bardzo zaawansowane, to są duże kwoty. Tak samo spółki sektora chemicznego. I myślę, że jeżeli tu się nic nadzwyczajnego nie wydarzy, a nic na to nie wskazuje, to zrealizujemy swój plan. W przyszłym roku mamy plan 25 miliardów złotych i też go będziemy sukcesywnie realizować.

    H.S.: Jeśli chodzi o ugodę z Eureko, do końca września miała być ta ugoda. Termin zostanie przesunięty?

    A.G.: Nie, nie, myśmy... Nie działamy w sprawie Eureko pod presją czasu. To jest zbyt poważna sprawa. Ona się ciągnie już wiele, wiele lat, więc te negocjacje są trudne, szczególnie że postawiliśmy sobie bardzo ambitne cele, patrząc z punktu widzenia Skarbu Państwa, bo tak jak mówiłem to wielokrotnie, nie będę podpisywał ugody, która byłaby niekorzystna dla Skarbu Państwa. I tutaj pod presją czasu nie działamy.

    H.S.: Tutaj trzeba przypomnieć, że może nas uratować ta ugoda od zapłaty 35 miliardów złotych odszkodowania i utraty kontroli nad PZU.

    A.G.: Tak, dlatego pracujemy nad tą ugodą, żeby uniknąć jakichś wielkich odszkodowań, bo przypomnę, że w arbitrażu Polska przegrała tę sprawę. Teraz on jest zawieszony ten arbitraż z uwagi na to, że prowadzimy te negocjacje ugodowe, ale arbitrażowi pozostało już tylko ustalić wielkość odszkodowania.

    H.S.: Jeśli chodzi o prywatyzację, inną wizję ma Polskie Stronnictwo Ludowe, również minister gospodarki Waldemar Pawlak, inną chyba ma Platforma Obywatelska i pan osobiście.

    A.G.: Nie... Był czas...

    H.S.: Czy da się to pogodzić te dwie wizje?

    A.G.: Był czas dyskusji, jakiejś wewnętrznej debaty i w koalicji, i w łonie rządu i myśmy ostatecznie uzgodnili program prywatyzacji – zarówno w tamtym roku ten na 4 lata, i teraz tę jakby nowelizację tego programu, którą przyjęliśmy na początku sierpnia...

    H.S.: No ale w sprawie Taurona na przykład chciał pan 100% akcji sprzedać, a Waldemar Pawlak – i wygrał na tym – mówi, że 10%.

    A.G.: No to na tym polega dyskusja i zawieranie kompromisów, że szukamy rozwiązania, które satysfakcjonuje każdą ze stron. Uzgodniliśmy, że w Tauronie będzie kontrola korporacyjna Skarbu Państwa, natomiast my kierując tę spółkę na giełdzie, będziemy mogli sprzedać dużo, dużo większy pakiet niż pan powiedział, nawet przekroczymy 51%, bo my nie musimy mieć powyżej 50% akcji, żeby kontrolować tę spółkę, w związku z tym mamy takie rozwiązanie, które satysfakcjonuje każdą ze stron w tej chwili.

    H.S.: Jeszcze na koniec pytanie – jaki jest wynik wczorajszych rozmów pracowników gdyńskiej Stoczni Marynarki Wojennej z przedstawicielami również Ministerstwa Skarbu?

    A.G.: Te prace się toczą. To jest właśnie też kolejna stocznia, w której od wielu, wielu, wielu lat uważano, że nieważny jest wynik finansowy i to, co się dzieje dookoła, tylko ważne, żeby płynęły pieniądze i dotacje czy to z MON–u, czy z innych źródeł. Nawet jeszcze nie do końca potrafiono wykorzystywać i realizować te zamówienia, które z MON–u płynęły. Więc tam jest sytuacja finansowa trudna i jedynym ratunkiem dla tej stoczni jest jej proces prywatyzacji. My w tym procesie jesteśmy i załoga i związki zawodowe muszą zdać sobie sprawę, że jak będą się upierali i będą myśleli, że zawsze ta spółka będzie funkcjonować tak jak do tej pory funkcjonowała, to po prostu się mylą, bo rachunek ekonomiczny tutaj jest nieubłagany.

    J.U.: Panie ministrze, dziękujemy za wizytę w studiu i za tę rozmowę. Aleksander Grad, Minister Skarbu, w Sygnałach Dnia.

    Aleksander Grad: Dziękuję, do widzenia.

    (J.M.)

  • Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
    aby dodać komentarz
    brak

    Czytaj także

    Nadal bez szans na produkcję staków w Gdyni

    Ostatnia aktualizacja: 16.12.2009 15:44
    Nie udało się sprzedać dużego doku w Stoczni Gdynia. Dzisiaj rozstrzygnięto jedynie 2 z 14 zaplanowanych przetargów.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    W maju ruszą przetargi majątków stoczni

    Ostatnia aktualizacja: 13.05.2010 13:29
    W maju zostanie zorganizowany przetarg na sprzedaż majątku stoczni Szczecin - poinformowało ministerstwo skarbu. Komisja Europejska zgodziła się na ponowny przetarg już we wrześniu ubiegłego roku.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Stoczniowcy czekają na konkretne decyzje rządu

    Ostatnia aktualizacja: 24.02.2010 07:18
    Kolejna tura rozmów byłych stoczniowców z Gdyni i Szczecina z przedstawicielami rządu na temat pomocy dla zwolnionych pracowników.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Kupcy mogą już oglądać majątek stoczni Gdynia

    Ostatnia aktualizacja: 01.06.2010 00:12
    Inwestorzy będą mogli zapoznawać się od poniedziałku do 6 września z wystawianymi w przetargach aktywami majątku stoczni Gdynia, które nie znalazły w ubiegłym roku nabywców - wynika z zamieszczonego w poniedziałkowej prasie ogłoszenia dot. stoczni.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Nie ma pewności, kto kupił stocznie

    Ostatnia aktualizacja: 13.07.2009 08:45
    Jest w obecnych realiach sporo jeszcze takich niedopowiedzeń, jeśli chodzi właśnie o to, kto będzie tym końcowym nabywcą stoczni.
    rozwiń zwiń