Media publiczne i jakość demokracji

Ostatnia aktualizacja: 07.11.2009 14:58
Często jesteśmy przekonani o tym, że mamy prawie najlepszą demokrację na świecie, ale dojrzałość demokracji mierzy się m.in. jakością instytucji.
Audio

Paweł Wojewódka: Naszym gościem jest Marek Borowski, Koło Poselskie Socjaldemokracji Polskiej. Panie marszałku, Polskie Radio ma 85 lat, wiek znakomity, ale czy nie odczuwa pan niepokoju, że któregoś dnia otworzy pan radio, takie ładne słowo „otworzy pan radio”, i nie usłyszy pan Jedynki?

  • Marek Borowski: No, może jeszcze takiego niepokoju nie odczuwam, ale gdyby mnie ktoś spytał, czy to jest całkowicie nierealne, to bym się wahał. No, niestety, wiadomo, że radio publiczne... telewizja zresztą też, ale telewizja w mniejszym stopniu, radio publiczne w większym stopniu są uzależnione od pieniędzy publicznych. Jeżeli ich nie będzie, no to rzeczywiście nie będzie również radia publicznego. I to jest jeden z bardzo poważnych problemów naszej dzisiejszej rzeczywistości. Ostatnio zdecydowanie przykryty innymi sprawami, ale niestety bardzo niepokojący.

    P.W.: Panie marszałku, przez 20 lat polskiej demokracji nie potrafiliśmy załatwić sprawy mediów publicznych, finansowania mediów publicznych. W innych krajach europejskich, które się chwalą tymi wielkimi radiofoniami, a tutaj celowo koncentruję się na radiu, bo o telewizji wszyscy mówią i telewizja zawsze jest najważniejsza, a okazuje się, że to nieprawda, że to radio jest najważniejsze, bo telewizja to jest takie radio z lufcikiem, jak mówił Wiech, pamięta pan.

    M.B.: Pamiętam, tak.

    P.W.: Nie potrafiono załatwić finansowania właśnie naszego radia. Dlaczego? Dlaczego państwo, politycy nie potrafiliście tego zorganizować w sposób...

    M.B.: Powiedział pan, że przez 20 lat demokracji to się nie udało. To po prostu tylko świadczy o demokracji, to znaczy świadczy o tym, że aczkolwiek my często jesteśmy przekonani o tym, że mamy prawie że najlepszą demokrację na świecie, no bo przecież są wolne wybory, jest wolność słowa, są kłótnie w parlamencie i tak dalej, i tak dalej, ale dojrzałość demokracji mierzy się między innymi jakością instytucji. Niektóre instytucje nam się udały i nie rodzą specjalnych problemów, na przykład Trybunał Konstytucyjny, ale inne...

    Paweł Wojewódka: Niektórzy mówią, że jest powolny.

    M.B.: No, może jest powolny, ale inne też takie szybkie nie są, ale nie jest zły. Natomiast inne instytucje, właśnie jak np. media publiczne, no to nam się nie udały – jako instytucja publiczna oczywiście – i to tylko świadczy o niedojrzałości polskiej demokracji, to znaczy jeszcze nie możemy się równać z demokracjami skandynawskimi, brytyjską, francuską. No, może włoską przebijamy, bo tam premier jest właścicielem stacji telewizyjnych.

    P.W.: Płaci pan abonament?

    M.B.: Płacę.  Płacę i chciałbym płacić.

    P.W.: No, to chociaż to dobrze. Dobrze, panie marszałku, rzecz teraz, która się dzieje bardzo istotna w sejmie, a mianowicie ustawa hazardowa. Jakie jest stanowisko pana koła poselskiego?

    M.B.: Stanowisko mojego koła było już przedstawione parę tygodni temu w trakcie debaty nad informacją premiera o przebiegu prac legislacyjnych nad znaną ustawą, która jest obecnie przedmiotem dochodzeń komisji śledczej, i w zasadzie byliśmy wtedy jedyni, którzy poruszyli nie sprawę podsłuchów i tego, co z nich wynika, chociaż o tym też mówiłem, ale poruszyliśmy sprawę rynku automatów, tego, co się na nim działo od kilku lat, a działy się rzeczy straszne, absolutnie niezgodne z ustawą , ustawa była nieprzestrzegana dramatycznie, nie kontrolowali tego ministrowie finansów, wiceministrowie finansów i podległe im służby i ponadto doszło do patologii na różnych odcinkach – prania brudnych pieniędzy, dopuszczania młodzieży, uzależniania takiego jak od narkotyków prawie że od tych gier. W związku z tym...

    P.W.: To są bardzo poważne oskarżenia, panie marszałku.

    M.B.: Bardzo poważne, ale oparte na faktach. W związku z tym już wtedy postulowaliśmy, żeby państwo nie ciągnęło z tego zysku, czyli innymi słowy żeby ten rodzaj hazardu, bo są różne rodzaje hazardu, ten rodzaj hazardu zlikwidować. I dlatego to, co premier w tej chwili proponuje, jest zgodne z naszymi postulatami i oczekiwaniami.

    P.W.: Prawo i Sprawiedliwość proponuje radykalne rozwiązania i mówi, że jeżeli ta ustawa dotycząca hazardu będzie bardzo radykalna, to PiS to poprze.

    M.B.: Dobrze, niech popiera. Prawo i Sprawiedliwość rządziło dwa lata w Polsce i w tym czasie nastąpił wielki rozkwit tych automatów...

    P.W.: A Sojusz Lewicy Demokratycznej, panie marszałku, też...

    M.B.: Znacznie wcześniej i wprowadził tę ustawę. Widać, czym to się skończyło, ale wtedy jeszcze nie można mówić o jakimś wielkim rozroście liczby tych automatów. Natomiast tak naprawdę rok 2006, 2007, 2008 to był ten okres, kiedy po 10–15 tysięcy rocznie przybywało tych automatów aż do 50 tysięcy obecnie. I PiS wtedy w ogóle nie zwracał na to uwagi. Więc ja doceniam to, że każda partia chce teraz ograniczyć, w porządku, tylko niech się trochę uderzy w piersi i niech powie: no dobrze, rzeczywiście jakoś odpuściliśmy tę sprawę. I nie licytujmy się w radykalizmie, bo to jest żaden problem. Dzisiaj w ogóle zakażmy hazardu. A w ogóle wyeliminujmy wódkę ze sklepów, prawda? No co za problem? No jest problem, dlatego że  jeżeli się przesadzi, to dochodzi wtedy do innych patologii, do jakiejś szarej strefy, do podziemia w tym względzie i tak dalej, i tak dalej. Więc tu trzeba znaleźć dobre rozwiązanie i te propozycje, które zostały przedstawione, idą w dobrym kierunku. A więc kasyna w trochę zwiększonej liczbie, ale niedużo, pod kontrolą, tam żaden młody człowiek nie wejdzie. Reszta stopniowo wygaszana. Również jeśli chodzi o Internet, z tym że Internet wymaga trochę pracy i zastanowienia. Tego się nie da tak zrobić ad hoc i powiedzieć: w Internecie nie wolno i potem co?

    P.W.: Chińczycy próbują, prawda? I skutki są mierne.

    M.B.: Właśnie chodzi o to, żeby nie stosować też metody chińskiej, która polega na tym, że się wyłącza wszelkie strony, które się władzy nie podobają. No, to nie o to chodzi.

    P.W.: Panie marszałku, czy komisja, ta komisja dotycząca sprawy hazardu zda egzamin i będzie to taka rzeczywiście pierwsza komisja, która... właściwie druga komisja, bo pierwsza komisja, która pokazała, że potrafi pracować, to była do sprawy tak zwanego Rywina. A druga komisja, która podobno ma zdać egzamin, to właśnie komisja ds. wyjaśnienia afery hazardowej.

    M.B.: No właśnie rzeczy polega na tym, żeby sprecyzować, czym jest ta afera. Otóż to nie bardzo zostało sprecyzowane. Poszczególne partie widzą to inaczej, a z debaty, która się toczyła przedtem zarówno tej w sejmie, jak i poza sejmem na łamach prasy, radia, telewizji, wynika, że poszczególne partie chcą wykorzystać tę sprawę do jakby umocnienia siebie, a pognębienia przeciwnika. Czyli jakby element prawdy, znaczy dojścia do tego, co jest prawdą, co jest naganne, a co nie jest naganne, zdaje się, że jest drugorzędny.

    P.W.: Czyli tutaj możemy zacytować profesora Tischnera z prawdą?

    M.B.: No, to zobaczymy po rezultatach tej komisji, czy to Tischner będzie nad tym, że tak powiem, czuwał. Ja bym nie chciał, żeby tak było, oczywiście. Ja bym chciał, żeby ta komisja spokojnie ustaliła fakty i żeby wszyscy mieli na tyle odwagi, żeby sprawy niewygodne dla siebie jednak potraktować uczciwie. Czy to się uda, zobaczymy. Natomiast jednego brakuje rzeczywiście w tej komisji i dlatego uważam, że wynik, nawet jeśli to będzie jaki taki ten wynik, on nie będzie pełny, mianowicie ta komisja nie zajmuje się niestety, ja zgłaszałem taką poprawkę, ona została odrzucona przez koalicję, nie zajmuje się niestety powodami braku nadzoru nad niekontrolowanym i patologicznym rozrostem liczby tych automatów. A istnieje silne podejrzenie, że to lobby hazardowe, o czym się teraz mówi, które chce się badać w ramach tej komisji śledczej, jak ono oddziaływało, że ono również oddziaływało na administrację publiczną w tym kierunku, żeby nie robić kontroli, dopuszczać automaty, których nie powinno się dopuścić. No i wreszcie jak już były kontrole, to żeby ich wyniki były łagodne.

    P.W.: Panie marszałku, a termin zakończenia prac? Bo przecież to jest bardzo niewiele czasu.

    M.B.: Pewnie jest tak – 28 luty, biorąc pod uwagę okresy, które tam trzeba zbadać, sprawy, to oczywiście on wydaje się krótki, z tym, że ja bym tutaj już takich lamentów nie urządzał jak część opozycji, ponieważ jeśli się okaże, że trzeba popracować dłużej, to termin się przedłuży.

    P.W.: A my nie możemy, panie marszałku, szkoda, dłużej rozmawiać, czas nam się kończy. Dziękuję serdecznie za wizytę w studio.

    M.B.: Dziękuję bardzo.

    P.W.: Państwa i moim gościem był Marek Borowski, Koło Poselskie Socjaldemokracji Polskiej.

    (J.M.)

  • Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
    aby dodać komentarz
    brak

    Czytaj także

    Apel: wszyscy powinni wesprzeć media publiczne

    Ostatnia aktualizacja: 16.11.2009 17:30
    Stowarzyszenie Dziennikarzy imienia Władysława Stanisława Reymonta zaapelowało o wspólne przygotowanie rozwiązań gwarantujących finansowanie mediów publicznych.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Jacek Kurski

    Ostatnia aktualizacja: 26.03.2008 08:13
    My wynegocjowaliśmy, nasz pan prezydent wynegocjował bardzo dobry traktat, natomiast nie zgadzamy się, żeby ten traktat psuć.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Jan Dziedziczak

    Ostatnia aktualizacja: 27.12.2007 08:13
    Rząd nie ma nic do zaproponowania, tylko skupia się na rozliczaniu poprzedników. To odwracanie uwagi od bieżących problemów. Cały czas punktowanie PiS, powoływanie komisji śledczych przeciwko PiS-owi, czyli powtórka z Leszka Millera.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Jarosław Kalinowski

    Ostatnia aktualizacja: 24.01.2008 08:13
    Moje odczucie, patrząc również na te projekty, ale generalnie na sytuację, jest takie, że małymi krokami, ale jednak zbliżamy się – chyba powiem nawet – do finału, do rozstrzygnięć, które dojrzewały od wielu lat. Mówię nie tylko o naszej koalicji.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    „Przywódca PO uważa, że media publiczne nie są potrzebne”

    Ostatnia aktualizacja: 09.07.2009 08:54
    Teraz premier idzie do prezydenta, że trzeba podnosić podatki, a jednocześnie zniszczył ten, który sobie lepiej czy gorzej, ale funkcjonował.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Co z mediami publicznymi na przykład za rok?

    Ostatnia aktualizacja: 22.07.2009 17:34
    Będzie weto utrzymane, decyzja Trybunału po mojej myśli i zawracanie głowy w nieskończoność, bo nasze władze wykazują dużą nie rządność.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Media muszą się różnić, bo różni się władza i opozycja

    Ostatnia aktualizacja: 28.02.2008 09:01
    Likwidacja pluralizmu mediów elektronicznych w Polsce byłaby potężnym ciosem w polską demokrację, nie ma demokracji bez różnic zdań w mediach.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Media jednej opcji to koniec demokracji

    Ostatnia aktualizacja: 10.04.2008 09:04
    Obecne kierownictwo telewizji broni nie tylko siebie; broni pluralizmu mediów elektronicznych, które dzisiaj mają największy wpływ na społeczeństwo.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Gwarancją apolityczności mediów patrzenie sobie na ręce

    Ostatnia aktualizacja: 21.07.2008 08:53
    PiS musiałby wyjść z okopów swoich, a i Platforma powinna wiedzieć, że trzeba rozmawiać szerzej.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    „Takiej niekonsekwencji kompletnie nie rozumiem”

    Ostatnia aktualizacja: 26.07.2008 09:13
    Dziwię się temu, że pan premier dzisiaj w nocnej wypowiedzi, że nie widzi powodu pośpiechu nad nową ustawą. To na złość mamie odmrożę sobie uszy?
    rozwiń zwiń