Lech Wałęsa jest do kupienia

Ostatnia aktualizacja: 07.05.2009 07:15
Wydawało mi się, że to nie jest tak, że każdy może kupić Lecha Wałęsę. A teraz wynika z tego, że tak.
Audio

Wiesław Molak: W naszym studiu jest już Bogdan Borusewicz, Marszałek Senatu Rzeczpospolitej. Dzień dobry, witamy.

Bogdan Borusewicz: Dzień dobry panu i dzień dobry państwu.

Henryk Szrubarz: Panie marszałku, świńska grypa w Polsce. Czy będzie to test na sprawną działalność służb państwowych w naszym kraju pana zdaniem?

B.B.: No, nareszcie media się doczekały, szczególnie telewizji, które oglądałem, codziennie odliczały, no i stwierdzały: nie ma świńskiej grypy. Po dwóch tygodniach mamy jeden przypadek. Nie ma powodów do paniki i obaw, na szczęście paniki nie ma. Czy to jest choroba groźna? No, według mnie to jest choroba, która przynosi pewne zagrożenie, ale mamy co roku taką pandemię grypy i w zasadzie co parę lat to jest inny typ wirusa i co parę lat mamy takie alarmujące informacje. Ja nie sądzę...

W.M.: I to jest właśnie groźne.

B.B.: Ja nie sądzę, żeby w ogóle te służby, które się przygotowały, żeby one akurat w tej chwili sprawdzały się, dlatego że to jest jeden przypadek.

W.M.: Panie marszałku, „nie przenoście nam Gdańska do Krakowa”. Dziś ma zapaść decyzja, czy obchody 4 czerwca odbędą się w Gdańsku, w Krakowie czy może w Warszawie, czy może w innym miejscu i mieście w Polsce.

H.S.: Nieoficjalne źródła mówią, że premier już zdecydował się przenieść to wydarzenie do Krakowa na Wawel.

B.B.: Ja wolałbym, żeby jednak odbyło się w Gdańsku, dlatego że Kraków ma, oczywiście, bardzo wiele zasług w historii Polski, ale w tej wcześniejszej historii, a Gdańsk w najnowszej.

H.S.: No tak, ale premier nie chce, żeby uroczystości odbywały się w oparach gazów łzawiących czy palonych opon, a tak może być.

B.B.: W każdym miejscu tak może być. Ja zaś uważam, że nie należy ulegać jakimś szantażom, nie może decyzja być jakby zmieniana pod szantażem grupki osób.

W.M.: Będzie pan rozmawiał...

B.B.: I, oczywiście, to jest sytuacja, za którą odpowiadają ci, którzy szantażują. Wie pan, ja w polityce jestem wiele lat i widziałem wiele takich (...)

H.S.: Związki zawodowe szantażują?

B.B.: No, jeżeli mówią, że zrobimy taką demonstrację, że wszyscy (...)

H.S.: Mają do tego prawo, panie marszałku.

B.B.: Oczywiście, ale do demonstracji w ramach prawa i do demonstracji pokojowej. Otóż, oczywiście, tak, dla mnie, a jestem... nie dlatego, że jestem z Gdańska, ale uważam, że te obchody powinny być tak jak zapowiedziano, w Gdańsku.

W.M.: A będzie pan rozmawiał o tym, żeby nie przenosić tych obchodów z Gdańska do innego miejsca, z premierem Donaldem Tuskiem?

B.B.: Ja jestem pewny, że...

W.M.: Że zostanie w Gdańsku?

B.B.: ...ta moja wypowiedź zostanie usłyszana.

H.S.: Panie marszałku, a czy ktoś będzie przekonywał związkowców z Solidarności, z których zresztą pan też się przecież wywodzi, do tego, żeby w takim dniu uroczystym, bo to ma być uroczysty dzień, bardzo uroczysty, z udziałem wielu zagranicznych ważnych gości, i nie robić tego rodzaju demonstracji?

B.B.: Sami się muszą przekonać do tego. Nikt... Jeżeli ktoś chce załatwiać swój interes poprzez niszczenie swojego miasta, bo to tak jest, bo to jest tak, to jest tak... taka interpretacja moja, jeżeli swój interes indywidualny albo interes swojej... inwestorów prywatnych przedkłada nad interesem państwa, no to po prostu to trudno jest rozmawiać. Bo przecież o co chodzi, no? No chodzi o to, żeby firma ukraińska, która kupiła tę stocznię, otrzymała dodatkową pomoc. I przecież tutaj chodzi o pieniądze, o wsparcie, bo gra jest nie między polskim rządem a związkiem zawodowym, tym zakładowym związkiem zawodowym, a między Brukselą i firmą ukraińską, która stocznię kupiła.

W.M.: Ale ci ludzie mogą stracić pracę. Wielu stoczniowców straciło tę pracę. Tak było w Szczecinie, tak było w Gdyni. Walczą o swoje prawa.

B.B.: Ale Stocznia Gdańska została potraktowana naprawdę znacznie lepiej niż pozostałe stocznie i to było widać w ubiegłym roku. Zaś krzykami i agresją nie można załatwić sprawy, które wymagają negocjacji, rozmów. Ja rozumiem, że może naciskać związek i może wysuwać swoje żądania, ale też trzeba sobie zdawać sprawę, że tutaj dwie strony to firma ukraińska, inwestor ukraiński konkretnie i Komisja Europejska.

H.S.: Panie marszałku, a nie dostrzega pan pewnego rodzaju paradoksu, czy nie słyszy pan chichotu historii, że politycy wywodzący się przecież z legendarnej Solidarności, kierują się przeciwko teraz działaczom związkowym właśnie tej Solidarności?

B.B.: Jest inna Polska, także i inna Solidarność. I inna stocznia. To nie jest już stocznia... Stocznia Gdańska imienia Lenina już dawno nie istnieje.

W.M.: Teraz nie istnieje Stocznia w Szczecinie, nie istnieje Stocznia w Gdyni. To już chyba sprawa zamknięta, to już nie ma o czym mówić, nie ma z kim negocjować tej sprawy.

B.B.: No, tak się może jeszcze niektórym wydawać, ale i w Stoczni Gdyńskiej, i w Stoczni Gdańskiej są możliwości nadal produkowania i odtworzenia tych stoczni. No, chcę powie... Mówiąc, że Stocznia Gdańska imienia Lenina nie istnieje, chcę pokazać, że istnieje inna stocznia, która powstała, kolejna, która powstała na miejscu tej stoczni. I jeśli okaże się, że ta upadnie, to ważne jest, żeby na tym miejscu nadal produkowano statki i o to trzeba się starać. Zaś Stocznia Gdańska jest w sytuacji znacznie lepszej niż pozostałe stocznie i wyraźnie Komisja Europejska tutaj wzięła pod uwagę w ubiegłym roku to historyczne miejsce. Zaś nie można wszystkiego wytupać i wykrzyczeć. Trzeba rozmawiać i ja uważam, że tego typu akty agresji działają przeciwko stoczni, a nie wspierają jej funkcjonowanie.

H.S.: Panie marszałku, wielu polityków Platformy Obywatelskiej mówi, że Lech Wałęsa w drodze do Rzymu pobłądził, uczestnicząc w kongresie Libertasu, że jak można jednego dnia uczestniczyć w kongresie w Warszawie Europejskiej Partii Ludowej, a potem następnego dnia pojechać na kongres partii o odmiennych poglądach, o odmiennym widzeniu na przykład europejskich spraw.

B.B.: No i co pan...? Z jakim...? Pan zadaje pytanie w związku z tym?

H.S.: Czy pan również uważa, że Lech Wałęsa pobłądził?

B.B.: Lech Wałęsa bardzo często podejmuje decyzje sprzeczne z sobą, podejmował. Akurat to jest dla mnie decyzja niezrozumiała kompletnie. A mówienie o tym, że ma się za mało pieniędzy, no, to nie jest dostateczne wytłumaczenie, dlatego że, no, to nie jest tak, że wydawało mi się, że to nie jest tak, że każdy może kupić Lecha Wałęsę.

H.S.: Każdy może kupić?

B.B.: Wydawało mi się, że nie.

H.S.: Ale teraz panu się wydaje, że jak?

B.B.: A teraz wynika z tego, że tak. To jest absolutnie rzecz fatalna dla jego wizerunku, nie akurat wizerunku wszystkich, ale, no, Lech Wałęsa jest symbolem dla wszystkich. I to sytuacja nie jest przyjemna. Ja uważam, że fatalnie, że pojechał na ten zjazd Libertas, który się odbył na drugi dzień czy na trzeci po zjeździe Partii Ludowej, gdzie także był. I to był jego błąd, który będzie się mścić w przyszłości.

W.M.: Bardzo dziękujemy za rozmowę.

B.B.: Dziękuję.

W.M.: Bogdan Borusewicz, Marszałek Senatu, w Sygnałach Dnia.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zapiski ze współczesności: Rok 1989 we wspomnieniach

Ostatnia aktualizacja: 05.06.2009 12:56
5 czerwca 2009, godz.11:45
rozwiń zwiń

Czytaj także

28 rocznica podpisania Porozumień Gdańskich

Ostatnia aktualizacja: 30.08.2008 10:32
W Sygnałach Dnia Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, organizator wolnych związków zawodowych Wybrzeża, czyli opozycyjnej organizacji, której działacze organizowali strajki w połowie sierpnia 1980 roku.
rozwiń zwiń