Wybudujemy silną centrową alternatywę

Ostatnia aktualizacja: 30.06.2009 08:51
Można nie chcieć powrotu PiS-u do władzy, ale jednak chcieć nie głosować na Platformę, i taką formację centrową będę starał się stworzyć.
Audio

Wiesław Molak: Mamy telefoniczne połączenie z Brukselą – Paweł Piskorski, Stronnictwo Demokratyczne. Dzień dobry, witamy w Sygnałach Dnia.

Paweł Piskorski: Kłaniam się panu i kłaniam się państwu, dzień dobry.

Henryk Szrubarz: Panie pośle, czy montuje pan opozycję wobec Platformy Obywatelskiej?

P.P.: Nie tyle opozycję, co montuję czy raczej staram się stworzyć alternatywę dla Platformy i dla PiS-u. Ja nie chciałbym, żebyśmy my byli wszyscy w następnych wyborach skazani tylko na wybór między tymi dwoma dominującymi partiami politycznymi. Niewątpliwie im o to chodzi, zwłaszcza Platformie, żeby pokazać, że jeśli chce się w sytuacji, w której PiS nie wraca do władzy, to jedynym wyborem jest Platforma. Ja tak nie uważam, można nie chcieć powrotu PiS-u do władzy, ale jednak chcieć nie głosować na Platformę, i taką formację centrową będę starał się stworzyć.

H.S.: No ale są przecież jeszcze inne partie – Sojusz Lewicy Demokratycznej i Polskie Stronnictwo Ludowe, jeśli chodzi o obecną scenę polityczną zajętą przez ugrupowania parlamentarne.

P.P.: To prawda i ostatnie wybory europejskie zresztą pokazały, że tak naprawdę liczą się tylko już w tej chwili najsilniejsi gracze, ci, którzy mają bardzo duże struktury, środki, które mogą zaangażować w kampanię. No, jednak wielu wyborców na SLD nie będzie chciało oddać swoich głosów, chociażby ze względu na przeszłość tego ugrupowania, ale też na pewne spory wewnętrzne, które się tam toczą i paraliżują.

Natomiast Polskie Stronnictwo Ludowe jest propozycją środowiskową, niszową, skierowaną do rolnictwa. My też chcemy się do rolnictwa odwoływać i będziemy mieli bardzo, wydaje mi się, nowoczesny i ciekawy program rolny, ale nie skierowany na małe rolnictwo po to, żeby na siłę utrzymać KRUS i po to, żeby nic się w polskim rolnictwie nie zmieniało, tylko właśnie na tych rolników, którzy chcą traktować to jako biznes, chcą się rozwijać, chcą, żeby polskie rolnictwo było jak najbardziej konkurencyjne. Więc mam nadzieję, że taką silną centrową alternatywę wybudujemy.

H.S.: No ale rozmawia pan i z Bogdanem Lisem, i z Marianem Filarem z jednej strony, a z drugiej na przykład z Romanem Giertychem.

P.P.: Nie, nie, nie, to jest zupełnie coś innego. To, że politycy się w Polsce znają i że czasami wypiją ze sobą kawę, to nie oznacza, że są zdolni do kooperacji. Mnie z Romanem Giertychem, którego znam od lat i z którym rzeczywiście wypiłem kawę i co nie jest rzeczą naganną, a wprost przeciwnie, uważam, że standard pewnej kultury i zachowania takiej wzajemnej kurtuazji powinien w polityce obowiązywać. To, że wypiłem z nim kawę, nie oznacza, że z Romanem Giertychem cokolwiek mnie łączy i jestem w stanie robić wspólne projekty. To są dwa różne światy polityczne i dwa różne światy poglądów. Natomiast rzeczywiście potwierdzam – ludzie tacy, jak Bogdan Lis czy Marian Filar są bardzo bliscy mi i poglądami, i sposobem działania.

W.M.: Przekonał pan Andrzeja Olechowskiego, żeby wystartował w wyborach prezydenckich?

P.P.: Ja sądzę, że Andrzej Olechowski byłby idealnym kandydatem i idealnym prezydentem, bo on reprezentuje inny niż panowie Kaczyński i Tusk, którzy są pogrążeni w takim partyjnym sporze i do tego sporu wykorzystują swoje funkcje. On by reprezentował inny sposób myślenia i podejścia. On byłby człowiekiem spokojnym, on sam to nazwał „dziekanem korpusu politycznego”, czyli sądzę, że byłby w stanie wznieść się ponad te podziały i na pewno nie byłby reprezentantem tam partii politycznej, tylko właśnie tego, co powinien prezydent reprezentować, czyli jednak być dla wszystkich Polaków... może nie wszystkich Polaków, ale dla wszystkich.

H.S.: Ale Andrzej Olechowski...

P.P.: A czy on się zdecyduje kandydować? No to decyzje pewno będą zapadać na początku przyszłego roku. Ja sam nie wiem, czy Andrzej będzie chciał kandydować. Nie wiem, ale ja bym się bardzo z tego jako obywatel ucieszył.

H.S.: Ale na razie dystansuje się od tego wszystkiego.

P.P.: I bardzo mądrze robi, dlatego że on może słuchać głosu takich ludzi, którzy... Zresztą nie jestem w tym odosobniony, wiem, że bardzo wielu ludzi właśnie tego rodzaju stylu uprawiania prezydentury oczekuje, zwłaszcza wobec tego, co nam i Tusk, i Kaczyński, bo tutaj można powiedzieć, że często jest większa wina po stronie Kaczyńskiego, ale Tusk jest absolutnie nie bez winy. Więc to, co ci panowie serwują, wiele osób oczekuje innego stylu. Natomiast, oczywiście, każda rozsądna osoba w czerwcu 2009 roku mogłaby powiedzieć tylko tyle, te decyzje zapadają wczesną wiosną 2010 roku, czyli za jakieś 10-11 miesięcy.

H.S.: Mówił pan o Andrzeju Olechowskim. A Dariusz Rosati? Z nim też przecież pan rozmawia na temat ewentualnego kandydowania.

P.P.: Przede wszystkim najważniejszym celem jest to, żeby ludzie o centrowych, rozsądnych poglądach i o takim umiarkowanym sposobie uprawiania polityki, których w moim przekonaniu za mało jest w Polsce, i takim pragmatycznym też sposobie uprawiania polityki, bo bardzo wielu ludzi z Platformy czy z PiS-u usiłuje nas tutaj w jakiś sposób ciągnąć ideologicznie w którąś stronę, usiłują nas nawracać, a wydaje mi się, że my oczekujemy od polityki czegoś innego, to znaczy sprawnie wykonanej, powiem nawet otwarcie, usługi, to znaczy to, żeby politycy byli w stanie stanowić sprawne prawo, żeby dbali o to, żeby się budowały autostrady i żeby byli w stanie zapewnić, że budżet jest pełny. Takiej pragmatycznej...

H.S.: No a Platforma Obywatelska nie jest takim ugrupowaniem pragmatycznym, panie pośle?

P.P.: Absolutnie nie, niestety nie (...)

W.M.: Nie darzy pan sympatią swoich dawnych partyjnych kolegów z Platformy.

P.P.: Darzę olbrzymią sympatią samą Platformę i mam tam wielu przyjaciół, kolegów, z którymi to ugrupowanie zakładałem. Natomiast rzeczywiście nie darzę ani szacunkiem, ani sympatią przywództwa tego ugrupowania, które z bardzo takiego wyborczego powodu uważa, że należy w tej chwili przetrwać do wyborów. Kryzys tutaj, oczywiście, coś zmienia, oni prawdopodobnie będą skazani, żeby jednak działać i z takiego nierobienia się wyrwać, ale ja jednak ich działania oceniam bardzo negatywnie i uważam, że takiego zapotrzebowania na partię, która sobie jest w stanie poradzić dla wyborcy w warunkach kryzysu, oni takim ugrupowaniem w tej chwili nie są.

W.M.: Jakby pan jeszcze był w Platformie, to co by pan robił? Bo pan mówi, że pana koledzy nie robią nic, więc co pan by zrobił?

P.P.: Ja przede wszystkim bym proponował i bym uważał, że inny sposób uprawiania polityki jest tutaj na miejscu. Otóż proszę zwrócić uwagę – nawet jeśli my krytykujemy ludzi, którzy w latach 90. w Polsce prowadzili działalność publiczną, i to (...) rząd Buzka uważam, to jednak ci ludzie zadaniowo podchodzili do spraw, to znaczy mówili tak: jest do przeprowadzenia reforma, ponieważ w ubezpieczeniach emerytalnych jest bardzo źle, jest do przeprowadzenia reforma, ponieważ w szkolnictwie jest niedobrze, jest do przeprowadzenia reforma, ponieważ nasz system administracji i województw nie jest dostosowany do warunków unijnych. I przy wszystkich trudnościach te wielkie zadania realizowano. Proszę wymienić, jakie jest wielkie zadanie, które stawia przed sobą dzisiaj Platforma? Nie ma. Otóż to (...)

H.S.: No, to zadanie jest, panie pośle, chyba oczywiste i bardzo duże – przetrwać i wyjść cało z kryzysu ekonomicznego...

P.P.: A nie, nie, nie...

H.S.: ...który ma charakter ogólnoświatowy.

P.P.: Nie, ale to jest, proszę zwrócić uwagę, zadanie całkowicie reaktywne, które się pojawiło w ciągu ostatnich kilku miesięcy, bo się pojawił kryzys. Ale jak zdefiniować platformową wizję tego, co w Polsce powinno być zrobione? Otóż nie ma żadnej takiej ani reformy, ani zmiany. Nie wiadomo, po co oni rządzą. Jedyna zmiana, która została przeprowadzona poważna i to trzeba oddać tutaj sprawiedliwość, czyli emerytury pomostowe, została wymuszona dobieganiem do końca poprzedniej ustawy, czyli trzeba było się tym zająć. Nie ma żadnej innej poważnej reformy, zmiany, która została na lepsze przeprowadzona przez Platformę. Teraz przyszedł...

W.M.: No, niech pan nie przesadza, te drogi jednak się buduje w Polsce. Widać to, jak się jeździ po kraju.

P.P.: Mamy inną wrażliwość, panie redaktorze, bo jeśli pan jest zadowolony z tempa budów infrastrukturalnych w Polsce, to mamy rzeczywiście inną wrażliwość, ponieważ ja jestem dramatycznie niezadowolony i widzę, jak wiele tutaj rezerwy można by było jeszcze użyć. I to chodzi zarówno o takie projekty, jak autostrady, ale też mniejsze projekty dotyczące na przykład różnego rodzaju oczyszczalni ścieków, projektów ekologicznych, ale też widać po miastach rządzonych przez Platformę, no, po Warszawie to widać bardzo radykalnie, że tak naprawdę nic nowego się nie buduje przy fenomenalnych możliwościach dzisiejszych, które są połączeniem pieniędzy unijnych z jednolitym politycznie...  z jednolitą politycznie sytuacją. Proszę zwrócić uwagę, że dzisiejsze miasta są we władaniu prezydentów Platformy i rząd jest Platformy, czyli można powiedzieć, że powinna być jak największa synergia tutaj, współdziałanie. A to nie przynosi efektów. Oczywiście, można powiedzieć, że ja podchodzę do tego z... że stawiam za wysokie kryteria, ale ja chcę powiedzieć, że w moim przekonaniu, osoby, która zwłaszcza na inwestycjach infrastrukturalnych trochę się zna, to nie są za wysokie kryteria i ten czas jest w Polsce marnowany.

W.M.: Za pana czasów Warszawa kwitła.

P.P.: Za moich czasów w Warszawie w trudnych warunkach zarówno budżetowych, jak i przede wszystkim ustrojowych, proszę sobie przypomnieć, jaka to była plątanina kompetencji gmin, urzędów, w Warszawie takie jasne priorytety, co trzeba zrobić dla poprawy życia mieszkańców wyznaczyliśmy i ja też wyznaczyłem, i to, co było możliwe w ciągu jednej kadencji, zbudowaliśmy. I nawet jak potem przeciwnicy usiłowali te inwestycje opluć czy powiedzieć, że no dobrze, oni wprawdzie nic nie budują, ale tutaj były nieprawidłowości, no to teraz po kilku latach mogę powiedzieć z dumą, że nie tylko nie było żadnych nieprawidłowości, ale w Warszawie takie pomniki naszej kadencji, jak dwa mosty czy domknięcie Obwodnicy Prymasa Tysiąclecia z Armią Krajową to stoi, to jest. I ja uważam, że politycy bardziej powinni być skoncentrowani na tym, żeby robić coś dobrego, konkretnego dla nas, obywateli, a nie moralizować i nie przeciągać nas na którąś ideologiczną stronę.

H.S.: Panie pośle, wraca pan już do Warszawy, rozumiem, że kadencja europarlamentarzysty dobiega końca.

P.P.: Tak, mamy ostatnie spotkania w tej kadencji w Brukseli i kończy się kadencja, tak jest.

W.M.: Dziękujemy bardzo za rozmowę.

P.P.: I ja dziękuję.

W.M.: Rozmawialiśmy z Pawłem Piskorskim, Stronnictwo Demokratyczne. Paweł Piskorski jest w Brukseli.

(J.M.)

Czytaj także

Piskorski zdobył fundusze na kampanię Olechowskiego

Ostatnia aktualizacja: 31.03.2010 06:59
Lider Stronnictwa Demokratycznego Paweł Piskorski ma już pieniądze na kampanię prezydencką Andrzeja Olechowskiego. Za 13 mln. zł. sprzedał kamienicę SD we Wrocławiu, pisze "Gazeta Wyborcza".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Piskorski oskarża Platformę o represje polityczne

Ostatnia aktualizacja: 14.01.2010 13:53
Przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego przekonuje, że nie da się zastraszyć "politycznym mocodawcom" CBA.
rozwiń zwiń

Czytaj także

CBA przeszukało mieszkanie Pawła Piskorskiego

Ostatnia aktualizacja: 13.01.2010 23:26
Paweł Piskorski, szef Stronnictwa Demokratycznego oskarża CBA, że działało na „polityczne zamówienie”.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Olechowski bez poparcia własnej partii w wyborach?

Ostatnia aktualizacja: 21.03.2010 16:23
Stronnictwo Demokratyczne może zmienić wskazanie na innego kandydata niż Andrzej Olechowski, którego teraz oficjalnie popiera w wyścigu do prezydenckiego fotela.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Paweł Piskorski

Ostatnia aktualizacja: 21.09.2009 08:13
"Uważam, że to jest dojrzały projekt, projekt nawiązujący do wielu wzorów europejskich i że bardzo wielu Polakom po prostu pomoże w życiu" - mówi w "Trójce" Paweł Piskorski o pomyśle "przysposobienia osoby bliskiej".
rozwiń zwiń