Negocjacje unijne będą trudne, ale kierunek jest dobry

Ostatnia aktualizacja: 14.03.2008 09:13
Mówimy stanowczo: nie możemy dopuścić do tego, aby ceny prądu w Polsce wzrosły dwa razy więcej niż dla odbiorców w innych krajach unijnych
Audio

Krzysztof Drwal: Unijni liderzy mają dzisiaj zatwierdzić plan walki ze zmianami klimatycznymi, przewidujący znaczne ograniczenie emisji dwutlenku węgla i większy udział energii odnawialnej. W Brukseli kończy się dzisiaj dwudniowy szczyt Unii Europejskiej. Plany dotyczące zmniejszenia CO2 są tak ambitne, że wywołują sprzeciw w niektórych stolicach. Kilka państw, wśród nich Polska, boi się, że odbije się to negatywnie na ich gospodarce i domaga się zmian.

Przenosimy się do Brukseli, tam jest Beata Płomecka, która śledzi debatę, a wraz z nią gość Sygnałów Dnia.

*

Beata Płomecka: Gościem Sygnałów Dnia jest szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Mikołaj Dowgielewicz. Jednak zanim porozmawiamy o unijnym szczycie, chciałam zapytać, czy w kuluarach mówiło się o zamieszaniu w polskim Sejmie dotyczącym traktatu lizbońskiego i problemów z ratyfikacją?

Mikołaj Dowgielewicz: Muszę powiedzieć, że oczywiście jest takie przekonanie, że to jest problem, który jesteśmy w stanie rozwiązać w Polsce, Sejm się tym zajmuje. W przyszłym tygodniu zobaczymy, jakie jest możliwe rozwiązanie. W każdym razie w Unii na tym etapie nie ma zaniepokojenia tym, że coś może się nie udać w Polsce z ratyfikacją.

B.P.: Czyli  żadnych gwałtownych reakcji w Unii Europejskiej nie było.

M.D.: Siła spokoju póki co.

B.P.: Skoro tak, to rozumiem, że unijni przywódcy mogli zająć się ambitnym planem walki ze zmianami klimatycznymi. To główny temat szczytu. Rozpatrywany jest pakiet energetyczny przygotowany przez Komisję Europejską. Znamy jego założenia i wiemy, że wielu krajom nie podobają się zapisy w pakiecie. Warszawa jest jedną z europejskich stolic, która protestowała. Polska argumentuje, że jeśli wdroży wszystkie wyśrubowane założenia zawarte w pakiecie, odbije się to negatywnie na polskiej gospodarce. Zatem polska delegacja będzie chciała wprowadzić jakieś zmiany. Czy ma na to szanse i czy ma zrozumienie w Unii Europejskiej, bo takich państw jest kilka?

M.D.: Teraz widać, że są poważne problemy z tym pakietem i Polska w tej sprawie nie jest osamotniona. Takie problemy, jak strach przed tym, że ceny energii pójdą w górę, że przemysł energochłonny może starać się uciec poza Unię Europejską, kwestie związane także z wpływem tej redukcji emisji gazów cieplarnianych na gospodarkę to są obawy podzielane przez wiele państw członkowskich.

Z polskiej perspektywie jest także istotny element bezpieczeństwa energetycznego, dlatego że jeśli jest tak, że w Polsce 96% energii elektrycznej jest wytwarzanej z węgla, to jest to oczywiście aspekt naszego bezpieczeństwa energetycznego, dlatego że ten węgiel mamy w Polsce po prostu. A oczywiście jest druga strona tego medalu, czyli to, że kopalnie czy produkcja energii elektrycznej z węgla produkuje dużo gazów cieplarnianych. Więc to są obiektywne okoliczności, które Komisja Europejska musi w większym stopniu wziąć pod uwagę.

W swojej propozycji Komisja Europejska tego nie wzięła pod uwagę, ale mogę powiedzieć z całą stanowczością, że po tej dyskusji, którą pan premier Tusk miał wczoraj ze swoimi odpowiednikami z innych krajów widać wyraźnie, że nasze postulaty znajdują zrozumienie. My mówimy bardzo stanowczo, my nie możemy dopuścić do tego, żeby ceny prądu w Polsce wzrosły dla odbiorców dwa razy więcej niż dla odbiorców w innych krajach unijnych, my nie możemy dopuścić do tego, żeby przemysł przenosił się z Polski do krajów sąsiednich poza Unią Europejską i my nie możemy dopuścić do tego, żebyśmy musieli w tej chwili rezygnować z naszego bezpieczeństwa energetycznego. Czekają nas zatem bardzo trudne negocjacje, ale myślę, że idziemy w dobrym kierunku.

B.P.: Jeśli mówimy o pakiecie energetycznym, o bezpieczeństwie energetycznym, wiemy, że to był jeden z tematów wczorajszej kolacji z udziałem unijnych liderów, słyszeliśmy w kuluarach, że Polska zgłasza inicjatywy dotyczące bezpieczeństwa energetycznego. Czy można powiedzieć coś więcej na temat polskich inicjatyw?

M.D.: Uznaliśmy, że to jest dobry moment, żeby wrócić do Unii z kilkoma konkretnymi inicjatywami dotyczącymi bezpieczeństwa energetycznego. Atmosfera w Unii się bardzo zmieniła w tej sprawie, myślę, że jest o wiele większe zrozumienie dla naszych postulatów niż rok czy dwa lata temu. I rzeczywiście pan premier Tusk i te sprawy poruszał na kolacji ze swoimi odpowiednikami, szefami państw i rządów. Mówił choćby o tym, żeby stworzyć taki mechanizm wymiany informacji o kluczowych kontraktach, o kluczowych umowach, rozmowach z państwami spoza Unii, tak, żeby nikt w Unii nie czuł się zaskakiwany, jeśli jakieś państwo zawiera nagle ważny kontrakt na przesył gazu czy przesył ropy.

B.P.: Jak ten nowy system ma się do już obecnie funkcjonującego? Bo teraz przecież mamy sieć korespondentów, przedstawicieli państw członkowskich, które wymieniają się przecież informacjami na przykład o problemach w dostawach gazu.

M.D.: Nam chodzi o to po pierwsze, żeby to był swego rodzaju system ostrzegania czy informowania, zanim coś się wydarzy. A po drugie chodzi nam o to, żeby wskazać jasno, kto jest za to odpowiedzialny.

B.P.: Rozumiem, że ten system wczesnego ostrzegania to niejako odpowiedź na to, co się działo w Unii w ostatnich miesiącach, czyli na podpisywane umowy przez Bułgarię czy Węgry z Rosją  na dostawy gazu, według niektórych  pozwalające na opanowywanie europejskiego rynku energetycznego przez rosyjski Gazprom. Zastanawiam się tylko, jak ten system wczesnego ostrzegania będzie uniemożliwiał państwom podpisywanie tych kontraktów, bo jeżeli to jest obawa, że rosyjski Gazprom będzie opanowywał unijny rynek, to w jaki sposób Unia, nie wiem, zakaże podpisania takiej umowy państwom członkowskich? Przecież państwa członkowskie mogą same prowadzić politykę energetyczną. Zresztą ją prowadzą mimo wielokrotnych apeli, że trzeba prowadzić wspólną, jednolitą unijną politykę energetyczną.

M.D.: Oczywiście, w tej chwili sytuacja prawna jest jasna, pani redaktor ma absolutną rację,  państwa członkowskie mogą zawierać jakie chcą kontrakty tak naprawdę z dostawcami energii. Natomiast są także unijne projekty priorytetowe w dziedzinie energii, takim na przykład projektem jest Nabuco, który przeżywa pewne trudności w tej chwili właśnie dlatego, że widać, że państwa członkowskie unijne i sąsiedzi nasi nie są w stanie tak naprawdę zmobilizować się na tyle, żeby ten projekt był sukcesem.

B.P.: Rozumiem, że sprawy energetyczne, oczywiście, zdominowały szczyt i są one teraz kluczowe i to główny temat dyskusji w Brukseli, ale mam pytanie: czy podczas szczytu premier miał okazję do dyskusji o sprawach, na których nam zależy, czyli na przykład o wzmacnianiu polityki wschodniej, o zabieganiu o europejską perspektywę dla Ukrainy?

M.D.: Premier podkreślał, oczywiście, że z polskiej perspektywy nie do zaakceptowania jest fakt, że w tej tzw. europejskiej polityce sąsiedztwa 70% środków idzie na południe, czyli na kraje śródziemnomorskie, a 30% na sąsiadów wschodnich, więc takie proporcje są nie do zaakceptowania. My, oczywiście, rozumiemy koncepcję Unii dla Śródziemnomorza, była o tym wczoraj dyskusja na kolacji szefów rządów, natomiast to nie zmienia faktu, że uważamy, że Unia powinna robić więcej dla wschodnich sąsiadów.

B.P.: Skoro mowa o ważnych sprawach dla Polski, czy premier miał okazję zabiegać też o lokalizację Europejskiego Instytutu Technologii i Innowacji we Wrocławiu?

M.D.: Ten wątek się przewija w bardzo różnych spotkaniach. Dzisiaj rano pan premier będzie miał inne jeszcze spotkania z przywódcami unijnymi formalne i mniej formalne i nie wykluczam, że ten temat będzie się przewijał. Nie powinniśmy popadać w samozachwyt, że mamy tak mocną kandydaturę, że na pewno wygramy. Trzeba pamiętać o tym, że to jest bardzo trudny wyścig, to jest tak naprawdę superliga wielkich miast europejskich, to jest tak, że Polska musi się zmierzyć z pewnym też takim stereotypem, który jest nam narzucany, prawda, że jesteśmy trochę biedniejszym kuzynem w ramach Unii. Trudno nam się też  przebić. Jest takim przesłaniem, że polskie kadry uniwersyteckie są świetne, że mamy świetnych profesorów i to w nowych technologiach. Więc to będzie też, jak to mówią, walka pod górkę. Więc nie ma też się specjalnie co nastawiać, że to będzie proste.

B.P.: Dziękuję bardzo za rozmowę. Gościem Sygnałów Dnia z Brukseli był szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Mikołaj Dowgielewicz.

M.D.: Dziękuję bardzo.

(J.M.)

Czytaj także

Polak zadba o rozwój unijnej polityki energetycznej

Ostatnia aktualizacja: 22.03.2010 18:02
Polak Piotr Woźniak został wybrany na przewodniczącego rady unijnej agencji energetycznej - poinformował wiceminister spraw zagranicznych Mikołaj Dowgielewicz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Szczyt UE zdominuje gospodarka

Ostatnia aktualizacja: 25.03.2010 06:20
Przez dwa dni szefowie państw i rządów „27-ki", w tym premier Donald Tusk, będą rozmawiali o finansowej pomocy dla Grecji oraz o nowej strategii gospodarczej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polska za jedno unijne stanowisko oddała kilkaset?

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2010 13:02
Polski rząd zrezygnował z wielu stanowisk w unijnej dyplomacji bo zabiega o jedno stanowisko w otoczeniu szefowej unijnej dyplomacji dla Mikołaja Dowgielewicza wiceministra spraw zagranicznych?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polak otrzyma ważne stanowisko w UE?

Ostatnia aktualizacja: 28.05.2010 11:23
Polska ma szanse na objęcie jednej z najważniejszych funkcji w unijnej dyplomacji – twierdzi europoseł Marek Siwiec.
rozwiń zwiń