X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Polityka z perspektywy ściągawek

Ostatnia aktualizacja: 09.07.2008 22:13
Wszystko w perspektywie widocznej w tych zaleceniach, że tak naprawdę toczy się nieustanna kampania wyborcza, która polega na atakowaniu głowy państwa.
Audio

Marek Mądrzejewski: Naszym gościem, gościem Sygnałów Dnia jest Jarosław Kaczyński, Prezes Prawa i Sprawiedliwości, były Premier. Witamy serdecznie.

Jarosław Kaczyński: Dzień dobry.

M.M.: Panie prezesie, co złego jest w ściągach dla posłów Platformy Obywatelskiej przygotowywanych w Kancelarii Premiera?

J.K.: Już pomijając ich treść, która w istocie sprowadza politykę do czystej manipulacji i przede wszystkich relacje z opinią publiczną, z obywatelami do czystej manipulacji, to mamy tam jeszcze i takie elementy, jak obrażanie głowy państwa, i to wszystko za państwowe pieniądze, bo to nie jest tak, że to partyjna komórka to robi. Można by wtedy to krytycznie oceniać, ale to jest inna sprawa. To robi komórka rządowa, czyli funkcjonująca z pieniędzy podatników. No, to jest bardzo poważne nadużycie, które powinno znaleźć odpowiedni finał, być może nawet sądowy.

M.M.: Ale partie korzystają z pieniędzy publicznych poprzez subwencje i dotacje, więc czego by nie robiły, w gruncie rzeczy to jest za publiczne pieniądze.

J.K.: Panie redaktorze, tylko to są pieniądze dla partii i bardzo dobrze, że korzystają, bo inaczej musiałyby korzystać z innych pieniędzy, a wiadomo, jak to się kiedyś w Polsce kończyło i zresztą wszędzie na świecie. Natomiast ponieważ właśnie mają pieniądze i nie mogą się skarżyć na to, że nie mają, bo mają ich sporo, to wobec tego jeżeli chcą mieć tego rodzaju komórki, jeżeli chcą politykę sprowadzać do PR–u, jeżeli chcą nieustannie wprowadzać w błąd opinię publiczną, no to już niech chociaż robią to za te pieniądze, które zostały im przydzielone, a nie za pieniądze rządowe, które nie są przydzielone partii, tylko są dla rządu, dla Kancelarii, a rząd ma pracować dla całego społeczeństwa, a nie dla jednej partii.

M.M.: Minister Nowak wyjaśniał, że te materiały są przygotowywane dla rządu, a jeśli idzie o posłów Platformy, to to jest jedno kliknięcie myszą, wysyłają im po prostu internetem i to nic nie kosztuje, natomiast każdy rząd o tego rodzaju materiały winien dbać i dba.

J.K.: Nie przypominam sobie, żeby mój rząd miał tego rodzaju materiały, żeby mi ktoś zalecał, co ja mam mówić w różnych sprawach. A poza tym proszę się przyjrzeć treści tych zaleceń, one są niejednokrotnie po prostu skandaliczne. I powtarzam: nie chodzi o jakieś informacje czy interpretacje, tylko chodzi o prowadzenie pewnych kampanii. Przy czym, no,  finansowanie z budżetu państwa kampanii przeciwko głowie państwa, no to już jest naprawdę arcyskandal.

M.M.: Jan Dziedziczak, który był w pańskim rządzie odpowiedzialny między innymi za kontakty z mediami, mówi, że PiS też to robił, robił dużo lepiej, aczkolwiek rzeczywiście nie były to elementy takiego ataku czy przygotowania do ataku, jak pan to określił. Przedstawiciel rządu twierdzi, że jeśli były tego rodzaju sformułowania niefortunne czy jakoś zaadresowane przeciwko głowie państwa, to z tego Platforma się wycofa, a dalej będzie te materiały wydawała. Może na tym skorzysta PSL, bo dotychczas nie wiedziało chyba nic o tym, teraz się dowiaduje, że jako koalicjant też może to dostawać.

J.K.: Być może PSL skorzysta, ale to naprawdę jest za mało wycofać się z pewnych „niefortunnych”, jak to oni twierdzą, a w istocie obraźliwych i pokazujących niezwykle niski poziom kultury sformułowań, ale przede wszystkim tego nie wolno przekazywać partii niezależnie od tego, czy to jest jedno kliknięcie, czy to jest wiele kliknięć. Dzisiaj jednym kliknięciem można przekazać z budżetu miliard złotych, tylko z tego nie wynika, że jakby je przekazano na prywatne konto, to nie byłoby to przestępstwo.

M.M.: Czy to będzie miało jakieś takie stanowisko PiS-u, bardzo ostro zresztą wyrażane przez szefa klubu parlamentarnego wczoraj, także przez przedstawiciela Kancelarii Prezydenta zostało to wszystko właściwie pokazane w tym najgorszym świetle o bardzo ostre słowa, czy to będzie miało jakieś konsekwencje prawne?

J.K.: Zobaczymy. Konsekwencje prawne to jest praca wymiaru sprawiedliwości, który pod rządami Platformy bardzo dziwne pracuje. To, co się dzieje w tej chwili wokół ministra Ziobry jest pokazem, że albo się przesuwamy w stronę Białorusi, albo w czasie wracamy ku PRL–owi i to tak nawet nie temu z samej końcówki, tylko wcześniejszemu.

M.M.: Wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze do Sejmu wpłynął, niewykluczone, że na tym posiedzeniu rzecz zostanie rozstrzygnięta. Jak pan traktuje te argumenty? Bo właściwie główne dotyczą pańskiej osoby, tego, że Zbigniew Ziobro jako minister panu, kiedy pan nie był jeszcze premierem, dał do wglądu akta ze sprawy bardzo istotnej, ale według wielu zawarowanej tylko dla przedstawicieli rządu.

J.K.: Przepisy Kodeksu postępowania karnego są tutaj oczywiste – prokurator, jeśli ma taką wolę i uważa, że jest to sensowne, ma prawo także i osobom postronnym takie akta udostępnić (i to zresztą się wielokrotnie dzieje) i ma prawo to zrobić poprzez decyzję ustną, żeby było jasne, bo czasem jest podnoszona także kwestia formy tej decyzji. A cała reszta no to jest po prostu próba sprawdzenia przez Platformę Obywatelską (bo ja tutaj nie będę mówił „wymiar sprawiedliwości”, tylko „Platforma Obywatelska”), czy można, czy się uda, czy tego rodzaju operacja oskarżania ludzi, którzy są politycznymi przeciwnikami Platformy, o w oczywisty sposób nie popełnione przestępstwa, zostanie jakoś zaakceptowana. Bo jeśli tak, no to my wkraczamy w nowy etap rozwoju życia politycznego w Polsce, można powiedzieć, że jest to ogromny regres, a z drugiej strony Platforma będzie miała rzeczywiście niezwykle ułatwioną walkę polityczną ze swoimi przeciwnikami, bo będzie mogła w tej chwili oskarżać w gruncie rzeczy o wszystko, no bo – powtarzam – tu sytuacja prawna jest całkowicie klarowna: można tak lub inaczej oceniać w kategoriach politycznych tego rodzaju decyzje, natomiast z punktu widzenia prawa to jest całkowicie legalne.

M.M.: Zbigniew Ziobro mówi: „To zemsta polityczna Donalda Tuska i PO za to, że zwalczałem korupcję, w którą zamieszani byli politycy i biznesmeni związani z tą partią”. Z materiałów, które w poniedziałek i wtorek publikował Dziennik (idzie o rewelacje pana Krzysztofa Baszniaka), wynikało, że te nazwiska raczej wskazują na trop lewicowy, na Pałac Prezydenta, ale prezydenta Kwaśniewskiego i ludzi z tamtego otoczenia. Czy pan zna jakieś materiały, które wskazują na takie powiązanie ludzi PO, wracając do tego, o czym mówił Zbigniew Ziobro?

J.K.: Żeby było jasne – ja jestem w dalszym ciągu związany tajemnicą, ale sądzę, że jej nie złamię, jeśli powiem, że w tych materiałach, tak jak mi je zreferowano, to takich powiązań sobie przynajmniej nie przypominam. Ale być może, że chodzi o jakieś inne sprawy. Sądzę, że ten problem jest i że on narasta.

M.M.: Politycy PO mówią, że tak prawdę powiedziawszy pan wówczas chciał się głównie przekonać, czy w tych materiałach nie ma czegoś, co obciążałoby pańskich przyjaciół, kolegów z Porozumienia Centrum.

J.K.: No cóż, oni muszą w tej chwili coś mówić, bo proszę pamiętać, że jeszcze nie tak dawno wymagali od osób, które chciały kandydować z ich listy, a nie były z PO, deklaracji, że są gotowe do sojuszu z SLD. No więc dzisiaj znaleźli się w sytuacji cokolwiek, powiedzmy sobie, kompromitującej i w związku z tym coś sobie, powtarzam, tam wymyślają. Ja nie miałem żadnych powodów, żeby sądzić, że tam są jakieś nazwiska ludzi, którzy po pierwsze byli uczciwi, ale po drugie – w okresie, o który tutaj chodzi, nie mieli absolutnie żadnych wpływów i w związku z tym nawet gdyby byli nieuczciwi, to nie mogliby w tych sprawach nic zdziałać.

M.M.: Ale pozostaje takie pytanie trudne do rozstrzygnięcia: skoro tak materiały obciążające były, jak wskazują na to te publikacje Dziennika, dlaczego Zbigniew Ziobro, znany z tego, że on nie odpuści, jeżeli jest na dobrym tropie, dlaczego te materiały nie zostały skutecznie wykorzystane?

J.K.: Z bardzo prostego powodu – jedno zeznanie nie wystarczy. A ten potworny wrzask, harmider i krzyk podniesiony przeciwko PiS-owi, kiedy doszedł do władzy, zablokował tego rodzaju śledztwa. To znaczy już pomijając, że mógł także bardzo przeszkadzać prokuratorom, bo w końcu oni też muszą mieć motywację, żeby prowadzić sprawy tak trudne i można powiedzieć ryzykowne, no to z całą pewnością zablokował świadków. No, ten świadek zeznawał w momencie, kiedy wydawało się, że w Polsce będzie przełom, że będzie koalicja PO–PiS i że czasy korupcji się skończą. Później okazało się, że PO uznaje, że walka z korupcją to jest (cytuję tutaj Donalda Tuska) „paranoja braci Kaczyńskich” i że ten obraz układu w Polsce to jest właśnie wynik takiej „paranoi”. Później okazało się, że ten front walki przeciw walce z korupcją obejmuje i partie polityczne, i najpotężniejsze w Polsce media, a później jeszcze się dołączyły także różne „autorytety”. No, mówiąc krótko, że to jest front potężny.

I niech pan się postawi w sytuacji świadka, który byłby nawet gotów zeznawać. Właściwie w takiej sytuacji, kiedy jeszcze do tego ciągle się mówi, że ta władza upadnie, dlaczego on ma zeznawać? Dlaczego on ma się narażać? Dlaczego on ma się znaleźć w sytuacji, w której za chwilę jego zeznania mogą być powodem różnego rodzaju opresji, które i jego spotkają?

Krótko mówiąc, w ten sposób blokowano. Jestem przekonany, że ci, którzy podnosili tę wrzawę, podnosili ją między innymi po to, że bali się, że po prostu układ pęknie i wszystko się posypie, że takich zeznań będzie więcej i że będzie można je zmieniać już na akty oskarżenia. Niestety, na podstawie jednego zeznania aktu oskarżenia się sformułować nie da, a w każdym razie nie da się z aktu oskarżenia sformułować takiego, który ma szansę przed sądem. I, oczywiście, jest też kwestia weryfikacji, bo przecież ja w żadnym razie  nie twierdzę, że pan Baszniak jest człowiekiem, którego zeznania muszą w stu procentach być prawdziwe.

M.M.: Aleksander Grad domaga się możliwości przedstawienia w Sejmie jeszcze przed wakacjami tak zwanej „białej księgi”, z której ma wynikać, że rząd PiS mamił Brukselę obietnicami w sprawie stoczni, restrukturyzacji stoczni, a nie zrobił nic.

J.K.: Otóż rząd PiS był jedynym, który najpierw załatwił, żeby nastąpiła prolongata różnych terminów, a następnie przygotował i rozdzielił stocznie, to znaczy Stocznie Gdyńską i Gdańską, przygotował rozdział i rozdzielił, następnie przygotował to wszystko, co było potrzebne, żeby był inwestor Stoczni Gdańskiej, przygotował 515, o ile sobie przypominam, milionów złotych dla Stoczni Gdyńskiej i prowadził także rozmowy, które odnosiły się do perspektyw Stoczni Szczecińskiej, chociaż tam pod pewnymi względami sytuacja była najtrudniejsza.

I ja zapewniam pana, że gdyby ten rząd mógł kontynuować swoją misję, to ta sprawa byłaby dzisiaj załatwiona. Ona była piekielnie trudna i jest piekielnie trudna, bo tam są różne sprzeczności interesów, no i, oczywiście, ten potworny harmider nam też w tym bardzo przeszkadzał. To znaczy Platforma stawia dzisiaj sprawę tak, że robiła wszystko, żebyśmy jak najmniej skutecznie rządzili, a dzisiaj stawia nam z tego powodu zarzuty, zresztą skądinąd w tym wypadku akurat całkowicie nieprawdziwe. No, tyle mogę w tej sprawie powiedzieć. Proszę zwrócić uwagę na...

M.M.: No to o jeszcze jednej sprawie, panie prezesie, powiedzmy: wczoraj według TVP Info wysoki unijny urzędnik miał radzić inwestorom... znaczy wczoraj, to jest informacja z wczoraj, miał radzić inwestorom, by zaczekali z kupnem Stoczni Szczecińskiej do czasu jej upadłości. No a potem informacja następna: „To przemyślany przeciek z Warszawy i próba przerzucenia odpowiedzialności na nas. Nigdy nie dawaliśmy takich rad” – tak w TVN24 z kolei zaprzeczał rzecznik Komisji Europejskiej Jonathan Todd.

J.K.: Co do Komisji nie będę się wypowiadał, proszę tylko pamiętać, że to jest tak, że w tym rządzie jest przynajmniej jeden pan, który tam długo pracował i właściwie jest tylko na urlopie bezpłatnym i ma tam wielu znajomych, więc to też często warto brać pod uwagę. Ale z drugiej strony to jest też i tak, że tutaj być może chodzi o coś bardzo poważnego, być może rzeczywiście toczy się jakaś gra o to, żeby ktoś mógł bardzo mało za Stocznię zapłacić. No, z nami takie numery nie wychodziły. Czy nie wyjdą też z tym rządem, tego nie wiem.

M.M.: Wie pan o inicjatywie Przemysława Gosiewskiego? Bo dużo się dzieje i może jest tak, że nie do końca to skoordynowane. Chce po prostu wyjaśnienia skoordynowanego tej informacji, zakładając, że tak powiem, najgorsze wnioski z tego płynące wezwania Aleksandra Grada przed...

J.K.: Wiem, ale żeby sprawa była wyjaśniona – to, co powiedziałem, to jest jakby może w bardziej oględnym języku, ale to samo, co mówił Przemysław Gosiewski.

M.M.: Panie prezesie, premier spotyka się z prezydentem, prezydent odłożył ważną wizytę, ważny wyjazd. Czyli coś ważnego, coś istotnego wisi w powietrzu. No, wiadomo, sprawa tarczy, Czesi mogą już się cieszyć, my w gruncie rzeczy kompletnie nie wiemy, na co liczyć.

J.K.: No cóż, ja jestem tutaj w trudnej sytuacji ze względu na ciągle niedostateczną wiedzę, no ale staram się coś dowiedzieć i z tego, co się dowiedziałem, to wynika, że w tej chwili Platforma Obywatelska przede wszystkim gra grę czysto partyjną. A ponieważ chodzi o strategiczne interesy Polski, to powiem, że to jest rzecz, której się nie spodziewałem mimo mojego bardzo krytycznego stosunku do Platformy Obywatelskiej. Bo to jest jednak chyba tak (podkreślam jednak słowo „chyba”, bo nie mam tu pewności), że myśmy otrzymali ofertę w najwyższym stopniu interesującą. Sądzę, że jest najwyższy czas, żeby przynajmniej ci najbardziej znaczący politycy różnych opcji, także tych opozycyjnych, się o tym wszystkim dowiedzieli, ale na razie musimy liczyć na jakieś tam wiadomości z drugich czy trzecich rąk.

M.M.: Płaszczem tajemnicy okryte wszystko. Pan prezes pewnie prędzej czy później dowie się więcej, ale na pewno nie posłowie, bo marszałek Komorowski wczoraj zablokował taką inicjatywę, aby stan negocjacji z Amerykanami został przedstawiony na forum parlamentu.

J.K.: Ale gdyby się dowiedzieli posłowie, to by się dowiedziało też całe społeczeństwo. Sądzę, że byłoby to dobre, ale najwyraźniej obecnie rządzącym na tym nie zależy. Zresztą marszałek tutaj potrafi się posunąć do sformułowań, no, bardzo daleko idących, które będą przedmiotem postępowań co najmniej w Komisji Etyki, a może także w sądzie. Sugerowanie, że tu jest jakieś lobby czyjeś, no, jeśli tu jest jakieś lobby, to może nie to, o którym myśli marszałek Komorowski, które sugeruje marszałek Komorowski, bo rzeczywiście są potężne siły, także poza Polską, zainteresowane tym, żeby nasza sytuacja strategiczna się nie zmieniła. Proszę pamiętać – Polska jest jedynym albo jednym w każdym razie z bardzo niewielu państw NATO, gdzie nie ma żadnych instalacji natowskich czy amerykańskich. No, krótko mówiąc, my jesteśmy tak troszeczkę w sytuacji na pół Finlandii dawnej.

Więc myśmy z tej sytuacji powinni jak najszybciej uciekać w polskim najlepszym interesie. Oczywiście, nie na każdych warunkach – to zawsze podkreślam – i trzeba zawsze rokować twardo, ale jeszcze raz powtarzam to, co już niedawno powiedziałem, to jest zdaje się też w dzisiejszym wywiadzie w Fakcie, mianowicie że myśmy pierwszą ofertę amerykańską też w istocie odrzucili w tym sensie, że powiedzieliśmy, że takich warunków nie przyjmujemy, ale zaczynamy rokowania.

M.M.: No więc czekamy w takim razie.

J.K.: Żeby było jasne – te rokowania przez cały czas prowadzi ten sam dyplomata. Krótko mówiąc, mowa o jakiejś zmianie, jakimś zaostrzeniu kursu to są wszystko propagandowe bajki. No właśnie z tego raportu, o który mnie pan pytał na początku.

M.M.: Dowiadujemy się o tym... to znowuż nie wiadomo, czy to nie są wypuszczane jakieś tak zwane „szczury”, wczoraj po południu informacja o tym, że Amerykanie zrywają negocjacje, że zaczynają się interesować rozmowami z Litwą, potem to wszystko odwoływane przez Departament Stanu, przez przedstawicieli Litwinów. Łatwe te najbliższe tygodnie nie będą. Ale niech pan powie tak szczerze – wierzy pan w to, że w gruncie rzeczy ta masa krytyczna została już przekroczona i raczej zmierzamy ku dogadaniu się z Amerykanami? Czy jest jeszcze możliwe zerwanie do tego stopnia, że to w ogóle nie (...).

J.K.: Chcę wierzyć, że to mimo wszystko rozsądek tutaj zwycięży, ale to jest tyle, co mogę w tym momencie powiedzieć. Ciągle jednak mimo wszystko za mało wiem.

M.M.: Rozsądek czyj?

J.K.: Obu stron, bo tutaj obie strony muszą się zachować rozsądnie. Ja mówię, oczywiście, o Polsce i o Stanach Zjednoczonych. No i że rozsądek zwycięży także w tych wewnętrznych sprawach, bo tutaj na pewno jest to uwikłane w sposób bardzo niedobry. Znaczy ja się obawiam, że tutaj może ważną sprawą dla prowadzących rokowania czy decydujących ludzi, takich jak Donald Tusk, być na przykład to, gdzie ma być podpisane, czy to jego sukces, czy to nie jego sukces, czy nie tylko jego sukces. Krótko mówiąc, wszystko ciągle w tej samej perspektywie, którą widać w tych zaleceniach, że tak naprawdę toczy się nieustanna kampania wyborcza, która polega na atakowaniu głowy państwa, czyli destabilizowaniu kraju. To jest rzecz po prostu niebywała i skandaliczna, ale niestety tak to dzisiaj w Polsce wygląda.

M.M.: Skoro wróciliśmy do początku, do tych ściągawek, no to uznajmy, że wykonaliśmy koło. Do następnego spotkania, dziękujemy serdecznie.

J.K.: Dziękuję bardzo.

M.M.: Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński był gościem Sygnałów Dnia.

J.K.: Dziękuję.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Przemek był człowiekiem na dobre i złe czasy"

Ostatnia aktualizacja: 21.04.2010 20:38
Na warszawskim Cmentarzu Wojskowym na Powązkach spoczął poseł PiS, Przemysław Gosiewski. W ostatniej drodze politykowi towarzyszyła najbliższa rodzina, przyjaciele, znajomi, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński oraz działacze Solidarności z Ziemi Kieleckiej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Rada Polityczna PiS udzieli poparcia Kaczyńskiemu

Ostatnia aktualizacja: 28.04.2010 07:14
Po południu zbierze sie Rada Polityczna PiS, która ma udzielić poparcia szefowi partii Jarosławowi Kaczyńskiemu w wyborach prezydenckich. Przed posiedzeniem Rady - w jednym z warszawskich centrów konferencyjnych - odbędzie sie wyjazdowe posiedzenie klubu PiS.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wykluczają koalicję. "To retoryka rozpaczy PiS"

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2010 12:35
Szef klubu PO Grzegorz Schetyna wykluczył w piątek - niezależnie od warunków - możliwość utworzenia koalicji Platformy z PiS. Ocenił, że słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o możliwości takiej koalicji to "retoryka rozpaczy".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ziobro przed komisją. Widowisko, czy śledztwo?

Ostatnia aktualizacja: 18.03.2010 10:17
Sejmowa komisja śledcza ds. nacisków ma w czwartek kontynuować przesłuchanie byłego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry (PiS).
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Jarosław Kaczyński wykorzysta wszystkie środki"

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2010 12:12
Prawo i Sprawiedliwość w poniedziałek poinformuje, kto będzie kandydatem tej partii w wyborach prezydenckich. Politycy nie mają wątpliwości, że po śmierci Lecha Kaczyńskiego w wyborach wystartuje jego brat - Jarosław.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ci kandydaci mają już wymagane poparcie

Ostatnia aktualizacja: 30.04.2010 13:45
Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość oraz Polskie Stronnictwo Ludowe zebrały już 100 tysięcy podpisów poparcia dla swoich kandydatów w wyborach prezydenckich.
rozwiń zwiń