Zaczarowany sms 7585

Ostatnia aktualizacja: 23.12.2008 08:48
80% dzieci trafiających do rodzinnych domów dziecka ma opóźnienia edukacyjne, blisko 70% zaniżoną samoocenę, a mimo to jedna trzecia kończy studia.
Audio

Wiesław Molak: Fundacja Świętego Mikołaja już po raz piąty rozpoczyna ogólnopolską kampanię promocyjną na rzecz rodzinnych domów dziecka „Grunt to rodzina”. Jest z nami Michał Rżysko, koordynator tego projektu. Dzień dobry, witamy w Sygnałach.

Michał Rżysko: Dzień dobry państwu.

W.M.: Proszę powiedzieć, na jakich zasadach działają rodzinne domy dziecka?

M.R.: To jest tak naprawdę duża rodzina, tam dzieci mają mamę, tatę, rodzeństwo i dom. I w odróżnieniu od takich tradycyjnych placówek przebywają w domu. W takim domu przebywa do ośmiorga dzieci, rodzice się nimi opiekują, ale to też jest ich zawód, otrzymują za to wynagrodzenie. Chociaż trzeba też pamiętać, że te pieniądze nie starczają na wszystko, że są duże braki i przede wszystkim brakuje na edukację. My to wiemy i od rodziców, i od ekspertów, ale też zrobiliśmy bardzo duże badania z firmą Millward Brown SMG/KRC i dzięki tym badaniom wiemy, na co są potrzebne pieniądze. 

W.M.: A na przykład jakie warunki chociażby mieszkaniowe muszą spełnić rodzice zastępczy?

M.R.: Bardzo dużo zależy od powiatu. Wiem, że w Warszawie miasto oferuje mieszkania, podobnie jest w Krakowie. W mniejszych miejscowościach często ludzie już po wychowaniu własnych dzieci dysponują domem i mogą kilkoro dzieci przyjąć i zmienić ich życie, uratować ich troszkę od tego, co może je czekać w przyszłości. No, trzeba być niekaranym, dobrze jest mieć wyższe wykształcenie, ale nie jest ono wymagane, trzeba przejść specjalistyczne kursy. Formalnie taki proces założenia rodzinnego domu dziecka nie jest skomplikowany. Dużo zależy od powiatu, od tego, jak urzędnicy podchodzą do samego faktu bycia rodziną zastępczą. Są takie powiaty lepsze, są takie powiaty troszkę gorsze, ale mam nadzieję, że tam też będzie dobrze.

Arkadiusz Ekiert: Jaka jest polityka, że tak powiem, rządowa w tej kwestii? Z jednej strony mówi się, że trzeba skończyć z tym reliktem komunistycznym, jakim są domy dziecka, a z drugiej strony wiemy, jak ciężko jest chociażby adoptować dziecko, prawda? Czy założenie takiego rodzinnego domu dziecka wychodzi naprzeciw tutaj prawu?

W.M.: Ale domy dziecka nie zostały założone w komunizmie, to nie jest wymysł komunistyczny.

A.E.: Ale tak się mówi.

W.M.: No, tak się mówi, ale to nie jest...

M.R.: To jest tak naprawdę taki relikt jeszcze z XIX wieku...

W.M.: Właśnie.

M.R.: I takie ochronki były zakładane w całej Europie. W tej chwili w Europie, na świecie odchodzi się od takich dużych instytucjonalnych placówek, ponieważ wiemy, że one utrwalają taką roszczeniową postawę i absolwenci domów dziecka nie radzą sobie najlepiej. Zupełnie inaczej jest w rodzicielstwie zastępczym, czyli na przykład w rodzinnych domach dziecka, gdzie pomimo ogromnych problemów na początku, bo pamiętajmy, że 80% dzieci trafiających do rodzinnych domów dziecka ma opóźnienia edukacyjne, opóźnienia rozwojowe, blisko 70% z nich ma zaniżoną samoocenę, a mimo to jedna trzecia z nich kończy studia na końcu, znaczy już po ukończeniu rodzinnego domu dziecka. Tak że to jest niesamowita zmiana.

W.M.: A kim są ludzie, którzy decydują się na prowadzenie takiej rodziny zastępczej?

M.R.: No, jak się z nimi spotykam, zawsze zadaję pytanie: co państwa skłoniło? Jesteście niesamowici, naprawdę widać tam ogromne poświęcenie i bardzo dobrą motywację. Oni mówią, że są normalnymi ludźmi i że nie są supermenami, nie są bohaterami filmów, po prostu są normalnymi ludźmi.

W.M.: Ale mamy taki film Rodzina zastępcza, który jest bardzo, bardzo dobrze przyjmowany, oglądany. To też pewnie taka kampania reklamowa dla Fundacji Świętego Mikołaja, prawda?

W.M.: Tak, im więcej mówi się o rodzicielstwie zastępczym, tym lepiej. Ja bym bardzo chciał wszystkich państwa zachęcić do włączenia się do kampanii. Można wysłać sms o treści „Pomoc” na numer 7585. Ten sms kosztuje zaledwie 5 złotych. Wszystkie pieniądze, które na ten numer 7585 państwo wyślecie, trafiają bezpośrednio do rodzinnych domów dziecka, ponieważ operatorzy komórkowi zrzekli się swoich prowizji, Fundacja Świętego Mikołaja też nie utrzymuje się z tej zbiórki publicznej.

W.M.: Tych domów jest mało, o tym mówiliśmy przez cały dzisiejszy program. Jeden ze słuchaczy napisał: „Jeżeli tak mało mam domów rodzinnych, to pewnie jest jakaś przeszkoda i dobrze by było poznać te przeszkody i usunąć”. Zna pan tę przeszkodę?

M.R.: Tak. Badania wskazują, że największą barierą jest biurokracja. I na takie pytanie odpowiedziało pozytywnie 75% prowadzących rodzinne domy dziecka.

W.M.: Trzeba pisać sprawozdania ze swojej działalności.

M.R.: Trzeba pisać sprawozdania, ale też sam proces zakładania nie jest bardzo łatwy. Formalnie on wygląda tak jak powiedziałem – trzeba się zgłosić, przejść szkolenie, przygotować dom albo powiat to załatwia za nas i przyjąć dzieci. W rzeczywistości jest tak, że proces zakładania rodzinnego domu dziecka trwa średnio 17 miesięcy. To jest bardzo długo.

W.M.: W tym czasie można się zniechęcić, prawda?

M.R.: W tym czasie można się zniechęcić.

W.M.: A co się dzieje, gdy zastępczy rodzice w pewnym momencie stwierdzą, że już nie chcą prowadzić rodzinnego domu dziecka?

M.R.: No, to się, oczywiście, zdarza, ale to są tak naprawdę pojedyncze przypadki. Ja znam osobiście dwa takie przypadki. Dzieci są przenoszone do innych rodzinnych domów dziecka, mogą być też adoptowane, bo pamiętajmy, że sam fakt przybycia do rodzinnego domu dziecka nie zamyka drogi do adopcji. Tak że to są bardzo sporadyczne przypadki, ale się zdarzają.

A.E.: Jednym słowem możemy stwierdzić jedno – że tych domów, rodzinnych domów dziecka w Polsce przybywa i to chyba optymistyczna informacja.

M.R.: No, ich przybywa, niestety nie za dużo. Od kilku lat utrzymuje się taka tendencja, że na 27 tysięcy dzieci w placówkach zaledwie 8,5% przebywa w tych rodzinnych, a właśnie w tych rodzinnych domach dziecka mają szansę wyjść na ludzi, to znaczy mają szansę osiągnąć coś w życiu.

A.E.: Czy oprócz tego sms–a, o którym żeśmy wspomnieli, jest jakaś jeszcze inna możliwość pomocy w tym przedsięwzięciu?

M.R.: Tak, można wpłacić darowiznę na konto, numer konta jest dostępny na stronie . I to, do czego ja zawsze namawiam darczyńców, to żeby pomagać regularnie. Już słuchaczka wspominała, że wspiera...

W.M.: Obiady na przykład.

M.R.: ...obiady, wspiera inne formy opieki nad dziećmi. Tu nie chodzi tak naprawdę o bardzo duże darowizny, chociaż bardzo będziemy za nie wdzięczni, ale do tego, żeby pamiętać, że dzieci potrzebują pomocy codziennie.

W.M.: Na co jeszcze idą te pieniądze? Wspomniał pan o tym, że bodajże 73% dzieci, które trafiają do rodzinnych domów dziecka, ma opóźnienia edukacyjne i tak dalej, niską samoocenę jako główne przyczyny niższych szans edukacyjnych ich wychowanków w porównaniu do innych dzieci.

M.R.: My finansujemy edukację, bo wiemy, że to jest najbardziej potrzebne. Znaczy nie finansujemy misiów, nie finansujemy ubrań. Finansujemy edukację, bo chcemy dać tym dzieciom coś więcej niż tylko chwilową radość na święta. Finansujemy edukację przez cały rok i to są bardzo konkretne działania. Dotychczas z naszej pomocy skorzystało 900 dzieci z rodzinnych domów dziecka w całej Polsce, w sumie przez 4 lata odbyło się 255 różnych przedsięwzięć edukacyjnych i to były najróżniejsze rzeczy: wyjazdy edukacyjne, zajęcia językowe, ale też zajęcia wyrównawcze z matematyki, z polskiego, z chemii. Wspomagamy też rodziców, organizujemy zajęcia psychologiczne, zajęcia z terapeutami, kupujemy instrumenty muzyczne dla zdolnych dzieci. Czyli wszystko to, czego same dzieci, sami rodzice z rodzinnych domów dziecka potrzebują. Nie narzucamy im własnej formy pomocy, tylko spełniamy ich marzenia.

W.M.: A do kiedy dzieci zostają, dzieci i młodzież w takim rodzinnym domu dziecka?

M.R.: No, to jest kolejna rzecz, która wyróżnia pozytywnie rodzinny dom dziecka na tle innych form opieki, ponieważ tam dzieci mogą zostać... no, dzieci, to już młodzież, mogą zostać do końca studiów, do ukończenia 25 roku życia.

W.M.: A jak będą chciały dalej zostać w tym domu?

M.R.: No, zdarzyło się kilka razy, że wychowankowie przejęli po rodzicach, którzy już odchodzili na emeryturę, taki rodzinny dom dziecka, taka sytuacja jest choćby w Kraśniku. To są niezwykłe historie.

A.E.: Więzi pewnie te rodzinne pozostają do końca życia, prawda?

M.R.: Ale oczywiście, to jest tak, że oni się odwiedzają na święta, tutaj rodzice z Żabców opowiadali mi, że u nich wigilia to jest tak naprawdę...

A.E.: Kilkanaście, kilkadziesiąt osób.

M.R.: Kilkadziesiąt osób, bo oni mają w sumie 22 wychowanków przez te wszystkie lata, tak że rzeczy się dzieją niezwykłe. Ja bardzo państwa zachęcam do wsparcia kampanii, do tego, żeby wysłać tego sms–a 7585. Dzieją się naprawdę niezwykłe rzeczy. Tutaj niedaleko, na Ząbkowskiej jest integracyjny rodzinny dom dziecka, gdzie finansujemy zajęcia z dziećmi opóźnionymi, z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie. I podam państwu jeden przykład – czteroletni chłopiec miał orzeczenie lekarskie, że nie będzie mówił do końca życia. Tak naprawdę nie mówił, bo nikt go nie przytulał, nikt mu nie czytał od maleńkości. On po roku zajęć z rytmiki, ze śpiewem, z megaklockami, które właśnie dzięki tym sms–om były finansowane, zaczął śpiewać. W tej chwili już mówi, no, jeszcze wprawdzie nie tak jak tutaj wspaniali radiowcy w studiu, ale już zaczyna mówić. Tak że naprawdę zdarzają się cuda i to nie tylko na święta.

W.M.: Chciałbym jeszcze jedno pytanie zadać: a co się dzieje, czy w ogóle coś takiego miało miejsce, gdy w tym rodzinnym domu dziecka rodzice ci zastępczy adoptują te dzieci?

M.R.: A to się też zdarza, to się zdarza i to wcale nie tak...

W.M.: To wtedy przestają dostawać pieniądze od państwa?

M.R.: To wtedy przestają dostawać pieniądze od państwa, ale znam... znaczy najczęściej jest tak, że jest rodzinny dom dziecka, gdzie są dzieci naturalne rodziców, gdzie są dzieci przysposobione, częściowo te domy też adoptują... znaczy rodzice adoptują dzieci. To się nie zdarza bardzo często ze względu na skomplikowaną sytuację prawną tych dzieciaków, ale się zdarza.

W.M.: I finansową też pewnie.

M.R.: I finansową, tak.

W.M.: Później utrzymać taki dom to jest dopiero sztuka i wyzwanie.

M.R.: Nasz zaprzyjaźniony rodzinny dom dziecka mówi, że to nie jest tak naprawdę trudno, po prostu obiera się troszkę więcej ziemniaków, gotuje się troszkę więcej zupy i nikt nie jest głodny, prawda? Natomiast nie ma co ukrywać – nie ma pieniędzy na edukację.

W.M.: Kiedy znikną w Polsce domy dziecka te państwowe?

M.R.: No, ja marzę, żeby zniknęły jutro, ale wiem, że to jest niemożliwe. W tej chwili szykuje się bardzo dobra... no, jest inicjatywa ustawodawcza, żeby wygaszać domy dziecka. No i mam nadzieję, że w perspektywie kilku lat, ale też to nie tylko zależy od rządu, od parlamentu, ale przede wszystkim od władz lokalnych, bo to one są...

W.M.: I od ludzi przede wszystkim.

A.E.: I od dobrej woli ludzi, tak jest.

M.R.: I od ludzi, tak.

W.M.: Za to wszystko dziecięce marzenia spełnione i dziecięce uśmiechy na twarzach. Bardzo dziękujemy za rozmowę. 7585...

M.R.: Tak.

W.M.: ...to jest ten zaczarowany sms. Michał Rżysko, koordynator projektu „Grunt to rodzina” z Fundacji Świętego Mikołaja. Dziękujemy bardzo.

M.R.: Dziękuję, do widzenia i życzę wszystkim wesołych świąt.

W.M.: Nawzajem, dziękujemy pięknie.

(J.M.) 

Czytaj także

42.811 zł dla Domów Dziecka

Ostatnia aktualizacja: 28.03.2008 19:07
W piątkowej aukcji zebraliśmy 42.811 zł, które przekażemy na konto rodzinnych domów dziecka w ramach akcji Idą Święta. Najwięcej, bo 11.111 za aparat marki Canon oraz bilet na mecz EURO 2008 zapłacił pan Andrzej z Warszawy. Dziękujemy!
rozwiń zwiń

Czytaj także

10 czerwca - Rodzinne domy dziecka

Ostatnia aktualizacja: 17.06.2009 11:20
.
rozwiń zwiń

Czytaj także

04 .06.08 - Dzieci niechciane - dzieci wyczekiwane - E. Ruman

Ostatnia aktualizacja: 09.06.2008 14:38
.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Sebastian w domu dziecka. Rodzice w trudnej sytuacji

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2010 15:23
Sąd Rejonowy w Lublinie zdecydował w czwartek, że 11-letni Sebastian z Bystrzycy Nowej pod Lublinem pozostanie jeszcze w domu dziecka.
rozwiń zwiń