Sygnały Dnia 24 września 2018 roku, rozmowa ze Stanisławem Tyszką

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2018 08:15
Audio
  • Stanisław Tyszka o kongresie Kukiz '15 i niezrealizowanych obietnicach PiS (Jedynka/Sygnały dnia)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan marszałek Stanisław Tyszka, Kukiz’15. Witam bardzo serdecznie, panie marszałku.

Stanisław Tyszka: Dzień dobry.

Panie marszałku, wczoraj konwencja Kukiz’15, Ruchu Kukiz’15 w Warszawie. Główne przesłanie, z jakim idziecie do wyborów samorządowych, to?

Mamy trzy filary podstawowe naszej strategii zmiany samorządowej, natomiast może najpierw bym wyszedł od tego, że to była konwencja wieńcząca proces rejestracji list. I naprawdę jestem bardzo dumny i bardzo chciałem podziękować  wszystkim naszym działaczom i sympatykom za to, że bez pieniędzy budżetowych, bez administracji, bez synekur w spółkach rządowych i samorządowych udało nam się zarejestrować ponad 5100 kandydatów w całej Polsce i dodatkowo około 1000 osób zaprzyjaźnionych lokalnych komitetach o różnych nazwach. I jest to naprawdę olbrzymi sukces pokazujący, że...

Pana ta liczba satysfakcjonuje.

To jest olbrzymia liczba i ona pokazuje, że jest bardzo dobry duch w narodzie, który pozwala na to, żeby działać, walczyć o dobro małych ojczyzn wbrew tym wielkim machinom finansowo–partyjnym, którym jest Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska, prawda? Potrafimy coś zrobić po prostu entuzjazmem ludzi i pomysłami na lepszy samorząd. A te pomysły są między innymi takie, znaczy my nie chcemy kupować głosów ludzi za ich własne pieniądze, obiecując rzeczy, które są często nierealne (teraz mamy taki festiwal obietnic), tylko chcielibyśmy zrobić taką zdroworozsądkową rewolucję, która się opiera na trzech filarach: po pierwsze to jest kwestia przejrzystości i jawności funkcjonowania samorządów, druga kwestia to jest kwestia zrównoważonych budżetów, a trzecia kwestia to jest kwestia oddania władzy obywatelom, tej władzy, która im się należy, poprzez instrumenty demokracji bezpośredniej. Przejrzystość i jawność to jest kwestia wyeliminowania kumoterstwa, nepotyzmu, tej kleptokracji lokalnej poprzez ujawnianie każdej złotówki, która jest wydawana z pieniędzy podatników, co można zrobić...

W jaki sposób byłoby to ujawniane?

My prowadzimy taką kampanię od trzech lat, żeby na przykład wszystkie samorządy, ale nie tylko samorządy, ale też jednostki centralne, publikowały rejestry umów cywilnoprawnych zawierane z zewnętrznymi partnerami. Ale to jest kwestia na przykład przedstawiania graficznego (niektóre samorząd to już robią, też i do tego zachęcamy) map wydatków danego miasta czy gminy. To jest kwestia wreszcie absolutnej jawności przy polityce naboru ludzi do pracy w urzędach czy w spółkach, dlatego że mamy bardzo często do czynienia z zatrudnianiem ludzi niekompetentnych, ale po znajomości czy wręcz o związkach rodzinnych. My jesteśmy zwolennikami... Mamy taki projekt ustawy antysitwowej, żeby ludzie byli wręcz zobowiązani do ujawniania powiązań rodzinnych, czy ktoś z ich rodziny pracuje w danym urzędzie czy spółce.

Zrównoważone budżety to jest sprawa powszechnie znana, świetnie funkcjonująca w Niemczech, nie wolno wydawać więcej niż się dostaje w podatkach. I chcielibyśmy tego zarówno na poziomie rządu, jak i na poziomie samorządów, czyli zakaz deficytów? Dlaczego? Dlatego że my nie mamy prawa zadłużać się na poczet naszych dzieci i wnuków.

No i wreszcie demokracja bezpośrednia, żeby nie było tak, że raz na pięć lat wybieramy na przykład lokalnego włodarza i on później się zamyka w urzędzie i zapomina o ludziach. To jest kwestia dnia referendalnego. Chcielibyśmy, żeby najważniejsze kwestie danego miasta, gminy były co roku rozstrzygane w referendach. Chcielibyśmy znieść progi referendalne, bo często jest tak, że na przykład są referenda odwoławcze, tak było w przypadku Warszawy, no i prezydent zachęca ludzi, żeby nie chodzili do głosowania. To jest antydemokratyczne. W związku z tym chcielibyśmy zlikwidować te progi referendalne. I to jest kwestia...

Mówi pan o prezydencie...

I ostatnia kwestia – to jest kwestia też wykorzystywania obywatelskich inicjatyw uchwałodawczych, tak żeby ludzie mogli po prostu zbierać podpisy, proponować uchwały radom gmin.

No dobrze, ale czy to nie jest tak, że, przepraszam, większość tych postulatów w gruncie rzeczy jest standardem w demokracji, nie trzeba tutaj jakichś dodatkowych regulacji, no bo tak: jeżeli chodzi o ujawnianie umów, niezatrudnianie po znajomości czy jakby konsultowanie z mieszkańcami swoich programów wyborczych i później ich realizacji, no to przecież na tym polega demokracja, że wymuszają ci, którzy mogą głosować, na tych, których wybierają, zachowania, które im odpowiadają, tak?

Ma pani redaktor całkowitą rację. W demokracji tak, tylko że u nas nie ma demokracji.

Dlaczego nie ma demokracji?

No bo u nas jest taki system partyjny, system kleptokratyczny, to znaczy...

A czy jest, panie marszałku, gdzieś demokracja bez partii politycznych? Zna pan taki przykład, że ta demokracja funkcjonuje dobrze bez partii politycznych?

My się nie sprzeciwiamy partiom jako takim. My się sprzeciwiamy obecnemu modelowi partii, gdzie tak naprawdę członkowie partii nie mają nic do powiedzenia, o wszystkim decydują lokalni baronowie i szefostwo. Proszę zauważyć, co się w Sejmie dzieje. To jest tak, że obywatele nie mogą odwołać jakiegoś posła Prawa i Sprawiedliwości czy Platformy Obywatelskiej, dlatego że jeżeli ten człowiek jest lojalny wobec szefa i głosuje przez cztery lata tak jak szef chce, to on zostanie wpisany na listę i ludzie nie mają nic do powiedzenia.

No ale dobrze, przepraszam bardzo, panie marszałku, zostanie wpisany, ale jeżeli ktoś chce, to nie będzie na niego głosował, to znaczy przykładów...

No niestety nie.

Nie, nie, nie. W każdych wyborach jest tak, że nawet jedynki reklamowane przez partie czasami już do szaleństwa, nie wchodzą do Sejmu czy do europarlamentu...

Bardzo rzadko się coś takiego zdarza...

Nie tak rzadko...

Nie.

...każdych wyborach.

Jeżeli ktoś (...), że w Platformie zostanie przy ich obecnym poparciu wpisany na jedynkę, to ma stuprocentową gwarancję, że się dostanie, nawet jeżeli jest złodziejem, łajdakiem i osobą niedotrzymującą przede wszystkim obietnic.

No ale wie pan, że tak nie jest. Każde wybory pokazują, że jeżeli...

Ale dokładnie tak jest, pani redaktor.

No nie...

Niestety tak.

...każde wybory pokazują, że tak nie jest.

Gdybyśmy mieli jednomandatowe okręgi wyborcze, to wtedy rzeczywiście jest kwestia taka, że to ludzie w niewielkim okręgu 70–90-tysięcznym wybierają i odwołują swojego przedstawiciela. My uważamy, że prawdziwa zmiana nastąpi w Polsce w momencie, jeżeli obywatele będą mogli odwołać swojego przedstawiciela, zarówno posła jak i prezydenta.

Ale w wyborach czy odwołać w jakimś specjalnym trybie?

Odwołać i w wyborach, i w trakcie kadencji, jeżeli ten człowiek okazuje się niegodny, to znaczy jeżeli na przykład w którymś momencie partia władzy nie dotrzymuje swoich obietnic, no bo obiecywali podniesienie najniższej w Europie kwoty wolnej od podatku, obiecywali obniżenie VAT-u. My dzisiaj wystąpimy z projektem likwidacji tak zwanego podatku miedziowego, który wykańcza KGHM i tamten region, czyli Lubin, Legnicę. To Platforma wprowadziła w 2012 roku w ramach serii swoich podwyżek podatków, ale Prawo i Sprawiedliwość to utrzymało. Przecież też obiecywali wielokrotnie, że podatek miedziowy zostanie zlikwidowany. I u nas brak mechanizmów wymuszania na władzy realizacji obietnic i interesów obywateli. I dlatego dwa i pół miliona Polaków wyjechało z Polski.

A proszę powiedzieć, czy państwo jakoś przewidują specjalny projekt regulacji prawnych, który będzie umożliwiał właśnie w gruncie rzeczy odwołanie posła na przykład?

Wie pani, niestety, to byłoby możliwe, gdybyśmy mieli jednomandatowe okręgi wyborcze, bo inaczej... w obecnej ordynacji to jest trudne, bo po prostu wchodzi kolejna osoba z listy, również mianowana przez szefa partii, nie wybrana przez ludzi. Natomiast my będziemy w ogóle nasz ten program samorządowy uszczegółowiali w tym momencie projektami ustaw, tak jak dzisiaj w przypadku (...) miedziowego.

No dobrze, to ja jeszcze pana zapytam w kontekście wyborów samorządowych, bo pan w mediach wypowiadał się przeciwko wchodzeniu przedstawicieli państwa Ruchu w koalicję z PiS-em i Platformą Obywatelską, w zasadzie Koalicją Obywatelską. Czy będzie jakieś takie centralne zalecenie dotyczące tego, żeby jednak wasi kandydaci, ci, którzy uzyskali wasze poparcie, unikali takich koalicji czy nie, czy tutaj państwo pozostawiają samodzielność?

My nie jesteśmy organizacją scentralizowaną, to nie jest tak, że Paweł Kukiz podejmuje wszystkie decyzje dotyczące każdej gminy. My jesteśmy ruchem oddolnym. I ludzie mają decydować też na dole, co jest dobre dla...

Nie, dlatego ja się pytam o zalecenie, a nie nakaz.

...dla ich regionów. Ja wyrażałem swoje osobiste stanowisko, znaczy ja uważam, że partie, które obiecują obniżanie podatków, a później je ręka w rękę podnoszą, nie zasługują na to, żeby z nimi współpracować. My chcemy patrzeć władzy na ręce, robimy to już od trzech lat skutecznie w Sejmie, nagłaśniać te wszystkie tendencje kleptokratyczne, czyli to, że oni po prostu walczą o władzę tylko po to, żeby obsadzać swoje rodziny, znajomych w spółach czy to skarbu państwa, czy samorządowych. I myślę, że taka opozycja jak Kukiz’15 jest bardzo w Polsce potrzebna.

My byśmy już dawno rządzili, gdy nie dwa i pół miliona młodych ludzi, często najbardziej pracowitych, którzy zostali wypchnięci z Polski. Albo nie my, albo ktoś inny, ale byłaby zmiana rzeczywiście pokoleniowa na polskiej scenie politycznej. Tymczasem obecna władza, i to jest dla mnie jeden z najbardziej wyciszonych tematów, oni wywieszają białą flagę, nie robią nic, żeby ściągnąć tych ludzi z powrotem do Polski, czyli nie obniżają podatków. Jeżeli przeciętny Polak płaci 60–70% tego, co zarobi, oddaje państwu, no to ludzie będą zawsze wyjeżdżali. I to, co się dzieje bardzo złego, to znaczy też bez debaty publicznej następuje coś, co premier Morawiecki określił jako uzupełnianie braków na rynku pracy, a chodzi o ściąganie setek tysięcy imigrantów bez żadnej debaty o tym, jakie będą konsekwencje tego dla systemu ubezpieczeń społecznych, dla służby zdrowia, dla bezpieczeństwa i tak dalej.

Rozumiem,że mówi pan w tej chwili o Ukraińcach, którzy przyjeżdżają do Polski.

No właśnie nie tylko, niestety nie tylko, dlatego że słyszymy, że zaraz będą Filipińczycy sprowadzani, też z krajów muzułmańskich, widzimy coraz więcej imigrantów...

No tak, ale w tej sprawie było jednoznaczne dementi pana premiera, więc tutaj chyba nie należy mieć wątpliwości...

No to niestety... przepraszam...

...a nawet wiceminister, który pokusił się o takie rozważania, w szybkim trybie został zdymisjonowany, więc...

Pan premier, niestety, z całym szacunkiem, ale kłamał. Prawo i Sprawiedliwość oszukało ludzi, obiecywało nie ściągać imigrantów, między innymi z krajów bardzo odległych nam kulturowo, a ściąga na potęgę, to są dziesiątki tysięcy ludzi. I musimy o tym dyskutować. To jest tak, że oczywiście...

No dobrze, ale panie marszałku, przepraszam bardzo...

...przedsiębiorcy mówią, że potrzebują rąk do pracy, ale...

...wie pan doskonale, że w Polsce...

...pani redaktor, przede wszystkim trzeba ściągnąć Polaków, którzy wyjechali niedawno, a po drugie trzeba ściągnąć tych Polaków, którzy pukają do drzwi Rzeczpospolitej od trzydziestu lat ze Wschodu, o korzeniach polskich, a dopiero później zastanawiajmy się...

No, trwa teraz bardzo duża akcja chociażby w Kazachstanie informująca Polaków i tych, którzy przyznają się do polskich...

Za mało, za mało tego jest.

...korzeni, do tego, żeby wracali, natomiast...

Pani redaktor, ja podnosiłem kwestię na przykład taką, bo powiem pani... Bo to są poważne sprawy, też takie bardziej szczegółowe. Jest umowa z 2012 roku emerytalna między Polską a Ukrainą. Ja wezwałem rząd do jej wypowiedzenia, dlatego że wtedy jeszcze nie było tak olbrzymiej imigracji. A co mówi ta umowa? Że jeżeli choćby rok pracuje pracownik z Ukrainy, to on ma prawo do minimalnej emerytury płaconej przez polskich podatników – 1000 złotych. Czyli on na przykład wypracuje sobie 250 złotych na Ukrainie, popracuje pół roku w Polsce czy rok i dostanie 1000 złotych z kieszeni polskich podatników. To jest umowa, która ZUS, który już jest i tak bankrutem, po prostu wykończy. I wykończy kieszenie Polaków. I o takich sprawach trzeba dyskutować, ale przede wszystkim trzeba obniżyć opodatkowanie wynagrodzeń, żeby przyciągnąć tych genialnych młodych ludzi, którzy zostali wypchnięci z naszego państwa.

Bardzo dziękuję. Pan marszałek Stanisław Tyszka, Kukiz’15, był gościem Sygnałów Dnia.

Dziękuję bardzo, miłego dnia.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak