X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Sygnały Dnia 31 stycznia 2019 roku, rozmowa Ryszardem Czarneckim

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2019 07:40
Audio
  • Ryszard Czarnecki: Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest przesunięcie brexitu o trzy kwartały (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Witam, panie pośle, dzień dobry.

Ryszard Czarnecki: Witam pana, witam państwa bardzo serdecznie.

Przyglądam się dzisiaj od rana temu, co przekazują zagraniczne portale, telewizje informacyjne anglojęzyczne, tam wszędzie pojawia się takie sformułowanie: „Nie będzie umowy, nie będzie renegocjacji umowy”. Też cytują agencje, cytują telewizje mocne słowa Donalda Tuska, który powiedział: „Porozumienie w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie jest otwarte do renegocjacji”. Czy tak rzeczywiście jest? Pan w Polskim Radiu 24 mówił wczoraj o tym, że ma inne informacje.

Tak, rzeczywiście mam informacje z wewnątrz, z głębokiego gardła Komisji Europejskiej, że scenariusz najbardziej prawdopodobny to przesunięcie Brexitu o trzy kwartały, a więc od końca marca do końca 2019 roku, no i w tym czasie będzie czas ten no deal przemienić na realny deal, porozumienie między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Ja się dziwię tej dyplomacji twitterowej pana Donalda Tuska, który komunikuje się z premier Jej Królewskiej Mości, panią Theresą May, za pośrednictwem Twittera. Nie wiem, czy ćwierkanie na Twitterze jako forma rokowań w sprawie niesłychanie żywotnej dla milionów ludzi jest rzeczą właściwą. Myślę, że jest raczej przejawem nonszalancji i braku poważnej refleksji nad tym, co się dzieje. Ja wiem, że pan Tusk był twarzą Brexitu, ponieważ sprytny Juncker go wypchnął do tego przed referendum, Juncker, który czuł pismo nosem, wiedział, że może to być porażka, że Brytyjczycy zagłosują nie  za pozostaniem, tylko za Brexitem, Donald Tusk tą twarzą Brexitu był, teraz, niestety, mam wrażenie, że niewiele robi, żeby dojść do porozumienia, a – uwaga – to nie są jakieś naprawdę zabawki polityków europejskich i brytyjskich; to konsekwencje twardego Brexitu, takiego ostrego rozwodu brytyjsko–unijnego z awanturami, konsekwencje no deal, są bardzo poważne, negatywne dla milionów ludzi, także Polaków, no bo to jest kwestia na przykład, panie redaktorze, emerytur...

Mówiliśmy o tym wczoraj obszernie w Sygnałach Dnia w radiowej Jedynce...

...to jest kwestia ubezpieczeń...

Dokładnie przyglądaliśmy się tym wszystkim kwestiom. Ale zauważmy jedną rzecz – to, że negocjacje miałyby być otworzone wedle pana informacji ponownie i termin wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej miałby być przesunięty na dopiero ostatni dzień roku 2019, to jeszcze nie znaczy, że coś znacząco może się zmienić w treści tej umowy. Może po prostu Komisja Europejska, widząc chaos wewnętrzny Wielkiej Brytanii, chce dać więcej czasu brytyjskiej premier, żeby tam stworzyła stabilną większość, czy jednak raczej oznaczałoby to rozwiązanie, że jedna i druga strona jest gotowa do jakichś daleko idących ustępstw?

Pan ma rację, to logiczne sformułowanie. Rzeczywiście jest tak, że przedłużenie o trzy kwartały wyjścia Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej z Unii  wcale nie musi oznaczać dealu, no ale taką możliwość stwarza. A mam wrażenie, że jednak gniew obywateli Unii, obywateli krajów członkowskich Unii może być duży i nie musi się obracać przeciwko Londynowi tylko, lecz przeciwko także strukturom Unii Europejskiej. Może też jest tak, że Komisja Europejska chce uniknąć tego twardego rozwodu przed wyborami europejskimi, bo to mogłoby oznaczać znaczący wzrost fali eurosceptycyzmu, euronegatywizmu i oznaczać mogłoby jeszcze większe zwycięstwo partii, które wolą patrzeć na ręce Komisji Europejskiej, Brukseli, bardziej jednak skłaniają się ku koncepcji Europy ojczyzn, Europy narodów, a nie ku koncepcji niemiecko–francuskiego duopolu czy też takiej Europy federalistycznej, Stanów Zjednoczonych Europy, gdzie tożsamość narodowa ma znikać. W związku z tym być może jest to po prostu odłożenie, nie ad calendas graecas, ale jednak odłożenie problemu na kilka miesięcy.

A myśli pan, że skoro mogłoby dojść do takiego przedłużenia, do otwarcie ponownego negocjacji, to na przykład Wielka Brytania już w maju wybierałaby jednak swoich europosłów na kolejną kadencję? No bo przecież de facto by pozostawała jeszcze w Unii do końca roku 2019.

Poruszył pan kwestię kluczową, także z punktu widzenia pewnej układanki w europarlamencie. Tutaj ten komponent konserwatywny, prawicowy byłby na pewno bardzo istotny, bo Partia Konserwatywna rządząca Wielką Brytanią cały czas wyraźnie prowadzi w sondażach w tym kraju, natomiast odpowiedź jest krótka: nie. I to jest właśnie ciekawe, bo ma pan rację, byłoby logiczną konsekwencją, skoro Wielka Brytania dalej pozostaje w Unii, no to powinna mieć swoich reprezentantów, ale okazuje się, że jednak nie. Gdyby Wielka Brytania zdecydowała się pozostać w Unii w wyniku drugiego referendum, gdyby zmieniła decyzję, czy też taką decyzję podjął House of Commons, czyli Izba Gmin, bo ona w prawie brytyjskim o tym decyduje, właśnie nie rząd, tylko Izba Gmin de facto, to wówczas, oczywiście, byłyby wybory w późniejszym terminie. Natomiast teraz jest wyraźne stwierdzenie z tego, co ja usłyszałem, że ta pula mandatów brytyjskich, tak jak podjęto do tej pory taką decyzję, będzie zamrożona i podzielona na dwie części: jedna będzie uruchomiona za około 10 lat, może trochę mniej, może trochę więcej, kiedy dojdą nowe kraje członkowskie do Unii Europejskiej, a więc pewnie Czarnogóra, Macedonia, Serbia, może Albania, i to jest jakby jedna pula. Druga pula już została podzielona, tak na przykład Polska otrzyma o jeden mandat więcej niż dotychczas, będziemy mieli 52 mandaty w euro parlamencie, a nie 51. Natomiast ciekawostka: Hiszpania, porównywalna z nami w sensie demograficznym, ludnościowym, niewiele większy od nas kraj, ma wzrost aż o 5 mandatów. I ja bardzo się dziwię przedstawicielowi Platformy Obywatelskiej w europarlamencie, byłej komisarz pani przewodniczącej Komisji ds. Konstytucyjnych eur parlamentu, pani Danucie Hübner, która właśnie taki podział mandatów zaproponowała, że Estonia ma wzrost o 1 mandat, Polska o 1 mandat, chociaż jesteśmy krajem wielokrotnie większym od Estonii, a Hiszpania, podkreślam: bardzo zbliżona do nas, gdy chodzi o potencjał ludnościowy, demograficzny, ma aż o 5 mandatów więcej niż Polska w tym nowym podziale. I mam nadzieję, że pani przewodnicząca Hübner odpowie polskiej opinii publicznej, dlaczego tak zostaliśmy potraktowani w tej jej propozycji, która została zaakceptowana przez Parlament Europejski.

Mówił pan o tej francusko–niemieckiej współpracy, o tym silniku Unii Europejskiej. Dowiedzieliśmy się w ostatnich dniach, że wiosną do Warszawy przyjedzie prezydent Francji Emmanuel Macron. Wcześniej wicepremier Włoch Matteo Salvini mówił, że jemu z kolei by się marzyło, żeby takim silnikiem współpracy europejskiej była oś Polska–Włochy. Czego możemy się spodziewać po wizycie Macrona w Polsce, którego przedstawicielka zresztą zapowiedziała, że jest taka (cytuję) obustronna potrzeba poprawy relacji?

No, z całą pewnością nie powinno dziwić, że drugi i piąty kraj Unii Europejskiej współpracują. To jest rzecz naturalna, mimo że nas wiele dzieli, ale tutaj zwracam uwagę, że na przykład gdy chodzi o korektę projektu budżetu Unii Europejskiej na lata 2021–2027, to akurat Polskę i Francję mimo bardzo dużych różnic, gdy chodzi o wizję przyszłości Europy na przykład, gdy chodzi o pracowników delegowanych, to Polska i Francja w tej sprawie bardzo ściśle współpracują, bo jest w interesie tych dwóch krajów jednak rolniczych na tle reszty Unii Europejskiej, żeby CAP, żeby polityka rolna była bardziej otwarta właśnie na interesy rolników w naszych obu krajach, ale chodzi, oczywiście, także o kraje inne, Europy Południowej z dużym rolnictwem, typu Hiszpania, Portugalia, Grecja, która ma największą ilość procentowo rolników (...) zawodowo czynnej, Polska jest na drugim miejscu, żeby te kraje tutaj tworzyły wspólny front. Więc z Polską i Francją mamy taki, można powiedzieć, sojusz zadaniowy, gdy chodzi o kwestie rolnictwa. Trzeba mówić o innych sprawach, aczkolwiek nie ukrywam, że pan prezydent Macron nie tylko w wersji werbalnej, ale także w wersji takiej realnej polityki nam sporo zaszkodził. Przypomnę jego wizyty w Czechach i Słowacji w zeszłym roku, gdzie rozbijał jedność, solidarność naszego obozu w kontekście pracowników delegowanych.

Tym bardziej ciekawe jest to, z jakimi informacjami i propozycjami przybędzie do Warszawy wiosną. Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, był gościem Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. Dziękuję bardzo, panie pośle.

Dziękuję, miłego dnia.

JM

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak