Sygnały Dnia 22 lutego 2019 roku, rozmowa z Markiem Gróbarczykiem

Ostatnia aktualizacja: 22.02.2019 08:15
Audio
  • Marek Gróbarczyk: przekop Mierzei Wiślanej nie jest zagrożony ze strony Komisji Europejskiej (Sygnały dnia/Jedynka)

Katarzyna Gójska: Pan minister Marek Gróbarczyk, minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. Witam bardzo serdecznie.

Marek Gróbarczyk: Dzień dobry, kłaniam się nisko.

Panie ministrze, przekop Mierzei Wiślanej budzi ogromne emocje. Zanim przejdziemy do tego, w jaki sposób Komisja Europejska zamierza ingerować w to przedsięwzięcie, chciałabym panu zadać pytanie, bo taki argument najczęściej przedstawiają ci, którzy są przeciwni tej inwestycji, mówią tak: Zalew Wiślany jest po prostu za płytki, tam się w zasadzie nie da niczym większym płynąć, nie wiem, poduszkowce mogą pływać, ale żadne statki, i to nie ma sensu budować tego przekopu, bo tam i statki transportowe nie wpłyną, i statki wojenne nie wpłyną, więc generalnie bez sensu. Jak to jest?

Sytuacja jest bardzo prosta, ponieważ do większości portów czy przystani buduje się czy wykonane są drogi wodne generalnie jako szlaki czy tory wodne, w związku z tym ten przetarg zawiera w sobie również wykonanie toru wodnego przez Zalew Wiślany oraz przygotowanie rzeki Elbląg do tego, aby te statki mogły wpływać. Tam była, oczywiście, znacznie większa głębokość historycznie, natomiast w związku z tym, że nic się nie działo prawie 30 lat, jeśli sięgniemy jeszcze wcześniej, to, oczywiście, ten ruch był bardzo ograniczony już od drugiej wojny światowej, w związku z tym ta głębokość jest... w naturalny sposób ten zalew się wypłycił. Natomiast zawsze tam był tor żeglugowy, ten tor żeglugowy był utrzymywany do Cieśniny Pilawskiej. Oczywiście, po naszej stronie po stronie rosyjskiej niewiele mogliśmy zrobić, żeby ten tor utrzymywać, w związku z tym ta trasa, która biegła do Cieśniny Pilawskiej, faktycznie się wypłyciła. Jednak to, co my zakładamy, to oczywiście budowa kanału żeglugowego przez samą Mierzeję Wiślaną, budowa toru żeglownego przez Zalew Wiślany oraz pogłębienie rzeki Elbląg, tak że jest to kompleksowe rozwiązanie.

Czyli jakie statki tam będą mogły wtedy wpływać?

To są... Oczywiście budujemy w ramach takich jednostek trampowych, to ma być port fiderowy, tutaj...

Co to znaczy?

Fiderowy to znaczy taki, który dostarcza do dużych portów, jest zabezpieczeniem innych portów i jednostki właśnie mniejszej pojemności czy mniejszy BRT, które mogą pływać, karygodnym błędem czy też celowym działaniem opozycji, tutaj ja ten przykład daję każdego razu, że te słowa Donalda Tuska, który swego czasu powiedział, że wymyślili sobie, żeby wielkie kontenerowce wpływały na Zalew Wiślany, jest absolutną bzdurą i właśnie taką celową konfabulacją, aby pokazać, że jest za płytko. Nikt tam nigdy nie planował tego typu jednostek, przede wszystkim to są jednostki pięciotysięczniki, dziesięciotysięczniki, które mają zupełnie inny rodzaj ładunku przewozić, zupełnie inny rodzaj grupy towarowej i innych dostawców. To jest port wspomagający, port bałtycki, port regionalny w zakresie ruchu ze Skandynawią. Oczywiście, te jednostki pływają po całym świecie i to są pełnomorskie, oceaniczne jednostki, które mogą funkcjonować. I port w Elblągu zyska dostęp po prostu do całego świata, jednakże te jednostki zakładamy, że będą maksymalnie długości 100 metrów, zanurzenia 5 metrów, i ten port, który zawsze tak funkcjonował, przygotowujemy na to rozwiązanie. I to nie jest nasz wymysł, tylko to jest po prostu taka historia. Swego czasu, niestety, Elbląg wtedy był największym portem Bałtyku, stracił te możliwości właśnie z powodu braku możliwości dostępu do Bałtyku.

Panie ministrze, a jak pan interpretuje działania Komisji Europejskiej w sprawie przekopu i w końcu budowy takiego... umożliwienia Elblągowi odnowy tego swojego portowego znaczenia? Bo tak: wcześniej przeciwko tej budowie, przeciwko tej inwestycji protestowały władze Federacji Rosyjskiej, teraz pojawił się protest organizacji ekologicznych, szczególnie Eko-Unii. I w końcu konsekwencja jest taka, że sprawą zajęła się zdaje się, że chyba na poważnie, bo tak to należy traktować, Komisja Europejska. Jak pan to wszystko postrzega?

Właśnie tutaj chciałbym rozwiać te wszystkie poszlaki, które zmierzają do podniesienia atmosfery, jeśli chodzi o Komisję Europejską, bo ten dialog, kontakt, wymiana dokumentów trwa już od przecież 3 lat, od kiedy objęliśmy władzę, wtedy rozpoczęliśmy przecież budowę kanału. Najpierw przygotowanie założeń, następnie raport oddziaływania na środowisko, dodatkowe dokumenty, projekt, ostatecznie pozwolenie na budowę. I te dokumenty w każdym etapie spływały do Komisji Europejskiej, były uszczegóławiane w tym zakresie.

Czyli co, teraz nic nadzwyczajnego się nie dzieje?

Absolutnie nie, przecież w zeszłym roku Komisja po opublikowaniu naszego raportu oddziaływania na środowisko wniosła uwagi, zapytania co do tego raportu w zakresie przede wszystkim działań kompensacyjnych czy minimalizujących. To wszystko zostało wyjaśnione, przesłane i Komisja nie odpowiedziała w żadnym elemencie czy też zanegowała naszych odpowiedzi.

Czyli jednym słowem pan uważa, że ta inwestycja ze strony Komisji Europejskiej nie jest zagrożona.

Absolutnie nie. Jest raport oddziaływania na środowisko, który został zrobiony przez konsorcjum ekologów, a nie mieliśmy na to żadnego wpływu, nie chcieliśmy mieć wpływu. Ten raport przez nam ośrodki prasowe nieprzyjazne został określony, że jest niezwykle restrykcyjny i trudny do wykonania. Pragnę zapewnić, że jest do wykonania, podjęliśmy się tego zadania. Zresztą mówienie o przekopie długości kilometr dwieście, szerokości pięćdziesięciu metrów w świetle w zasadzie całej przekopanej Holandii, jest jakimś horrendalnym nieporozumieniem, bo to jest...

Ale są jednak organizacje ekologiczne, które protestują.

No właśnie. I tutaj ja cały czas kierowałem ten apel do wszystkich organizacji, również do Komisji Europejskiej, mając nadzieję, że nie jest to efekt politycznego oddziaływania, bo tak jak pani redaktor powiedziała, wszystko zaczęło się przecież od strony wschodniej, gdzie przecież wiemy, jest interwencja ministra rosyjskiego, aby ten przekop  nie powstał, wskazujący do Komisji Europejskiej, komisarz zwrócił się do mnie na podstawie tych zarzutów rosyjskich i ja mam nadzieję, że to nie jest pokłosie właśnie oddziaływania Rosji.

Panie ministrze, na koniec takie pytanie, dlatego że rzeczywiście tutaj sprawa Rosji jest dość istotna, bo Rosja przecież prowadzi razem z Niemcami inwestycje, które bardzo mocno ingerują w ekosystem Morza Bałtyckiego. I tak: mamy organizacje ekologiczne, które w gruncie rzeczy w zasadzie nie protestują przeciwko tej inwestycji. Chodzi, oczywiście, o Nord Stream. Ja sobie przeczytałam też wpisy na przykład tej Eko-Unii, która protestuje przeciwko przekopowi Mierzei Wiślanej, która twierdziła, że Nord Stream jest niewielkim zagrożeniem dla Morza Bałtyckiego, że większym zagrożeniem jest zabudowa polskiego wybrzeża, a Rosjanie, tak przynajmniej twierdzili, mieli takie przekonanie, mówię o tej organizacji, dobrze zabezpieczą te rurociągi, żeby tam nic się nie wydobywało z nich i tak dalej, i tak dalej. Pana to nie zastanawia, że taka gigantyczna inwestycja nie budzi jakiejś troski większej, zainteresowania organizacji ekologicznych, a w gruncie rzeczy z punktu widzenia całej Europy niewielka inwestycja, jak przekop, budzi takie ogromne emocje?

Nie ma co ukrywać, że tu elementy ekologiczne są bezwzględnie wykorzystywane jako polityczne oddziaływanie. Ja wielokrotnie zwracałem się do organizacji ekologicznych w sprawie Morza Bałtyckiego, gdzie mamy katastrofalną sytuację, przede wszystkim jeśli chodzi o dorsza, o połowy paszowe, które są organizowane na bardzo szeroką skalę. Prawie 80% Bałtyku kierowane jest, oczywiście, tego, co się złowi, na produkcję mączki rybnej. Wnosiłem wiele petycji w sprawie tego, żeby organizacje ekologiczne się zajęły. Nie było żadnej reakcji w tym zakresie.

Dlaczego pana zdaniem?

No bo myślę, że akurat to nie jest odpowiedni element dla tych organizacji, których gdzieś tam ma szersze uzależnienie...

No właśnie, w mediach pojawiły się takie informacje, że to wyciszenie dotyczące ekologów, przynajmniej niektórych, dotyczące Nord Streamu, związane jest z tym, że Nord Stream powołał fundację, ci, którzy budują Nord Stream, powołali fundację, tam grube miliony euro zostały wpłacone na tą fundację i one mają zasilać różne organizacje ekologiczne i w związku z tym jest święty spokój.

Z naszej strony jest oczywiste, że ten element ekoterroryzmu będzie tu wykorzystywany. Oczywiście, ja nie mówię o tej organizacji, nie, natomiast prosiłem organizacje ekologiczne i ten apel kierowałem, aby nie stosować tej właśnie narracji w ramach tej inwestycji, bo ona jest budowana z najwyższymi standardami, z poszanowaniem środowiska, zgodna z dyrektywami i polskim prawem ochrony środowiska. I nie ma żadnego zagrożenia środowiskowego w tym zakresie.

Pan minister Marek Gróbarczyk, szef resortu gospodarki morskie i żeglugi śródlądowej, był gościem Sygnałów Dnia.

Dziękuję bardzo.

JM