Sygnały Dnia 7 maja 2019 roku, rozmowa z prof. Ryszardem Legutko

Ostatnia aktualizacja: 07.05.2019 08:15
Audio

Piotr Gociek: Łączymy się z krakowskim studiem Polskiego Radia, a tam czeka już nasz kolejny gość: profesor Ryszard Legutko, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Dzień dobry, panie profesorze.

Prof. Ryszard Legutko: Dzień dobry, witam.

Dodam jeszcze, persona non grata w stanie Vermont. Nie no, nie w całym, w Middlebury College, gdzie odwołano niedawno pana wykład o totalitaryzmie. I tak się zastanawiam, jak to jest możliwe, że w tej kolebce wolności – Ameryce – nie pozwala się ze względu na poglądy komuś wygłaszać wykładów, a w oskarżanej o to, że łamie się rozmaite różne wolności Polsce, wychodzi sobie pan Tomasz Jażdżewski na Uniwersytet Warszawski i nikt mu tam nie broni mówić o polskim Kościele takich rzeczy, jakie usłyszeliśmy 3 maja.

Prawda jest taka, że Polska jest jednym z niewielu krajów w całym świecie zachodnim, gdzie jeszcze jaka taka wolność istnieje. Żyjemy mitami, że Ameryka to jest taki kraj, który wyrósł na wolności i sobie tę wolność ceni. To już dawno nieprawda, zwłaszcza jest to nieprawda na uniwersytetach. Trudno znaleźć kampus, gdzie panowałaby swoboda wypowiedzi. Nawet te superuniwersytety tam też jest kiepsko. Zmienia się prawo, zmieniają się obyczaje, a przede wszystkim rosną bardzo silne są te wszystkie grupy ideologiczne lewicowe, które wymuszają zachowania, kadra uniwersytecka, podobnie zresztą jak politycy, jak dziennikarze, ulegają temu z konformizmu, ze strachu. Ja to oglądałem w Middlebury. Ale ja to też znam z innych uniwersytetów. Ja to także znam z uniwersytetów polskich, w których też nie jest (...)

Ale powiedział pan też o politykach, którzy ulegają. To jest, myślę, kluczowa kwestia. Jeśli zaczniemy przyglądać się relacjom między Polską a Unią Europejską, wiele słów krytyki pod adresem tego, że to nie jest już ta Unia, do której wchodziliśmy 15 lat temu, że to jest w tej chwili projekt ideologiczny. Czy liczy pan na to, że wyniki najbliższych wyborów do europarlamentu mogą zmienić tę sytuację? Bo z drugiej strony pojawiają się takie głosy, żeby jak najbardziej ograniczyć rolę Parlamentu Europejskiego, żeby przywódcy krajów Unii Europejskiej między sobą te najważniejsze sprawy ustalali.

Ja myślę, że coś się zmieni w Parlamencie. Pytanie jest, czy zmieni się w stopniu zadowalającym, może to jeszcze nie w tej kadencji, choć zmiany są już widoczne gołym okiem, przede wszystkim na zachodzie Europy, a wschodnia Europa także się ożywia i staje się bardziej podmiotowa, co wprawia w silny stan niepokoju niektóre środowiska zachodnie. Pytanie jest takie: czy lepiej, że to Parlament ma większą siłę, czy lepiej, że to przywódcy? Z Parlamentem Europejskim taki jest problem, że to jest instytucja rządzona przez tę samą koalicję polityczną od samego początku i to jest...

No, dwie największe frakcje dogadują się ze sobą – socjaliści i chadecy.

Dogadują się nie tylko co do stanowisk, ale dogadują się także na tym poziomie ideologicznym, to znaczy ta niby prawa strona, czyli Europejska Partia Ludowa, już skapitulowała i cała agenda, wszystkie prawa reprodukcyjne, LGBT i tak dalej, i tak dalej to jest agenda lewicowa. (...)

No, w Polsce sobie trudno wyobrazić przedstawiciela partii nazywającej sama siebie prawicową czy konserwatywną, czy chadecką mówiącego, że jest za eutanazją albo za małżeństwami jednopłciowymi. W zachodnich krajach Europy coś takiego jest na porządku dziennym.

No, nie tylko na porządku dziennym. W Anglii to przecież konserwatyści wprowadzili homomałżeństwa, w Niemczech no to właściwie chrześcijańska demokracja, chadecy. Oni tam byliczęściowo, nie wiem, niektórzy byli przeciw, niektórzy się wstrzymywali, mówili, że się nie zaciągają i tak dalej, ale oczywiście była to kapitulacja, poprzednik...

No i teraz wiceprzewodniczący...

Jeszcze tylko skończę. Poprzednik Tuska na tym stanowisku, też belgijski chadek, powiedział, że on był przeciw aborcji oczywiście jako katolik, ale dumny jest z tego, że to jego rząd wprowadził, ponieważ to właśnie było zgodne z tymi wartościami europejskimi.

Tomasz Jażdżewski zaklina się, że nikomu swojego wystąpienia z 3 maja nie pokazywał, tym bardziej Donaldowi Tuskowi. Komentatorzy są sceptyczni, wielu sugeruje, że Tusk musiał wiedzieć, co zostanie powiedziane. Pytanie, czy to, co wydarzyło się 3 maja, to jest w ogóle zwiastun powrotu Tuska do polskiej polityki i tego, jak ewentualnie mógłby jego przyszły projekt polityczny wyglądać, czyli zdecydowanie na lewo, czyli taka liberalna partia w stylu zachodniej Europy.

Myślę, że to jest próba powrotu Tuska, jedna z prób. I mówię próba w znaczeniu teatralnym. To jest tak, że pamiętamy rok 2007, Tusk ogłasza wielką erę miłości, rządy miłości, po czym następuje gigantyczne maczugowanie opozycji, przemysł pogardy wobec prezydenta Kaczyńskiego na skalę niewyobrażalną. I Tusk mówi „nie robimy polityki” i następuje polityzacja życia wewnątrz... Polska staje się praktycznie krajem jednej partii. I teraz mamy znowu wystąpienie o potrzebie harmonii, jedności poprzedzone tym... szaleńczą mową tego dżentelmena i trudno uwierzyć, że to jakoś panowie się nie dogadali. Zresztą Tusk specjalnie nie protestował, nie odcinał się, a towarzystwo Tuskowe było zachwycone wystąpieniem tego pana. Tak że wygląda to wszystko na znaną strategię, strategię Tuska, to znaczy brutalność, która jest przykryta taką frazeologią skrajnie nie pasującą do tej brutalności.

Tymczasem Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, w Polsce podczas debaty z Włodzimierzem Cimoszewiczem i Aleksandrem Kwaśniewskim mówi tak: „Polska zawsze będzie musiała być wiodącym krajem Europy. Nikt nie zatrzyma Polski, chyba że sami Polacy. Jeśli chcą być wiodącym krajem, muszą stosować się do zasad, które rządzą Unią Europejską”, przestrzegał wczoraj Frans Timmermans.

No, żeby choć Frans Timmermans sam zaczął przestrzegać zasady, jakie obowiązują w Unii i w życiu cywilizowanym, to byłoby dobre, od tego trzeba by zacząć. Unia jest w złej sytuacji również wewnętrznej z tego powodu, że te zasady są tam łamane,  i to łamane systemowo. To, co wyczynia Timmermans od dłuższego czasu, no to jest pokaz bezprawia, nie ma... cała ta procedura praworządności to jest procedura kompletnie bezprawna. Pani komisarz Viviane Reding, która to wymyśliła, była komisarz, jak mi relacjonowano, była przerażona, co oni z tego zrobili. To miał być taki wewnętrzny dla Komisji dokument, którymmogła się w wewnętrznych sprawach... na który mogła się powoływać czy mogła używać, natomiast nie jako platforma działania czy dyscyplinowania Komisji, która się stawia ponad państwami członkowskimi, i to wybranymi, oczywiście, w zależności od preferencji politycznych i w zależności od ewentualnych karier politycznych, jak w przypadku Timmermansa. Więc pani komisarz Redng sama była tym przerażona. Rada Europejska zaopiniowała tę procedurę praworządności skrajnie negatywnie, no i co? No i właśnie, mamy to, co mamy, tak że... I to jest poważna choroba w tej chwili. I takich przykładów łamania zasad przez Unię mógłbym podać wiele, praktycznie każdego dnia ja to obserwuję w Parlamencie również. Artykuł 7 wobec Węgier, złamany artykuł 354 traktatu funkcjonowania Unii Europejskiej, i to wprost złamany, tak, że tak powiem, ordynarnie.

Rumunia, Węgry, Polska na celowniku w tej chwili Brukseli. Prof. Ryszard Legutko, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, był gościem Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. Dziękuję bardzo, panie profesorze.

Dziękuję uprzejmie.

JM

 

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak