X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Koniec z kryzysami

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2007 07:15
Nie można rządzić od kryzysu do kryzysu. Ja w każdym razie się nie decyduję na tego rodzaju rządy i nie będę ukrywał, że to, co się działo wokół wyboru profesora Banku Narodowego to już było na zupełnej granicy mojej wytrzymałości.
Audio

Jacek Karnowski: Dzień dobry. Gościem Sygnałów Dnia jest premier Jarosław Kaczyński. Dzień dobry, panie premierze.

Jarosław Kaczyński:
Dzień dobry państwu.

Jacek Karnowski: Panie premierze, porozmawiajmy najpierw jeszcze o sprawie zeszłego tygodnia, ale wciąż żywej, wciąż pełnej emocji. Chodzi, oczywiście, o sprawę arcybiskupa Wielgusa. Episkopat zapowiedział sprawdzenie przeszłości wszystkich biskupów. To wydaje się taka wręcz rewolucja. Kościół dał przykład w tej sprawie.

Jarosław Kaczyński:
No tak, rzeczywiście w tej chwili można mówić o tym, że dał przykład, no i trzeba za tym przykładem iść. Można też powiedzieć, że to bardzo smutne wydarzenie sprzed ośmiu dni przyniosło paradoksalnie dobre owoce, bo to jest dobra wiadomość. Tamto wydarzenie było konieczne, ale bardzo smutne, ta uchwała to coś, co na pewno będzie umacniało i Kościół, i Polskę.

Jacek Karnowski: Mówi pan, oczywiście, o decyzji Stolicy Apostolskiej.

Jarosław Kaczyński:
Mówię o decyzji Stolicy Apostolskiej, ale mówię przede wszystkim o decyzji Episkopatu. Tamta decyzja to była ta smutna niedziela.

Jacek Karnowski: Panie premierze, a pan nie żałuje swojej postawy w czasie tego kryzysu? Bo cena na pewno będzie. Choćby w czasie ostatniego kryzysu koalicyjnego wyraźnie było widać, że Roman Giertych czuje się wzmocniony takim rozdźwiękiem między pańską partią, panem osobiście a Radiem Maryja.

Jarosław Kaczyński:
Wie pan, ja wiem o tym, że media, dziennikarze w naturalny sposób interpretują bardzo szybko, natychmiast różnego rodzaju wydarzenia, ale wydaje mi się, że choćby z natury owego pośpiechu nie zawsze są to interpretacje celne. Więc tutaj po prostu zostawiłbym sprawę biegowi czasu. Nie potrafię odpowiedzieć, czym kierował się Roman Giertych w swoich działaniach w ostatnich dniach. Nie jestem z tych działań zadowolony i mogę tylko powiedzieć, że na pewno to nie umacnia tej perspektywy, która powinna być także traktowana jako korzystna przez Romana Giertycha.

Jacek Karnowski: Co pan przez to rozumie? Czy koalicja jest zagrożona? Pana cierpliwość się wyczerpuje? W wywiadzie dla Wprost powiedział pan na pytanie: „Czy warto się męczyć? – Nie ukrywam, że się nad tym zastanawiam, choć w obecnej sytuacji innej możliwości raczej nie ma. Nie wykluczam jednak, że któregoś dnia może się okazać, że cena podbita przez LPR albo Samoobronę jest zbyt wysoka”.

Jarosław Kaczyński:
Mogę tylko podpisać się jeszcze raz pod tymi słowami. Tak, rzeczywiście, my każdej ceny nie będziemy płacić.

Jacek Karnowski: Panie premierze, wracając jeszcze do tego kryzysu, może pan zdradzić trochę szczegółów, jak to wyglądało? Co ugrał Roman Giertych? W mediach pełno spekulacji, że jednego członka Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej.

Jarosław Kaczyński:
Panie redaktorze, ja też w tym samym wywiadzie mówiłem, jak to jest z kuchnią, że lepiej jej nie pokazywać. Proszę sobie przypomnieć, jeśli czytał pan wywiad we Wprost, a chyba pan czytał.

Jacek Karnowski: Panie premierze, a co pan sądzi o wypowiedziach Romana Giertycha, który mówi, że tęskni do telewizji Roberta Kwiatkowskiego. Dodaje też, że obecna TVP przypomina mu tę ze stanu wojennego.

Jarosław Kaczyński:
Wie pan, to jest jego odczucie subiektywne. On jest ciągle atakowany, to jest prawda, no i najwyraźniej niespecjalnie odporny, jeśli chodzi o takie ataki, no bo w końcu tu akurat mam duże doświadczenie i wiem, że można to też znosić łatwiej. On to znosi trudno.

Jacek Karnowski: A nie oburzają pana takie słowa, porównania do telewizji stanu wojennego, Roberta Kwiatowskiego? Czy to nie jest przekroczona pewna bariera, przy której porozumiewanie traci sens?

Jarosław Kaczyński:
Powtarzam – jeżeli ktoś codziennie otwiera telewizor i co dzień słyszy na swój temat coś bardzo niedobrego, no to może się zdenerwować. Proszę pamiętać, że politycy to też ludzie i takie bardzo często wśród dziennikarzy odmawianie im ludzkich praw żadnego uzasadnienia nie ma. To, że ktoś został wybrany do Sejmu, dostał jakieś społeczne poparcie, to nie oznacza, że utracił prawa, i to może być denerwujące. Ja wiem, co czułem i co często i dzisiaj czuję, kiedy jestem poddawany tego rodzaju atakom. A Roman Giertych z całą pewnością uważa, że atakowany jest całkowicie niesprawiedliwie.

Jacek Karnowski: Czy ten kryzys zeszłotygodniowy (pan to jakoś zasugerował) jakoś nadkruszył zaufanie w koalicji, spowodował jakąś istotną zmianę?

Jarosław Kaczyński:
Kryzysy niczemu dobremu w koalicjach nie służą, to trzeba sobie jasno powiedzieć. Ja sądzę, że limit kryzysów w tej koalicji już jest co najmniej bliski wyczerpaniu.

Jacek Karnowski: Jeszcze jeden kryzys i może to się skończyć rozstaniem z partiami mniejszymi?

Jarosław Kaczyński:
Znaczy bardzo bym namawiał koalicjantów, żeby już kolejnych kryzysów nie powodowali, żeby nie było tak, że każdy wybór na jakieś stanowisko, każda okazja jest wykorzystywana do tego, żeby powodować jakieś zamieszanie, bo to któregoś dnia zostanie uznane za wyczerpanie się możliwości tej koalicji.

Jacek Karnowski: I co wówczas? Rząd mniejszościowy?

Jarosław Kaczyński:
Wówczas to zobaczymy, co będzie, trudno z góry rozstrzygać, ale z całą pewnością nie będzie kontynuacji tego, co jest. Mówiąc krótko, nie można rządzić od kryzysu do kryzysu. Ja w każdym razie się nie decyduję na tego rodzaju rządy i nie będę ukrywał, że to, co się działo wokół wyboru profesora Banku Narodowego to już było na zupełnej granicy mojej wytrzymałości.

Jacek Karnowski: Dużo się mówi o scenariuszach awaryjnych w przypadku, gdyby Andrzej Lepper jednak dostał zarzuty. Rzeczywiście są takie scenariusze opracowywane?

Jarosław Kaczyński:
W każdej dobrej polityce bierze się pod uwagę różne możliwości, ale jak już mówiłem w wywiadzie we Wprost, to nie jest tak, żeby się zdarzyło tutaj coś nowego. Tego rodzaju ewentualność jest znana od wielu tygodni, więc te sensacje o tym, że się odbywają jakieś nadzwyczajne narady w sprawie jakichś nowych wydarzeń, to są sensacje wyssane z palca. Od dawna wiemy o tym, że taka możliwość – według niektórych przynajmniej – istnieje i w związku z tym zastanawiamy się nad tym przy przeróżnych okazjach, co z tym zrobić. Ale tu akurat były jakieś narady, ale w żadnym wypadku to nie był główny temat. To gdzieś tam pobocznie poruszono.

Jacek Karnowski: A czy możliwe jest trwanie w koalicji z Samoobroną bez Andrzeja Leppera, pana zdaniem?

Jarosław Kaczyński:
Nie będę się w tej sprawie wypowiadał.

Jacek Karnowski: Panie premierze, w odpowiedzi na liczne skandale lustracyjne pan zapowiedział tzw. deubekizację, pozbawianie przywilejów emerytalnych. Czy powstają już projekty tych ustaw? Bo zaraz po ogłoszeniu tej inicjatywy politycy opozycji używali słowa czy sformułowania: to zabieg propagandowy.

Jarosław Kaczyński:
Z całą pewnością to nie jest zabieg propagandowy, te projekty ustaw już powstają i niedługo będą złożone w Sejmie. Nie chcę w tej chwili wyznaczać terminu, bo później się okaże, że będziemy się spieszyć o dwa dni, na przykład w projektach będzie jakiś błąd, ale to jest termin nieodległy i będziemy starać się tę ustawę uchwalić. Ja z radością, a to nieczęsto mi się zdarza, wypowiedź pana Schetyny, to znaczy nieczęsto się zdarza tak, że pan Schetyna mówił coś dla mnie miłego, a tym razem powiedział, mianowicie powiedział, że Platforma poprze takie rozwiązania. I wobec tego liczę na to, że te rozwiązania szybko staną się obowiązującą ustawą. Zresztą od razu zapowiem, że chcemy także wnieść ustawę, która ostatecznie ureguluje sprawę nazewnictwa, bo w Polsce jest z jednej strony w Konstytucji zakaz głoszenia propagandy komunistycznej, a z drugiej strony niejeden komunista i to zaciekły ma w Polsce swoją ulicę, więc tak być nie może.

Jacek Karnowski: Na czym będzie polegała ta ustawa?

Jarosław Kaczyński:
No właśnie na tym, że tego rodzaju rzeczy zostaną zdelegalizowane, że samorządy będą po prostu musiały zmienić te nazwy, a jeżeli tego nie zrobią, to zrobią to władze administracyjne rządowe.

Jacek Karnowski: Dekomunizacja w sferze symboli.

Jarosław Kaczyński:
No tak, bo ciągle po siedemnastu latach to się nie dokonało i niejeden pomnik ludzi, którzy dopuścili się ciężkich przestępstw przeciwko ludzkości, przeciwko narodowi polskiemu w Polsce stoi i niejedna ulica nosi nazwę, którą jest nazwisko oczywistego przestępcy.

Jacek Karnowski: Ale czy pójdzie za tym dekomunizacja? Pan w swoich wypowiedziach był bardzo ostrożny wobec dekomunizacji właśnie.

Jarosław Kaczyński:
Po prostu dlatego, że dekomunizacja idąca dalej niż deubekizacja jest dzisiaj dosyć trudna, to znaczy przywileje emerytalne tej grupy zostały odebrane już na początku lat 90., emerytury dla zasłużonych zostały odebrane. I teraz jest kwestia usunięcia tych ludzi z życia publicznego. Mówię przede wszystkim o pracownikach aparatu partyjnego, czyli nomenklatury komunistycznej, tej w węższym tego słowa znaczeniu. Otóż ta nomenklatura dzisiaj jest przede wszystkim w instytucjach prywatnych. Tak to po prostu wyglądało. Oni najczęściej przechodzili z tych komitetów (głównie chodzi o komitety wojewódzkie) do banków albo od razu do państwowego biznesu, ale bardzo często do państwowych wtedy banków. Po części także do innych instytucji finansowych – izb skarbowych i do różnych instytucji kontroli finansowej et cetera, et cetera. Tylko że banki po drodze w ogromnej większości stały się prywatne, natomiast ci z tych instytucji, jeśli nie przechodzili po prostu na emeryturę, bo to się też zdarzało, to bardzo często przechodzili do biznesu. I dzisiaj już jest tego stosunkowo niewiele. Jest pytanie (musimy jeszcze sprawdzić dokładnie, ile), czy tyle, żeby warto było uchwalać odpowiednią ustawę. No i, oczywiście, jest jeszcze kwestia interpretacji Konstytucji przez Trybunał Konstytucyjny. Nie sądzę, żeby Trybunał był gotów bronić przywilejów Służby Bezpieczeństwa, natomiast czy nie byłby gotów bronić uprawnień czy statusu w życiu publicznym ludzi dawnego aparatu partyjnego, tutaj miałbym mniejszą pewność.

Jacek Karnowski: Przepraszam, że wejdę w słowo, lewica wydaje się przekonana, że tych przywilejów w Służbie Bezpieczeństwa nie da się odebrać, że to są prawa nabyte.

Jarosław Kaczyński:
No, wie pan, to jest taka obowiązująca w doktrynie i także w praktyce sądownictwa w ogromnej większości wypadków obowiązująca doktryna sformułowana na samym początku lat 90. i będąca jakby w centrum interpretacji zasady państwa prawnego, tylko że to jest doktryna przy przechodzeniu od systemu totalitarnego przynajmniej, jak to celnie, choć powiedzmy sobie, to jest dość oczywiste, że tak było, nie bardzo wiem, dlaczego miałoby to być jakieś odkrycie, systemu, który co prawda był już bardzo dziurawy i zaczął być dziurawy od 1956 roku, ale do samego końca miał ambicje totalitarne, otóż odchodzenie od takiego systemu do demokracji nie może się opierać o ochronę praw nabytych, bo to się łączy ze straszliwą niesprawiedliwością i można powiedzieć – także dysfunkcjonalnością wobec systemu demokratycznego, a także wobec gospodarki rynkowej.

Jacek Karnowski: Samoobrona również zgłasza zastrzeżenia, dzisiaj Andrzej Lepper powiedział, że on ustawy odbierającej przywileje raczej nie poprze, że poprze ujawnienie listy nazwisk byłych funkcjonariuszy, ale odebrania przywilejów raczej nie.

Jarosław Kaczyński:
No wie pan, to właśnie dlatego my w tej chwili dopiero z tym występujemy, kiedy mamy nadzieję na poparcie także opozycji. I stąd tak się ucieszyłem wypowiedzią pana Schetyny.

Jacek Karnowski: Panie premierze, przegląd ministerstw trwa, dziś Zyta Gilowska, a w mediach mnóstwo spekulacji, kto straci pracę. Jerzy Polaczek – najczęściej pada to nazwisko.

Jarosław Kaczyński:
Ja w tej chwili niczego nowego panu nie powiem, bo w żadnym razie nie można tutaj mówić o czymś, co zapadło. Mógłbym podjąć decyzje radykalne, bo zastrzeżenia są w wielu wypadkach, albo mógłbym podjąć decyzje, których przesłanką nie będzie gotowość czy też dążenie do jakichś daleko idących zmian, tylko dążenie do pełnej racjonalizacji. I wtedy, jeśli wziąć pod uwagę, że ta racjonalność ma różne wymiary, zmian będzie niewiele i – chcę to mocno podkreślić – one nie muszą dotyczyć tych, którzy działają jakoś szczególnie źle, a mogą nawet dotyczyć tych, którzy w pewnym sensie działają dobrze, są sprawni, tylko po prostu ich koncepcje są wątpliwe, to znaczy większość tych, którzy je oceniają, uważają je za nierealne.

Jacek Karnowski: Jaka jest możliwa skala tych zmian, panie premierze?

Jarosław Kaczyński:
Panie redaktorze, mówiłem już, że są dwie możliwości. Ja raczej w tej chwili koncepcji radykalnej nie przyjmę, wobec tego przyjmę tę, która odwołuje się do racjonalności, a wtedy tych zmian nie będzie dużo po prostu dlatego, że będę brał pod uwagę różne wymiary sytuacji. I jeśli wziąć pod uwagę te różne wymiary, to zmian nie powinno być, jak już mówiłem, dużo.

Jacek Karnowski: Ale czy prawdą jest, że jeden z ministrów z tej trójki – minister Polaczek, minister Woźniak, minister Sikorski – straci pracę?

Jarosław Kaczyński:
Proszę pana, nie powiem tego panu w tej chwili, bo nie mogę ani tego potwierdzić uczciwie, ani uczciwie temu zaprzeczyć. Są różne możliwości.

Jacek Karnowski: Panie premierze, co pan sądzi o takim pomyśle, który gdzieś tam się przewija w kuluarach, powołania nowej partii prawicowej? Maciej Płażyński, Jan Rokita, Jerzy Buzek, Janusz Steinhoff, może Kazimierz Marcinkiewicz. Było spotkanie opłatkowe w Nowym Sączu. Czy jest przestrzeń? Może zagrozić PiS-owi taka inicjatywa?

Jarosław Kaczyński:
Sądząc z tego składu, to raczej by to zagroziło Platformie Obywatelskiej. Dlaczego Kazimierz Marcinkiewicz miałby przechodzić do nowej partii, tego nie bardzo rozumiem. Natomiast jeżeli chodzi o tych panów, być może rzeczywiście Platforma Obywatelska, w której są albo byli, która jawnie już idzie ku sojuszowi (i właściwie zawarła w jednym miejscu, w tym w Warszawie, ten sojusz z SLD, może nie odpowiadać. Ja tu się nie dziwię i uważam, że to jest podejście i uczciwe, wziąwszy pod uwagę życiorysy tych ludzi, i także politycznie racjonalne, gdyby chcieli odejść. No, czy lepiej, żeby stworzyli coś nowego, czy raczej poszukali miejsca w tych partiach, które już są, to jest inna kwestia, to jest ich decyzja, ich ryzyko.

Jacek Karnowski: Jan Rokita mówi, że on chce jeszcze walczyć o Platformę od środka, przynajmniej na razie. Ma szansę?

Jarosław Kaczyński:
Wie pan, ja nie jestem specjalistą od wnętrza Platformy Obywatelskiej, ale wydaje mi się, że tutaj determinacja kierownictwa Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego na sojusz z lewicą, sojusz z SLD jest pełna. To się sprawdziło w Warszawie, bo przecież bez Kwaśniewskiego, bez poparcia ze strony Aleksandra Kwaśniewskiego pani Gronkiewicz-Waltz nie miałaby żadnych szans wygrać tych wyborów. Do piątku rosły szybko notowania Kazimierza Marcinkiewicza, a spadały pani Gronkiewicz-Waltz i tutaj nie ma najmniejszych wątpliwości, że te wybory zostałyby przez nią przegrane. To, co zmieniło sytuację, to była wypowiedź Aleksandra Kwaśniewskiego, wypowiedź, która nie dokonała jakichś spustoszeń, nie była trzęsieniem ziemi, ale tu wystarczyło przesunąć kilka procent, te kilka procent się cofnęło przed poparciem Marcinkiewicza i wróciło do Gronkiewicz-Waltz i w ten sposób zamiast 54 do 46 dla jednej strony, zrobiło się odwrotnie. I jestem zupełnie przekonany, że w szczególności Donald Tusk żyje pod wrażeniem tego momentu, jest głęboko przekonany, że oto Sezam się otworzył, tym Sezamem jest, oczywiście, Pałac Prezydencki od 2010 roku.

Jacek Karnowski: Panie premierze, na koniec chciałem pana zapytać jeszcze o sprawę Marka Borowskiego. Tygodnik Wprost poinformował, że znajdował się on na kontakcie SB i tak ma wynikać z raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Ale w tej sprawie brak dowodów. Czy to nie jest trochę kompromitacja lustracji takie kolejne bomby bez dowodów? Płyną apele do pana, aby pan powstrzymał przecieki z tego, co Komisja Likwidacyjna WSI opracowała, co zdobyła.

Jarosław Kaczyński:
Ja mam nadzieję, że już niedługo będzie można ten raport pokazać, ale nie wypowiadając się ze zrozumiałych względów w tej sprawie mogę powiedzieć, że w tym raporcie, jak mi się wydaje, będzie szereg takich rzeczy, które trzeba będzie dalej weryfikować, bo wydaje mi się, że to jest właśnie ten typ informacji. Ja w żadnym razie nie chcę mówić, że tutaj cokolwiek zostało rozstrzygnięte, ale podstawa do jakichś działań weryfikujących tutaj jest.

Jacek Karnowski: Czy takie przecieki medialne, panie premierze, nie są szkodliwe?

Jarosław Kaczyński:
Na pewno dobrze by było, gdyby ich nie było, tylko wie pan, w dzisiejszym świecie, w świecie gigantycznej pozycji, siły, można powiedzieć przewagi mediów nad innymi instytucjami życia publicznego one są w gruncie rzeczy niemożliwe do uniknięcia. Można gdzieś tam uszczelniać, ale przecież nie wyobraża sobie pan chyba, żeby ludzi skazywano na wieloletnie więzienie za przekazywanie takiej informacji, a to pewnie byłby jedyny sposób, żeby takich przecieków nie było. No, pan sobie wyobraża? Pan puści taki przeciek i później pójdzie pan na lata siedzieć do więzienia i ten, który panu to przekazał pójdzie? Przecież dobrze pan wie, że to nie zostałoby zaakceptowane przez media, przez społeczeństwo, zostałoby uznane za naruszenie reguł demokracji. Tam, gdzie nie ma zdrady tajemnicy państwowej, takiej, która rzeczywiście zagraża bezpieczeństwu państwa, tam trzeba, oczywiście, uszczelniać i tutaj na pewno nie jest dobrze, trzeba dyscyplinować, ale są przecieki i to niekiedy w sprawach naprawdę istotnych, na przykład wojennych, w Stanach Zjednoczonych są, na Zachodzie Europy, no i są i w Polsce.

Jacek Karnowski: A czy w tej sprawie podejmie pan jakieś działania, by dorobek Komisji Weryfikujące nie przeciekał?

Jarosław Kaczyński:
Jedynym działaniem tutaj możliwym i potrzebnym jest doprowadzenie wedle ustalonej procedury, żeby to zostało odtajnione. Co tutaj więcej można zrobić? To jest dokument, ja go jeszcze nie czytałem, bo nie mam do tego podstaw prawnych, ale podobno interesujący, acz nie sensacyjny. I na pewno zna go już z natury rzeczy dziesiątki osób, a prasa szuka jakichś interesujących informacji. Jeżeli ta wiadomość dotycząca pana Borowskiego jest nieprawdziwa, no to współczuję panu Borowskiemu, tyle mogę powiedzieć.

Jacek Karnowski: Dziękuję bardzo. Gościem Sygnałów Dnia był premier Jarosław Kaczyński.

Jarosław Kaczyński:
Dziękuję.

J.M.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości

Ostatnia aktualizacja: 08.01.2009 08:13
Rosjanie wykorzystują każdą okazję, żeby forsować swoje interesy. Sytuacja Polski w trakcie tego kryzysu gazowego jest niełatwa, ale nienajgorsza, bo Rosjanie muszą także poprzez Polskę ten gaz na zachód przekazywać.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Grzegorz Kołodko

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2008 08:13
To jest coś dużo większego niż kryzys finansowy. Mamy do czynienia z fundamentalnym kryzysem pewnego modelu kapitalizmu, a mianowicie kompromitującego się na naszych oczach neoliberalizmu jako pewnej dewiacji rynkowej gospodarki.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zbigniew Chlebowski

Ostatnia aktualizacja: 10.10.2008 08:13
Można być spokojnym o to, co się w Polsce będzie działo. Kryzys ze Stanów Zjednoczonych w jakimś sensie też jest zagrożeniem dla polskiej gospodarki, ale trzeba być tu bardzo spokojnym, precyzyjnym, nie eskalować spirali rzekomego kryzysu.
rozwiń zwiń