Mamy dobrą wolę wobec Rosji

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2007 07:44
Elastyczne stanowisko w tej kwestii, w kwestii weta negocjacyjnego, wobec negocjacji z Rosją jest stanowiskiem pożądanym, jest stanowiskiem słusznym. Nam chodzi o załatwienie problemu, a nie o jakiś symboliczne odgrywanie się na naszym wielkim partnerze. I nam chodzi tak naprawdę o ułożenie dobrych relacji i tę wolę pokazujemy cały czas.
Audio

Krzysztof Kaczmarczyk: W naszym studiu kolejny gość – Paweł Zalewski z Prawa i Sprawiedliwości, Przewodniczący Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Dzień dobry.

Paweł Zalewski:
Dzień dobry.

Krzysztof Ziemiec: Panie pośle, czy burza wokół wystawy w Auschwitz, już nie tylko medialna, bo też padają bardzo mocne słowa polityczne, to dowód na to, że stosunki polsko-rosyjskie są w tej chwili bardzo złe?

P.Z.:
Takiej oceny bym nie formułował, natomiast rzeczywiście ta burza wokół wystawy w Auschwitz jest czymś nowym i zaskakującym. Zaskakującym dlatego, iż sprawa ta ma już swoją długą historię, bodajże dwuletnią, to właśnie dwa lata temu w uzgodnionym terminie Rosjanie przedstawili propozycję swojej ekspozycji w Auschwitz, która została zakwestionowana i zakwestionowana ona została nie przez dyrektora czy też nie tylko przez dyrektora tego muzeum, ale przez Radę Oświęcimską, która ma skład międzynarodowy i międzynarodowy charakter. To nie była decyzja wyłącznie polska. Od tego czasu toczyły się konsultacje pomiędzy dyrekcją muzeum a ambasadą rosyjską w Polsce, konsultacje zresztą, które zaczęły przynosić powoli pozytywny efekt. I wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze do porozumienia. Ta sprawa nie uzyskała charakteru medialnego wówczas przez długi czas i nagle jest wykorzystana dzisiaj.

K.Z.: To pytanie, czemu dzisiaj, bo najpierw był Kommiersant i artykuł w Kommiersancie, a potem bardzo mocne wczoraj słowa rosyjskich polityków.

P.Z.:
A więc właśnie, gdyby to było tak, że to jest tylko i wyłącznie artykuł bardzo ważnej, ale jednak tylko gazety, to moglibyśmy uznać, iż jest to pewien wybryk, jest to sytuacja taka, z którą często mamy do czynienia na świecie, że gazety zajmują się różnego rodzaju tematami, chcąc na przykład poprzez sensacyjny charakter podnieść nakład swojego tytułu. Akurat Kommiersant takich problemów nie ma. Natomiast to, co jest interesujące to to, że w ślad za tym artykułem zaczęli wypowiadać się politycy rosyjscy, którzy tradycyjnie pełnią, chociaż są deputowanymi albo do Rady Federacji, czyli senatu rosyjskiego, albo do Dumy rosyjskiej, którzy są takimi tubami Kremla, którzy...

K.Z.: Ale obaj, o których mówimy, to są szefowie Komisji Spraw Zagranicznych, prawda?

P.Z.:
Tak.

K.Z.: W izbie niższej i wyższej rosyjskiego parlamentu, więc osoby chyba ważne i istotne.

P.Z.:
Dokładnie tak. Osoby istotne, w każdym razie osoby, które pełnią rolę takich rzeczników polityki rosyjskiej za granicą, czyli to, co oni mówią, to nie jest tylko i wyłącznie czy też nie jest to nawet głównie ich pogląd; jest to pogląd po prostu Kremla.

K.Z.: A mówią, że to prowokacja ze strony Polski.

P.Z.:
A więc właśnie. Więc oznacza to, iż ten spór został wywołany w odpowiednim momencie dla strony rosyjskiej. Pytanie: co to oznacza? I można powiedzieć, że ma charakter całkowicie kontrolowany politycznie przez najwyższe czynniki państwowe, chociaż tutaj, oczywiście, ewidentnych dowodów na to nie ma, no bo też i tryb wybrany jest ciekawy, oni nie są jednak przedstawicielami formalnych władz rosyjskich w sensie władz wykonawczych, ani MSZ rosyjskiego, ani administracji prezydenckiej. Tak czy inaczej czy jest dobrym pytaniem, o co chodzi w tym momencie Kremlowi? Ale ja bym powiedział w ten sposób – od dłuższego już czasu Rosja stosuje taką politykę prowokowania polskiego partnera, sprawdzania, jak zareaguje. W ten sposób wywołuje czy tworzy różnego rodzaju argumenty, które następnie są przetwarzane na Zachodzie w tezę o polskiej rusofobii, która jest tezą całkowicie wymyśloną, bo akurat Polacy są najbardziej rusofilscy spośród narodów europejskich. Możemy tutaj tak naprawdę ścigać się z Francją, przede wszystkim jeżeli chodzi o kulturę rosyjską i pewne zafascynowanie...

K.Z.: Ale politykę już nie. Musi pan, panie pośle, przyznać, że polityka od wielu, wielu lat już nas dzieli.

P.Z.:
Problem polega na tym, że tutaj, niestety, ta przyczyna podziałów, niestety, nie jest po naszej stronie. My byśmy chcieli porozumieć się, my byśmy chcieli się dogadać, czynimy gesty. Teraz chociażby, jak czytamy też w prasie, zaczynamy bardzo elastyczne stanowisko stosować w sprawie weta dotyczącego mandatu negocjacyjnego. Ja sądzę, że...

K.Z.: To powiedzmy, o co chodzi. Chodzi o to, żeby zrezygnować z weta w zamian za zgodę Rosji na zniesienie embarga na import polskiego mięsa.

P.Z.:
Sądzę, że to jest duże uproszczenie, którym posłużyła się gazeta, natomiast to, co jest ważne to to, aby rzeczywiście zastosować taką politykę, która pozwoli obu stronom wycofać się z twarzą. Nam nie chodziło nigdy o to, aby w jakiś sposób triumfować nad Rosją, bo nam chodziło o załatwienie problemu. Jeżeli pewne uelastycznienie stanowiska doprowadzi do tego, że ten problem rozwiążemy, to dobrze.

K.Z.: Czyli uważa pan, że taki projekt, o którym dziś wspomina gazeta, jest do zaakceptowania przez polską stronę...

P.Z.:
Ja nie znam szczegółów tego projektu, ale jeżeli on zakłada uelastycznienie stanowiska, to znaczy odejście od takiego stanowiska sztywnego...

K.Z.: To chyba za mało powiedziane „uelastycznienie”, bo wydaje mi się, że to jest zrezygnowanie z tego, o czym strona polska bardzo mocno mówiła.

P.Z.:
No, powtarzam... Tutaj trudno jest komentować, mówić na antenie o artykule, którego pewnie państwo nie czytali. Tak czy inaczej ja jestem przekonany, że elastyczne stanowisko w tej kwestii, w kwestii weta negocjacyjnego, wobec negocjacji z Rosją jest stanowiskiem pożądanym, jest stanowiskiem słusznym. Nam chodzi o załatwienie problemu, a nie o jakiś symboliczne odgrywanie się na naszym wielkim partnerze. I nam chodzi tak naprawdę o ułożenie dobrych relacji i tę wolę pokazujemy cały czas. I ważne, że ta wola jest widoczna również u naszych partnerów europejskich, bo dzięki temu oni też pewnie z większym zaangażowaniem będą bronili naszej kwestii w ramach Komisji Europejskiej z Rosją.

K.Z.: Czy te dwie sprawy można by jakoś ze sobą połączyć?

P.Z.:
Polityka rosyjska jest polityką, która nie jest przypadkowa, to znaczy jeżeli Rosjanie posługują się tego typu instrumentami, to na pewno jest to ze sobą powiązane. Sądzę, że to jest kolejny element nacisku na stronę polską. Pewnie aby zniosła swoje weto wobec negocjacji.

K.Z.: Bo profesor Bartoszewski pisze dziś tak: „To, co teraz robi strona rosyjska to są brudne triki. Jak nie wyjdzie z weterynarią, to spróbuje się z martyrologią. Na naszym terenie nie będziemy uprawiali propagandy politycznej pod pretekstem historii”.

P.Z.:
I sądzę, że strona rosyjska przeholowała, dlatego że my pokazujemy nasze elastyczne stanowisko, stanowisko w sprawie wystawy w Oświęcimiu nie jest stanowiskiem polskim tylko i wyłącznie; jest stanowiskiem międzynarodowym, mającym poparcie wszystkich członków co do jednego, Rady Oświęcimskiej. I wydaje mi się, iż tego typu pozycja raczej kompromituje Rosję na arenie międzynarodowej niż wzmacnia jej stanowisko. Wizerunek, szczególnie w rozmowach z takimi partnerami, jak Niemcy, wizerunek rosyjski jest niezwykle ważny. Ten wizerunek zaczyna szwankować. To oznaczać może, iż pewne pytania, które kiedyś nie był zadawane na Zachodzie, szczególnie w Niemczech, dzisiaj są już zadawane i będą zadawane z większą siłą.

K.Z.: To kończąc temat, jeszcze spytam pana, czy będzie, czy powinno być jakieś oficjalne stanowisko polskie w tej sprawie, bo Rosjanie mają się tego domagać od nas.

P.Z.:
Tutaj wystarczające jest stanowisko Rady Oświęcimskiej. Trudno wyobrazić sobie silniejszy głos.

K.Z.: Panie pośle, sytuacja na Ukrainie. Od dwóch dni już prawie trzecia doba, prawda? Sytuacja jest pod kontrolą?

P.Z.:
To jest bardzo ostry kryzys, ale utrzymujący się w pewnych ramach, to znaczy chociażby wczorajsza kilkugodzinna rozmowa...

K.Z.: Ale bez efektów.

P.Z.:
Dobrze, ale strony rozmawiają ze sobą, wykazują wolę porozumienia...

K.Z.: (...)

P.Z.:
Dobrze, ale... Bo cóż, tutaj, niestety, premier Janukowycz odwołał konferencję prasową. Rozumiem, że nie chciał być pytany przez dziennikarzy, którzy czekali na niego przy oficjalnym wyjściu, ale to nie o to chodzi. Chodzi o co innego; chodzi o to, że trwają rozmowy, premier Janukowycz deklaruje, iż wyjedzie w połowie kwietnia do Francji. To nie są gesty, to nie są działania, które podejmuje się w sytuacji takiej, kiedy strony liczą na bardzo poważne zaognienie konfliktu. I ja uważam, że ten konflikt dzisiaj jest kontrolowany. Sprawa jest w sądzie konstytucyjnym. Oczywiście, mamy świadomość tego, iż jest to sąd, który może nie działa tak jak standardowe sądy tego typu na Zachodzie i pewnie liczy się z opinią większości czy też opinią tego, kto ma tak naprawdę przeważającą siłę na Ukrainie, niemniej jednak sądzę, iż wszyscy zgadzają się co do tego, iż werdykt tego Trybunału będzie respektowany. Poczekajmy. Ja sądzę, że na razie jest to konflikt kontrolowany.

K.Z.: A czy to, co się stało na Ukrainie w poniedziałek, nie dowodzi tego, że to nasze polskie zaangażowanie w ukraińskie sprawy poniosło jakieś mimo wszystko jednak fiasko?

P.Z.:
Nie, dlatego że Polska nie ma potencjału ani żaden pojedynczy kraj...

K.Z.: Ale bardzo nam zależało, prawda, żeby związać Ukrainę z Zachodem. [olscy politycy tam jeździli, doradzali, byli w czasie „pomarańczowej rewolucji”.

P.Z.:
To prawda, ale oddzielmy dwie rzeczy. Tak naprawdę polskie zaangażowanie w „pomarańczowej rewolucji” wynikało z faktu złamania przez obóz prezydenta Kuczmy prawa i to w sposób radykalny, rażący. Too wywołało kryzys rzeczywiście bardzo ostry. I chodziło o to, aby pojednać ze sobą strony, aby doprowadzić do rozwiązania praworządnego. To osiągnięto i to jest sukces.

Dzisiaj mimo tego, iż strony naginają prawo i robi to i prezydent Juszczenko, ale przede wszystkim premier Janukowycz, mimo tego sytuacja – powtarzam raz jeszcze – jest pod kontrolą. Zobaczymy, poczekajmy na... Znaczy jest pewna procedura prawna wszczęta, zobaczymy, jaki będzie tego wynik. Wielkim efektem „pomarańczowej rewolucji” było stworzenie możliwości wolnego działania mediom oraz opinii publicznej do nieskrępowanego wyrażania się. To są te zdobycze, które nastąpiły między innymi dzięki polskiej mediacji. I one dzisiaj na razie nie są zagrożone. To, że nastąpiło pewne cofnięcie się w nastrojach, to, że w wyniku ostatnich wyborów wygrał obóz „błękitny”, czyli obóz premiera Janukowycza, to w demokracji jest normalne. Dzisiaj najwięcej przyrostu, jeżeli chodzi o opinię publiczną, o poparcie opinii publicznej, uzyskała pani Julia Tymoszenko, ona tak naprawdę jest głównym zwycięzcą tej batalii Janukowycz - Juszczenko. Zobaczymy, jaki będzie efekt wyborów.

Sądzę w każdym razie, że Polska nie miała tutaj jakiegoś pola manewru. Jedynym instrumentem, jedyną zachętą, którą tutaj można było zaprezentować, to bardzo radykalny program wsparcia reform ze strony Unii Europejskiej, która mimo tego, że Polska zrobiła wszystko, aby taki program uzyskać, nie jest do tego gotowa, bo dzisiaj wszyscy mówią o tym, iż Unia tak naprawdę jest zajęta swoimi własnymi problemami, a nie problemami wschodnich sąsiadów. I to jest pewien fakt, z którym polska polityka musi się liczyć.

K.Z.: To jeszcze na koniec spytam o inny problem, który może być problemem i dla Polski, i dla Europy, i dla Stanów Zjednoczonych. Wczoraj w Waszyngtonie, wieczorem już naszego czasu była konferencja prasowa w Pentagonie. Informacja jest taka, że polski rząd zgodził się na negocjacje w sprawie tarczy, nie uzyskując w zamian żadnych obietnic.

P.Z.:
To jest przekłamanie. Informacja jest następująca, otóż przedstawiciele Pentagonu podali do wiadomości, iż Polacy i Czesi zgodzili się na podjęcie negocjacji i – to jest też bardzo ważne – Pentagon jest gotowy na rozmowy na temat kwestii, które postawi strona polska (rozumiem, że także czeska) dotyczącej wzmocnienia bezpieczeństwa naszego kraju, w tym rakiet przeciwpowietrznych, które powinny być zgodnie z naszymi postulatami zainstalowane. Tak że ja to raczej odbieram pozytywnie. Mam wrażenie, że tutaj nastąpiło pewne przekłamanie w przekazie medialnym.

K.Z.: Czyli to, że nie uzyskaliśmy wczoraj żadnych obietnic w zamian nie jest do końca zgodne z prawdą, tak>

P.Z.:
Uzyskaliśmy deklarację, że Amerykanie są w stanie z nami rozmawiać na każdy temat przez nas postawiony. W tym momencie przygotowujemy stanowisko negocjacyjne, ono zostanie Amerykanom zaprezentowane, będzie podstawą do negocjacji. To będzie bardzo poważne stanowisko, którego realizacja w ramach umowy polsko-amerykańskiej wzmocni polskie bezpieczeństwo.

K.Z.: A kiedy będzie, bo minister Szczygło już dwa tygodnie temu zapowiadał, że lada dzień to będzie...?

P.Z.:
To ważna sprawa, tutaj my się do tego bardzo poważnie przygotowujemy. Sądzę, że to jest kwestia okresu poświątecznego.

K.Z.: A powinno być referendum w Polsce w tej sprawie, czy nie?

P.Z.:
W moim przekonaniu nie, natomiast to, co powinno mieć miejsce, to szeroka dyskusja, która zaczyna się i sądzę, że niedługo nabierze tempa, pokazująca opinii publicznej istotne aspekty polityczne z zakresu bezpieczeństwa, rozmieszczenia tych elementów w Polsce i pokazująca bardzo poważne korzyści, które Polska uzyska z tego tytułu.

K.Z.: Pytam o to referendum, bo 73% Polaków według badan GFK Polonia chciałoby, żeby takie referendum w Polsce jednak było.

P.Z.:
Ja to rozumiem, ale kwestia rozmieszczenia instalacji tego typu właściwie nigdy i nigdzie nie bywa przedmiotem referendum. To nie jest standardowo, także w Europie to nigdy nie był przedmiot referendum. Nawet pamiętam wielkie konflikty wokół tego w latach 80., to nigdy się nie kończyło w ten sposób, tak że sądzę, że...

K.Z.: Czekamy na debatę sejmową w tej sprawie.

P.Z.:
Dokladnie tak.

K.Z.: A przede wszystkim stanowisko polskiego rządu. Dziękuję bardzo.

P.Z.:
Dziękuję bardzo.

K.Z.: Paweł Zalewski, szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, poseł Prawa i Sprawiedliwości, był gościem Sygnałów Dnia.

J.M.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Będzie przełom w stosunkach z Rosją?

Ostatnia aktualizacja: 12.04.2010 21:09
Trudno mówić teraz o wydarzeniach sprzed katastrofy. Chyba jeszcze nie ogarnęliśmy się z tego wszystkiego co się stało.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Paweł Zalewski, poseł niezrzeszony

Ostatnia aktualizacja: 07.01.2009 08:13
Gra tutaj idzie o to, aby zdyskredytować Ukrainę, aby wymusić na zachodniej opinii publicznej uznanie, że jedynym sensownym rozwiązaniem problemu tranzytu gazu jest stworzenie niezależnych od kontynentalnych dróg tranzytu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kto pilnuje interesów Rosjan w Polsce?

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2007 07:45
Kto chciał dać w prezencie Rosjanom 2%, doprowadzając do statusu 50 na 50? Kto przekonał premiera Buzka, za pomocą jakich argumentów, że pod szyldem bezpieczeństwa energetycznego państwa to jest korzystne dla Polski dać Rosjanom w prezencie 2%?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dogadajmy się z Rosją

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2007 07:15
Kiedy doszliśmy do tego, że Unia zgodziła się, że sprawa embarga to nie jest konflikt Polska-Rosja, ale konflikt Rosja-Unia Europejska, to uważam, że gdybyśmy to weto znieśli, to nic by Polsce się nie stało i korona przysłowiowa z głowy by nam nie spadła, gdybyśmy okazali otwartość na to, żeby z Rosją się dogadać.
rozwiń zwiń